Jolanta Kapelan: Jest to kłamstwo osoby, która powinna stać na straży prawa!

Olsztyn, 18 czerwca 2018 r. – Jolanta Kapelan komentuje wyrok SSR Anny Pałasz, uznający winę Ewy Śniarowskiej, która broniła Daniela Kapelana przed policyjnymi bandytami.

Jolanto, jaka jest Twoja prawda o wyroku, który usłyszeliśmy przed chwilą w sądzie w sprawie Ewy?

Jolanta Kapelan:

Nie zgadzam się zupełnie z tym wyrokiem. Nie jestem osobą postronną w tej sprawie, dlatego, że Ewa broniła naszego syna, który został napadnięty przez bandytów policyjnych.

Sąd warunkowo umorzył. Czyli uważam, że uznał winę Ewy. Też się z tym nie zgadzam.

Nie zgadzam się również z uzasadnieniem sądu, w którym powiedział, że nagranie, które zostało dostarczone do sądu – przypomnijmy, że początek nagrania został przez bandytów policyjnych z Lidzbarka Warmińskiego skasowany. Została tylko część.

Sąd stwierdził, że na nagraniu widać jak Ewa używa gazu wobec rzekomych funkcjonariuszy, dopiero po wylegitymowaniu się. Jest to zupełną nieprawdą.

Jest to kłamstwo osoby, która powinna stać na straży prawa, a nie w tak oczywisty sposób je łamać!

Uważam, że jest to złamanie prawa przez osobę, która powinna nas bronić, która powinna zapewnić nam bezpieczeństwo.

Uważam, że sędzia chciała zadowolić tylko jedną stronę. A mianowicie rzekomej policji, rzekomej interwencji.

I pana prokuratora, który w tej sprawie próbował się wykazać na wszelkie możliwe sposoby.

Szkoda tylko, że nie wykazał się w sprawie napaści funkcjonariuszy na mojego syna.

Bardzo bym chciała, aby przywrócił tą sprawę i wtedy tak ochoczo wykazywał jak w tej sprawie.

Jolanta Kapelan się dziwi, że kłamstwo policjanta zostało przez olsztyński Sąd uznane za prawdę!

A mnie to już zupełnie nie dziwi 😉 To jest kolejny przykład na działanie w Olsztynie mafii policyjno-prokuratorsko-sędziowskiej.

Przykład idzie z góry. Komendant Główny Policji nadinsp. Marek Działoszyński łamie prawo, powołując bez konkursu na Zastępcę Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie mł. insp. Adama Kalla.

Adam Kall wielokrotnie łamie prawo przy realizacji zakupów.  Folguje swoim zachciankom, mając głęboko w 3D rzeczywiste potrzeby szeregowych funkcjonariuszy – potwierdzone pismem z KGP.

Gdy w interesie społecznym śmiałem o tym napisać, Adam Kall po raz kolejny łamie prawo.

 Zastrasza podwładnego i składa fałszywe zeznania w prokuraturze.

Moim zdaniem przestępcą w mundurze z KWP w Olsztynie, jest także nadkom. Jacek Stankiewicz. Mój były bezpośredni przełożony.

Jak się okazuje, to nie funkcjonariusz policji stojący na straży prawa, a koleś z republiki, który robi w portki ze strachu, po usłyszeniu od przełożonego zwrotu:

dopóki jesteś naczelnikiem…

Jacek Stankiewicz pisze notatkę służbową, w której bezczelnie kłamie. Także zeznając w prokuraturze, uprzedzony o karze za fałszywe zeznania, idzie w zaparte. Powiela kłamstwa z notatki i dodaje nowe.

Dopiero po zaprzysiężeniu w sądzie nadkom. Jacek Stankiewicz mówi prawdę!

Potwierdza, że to on wskazał mi artykuł o audycji w Radiu Szczecin, że wiedział o moim zamiarze opublikowania Listu otwartego do Jerzego Dziewulskiego, i co najważniejsze potwierdził, że Adam Kall zastraszył go!

To, co opisałem powyżej, dotyczy łamania prawa w Komendzie Głównej Policji i Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Oczywiście przykładów na łamanie prawa przez innych funkcjonariuszy i urzędników tego szczebla mam więcej.

Ostatni hit – stwierdzenie w sądzie Adama Kalla, że to obecny Komendant Wojewódzki Policji w Olsztynie insp. Tomasz Klimek namaszczony na to stanowisko przez dobrą zmianę – polecił mu:

Zrobienie coś z tym!

Komendant Adam Kall wykonał polecenie swojego przełożonego i korzystając z pomocy radcy prawnego i byłego prokuratora, występuje z pozwem przeciwko temu Stanisławowi Olsztyn!

Adam Kall przedkłada w sądzie jako dowody dokumenty służbowe, których nie miał prawa wynieść poza teren KWP, a które przekazał mu między innymi insp. Tomasz Klimek i służby specjalne KWP w Olsztynie!

Reakcja olsztyńskiej prokuratury i sądów na kłamstwa policjantów – wykonujących zawód zaufania publicznego?

Mogę skwitować to jednym zdaniem, wyjętym i ciut sparafrazowanym z uzasadnienia umorzenia śledztwa przez olsztyńską prokuraturę:

Policjanci tak postępują i to jest specyfika tej formacji, a prokuraturze nic do tego!

Jak pokazała moja sądowa praktyka, także olsztyńskie sądy stwierdzają:

Policjanci kłamią i to jest specyfika tej formacji, a sądom nic do tego!

W kraju bywa różnie. W Poznaniu za kłamstewko w sprawie o 100-złotowy mandat, policjantka Marta C. wyleciała ze służby na zbity pysk. Dodatkowo dostaje pół roku więzienia w zawiasach. Można?

Mnie już nie dziwi, że policjanci z niższych szczebli kłamią jak najęci widząc łajdactwa, które robią ich koledzy po fachu i ich szefowie, i które uchodzą im na sucho, przy przychylności prokuratorów i sędziów.

SSR Anna Pałasz w ustnych motywach wyroku stwierdza:

Nie budzi wątpliwości fakt, że pani Ewa Śniarowska użyła gazu pryskając w twarz funkcjonariuszy policji: Andrzeja Ż.,  Rafała T. i Dariusza S.

Sęk w tym, że jeden z tych wymienionych funkcjonariuszy stwierdził w sądzie, że on nie doznał żadnych obrażeń, że Ewa Śniarowska nie prysnęła mu gazem w twarz, a tym samym nie naruszyła jego nietykalności!

Reasumując:

Nie budzi wątpliwości, że SSR Anna Pałasz posunęła się do czegoś gorszego niż kłamstwo, do bezczelnej manipulacji.

Prawdę świadka – funkcjonariusza policji, wykonującego zawód zaufania publicznego 😉 – uznała za kłamstwo!

Dając wiarę zeznaniom policjantowi w Sądzie, powinna go skazać za fałszywe zeznania lub poświadczenie nieprawdy w prokuraturze!

I taki funkcjonariusz nadal zapewnia bezpieczeństwo mieszkańcom Warmii i Mazur!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *