Byłem kiedyś lemingiem! Marcin Kwaśny

Dziś wyklętymi są ci, którzy nie boją się nazywać rzeczy po imieniu, dążą do prawdy i nie chcą żyć w zakłamaniu — powiedział Marcin Kwaśny.

Źródło: Porusza­jące świadect­wo Kwaśnego o Pileckim: Byłem kiedyś lemingiem, ale to zmieniło się, gdy się nawró­ciłem i zagrałem rolę rot­mistrza.

Już wielokrot­nie przekon­ałem się, że swo­ją his­torię mogę odczy­tać w wypowiedzi­ach innych ludzi. Z Żołnierza­mi Wyk­lę­ty­mi połączyła mnie data założe­nia blo­ga. 01 mar­ca 2014 roku, w Nar­o­dowy Dzień  Pamię­ci “Żołnierzy Wyk­lę­tych” napisałem, że:  Jak chcę żyć, żyć z PRAWDĄ za pan brat to muszę pisać.

Odczułem wielką oso­bistą satys­fakcję, gdy przeczy­tałem relację ze spotka­nia z widza­mi Marci­na Kwaśnego. Aktor zagrał rolę żołnierza wyk­lętego, rot­mistrza Witol­da Pileck­iego. Bard­zo mi pasu­ją słowa Marci­na Kwaśnego, które przy­taczam na wstępie tek­stu, i dlat­ego wyz­na­ję:

tak, jestem wyklętym, bo nie boję się nazywać rzeczy po imieniu.

Smutne jest to, że jak na razie prze­gry­wam w star­ciu z olsz­tyńskim zakła­maniem. Zakła­mane jest środowisko pol­i­cyjne, proku­ra­torskie i sądown­icze. Prze­gry­wam, bo jak doty­chczas kłamst­wa i półprawdy nad­komis­arzy, podin­spek­torów, inspek­torów, nadin­spek­torów, mece­nasów, rad­ców prawnych, brane są za jedyną prawdę. Praw­da, którą ja przed­staw­iam, brana jest za argu­men­tację czys­to polemiczną, która nie zasługu­je na uwzględ­nie­nie.

Doszło do tego, że przed­staw­iciel olsz­tyńskiej palestry, moje zgłosze­nie do proku­ratu­ry o pode­jrze­niu popełnienia przestępst­wa przez Adama Kall nazy­wa bezprawnym dzi­ałaniem! Panie mece­nasie, jakie pan stu­dia kończył, że nie wie pan, iż oby­wa­tel ma moral­ny obow­iązek, donieść proku­ra­torowi o swoich pode­jrzeni­ach? W przy­pad­ku niek­tórych przestępstw obow­iązek  moral­ny jest… inkrymi­nowany!

Żeby nie było tak smutno i bez nadziei na lepsze jutro, to informuję Was, że jednak ja już trafiłem na uczciwego człowieka w olsztyńskim wymiarze sprawiedliwości. Poznacie ich po ich owocach - napisał św. Mateusz.

Panie Proku­ra­torze Proku­ratu­ry Rejonowej Arka­diuszu Szulc, dzięku­ję za: wszczę­cie śledzt­wa (a to nie było takie oczy­wiste, niek­tórzy polic­jan­ci byli gotowi założyć się ze mną, że proku­ratu­ra odmówi wszczę­cia śledzt­wa w tej spraw­ie), za wyko­nanie dostate­cznej iloś­ci czyn­noś­ci śled­czych, i dzięku­ję przede wszys­tkim za log­iczne wnios­ki, które Pan wys­nuł z zez­nań świad­ków i zebranych doku­men­tów. Uza­sad­nie­nie umorzenia śledzt­wa jest tak log­iczne, klarowne i przed­staw­ia­jące całą sytu­ację w prawdzi­wym świ­etle, że nawet przez myśl nie przeszło mi składanie zażale­nia na to pańskie postanowie­nie. Żal, że wszys­tkie moje zgłoszenia pode­jrzenia popełnienia przestępstw w KWP w Olsz­tynie nie trafiły do pana. Nie widzieliśmy się ale pode­jrze­wam, że jest pan młodym proku­ra­torem, który jeszcze wierzy w spraw­iedli­wość i wal­czy z olsz­tyński­mi układa­mi.

Życzę panu wytr­wałoś­ci! Żeby pan nigdy nie powiedzi­ał składa­jące­mu zaw­iadomie­nie o pode­jrze­niu popełnienia przestępst­wa, że nie chce prowadz­ić tego śledzt­wa ale musi, bo taka jest decyz­ja góry!  To usłysza­łem z ust pańskiej koleżan­ki po fachu. Efekt tamtego śledzt­wa — pon­ad rocznego — jest poraża­ją­cy dla pro­fesjon­al­iz­mu i ucz­ci­woś­ci olsz­tyńs­kich proku­ra­torów.

Byłem kiedyś lemingiem a teraz jestem wyklętym! Pozdrawiam… mimo wszystko… Was wszystkich!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *