Wojsko Polskie — Wielka Defilada Niepodległości

W tym roku odbyła się Wielka Defilada Niepodległości na miarę setnej rocznicy odzyskania przez nasz Naród niepodległości. Również na miarę naszych możliwości.

Cieszy to, że Wojsko Pol­skie odzysku­je siły i swo­ją god­ność, i co za tym idzie sza­cunek Polaków i sojuszników. Nie ma piękniejszej okazji do obchodzenia Świę­ta Wojs­ka Pol­skiego, niż dzień Świę­ta Wniebowz­ię­cia Najświęt­szej Maryi Pan­ny.

Jeśli  moż­na mówić o Cud­zie nad Wisłą, to niewąt­pli­wie było to za Jej wstaw­i­en­nictwem. W tam­tym cza­sie wszyscy — tylko nie Pola­cy wąt­pili.

Za wyjątkiem przed­staw­iciela Tur­cji i nuncjusza apos­tol­skiego opuś­cili Pol­skę wszyscy ambasadorowie, a Pola­cy razem z późniejszy papieżem Piusem XI, modlili się na Jas­nej Górze o ocale­nie przed nawałą bol­szewicką.

Otoc­zona przez wro­go nastaw­ione państ­wa i osamot­niona Pol­s­ka, oczeku­jąc cudu mobi­li­zowała siły, by dać odpór najeźdź­cy. Ogrom­nym wysiłkiem Nar­o­du zbu­dowała Wojsko Pol­skie.

I gdy zdawało się, że to już koniec, bolszewicy, którzy już dzielili się łupem polskim, dostali takiego łupnia, jakiego się nie spodziewali.

Nie spodziewali się, że Pola­cy jak jeden mąż staną do wal­ki o swo­ją Wol­ność. Byli zaskoczeni i zdzi­wieni, że robot­ni­cy i chłopi stanęli do wal­ki o pańską Pol­skę prze­ci­wko tym, którzy prze­cież nieśli im bol­szewicką szczęśli­wość.

Dzisi­aj Wojsko Pol­skie odzysku­je swo­ją pozy­cję i przede wszys­tkim nor­mal­ność. Dzię­ki wysiłkom Min­is­tra Antoniego Macierewicza i jego kon­tynu­a­to­ra Mar­iusza Błaszcza­ka, nasze Siły zostały oder­wane od dna, do jakiego sprowadz­ił je min­is­ter-psy­chi­a­tra Bog­dan Klich i jego następ­ca Tomasz Siemo­ni­ak.

Również dzię­ki Prezy­den­towi Andrze­jowi Dudzie przy­wró­cono nor­mal­ność w Naczel­nym Dowództwie, którego kom­pe­tenc­je i odpowiedzial­ność rozmy­dlił Bro­nisław Komorows­ki i jego szo­gun Stanisław Koziej.

Na najwyższego przełożonego wojs­ka w cza­sie poko­ju — Sze­fa Sztabu Gen­er­al­nego i przewidzianego na czas wojny Naczel­nego Dowód­cy Sił Zbro­jnych powołał jed­ną osobę — gen­er­ała broni Raj­mun­da Andrze­jcza­ka.

Odchodzą w przeszłość żołnierze wyszkoleni i wychowani w moskiews­kich i innych komu­nisty­cznych uczel­ni­ach. Wresz­cie Wojsko Pol­skie przes­tało być Ludowe, a sta­je się Nar­o­dowe.

Nieszczęś­ciem Wojs­ka Pol­skiego w PRL-u było wplą­tanie i oplą­tanie go służba­mi bez­piecz­ni­acki­mi, ale również ewident­nie służą­cy­mi dom­i­nacji sowieck­iej nad Pol­ską.

Zrów­nanie stop­ni wojskowych z mil­i­cyjny­mi — represyjnej for­ma­cji — deprecjonowało sza­cunek społeczeńst­wa do wojs­ka. LWP według sowieck­iego dowództ­wa, było tylko kałakol­czikom, małym dzwoneczkiem-syg­naturką, które miało tylko dać znać Wielkiemu Bratu, że coś się dzieje, a nie do prowadzenia wiel­kich oper­acji.

Wszys­tko to było dokony­wane na polece­nie Moskwy ręko­ma pełnią­cych obow­iąz­ki Polaków. Szko­da, że Pan Prezy­dent zawe­tował ustawę „degrada­cyjną”. Było­by dzisi­aj proś­ciej i prze­jrzyś­ciej.

Nie wolno jednak wszystkich żołnierzy wrzucać do jednego worka z Jaruzelskim i Kiszczakiem.

Było wielu, jak cho­ci­aż­by Ryszard Kuk­lińs­ki, którym było cias­no w pętach sowieck­iego reżimu. Myśleli nawet o bun­cie, co Kuk­lińskiemu wyper­swad­owali — wtedy na szczęś­cie — Amerykanie.

Od kole­gi ofi­cera dostałem w lat­ach 80-tych zakazaną książkę Alek­san­dra Sołżeni­cy­na Arch­i­pel­ag GUŁag. Wielu ofi­cerów brało ślub koś­ciel­ny oraz chrz­ciło i posyłało do I Komu­nii Świętej swo­je dzieci. Co z tego, że skrycie i z Pomorza aż na Śląsku?

Owszem, Kuk­lińs­ki był zdra­jcą. Ale właśnie dlat­ego ja mam hon­or i zaszczyt, cho­ci­aż na ostat­nim miejs­cu, stać w jed­nym szeregu z Panem Gen­er­ałem Ryszar­dem Kuk­lińskim, bo ja też zdradz­iłem Związek Sowiec­ki (wł. Rosję Sowiecką) i 25.10.1993 roku razem ze wszys­tki­mi żołnierza­mi złożyłem przysięgę na wier­ność Naj­jaśniejszej Rzeczy­pospo­litej.

Odbu­dowa Wojs­ka Pol­skiego trwa mimo obstrukcji total­nych. I będzie odbu­dowane, by mogło stanow­ić skuteczną Obronę. Musi być i nowoczesne i odpowied­nio liczeb­ne. Liczeb­ność musi stanow­ić przy­na­jm­niej 1/3 iloś­ci wojs­ka potenc­jal­nego agre­so­ra.

To arkana sztu­ki wojskowej, znane od starożyt­noś­ci. Rachunek jest więc prosty – sko­ro Ros­ja posi­a­da 845 tysię­cy żołnierzy to Pol­s­ka musi posi­adać ich przy­na­jm­niej 280 tysię­cy. Wojsk oper­a­cyjnych!

A zatem czeka nas, Polaków jeszcze duży wysiłek, nie wiele mniejszy od tego sprzed 100 lat, by osiągnąć Siłę zdol­ną do zapewnienia nam bez­pieczeńst­wa.

Antoni Górs­ki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *