Kadry komunistycznego aparatu bezpieczeństwa na Warmii i Mazurach. Renata Gieszczyńska

19 maja 2016 roku – w ramach Przystanku HistoriaRenata Gieszczyńska ze swadą charakteryzującą wysokiej klasy specjalistę,  przedstawiła trudny do opowiedzenia temat: Kadry komunistycznego aparatu bezpieczeństwa na Warmii i Mazurach w latach 1945 – 56.

Szedłem na kolejny Przystanek Historia z pewnym zaniepokojeniem. Nie miałem dotychczas żadnego kontaktu z Renatą Gieszczyńską, która wykładała ten trudny temat.

Wydawało mnie się, że omawianie jakichkolwiek „kadr” to daty i listy z danymi personalnymi. W zasadzie nic ciekawego, dla kogoś, kto w tamtych latach nie mieszkał na Warmii i Mazurach.

Na szczęście Renata Gieszczyńska okazała się mistrzynią w tym temacie. Padło parę nazwisk i można było zapoznać się z listami pracowników aparatu bezpieczeństwa – wojewódzkiego i powiatowych – ale 99% wykładu, to była pasjonująca opowieść o środowisku bezpieczników w Olsztynie i regionie.

Renata Gieszczyńska omówiła skąd się wzięły na Warmii i Mazurach kadry komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Dla mnie pewnym szokiem była konstatacja, że wielu z nich urodziło się poza Polską. Byli przybysze z Rosji – co zrozumiałe – Francji, a nawet Ameryki!

Sporo dowiedziałem się o… problemach nurtujących to środowisko w początkowym okresie utrwalania władzy ludu, a także w momencie krótkiej odwilży po wypaczeniach stalinizmu i w okresie ponownego wzmożenia czujności klasowej. Było o sposobach radzenia sobie z kłopotami w wyposażeniu i z aprowizacją.

Było o konflikcie bezpieczniaków z funkcjonariuszami milicji obywatelskiej, czy z żołnierzami radzieckimi. Także sporo dowiedziałem się o problemach bezpieczniaków ze swoimi ankietami personalnymi i z… alkoholizmem.

Z ust Renaty Gieszczyńskiej usłyszałem określenie, że kadry komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, to taka ośmiornica z kilkudziesięcioma tysiącami macek!

Końcowa konstatacja: to z tej „rodziny” wyrosły następne  pokolenia Polaków, którzy bardzo często zasilali kadry Służby Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i wszelkiego typu urzędów.

Bardzo częstą praktyką było, że po odsłużeniu „swojego” w organach bezpieczeństwa, taki emeryt przechodził do pracy na kierownicze stanowiska w państwowych zakładach pracy czy urzędach. Vide Celestyn Nawrocki – czerwony kat Olsztyna.

Powyższa praktyka jest stosowana do dzisiaj! Proszę prześledzić losy komendantów – wszystkich szczebli – w Policji. 90% z nich, z chwilą przejścia na emeryturę, w wieku 50 kilku lat – mając blisko 10 tysięczną emeryturę lub wyższą – natychmiast znajdują zatrudnienie w centrach zarządzania kryzysowego, lub na jakimkolwiek innym stanowisku urzędniczym lub w interesie prywatnym!

Kadry komunistycznego aparatu bezpieczeństwa to była kuźnia kadr dla aparatu władzy w PRL-u. To ich potomkowie, często określani jako „resortowe dzieci”, w wielu przypadkach rządzą nami do dzisiaj! Żal, że frekwencja na wykładzie Renaty Gieszczyńskiej była… mizerna. No cóż… Olsztyn to Nowa Huta Polski północnej i tutaj nikt nie lubi słuchać o swoich korzeniach. Możecie cały interesujący wykład, obejrzeć na załączonym filmie, w zaciszu domowym, niekoniecznie poprzez kino domowe 😉

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *