Gietrzwałd — Krajobraz po referendum

Po potwierdzeniu u rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, że Marcin Sieczkowski już rozpoczął generalne sprzątanie biura, które zajmował pełniąc funkcję wójta, wraz z Andrzejem Adamowiczem z czasopisma Echo Purdy, udaliśmy się do Gietrzwałdu, by na miejscu ocenić sytuację po referendum.

Wójt ref­er­en­dum prze­grał z krete­sem. Przy­pom­i­nam, że pon­ad 90% biorą­cych udzi­ał w głosowa­niu mieszkańców gminy Gietrzwałd, opowiedzi­ało się za odwołaniem Marci­na Sieczkowskiego.

Zna­jąc podtekst takich głosowań, mogę stwierdz­ić, że prze­ci­wny­mi odwoła­niu Marci­na Sieczkowskiego ze spra­wowanego urzę­du, byli tylko ci, co obaw­iali się, że na ewen­tu­al­nej zmi­an­ie wój­ta, mogą oso­biś­cie coś stracić. I tu pode­jrze­wam, że najwięk­szą część tej grupy stanow­ili obec­ni urzęd­ni­cy i ich rodziny, z wszys­t­kich insty­tucji samorzą­dowych gminy Gietrzwałd.

81 głosów za pozostaw­ie­niem Marci­na Sieczkowskiego, wobec 1381 głosów za jego odwołaniem świad­czy, że ref­er­en­dum było bard­zo potrzeb­ne, tak jak to było w przy­pad­ku odwoła­nia Czesława Jerzego Małkowskiego, z funkcji prezy­den­ta Olsz­ty­na.

Ref­er­en­dum w Gietrzwałdzie potwierdz­iło swo­ją skuteczność, w przy­pad­ku kon­flik­tów per­son­al­nych. Gdy dochodzi do oce­ny postępowa­nia urzęd­ni­ka, opinia społecz­na szy­bko ule­ga polaryza­cji, i wtedy łatwiej o wywołanie aut­en­ty­cznego zaan­gażowa­nia lokalnej społecznoś­ci. Konkretne zarzu­ty schodzą na plan dal­szy. Liczy się przede wszys­tkim styl rządzenia i umiejęt­ność współpra­cy z każdą “opcją poli­ty­czną”.

Dlaczego ref­er­en­dum nie sprawdza się w przy­pad­ku prob­lemów społecznych? Ponieważ gen­er­al­nie społeczeńst­wo ma głęboko w 3D sprawy, które nie doty­czą — tak im się wyda­je — oso­biś­cie każdego oby­wa­tela. Po co ja pójdę głosować, jak to i tak niczego nie zmieni? I mamy frek­wencję… 5%

wszystkich nas nie usuniecieNasza wiz­y­ta w Gietrzwałdzie ukaza­ła inny prob­lem. Zero entuz­jaz­mu, żad­nych oznak radoś­ci z osiąg­niętego sukce­su lokalnej społecznoś­ci. Co gorsze, urzęd­ni­cy samorzą­dowi są ciężko przes­traszeni zaist­ni­ałą sytu­acją. W ich oczach było widać stra­ch przed wyraże­niem jakiejkol­wiek opinii. Podtekst oczy­wisty: niepewność, kto będzie nowym wójtem? Czy za ewen­tu­al­ną — jakąkol­wiek — wypowiedź nie będą ukarani?

W pewnym zakre­sie ich rozu­miem, ale jed­nocześnie nie rozu­miem 😉 Jak moż­na być ucz­ci­wym urzęd­nikiem — fachow­cem, mając tak niską samoocenę? Nikt w Urzędzie Gminy Gietrzwałd, nie potrafił odpowiedzieć nam na pytanie: kto rządzi w gminie po odwoła­niu Marci­na Sieczkowskiego?! Sta­do wilków, które bez prze­wod­ni­ka alfa, zamienia się w sta­do baranów czeka­ją­cych na rzeź 😉

Gietrzwałd wygląda po referendum tak, jak wyglądał przed! Tryumf lokalnej społeczności zasiał niepokój i niepewność, w instytucjach podległych wójtowi. Prawo i Sprawiedliwość otrzymało kolejną wskazówkę, że nie warto wspierać… Misiewiczów!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *