Czuję się całkiem dobrze! Jerzy Jaśkowski

Przepraszam wszystkich Czytelników za dłuższą przerwę w pisaniu. Wyjaśniam jednocześnie, że nic mi nie dolega i czuję się całkiem dobrze. Po raz pierwszy po 7 latach, w tym przez 2 lata unieruchomiony po wypadku, wyjechałem na urlop. Byłem odcięty od internetu i całkiem dobrze się czułem, co nie przeszkodziło mi zebrać sporo materiałów do kolejnych artykułów.

Ostat­nio prasa pol­sko­języ­cz­na niemiec­kich właś­ci­cieli, pod amerykańskim zarzą­dem do 2099 roku, podała infor­ma­cję o zaw­iesze­niu przez Gdańs­ka Izbę Lekarską mojego prawa wykony­wa­nia zawodu. Co praw­da, ja zostałem poin­for­mowany tylko o powoła­niu takowej komisji do oce­ny mojej wiedzy na pod­staw­ie infor­ma­cji pra­sowych. Sic! Ale na moje pis­ma kierowane do Izby, sprzed kilku miesię­cy, do dnia dzisiejszego nie otrzy­małem żad­nej odpowiedzi. Pis­mo moje doty­czyło prostego pyta­nia:

Na jakiej podstawie prawnej Izba Lekarska próbuje ocenzurować wypowiedzi lekarzy?

Jak wiado­mo, w Polsce — przy­na­jm­niej na razie — obow­iązu­je Kon­sty­tuc­ja. Artykuł 54 — gwaran­tu­je oby­wa­telowi RP wol­ność wyraża­nia swoich poglądów, oraz pozyski­wa­nia i rozpowszech­ni­a­nia infor­ma­cji. Nato­mi­ast Artykuł 58 — zapew­nia oby­wa­telowi RP wol­ność zrzesza­nia się.

Co praw­da od 8 miesię­cy do dnia dzisiejszego, żad­na z insty­tucji państ­wowych, które otrzy­mały moje pis­mo, nie raczyła odpowiedzieć na proste pytanie:

Jak w świetle Konstytucji ma się akt prawny niższego rzędu, zmuszający przedstawicieli niektórych zawodów do przymusowej przynależności do tzw. Izb Zawodowych?

Czyż­by brak odpowiedzi był jeszcze jed­nym dowo­dem na for­mal­ność ist­nienia rzą­du warsza­wskiego? [ G. Brun] Ale ad rem.

Zdzi­wie­nie budzi zaj­mowanie się wewnętrznym, pol­skim tem­atem niemieck­iego cza­sopis­ma. Przy­pom­nę. Medy­cy­na po dyplomie to „cór­ka” niemieck­iej grupy wydawniczej SUDDEUTSCHER VERLAG, sprzeda­jącej na rynku pol­skim takie tytuły jak: Medy­cy­na po dyplomie, Kar­di­olo­gia po dyplomie, Pedi­a­tria po dyplomie, Ginekolo­gia po dyplomie, Med­ical Tri­bune i parę innych. Znam doskonale treść tych miesięczników, ponieważ po 1990 roku byłem przez kil­ka lat prenu­mer­a­torem Medy­cyny po dyplomie.

Po lik­widacji pol­s­kich cza­sop­ism medy­cznych, rynek został prze­ję­ty przez wydawnict­wa zachod­nie, będące reklamówka­mi kon­cernów far­ma­ceu­ty­cznych. W pier­wszym okre­sie nie było to tak nachal­nie. Poza tym, były to jedyne cza­sopis­ma medy­czne. Tyle wyjaśnienia doty­czącego przy­czyn mojej prenu­mer­aty tego cza­sopis­ma.

Prob­lem pole­ga na tym, że ten prze­ciek kon­trolowany z Gdańskiej Izby do niemieck­iego wydawnict­wa, z czegoś musi­ał wynikać. Żaden biule­tyn Izb Lekars­kich nie podał takowej infor­ma­cji. Podob­nie na stron­ie inter­ne­towej Izb brak wpisu odnośnie tej sprawy.

Dlaczego więc niemieck­ie cza­sopis­mo tak się zain­tere­sowało wewnętrzną sprawą pol­skiej medy­cyny? I to w dodatku zaraz po wyroku Sądu Najwyższego Niemiec, że nie ma dowodów ist­nienia wirusa odry, a które to szczepi­on­ki masowo są podawane pol­skim dzieciom?

Wraca­jąc do tem­atu. Otóż chcąc nie chcąc, wg tego cza­sopis­ma Medy­cy­na po dyplomie, jestem pier­wszym człowiekiem w Polsce skazanym za „słowo” po 1990 roku. Jestem skazany wbrew Kon­sty­tucji, wbrew wypowiedziom prawników, wbrew pod­pisanej przez Pol­skę kon­wencji między­nar­o­dowej o wol­noś­ci wypowiedzi.

Czyli mamy taką sytu­ację. Rząd głośno krzy­czy o państ­wie prawa w odróżnie­niu od rządów plat­formi­ars­kich, a podległe mu insty­tuc­je, np. Min­is­terst­wo Zdrowia, czy Min­is­terst­wo Spraw­iedli­woś­ci, nie widzą nic złego w kneblowa­niu wol­noś­ci wypowiedzi.

Sam musisz pomyśleć, Szanowny Czytel­niku, co jest ważniejsze: Kon­sty­tuc­ja, czy polece­nia płynące z ośrod­ków zagranicznych? Wszys­tkie kon­cerny pro­duku­jące szczepi­on­ki zna­j­du­ją się w City of Lon­don Cor­po­ra­tion, tym państ­wie, o którym się w Polsce nawet nie wspom­i­na, opowiada­jąc baj­ki o jak­iś masonach, czyli wywiadzie tego państ­wa.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Ku Prawdzie: Szanowny Panie Jerzy! Niestety wcale nie jest Pan ani pierwszym, ani ostatnim skazanym za “słowo” po 1990 roku!  Ja za wolną wypowiedź, za słowa prawdy, zostałem pozbawiony prawa wykonywania wyuczonego zawodu na dekadę przed emeryturą w 2014 roku! Sąd potwierdził, że w RP PRAWDA nie ma znaczenia. Liczą się korporacje, które ja nazywam republikami kolesiów 😉 I też nie twierdzę, że byłem pierwszy. Pewnie takich Don Kichotów Prawdy, znajdzie się dużo więcej, tylko nie wszyscy mają siłę i chęci by swoją walkę z hipokryzją i republikami kolesiów prowadzić do końca. Ja jeszcze walczę. Moją sprawą zajął się już Europejski Trybunał Praw Człowieka. Przykre jest to, że za występki marnych urzędników konsekwencje poniesie… Polska. A poza tym… ja też czuję się całkiem dobrze! Zdrowia Panie Jerzy i pisz Pan jak najdłużej — tego nie mogą zakazać! 😉

Maria Kowalska
źródło: Face­book
Ku Prawdzie: Dziękuję w imieniu własnym i doktora 😉
Hofbauer
źródło: Face­book
Ku Prawdzie: Na szczęście tylko “mogą” a nie zawsze “chcą”, bo nie zawsze to im się opłaca — w końcowym rozrachunku 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *