Czy sygnalista będzie przywrócony do pracy? Finał w Sądzie Pracy 10 lutego

Kto uważnie śledzi mojego bloga wiedział, że dzisiaj miałem kolejną, ostatnią rozprawę w olsztyńskim Sądzie Rejonowym IV Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, o uznanie wręczonego mi wypowiedzenia za niezgodne z prawem i przywrócenie do pracy.

W ostatnim słowie prosiłem sąd, o wyrok zgodny z literą prawa, ale i zgodny z duchem prawa.

Prosiłem o uszanowanie mojego konstytucyjnego prawa do pracy. Powołałem się na swoje dotychczasowe doświadczenie i lojalność wobec Pracodawcy.

Z uwagi na szczupłość czasu jaki miałem do dyspozycji, i z uwagi na emocje jakie mną targały, nie przedstawiłem swoich osobistych przemyśleń jakie nasunęły się mi ad hoc, po wysłuchaniu pozwanego.

Teraz napiszę tylko tyle, że miałem swojego pracodawcę za człowieka rozsądnego, potrafiącego na zimno rozważać racje obu stron.

Na ten jego hipotetyczny rozsądek generała liczyłem wysyłając mu List otwarty do J. Dziewulskiego.

W sądzie słuchając zeznań i argumentów wytaczanych przez stronę przeciwną, poczułem się jak bym był w teatrze, na sztuce Bertolda Brechta Kariera Artura Ui.

Wyrok w mojej sprawie będzie wskazówką dla wielu z Was. Dla mnie będzie przede wszystkim odpowiedzią na pytania:

Czy żyjemy w państwie praworządnym, czy też republika kolesiów jest górą i prawo jest na jej usługach?
Czy Polska jest bliżej Zachodu, czy Wschodu?
Czy w demokratycznym państwie można zwolnić z pracy sygnalistę, który w dobrze rozumianym interesie społecznym zabiera głos w publicznej dyskusji i informuje społeczeństwo o nieprawidłowościach w Policji?

Tak jak pisałem wcześniej. Jeszcze wierzę w niezawisłość polskich sądów. Chociaż były sędzia Jerzy Stępień, ciut wiarę moją osłabił.

Kto jeszcze nie czytał, tego zapraszam do lektury wpisu Jerzy Stępień robi w konia słuchaczy wykładu.

Licznik odwiedzin Ku Prawdzie świadczy, że pomimo skutecznego zastraszenia, wielu z Was – pracowników i funkcjonariuszy Policji – jeszcze mnie nie opuściło.

Odwiedzacie mnie, korzystając z urządzeń mobilnych i komputerów domowych. Ci odważniejsi z Was, zaszczycają mnie – od czasu do czasu – swoim komentarzem. Za wszystkie jeszcze raz dziękuję!

Dzisiaj po rozprawie i zeznaniach pracodawcy gen. Józefa Gdańskiego, te Wasze obawy i chłód w naszych wzajemnych stosunkach blogerczytelnik, rozumiem jeszcze bardziej. Macie podstawy by się bać, przynajmniej o… pracę!

Jeszcze dwie uwagi. Dzisiaj w Sądzie doszło do tragikomicznej sytuacji.

Mój Pracodawca – gen. Józef Gdański – przyznał, że nie wie, iż jego zastępca zastraszał mnie i mojego bezpośredniego przełożonego. On nie czytał, ani moich listów otwartych, ani doniesienia do Prokuratury.

Rozumiem, że tak jak mówi, jest prostym chłopem z Rzeszowszczyzny i internet go się nie ima.

Ale nie rozumiem rzeczników prasowych KWP. Tak świetnie informujecie o tym, co tu piszę, i nie powiadomiliście Komendanta nadinsp. Józefa Gdańskiego, że jego zastępca podinsp. Adam Kall jest o to… podejrzany?!

Teraz zwracam się do kierownictwa i pracowników Wydziału Zaopatrzenia, i Wydziału Inwestycji i Remontów.

Koniecznie idźcie do Kościoła, i dajcie na mszę za zdrowie Komendanta i jego zastępcy ds. logistyki. W zasadzie, to i inne wydziały logistyczne też mogą się przyłączyć.

Z tego co usłyszałem dzisiaj w Sądzie wynika, że do czasu sprowadzenia fachowca z KGP, w KWP był smród, głód i… lenistwo!

Dopiero po nastaniu rządów podinsp. Adama Kall – artysty logistyki – pojawiły się luksusowe dobra, miliony złotówek na zakupy i bieżące wydatki. I co najważniejsze artysta logistyki:

Zmusił Was do pracy!

Tak panie i panowie Naczelnicy. To, że macie na starcie 70% zabezpieczenia pokrycia rocznych wydatków budżetowych nie usprawiedliwia niczego!

Zamordyzm w pełnej krasie. Silna ręka, i już nie pijecie kawki u koleżanki, tylko harujecie tak jak Pan każe.

I wtedy już Komendę stać na zakup nawet zupełnie nieprzydatnej do celów służbowych funkcji 3D. Pracodawca chwali taką przyszłościową decyzję. Bo może za np. 10 lat już ta funkcja będzie przydatna do oglądania materiałów szkoleniowych.

Że to jest niecelowy, nieoszczędny wydatek kilku tysięcy złotych, to betka w stosunku do milionów, które KWP wydaje na zakupy. Rozumiem… przecież oni nie wydają na to swoich prywatnych pieniędzy a publiczne!

Pracownicy wydziałów logistycznych:

Nie kupujcie badziewia tylko wszystko z najwyższej półki. A i latem nie oszczędzajcie na szarych pracownikach kupując im tylko wodę niegazowaną. Proponuję co najmniej perlage.

Pracodawca powiedział w sądzie, że ja byłbym zwolniony dyscyplinarnie z Policji już bodajże w 2012 roku, gdy logistyką w KWP zarządzał fachowiec od budowy przybytków, którejś tam muzy.

To, że pracowałem jeszcze dwa lata zawdzięczam Krzysiowi, który poinformował Komendanta, że to z mojej winy nie uruchomiono programu komputerowego do… jeśli się nie mylę, realizacji zakupów.

Komendant powiedział, że już wtedy by mnie zwolnił dyscyplinarnie, gdyby tylko Krzysztof Marzewski napisał notatkę na ten temat! No Krzysiu… łaskawy pan był z Ciebie 😉

Tylko panie Komendancie:  czy to naprawdę była moja wina, i wynikała z mojej odmowy wykonania polecenia przełożonego?

Pan tego już nie sprawdził! Krzysztof Marzewski nie napisał tej notatki, ponieważ ja nigdy nie odmówiłem realizacji jego polecenia.

To, że pańscy niektórzy zastępcy robią pana w konia, i podkładają współpracownikom świnię, to już nie moja wina.

A sorry! Krzysztofowi Marzewskiemu odmówiłem zakupu do pańskiej kwatery… patelni! Z prostego powodu.

Patelni nie było na wykazie sprzętu żywnościowego stanowiącego wyposażenie kwatery służbowej. Ale gdyby nastawał na ten zakup, to oczywiście zrealizowałbym i to – chociaż byłoby to złamanie prawa!

Ja wbrew temu co próbujecie mi wmówić, znam swoje miejsce w szeregu. A to, że głupie polecenia i Wasze decyzje kwestionowałem, to takie moje było prawo i… obowiązek!

W tym przypadku skończyło się na tym, że Krzysztof Marzewski powiedział, iż ma w domu jakąś zbędną patelnię, to ją do pańskiej kwatery zawiezie osobiście.

Może pan mu teraz podziękować… bo tak jak powiedział pan w sądzie Krzysztof Marzewski:

Każdemu chciał zrobić dobrze! 😉

Finał w Sądzie Pracy 10 lutego. Czy Ku Prawdzie może mieć nadzieję na sprawiedliwy wyrok? Czy zwolnienie sygnalisty sąd uzna za zgodne z prawem? Ponoć nadzieja umiera ostatnia. W olsztyńskim Sądzie Pracy moja nadzieja to 1% 😉

 

2 myśli na temat “Czy sygnalista będzie przywrócony do pracy? Finał w Sądzie Pracy 10 lutego

  • 31 stycznia 2015 o 00:08
    Permalink

    Chroń nas Boże od tej kliki szamanów, aż dziw że ich przełożeni z KG tak laitowo do tego podchodzą – światła i ciemności, prawdy i zakłamania – to jest podstawa w twojej sprawie. Dziwne, że rzeczami tak oczywistymi zajmuje się sąd a nie powołane do tego organy w resorcie tu prawda jest fikcją a podwładni nigdy nie maja racji

    Odpowiedz
    • 31 stycznia 2015 o 01:13
      Permalink

      Dziękuję! To szokujące, w jakiej pogardzie tak naprawdę ma nas, cywili pracujących w resorcie kierownictwo wyższego stopnia! Oni są zdumieni, że ktoś może nie lizać ich lakierków, z których wystaje słoma z wdzięczności, że pozwalają nam w resorcie pracować!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *