Celowa depopulacja narodu polskiego!

Piszę od lat, że państwowa, powszechna, przymusowa oświata ma tylko jeden cel: wychowanie Robota Biologicznego, czyli osobnika, który będzie ściśle wykonywał określone procedury, podane mu w formie wielostronicowych książeczek. Dlaczego muszą być te instrukcje takie obszerne? Ponieważ pozwala to zawsze na taką interpretację owych procedur, która jest korzystna dla danego urzędnika, na danym etapie rozwoju politycznego.

Proszę zauważyć, że konstytucja w Sowietach była ta sama za Stalina, Chruszczowa, czy Breżniewa, ale jej wykonawstwo było zdecydowanie różne. A Gorbaczow przywrócił stan pierwotny za pomocą bezobjawowej schizofrenii i psychuszek. Z powodu tej bezobjawowej schizofrenii chciano w 1982 roku wyrzucić sowieckich psychiatrów z międzynarodowego stowarzyszenia. Tylko głos psychiatry gdańskiego uratował ich sytuację i nie dopuścił do usunięcia Sowietów.

A po ponad 25 latach mamy już oficjalnie bezobjawowe choroby psychiczne, na przykład jeżeli ktoś się nie zgadza z posunięciami grupy trzymającej władzę, czyli nie tylko rządu warszawskiego, ale i dyrektyw koncernów zagranicznych, decydujących o takim, lub innym kierunku rozwoju naszego nieszczęśliwego kraju [St. Michalkiewicz] pomiędzy Odrą i obecnie Bugiem. I te sufitowe choroby są leczone w majestacie prawa. Innymi słowy, jest to usankcjonowany sposób okradania społeczeństwa.

Pomimo znanego faktu, że w 1974 roku urodził nam się 40-milionowy obywatel, to przez te pół wieku nie zrobiono nic, aby bezpieczeństwo demograficzne utrzymać na odpowiednim poziomie. Wręcz przeciwnie, realizując wytyczne instytucji zorganizowanej przez CIA w 1970 roku, w Polsce zwanej Klubem Rzymskim, systematycznie wprowadzano uchwały i decyzje, mające za zadanie zmniejszenie populacji mieszkańców tych terenów. Polskę reprezentował, czyli dostał do wykonania instrukcje mjr UB, pracujący potem w pionie propagandy i dezinformacji na stanowisku prof. filozofii, M. Kołakowski.

Wytyczne były dokładne i szczegółowo opracowane, a analizując stan po latach, wyjątkowo skuteczne.

Populacja mieszkańców Polski  zmniejszyła się o ok. 3 miliony osób.

Biorąc pod uwagę te dodatkowe 8 milionów, które wg prasy niemieckiej wyjechało na roboty, to spadek jest nie tylko zauważalny, ale i istotny. Dodając do ubytku liczne Ziomkostwa, powstające jak grzyby po deszczu, to można szacować, nie lubię tego pojęcia, liczbę osób narodowości polskiej na nie więcej jak 20 milionów, czyli znacznie mniej, aniżeli mieszkało przed II Wojną Światową.

Piszę wyraźnie szacować, ponieważ gensek Edward Gierek, agent Kominternu, skreślił pojęcie narodowość z dokumentacji ewidencyjnej, czyli z dowodów osobistych. Obecnie nie mamy NARODU, tylko obywatelstwo polskie. Chociaż i to jest wątpliwe, ponieważ w mass mediach coraz to i rusz pojawiają się ludzie twierdzący, że są obywatelami Europy.

Wracając do bezpieczeństwa narodowego. Jest takie charakterystyczne żonglowanie pojęciem „narodowe” we wszelkich odmianach. Mamy narodowy program walki z grypą, mamy Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego, mamy narodowy program onkologiczny itd. Jakie to są narodowe programy, skoro pojęcie narodu jest wymazane, a poza tym na tych terenach zawsze przebywało kilka narodów, nie licząc plemion i grup plemiennych. Innymi słowy, pojęcie narodowości jest obecnie typową fałszywą flagą, ukrywającą jakiś wybrany naród!? Ale pozostaje faktem bezdyskusyjnym, że pojęcie to rozmnożyło się do niewiarygodnych rozmiarów.

W jaki sposób realizuje się program depopulacji społeczeństwa?

W bardzo prosty sposób! Po pierwsze, poprzez budownictwo. Wprowadzając jako standard, poprzez spółdzielnie mieszkaniowe system piętrowych czworaków, zwanych blokami – wieżowcami, ograniczono w znacznym stopniu możliwości rozwoju. Nie wspomnę o aferach z trującymi środkami, znajdującymi się w tym budownictwie. Pamiętam lata 70. i działania naszego starszego kolegi śp. dr Jerzego Pucka, który swoją walkę o zdrowe mieszkań przypłacił życiem, ginąc z powodu zawału po „przesłuchaniu” w Komitecie Wojewódzkim.

Że była to celowa robota depopulacyjna możemy powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością. Najlepszym dowodem jest fakt, że żaden z tych trucicieli nie został ukarany, a mieszkania takie istnieją do chwili obecnej.

Przykładowo, w blokach brak podstawowej wentylacji. O tym, czy w danym bloku jest wentylacja, czy nie, świadczy komin na dachu, co najmniej o wysokości 15.6 m. albo rekuperatory. Każdy może sprawdzić, że ani tego, ani tego nie ma. Brak nawet tak podstawowego wentylatora, jakim były krateczki pod parapetem. Dlaczego są one niezbędne? Ponieważ każdy z nas w okresie 24 godzin wydziela około 2 litrów pary wodnej i dwutlenek węgla. Jeżeli w mieszkaniu przebywają 4 osoby przez cały dzień [sobota, czy niedziela z brzydką pogodą], to wydzielają one 8 litrów wody poprzez skórę i oddech. Te 8 litrów wody, czyli wiadro, nie ma możliwości wydobycia się z tej zamkniętej przestrzeni, jaką są 4 ściany. W efekcie woda jest pochłaniana przez tynk ścian. Po pewnym czasie wystąpi stan nasycenia i pojawia się grzyb, szczególnie za szafami. A od tego momentu już tylko krok do chorób osób zamieszkujących dane pomieszczenia, szczególnie małych dzieci.

Nadmiar dwutlenku węgla powoduje w naszym organizmie lokalne zmiany kwasowości. Zmiana pH o 0.l powoduje np. krystalizację fosforanów, a to z kolei jest przyczyną zawału mięśnia sercowego. Jak wiadomo z przebiegu naturalnego zawałów, najczęściej występują one nad ranem, kiedy z braku wentylacji koncentracja dwutlenku węgla jest najwyższa. Podobnie zresztą jest z wylewami, czyli udarami.

Nasze badania w szpitalach dziecięcych udowodniły występowanie koncentracji dwutlenku węgla nawet powyżej 5000 ppm, przy normie unijnej do 1000 ppm. Zanotowaliśmy także wzrost poziomu dwutlenku węgla w łóżeczkach dziecięcych, przekraczający 10000 ppm, czyli stężenie odpowiedzialne za tzw. Zespół Nagłej Śmierci Łóżeczkowej.

Pomimo publikacji tych prac przed co najmniej 10 laty, żaden nadzór budowlany, nie wspominając o Ministerstwie – nie wiadomo dlaczego zwanym – Zdrowia, nie zainteresował się problemem. Jest to moim zdaniem dowód bezpośredni, że ta „niewiedza” jest celowa, a efektem jest depopulacja.

Tekst: dr n. med. Jerzy Jaśkowski

4 myśli na temat “Celowa depopulacja narodu polskiego!

  • Pingback:biotalerz

    • 5 lipca 2017 o 22:42
      Permalink

      Dziękuję!… za cytat dr JJ

      Odpowiedz
  • Pingback:Wyszperane

    • 4 czerwca 2017 o 07:47
      Permalink

      Dziękuję! Za wyszperanie 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *