Nic już nie czuję! Popi dryfuje!

Dwa lata temu, recenzowałem pierwszy album Kasi Popowskiej ps. Popi  Tlen. Wtedy prorokowałem: narodziny nowej gwiazdy na firmamencie polskiego szołbiznesu.

Dzisi­aj odsłuchałem singiel Dry­fy, który zapowia­da nowy, dru­gi w kari­erze Kasi Popowskiej album. Po kilka­krot­nym odt­worze­niu utworu, mogę szcz­erze napisać, że nie jestem zaw­iedziony tym, co otrzy­małem, po pon­ad dwulet­niej prz­er­wie. Tekst i muzy­ka Kasi Popowskiej tworzą… har­monię. Nawet teledysk jest w kli­ma­cie utworu… mias­to dry­fu­je… czyż­by Łódź?  😉

Ciekawe czy pozostałe utwory, które zna­jdą się na albu­mie, utrzy­ma­ją ten wyso­ki poziom. W przy­pad­ku drugiego albu­mu, zazwyczaj poziom artyz­mu twór­cy… spa­da. Poczekamy… usłyszymy i wtedy zde­cy­du­ję:  czy Kasia Popows­ka dry­fu­je w kierunku gwiazd naszego szołbizn­su, czy raczej… dry­fu­je 😆

Żeby nie było za słod­ko, to napiszę, że jestem zaw­iedziony… zmi­aną koloru włosów wokalist­ki. No ale to nie jej wina, że Olsz­tyn lubi czarne… szczegól­nie ubra­nia 😆

Tańcz. Mam, dla ciebie coraz mniej ważnych słów. Nikt, dziś chy­ba nie obrazi się tu. Świat potrze­ba dzielić, choć­by na pół. Raz uniesie, raz zrzu­ci w dół. Znam, te dro­gi co prowadzą na skrót. Dziś, nie do zburzenia przed nami mur. Zan­im odliczymy, pięć kroków w tył, może lep­iej nic nie mówić – po pros­tu wyjść.

Tańcz, nic więcej nie zostało już nam. Sam, beze mnie w końcu też radę dasz. Cały świat niech widzi tal­ent i wdz­ięk. Przy mnie możesz zmarnować się. Czas, od czaru­je­my, opad­nie pył. Kto, przyj­mował by się tak dłu­go tym.  Jeśli masz się baw­ić, wiesz dobrze jak. To co było jest za nami, nie trzy­ma nas!

Zbyt wiele słów, próśb i życzeń, łączy się dziś wokół nas. Nic więcej już nie napiszę, na liś­cie zysków i strat.

coraz dalej nam w oczach gwiazdy bledną i znosi nas miasto dryfuje i dalej nam dzisiaj wiem na pewno i mija czar tyle brakuje i dalej nam w oczach gwiazdy bledną i znosi nas miasto dryfuje i dalej nam dzisiaj wiem na pewno i mija czar nic już nie czuję

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *