Bezrobotny na kuracji. Oddycham… swobodnie!

Od września jestem bezrobotny.

Dla podratowania zdrowia i odpoczynku od smrodu kałłu, udałem się do cieplejszego kraju. Już ponad rok temu przewidywałem taki wyjazd jak przegram sprawę pracowniczą.

Po pewnych perturbacjach związanych z uzyskaniem pomocy prawnej udało się – w terminie – złożyć skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Na rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego poczekam pewnie z… kwartał.

W Urzędzie Pracy powiedzieli, że po propozycję pracy mam się zgłosić pod koniec miesiąca.

Orzecznik ZUS stwierdził, że już jestem zdrowy jak… nie wiem co, fakt jest faktem, że nie widział podstaw, abym po 34 latach pracy dalej korzystał ze świadczenia rehabilitacyjnego.

W związku z powyższym sam sobie zaaplikowałem dalszą kurację. Sytuacja polityczna w kraju jest… tragiczna. Partie prześcigają się w obietnicach.

Paweł Kukiz zatracił swoją ideowość i jak słucham zamierza dołączyć do… rządzących, co sprawi, że pewnie przekroczenie progu wyborczego będzie… mission impossible.

Wyjechałem z kraju dla podratowania przede wszystkim… psychiki. Ludzie tu przyjaźni. Nastawieni do Polaków pozytywnie. Sytuacja gospodarcza stabilna. Zawierucha z emigrantami jest, ale dotyczy raczej wielkich miast.

Ja wybrałem spokojną francuską prowincję. Zajadam francuskie sery, krewetki i owoce z ogrodu mojego francuskiego kolegi, który zaproponował mi blisko miesięczne wczasy. Uczę się języka, a w wolnym czasie, gdy kolega kończy pracę zwiedzamy okolicę.

Już pierwsza krótka wycieczka dostarczyła wielu wrażeń. Widoki tu podobne jak u nas na Mazurach. Trochę mniej jezior, za to pełno stawów, w których nierzadko pływają metrowe karpie.

Wczoraj widziałem stado nutrii baraszkujące na łące tuż przy rzece. Lasów dużo ale grzybów mało… susza. Kolega powiedział, że jak przyjdą deszcze, to jeszcze wysyp grzybów, w tym prawdziwków gwarantowany.  Nawet w styczniu rosną tu grzyby, które nadają się do konsumpcji lub do marynowania.

Tu dużo więcej jest… zamków i dziwnych pomników. Ilustracją tego wpisu jest pomnik, który zobaczyłem na pierwszej wycieczce. Bardzo mnie to dzieło sztuki… zaintrygowało 😉

Mam zagadkę dla Was. Kto w komentarzu do tego wpisu, jako pierwszy poda nazwę tej… instalacji i gdzie się ona znajduje, temu przywiozę z Francji 5 litrów wina, takiego jakie pijamy do posiłków. Zapraszam do zabawy.v

29.09.2015 r.

Jest to dzieło sztuki zatytułowane „Sécheresse” – czyli po naszemu „Susza”.

Ta kompozycja stoi w Nohant, małej francuskiej miejscowości rozsławionej dzięki George Sand i Fryderykowi Chopinowi.

Wino przywiozłem i wypijemy je z rodziną do posiłków… zdrowa francuska tradycja 😉

Bezrobotny na kuracji – to pierwszy wpis relacjonujący mój pobyt we Francji. Francja to państwo serów, zabytków i dzieł sztuki, czasami bardzo dziwnych – jak na załączonym obrazku 😉

 

2 myśli na temat “Bezrobotny na kuracji. Oddycham… swobodnie!

  • 16 września 2015 o 22:02
    Permalink

    Dla mnie to „Konewkowa fontanna” i stoi w Twoim ogrodzie! Krzysiek

    Odpowiedz
    • 16 września 2015 o 22:14
      Permalink

      Dziękuję! Napiszę tak… za strzał należy Ci się butelka wina 😉 Co do celności, to niestety totalne pudło! Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *