Co tam słychać w sądach i polityce? Kałł trzyma się mocno?

A mnie jest szkoda lata…

Jeszcze zupełnie się nie ochłodziło, a żółci wkoło coraz więcej. Wrzesień, temperatura ponad 30 stopni. To mi przypomniało jesień sprzed kilkunastu lat, gdy przez prawie dwa tygodnie też było gorąco.

Dla mnie mijające lato było… emocjonujące. Nie za sprawą temperatury, a za sprawą wydarzeń sądowo – politycznych. O polityce ostatnio pisałem dużo, to teraz czas na krótkie podsumowanie lata sądowego.

Sprawa pracownicza:

29 sierpnia mój pełnomocnik złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną, zaskarżającą wyrok II instancji. Przypominam, że Sąd Okręgowy w Olsztynie odrzucając moją apelację od wyroku oddalającego pozew, w całej rozciągłości potwierdził stanowisko Sądu Rejonowego.

Tak dla humoru dodam, że w uzasadnieniu wyroku sędzia Jolanta Strumiłło wzniosła się na wyżyny dedukcji a’la Sherlock Holmes, i stwierdziła:

dla każdego statystycznego Polaka wiadomym było, że z uwagi na fakt, że poseł Dziewulski był posłem z okręgu olsztyńskiego, mowa jest o olsztyńskiej KWP, a nie żadnej innej.

Dla mnie takie stwierdzenie dowodzi, że wywodzący je człowiek, nie ma pojęcia o obrazie statystycznego Polaka. W ustach każdego sędziego świadczy o braku doświadczenia życiowego i dużych lukach w logicznym myśleniu, i brakach w wykształceniu. W ustach sędziego takie stwierdzenie to dowód, że sędzia jest dyspozycyjnym, bez honoru, nieukiem!

Założę się z każdym, o fartuch gruszek, że gdyby przeprowadzono ankietę wśród statystycznych Polaków, to 99% ankietowanych by odpowiedziało, że nie wie z jakiego okręgu był wybrany Dziewulski – poseł, który zakończył karierę polityczną już 10 lat temu. Jestem także przekonany, że 90% wszystkich respondentów, by nie potrafiło wskazać kim – tak naprawdę – jest, czy był Jerzy Dziewulski.

Sprawa karna:

wyrok uniewinniający – to najradośniejsza wiadomość całego lata. Czułem, że to jeszcze nie koniec. Obserwując miny i zachowanie po wyroku, oskarżyciela Adama Kall (niedowierzanie) i  jego pełnomocnika (zbity pies), byłem prawie pewien apelacji.

Adwokat, który pouczał mnie jak mam żyć, co robić, czym się zajmować, nie może przeżyć, że ktoś taki jak Stanisław Olsztyn, sam, bez pomocy prawnika, potrafił użyć argumentów, które w 100% znalazły posłuch i zrozumienie u sędziego.

Przeżył szok, że jego brak profesjonalizmu i buta – kto mu dał prawo do pouczania mnie, jak mam żyć? – w znacznym stopniu ułatwiły mi rozprawienie się z zarzutami.

Apelacja ma uratować chyba jego honor, nie Adama Kall, który w moich oczach, po poznaniu treści donosu, który napisał 27 lutego 2014 roku, zmalał z Paździocha, do pokracznego mściwego karła.

Co tam słychać w KWP w Olsztynie? Moje przesłanie do Paździocha: kał przyklejony do kału, nie daje wartości dodanej! Śmierdzi jeszcze bardziej! Pozdrawiam wszystkie psy… co biegają nad Łyną. Także tego, co się wabi… Jarek!

 

 

2 myśli na temat “Co tam słychać w sądach i polityce? Kałł trzyma się mocno?

    • 4 września 2015 o 23:37
      Permalink

      Dziękuję! Koniecznie… Jeszcze Polska nie zginęła 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *