Wojciech J. – Agent specjalny z licencją na… rozśmieszanie! Eryk Kowalczyk

W minionym tygodniu niektóre portale internetowe powielały rewelacje o ukrywaniu seksafery z udziałem posła PiS Andrzeja Matusiewicza. Były agent specjalny CBA Wojciech J. oskarżał w swoich doniesieniach sądy o korupcję, polityków o związki ze światem przestępczym, innych o przekroczenie uprawnień i kradzież pieniędzy. A wszystko to miało tuszować Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Poznawszy prawdę o Wojciechu J., stwierdzam, że mimo braku jakiejkolwiek logiki i spójności w jego zeznaniach, media nakarmiły swoich czytelników padliną informacyjną.

Dzięki publikacji mojego poprzedniego artykułu, kontaktują się ze mną byli współpracownicy Wojciecha J.  z lat 2008 – 2016.

Odebrałem 2 maile i 3 telefony od osób, które zobowiązały się zeznawać przed sądem w ewentualnych sprawach o pomówienia, potwierdzenia nieprawdy i składania fałszywych zeznań.

Nagranie Spowiedzi mjr. Wojciecha J. odtworzyłem dla byłych współpracowników agenta, z okresu, gdy pełnił służbę w Straży Granicznej i Wojsku.

Oto nasza wspólna analiza tego, co były agent specjalny CBA Wojciech J. opowiada spowiednikowi:

0.00 – 0.54 sek.

Wojciech J. twierdzi, że poznał samego szefa w 2010 lub 2011 r. oraz Karola X, byłego żołnierza zawodowego, którzy mieli tworzyć projekt ustawy i rozporządzeń dla Korpusu Ochrony Pogranicza.

Co przyszły szef CBA i żołnierz zawodowy mieli wspólnego ze Strażą Graniczną?

Czy dwóch ludzi – żołnierz i Wojciech J. – niebędących prawnikami jest w stanie napisać projekt ustawy i rozporządzeń?

Czy PiS nie miał wówczas innych problemów niż aktywacja historycznej formacji?

2.13 – 3.05

Dlaczego Wojciech J. miał się specjalnie zajmować korupcją funkcjonariuszy, kiedy całe CBA się tym zajmuje?

Dlaczego Szef CBA określał priorytety funkcjonariuszowi stojącemu kilka szczebli niżej?

Dlaczego tylko Wojciech J. miał współpracować z Biurem Spraw Wewnętrznych Straży Granicznej, kiedy tak naprawdę wszyscy funkcjonariusze tej służby muszą współpracować z BSW?

3.08 – 5.54

Dlaczego pismo w sprawie tzw. afery podkarpackiej miało być jawne?

Dlaczego nadanie uprawnień do dokonania przeglądu akt archiwalnych w Rzeszowie, Wojciech J. nazywa listem żelaznym?

Wojciech J. nie wie, że adnotacje na dokumentach służbowych mogą być sporządzane odręcznie, a terminy dokładnego sprawdzenia osób mogą być przedłużane?

5.55 – 8.55

Mówiąc o wątku pozyskania płyty z nagraniem agent zdradza zdenerwowanie:

hotele pokojowe – pokoje hotelowe

– co wskazuje na mówienie nieprawdy.

Dalsza część spowiedzi nie pozostawia żadnych wątpliwości. Agent specjalny Wojciech J. kłamie.

Zaskoczony pytaniem mota się, miesza wątki:

…przy takim dużym stole po lewej stronie jak się wchodzi… wywoził pieniądze, żeby je nie wiem jak by tu powiedzieć no yyy… służyły, one były z nierządu, nie?…

Zaskoczony pytaniem zapomniał nawet: do czego służą pieniądze?

8.56 – 9.58

Agent specjalny mający dużą autonomię w działaniu, dostaje polecenie od szefa wydziału I Departamentu Analiz i tego polecenia nie wykonuje?

Kto w końcu zaniechał czynności?  Czyżby Wojciech J. nie znał procedur związanych z postępowaniem w przypadku pozyskania dowodu?

10.00– 12.30.

Odsunięcie agenta od broni to nic nowego. Już w wojsku dowódca jednostki zwolnił Wojciecha J. z pełnienia służb i zajęć z użyciem broni i amunicji.

Wojciech J. tłumacząc się ze zwolnień lekarskich, przyznaje się do wyłudzenia poświadczenia nieprawdy z art. 272 kk. stwierdzając, że żeby przeczekać przełożonego i dostać się do CBA poszedł na zwolnienie chorobowe!

Czy to wyjaśni elbląska prokuratura?

12.31 – 12.59

Wojciech J. miał problemy adaptacyjne i interpersonalne w CBA, w Straży Granicznej, Wojsku, na Uczelni, a także w miejscu zamieszkania.

Cztery oceny dostateczne na karcie opinii – w tym za pracę analityczną w Departamencie Analiz – nie pozostawiają złudzeń.

Po co komu taki specjalista, który nie zna się na swojej pracy i do tego jest kłótliwy, oraz ma problemy ze znajomością przepisów?

Uzasadnienie oceny nie pozostawia wątpliwości, że Wojciech J. to chodzący problem. Nie zna pracy analitycznej, jest nieefektywny i nie pasuje do zespołu. Wystawiona ocena jest zaledwie pozytywna.

Wojciech J. przedstawił mediom dokumenty, które nie potwierdzają tezy o seksaferze, a po ich merytorycznej ocenie można stwierdzić, że dokumenty przeczą jego rewelacjom.

Doskonałym przykładem na rewelacje Wojciecha J. jest upoważnienie, przyznające szerokie uprawnienia, ale tylko do prowadzenia jednej sprawy i w tylko z tytułu pełnienie funkcji kierownika zespołu w tej jednej sprawie.

Wojciech J. tytułuje się majorem! Skąd ten awans, skoro służbę w wojsku zakończył w stopniu porucznika?

Byli współpracownicy Wojciecha J. zwrócili uwagę na ujawniony przez niego Dziennik Wykonawcy, który miał chyba funkcjonować jako Dziennik Ewidencji Wykonanych Dokumentów.

DEWD

Z uwagi na brak nadanego numeru dziennika, pieczątek kancelaryjnych i innych znaków, ujawniony Dzienni Wykonawcy jest prywatnym wykazem dokumentów wytworzonych prze Wojciecha J., który kontrolował tylko on, i do którego mógł wpisać wszystko co… wymyślił!

Wojciech J. nie ma pojęcia o należytym prowadzeniu DEWD. Pisze niestarannie, myli rubryki i nazwy.

Wojciech J. służył w CBA 25 miesięcy i w tym  czasie zaewidencjonował w DEWD 22 dokumenty. To mniej niż jeden na miesiąc! To jest inicjatywa i operatywność agenta specjalnego CBA?

Kolega Wojciecha J. z wojska twierdzi, że atmosfera w służbie i jej efektywność były o wiele wyższe, gdy Wojciech J. przebywał… na urlopie.

Na dowód niskiej oceny Wojciecha J. w służbie, oraz jego złych relacji z innymi żołnierzami, przedstawiam fragment skargi na przełożonego.

Przekroczenie uprawnień, niedopełnienie obowiązków, groźby karalne, śledzenie, nieuprawnione otwarcie sejfu i zabranie dokumentów – o to Wojciech J. oskarżał i oskarża swoich byłych przełożonych.

Czy te zawiadomienia przyniosą skutek? Nikt w demokratycznym państwie nie może zabronić byłemu agentowi pisać wniosków i zawiadomień.

Ja wierzę, że kłamstwa Wojciecha J. zginą w świetle prawdy! A  Czytelnicy nie tylko Ku Prawdzie uwierzą, że Wojciech J. to agent specjalny z licencją na…. rozśmieszanie!

Eryk Kowalczyk


18 myśli na temat “Wojciech J. – Agent specjalny z licencją na… rozśmieszanie! Eryk Kowalczyk

  • 4 kwietnia 2019 o 08:04
    Permalink

    O co tyle hałasu??? Sprawa jest „zero-jedynkowa”. Są nagrania to aktor do paki a jak nie ma nagrań to kłamca do paki

    Odpowiedz
    • 4 kwietnia 2019 o 15:25
      Permalink

      Dziękuję! W Polsce spraw „zero-jedynkowych” prawie nie uświadczysz! Zawsze znajdą się… didaskalia, które są ważniejsze od dowodów, świadków i logiki 😉

      Odpowiedz
  • 3 kwietnia 2019 o 15:46
    Permalink

    Pan Eryk Kowalczyk dziennikarz? Hm… To może warto poczytać więcej o autorze: nauczycielu religii.

    Ps. Legitymacji dziennikarskich nie wydaje na się na 10 lat. Co roku trzeba przedłużać. Zabawna to jest zawartość portalu kuprawdzie.pl

    Odpowiedz
    • 3 kwietnia 2019 o 21:39
      Permalink

      Dziękuję! Nauczyciel religii nie może być dziennikarzem? Każdy może zostać dziennikarzem, o ile potrafi zainteresować swoim pisaniem jakieś grono czytelników. Skoro Bożydar czyta to, co pisze Eryk Kowalczyk to z pewnością autor ma Boży dar do pisania 😉

      A Ku Prawdzie opublikuje tekst każdego dziennikarza i nie tylko… wystarczy ciut talentu i mieć jaja… a nie być bożydarowym tchórzem 😉

      Odpowiedz
  • 2 kwietnia 2019 o 17:00
    Permalink

    Takie oskarżenia mogą kogoś zniszczyć a nawet zabić. Jeśli agent nie ma dowodów, to powinien dostać wyrok do bezwarunkowej odsiadki. Może pisać wszystko co chce pod warunkiem, że jest to PRAWDA. Czekamy na rozwój sytuacji.

    Odpowiedz
    • 2 kwietnia 2019 o 18:56
      Permalink

      Dziękuję! Każdy agent działa na zlecenie… i PRAWDA nic dla niego nie znaczy! 😉

      Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2019 o 20:12
    Permalink

    Ten człowiek zaatakował 2 osobę w strukturach państwa!!! Oby miał dowody. Jak dotychczas to nawet POLSAT czy TVN nie podjęli tego tematu… Nie chcą się raczej wygłupić, jak ten pożal się Boże Pan „Agęt” … W nagraniu faktycznie słychać jak coś „kręci” i się „mota”… Panie Eryku gratuluję czujności i spostrzegawczości. Łatwo ulec manipulacji rzekomych autorytetów

    Odpowiedz
    • 1 kwietnia 2019 o 23:08
      Permalink

      Dziękuję! No cóż… agent z licencją na rozśmieszanie strzela… media kule noszą 😉

      Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2019 o 06:13
    Permalink

    Słuchałam nagrania: jak ten agent się wypowiada – co za prostacki styl i słownictwo… do tego CBA powinni przyjmować po maturach a wówczas nie mieli by problemów

    Odpowiedz
    • 1 kwietnia 2019 o 15:38
      Permalink

      Dziękuję! Moim zdaniem do CBA powinni przyjmować co najmniej… magistrów, z biegłą znajomością języka… polskiego! 😉

      Odpowiedz
  • 31 marca 2019 o 20:35
    Permalink

    Nagranie wypłynie. Skompromituje to partie rządzącą. Czekają na odpowiedni moment, żeby siła rażenia była większa. Zapewne przed wyborami. A sprawę było trzeba teraz poruszyć, aby media pochwyciły temat. To taka strategia bezpieczeństwa, aby ten agent nie skończył jak Lepper, który nie zabezpieczył swoich dowodów.
    A co do portalu „kuprawdzie” to taka moja wskazówka. Przeanalizujcie swój tekst, abyście później nie odszczekali tego artykułu przed sądem.

    Odpowiedz
    • 31 marca 2019 o 21:55
      Permalink

      Dziękuję! Nagranie może istnieje… co nie oznacza, że tekst E. Kowalczyka o agencie specjalnym jest nieprawdziwy. A prawda nikogo nie może obrażać ani pomawiać 😉

      Odpowiedz
    • 1 kwietnia 2019 o 06:07
      Permalink

      Nagrania nie ma… nie ma dowodów… są tylko kłamstwa na szczęście byłego agenta. Na takich darmozjadów i nieudaczników płacimy wszyscy podatki

      Odpowiedz
      • 1 kwietnia 2019 o 15:34
        Permalink

        Dziękuję! Podatki płacimy na wszystkich… policjantów, prokuratorów, sędziów, wojskowych… i tak jak w naszym społeczeństwie, wśród nich są też… nieudacznicy 😉

        Odpowiedz
  • 31 marca 2019 o 14:21
    Permalink

    Konkretny agent z niego 😀 kopii płyty nie zrobił, tytuluje się majorem, którym nie jest i nie domyslil się, że to wyjdzie. Wstyd, że to to mundur nosiło. Dobrze, że panowie go za to gonicie. Powinni zdegradowac tego łacha

    Odpowiedz
    • 31 marca 2019 o 15:59
      Permalink

      Dziękuję! No nie… przegazuj 😉 Degradacja to za przestępstwa… a do sprawy sądowej droga daleka i… kręta 😉 Ale kierunek słuszny… tak jak i w mojej sprawie…

      Odpowiedz
  • 31 marca 2019 o 13:02
    Permalink

    Wszystko pięknie panie Eryku, śledzę pana artykuły, bo mają inne, jakby trzecie podejście do sprawy. Tylko pytanie. CZEMU NIE MA PANA NA TWITTERZE? Z chęcią bym zobaczyl co na to dziennikarze z prawej i lewej strony powiedzą.

    Odpowiedz
    • 31 marca 2019 o 13:09
      Permalink

      Dziękuję! Jako namiastkę polecam mój Twitter 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *