Kilka konkretów o kandydacie na urząd prezydenta Olsztyna

W niedzielę 4 listopada br. mieszkańcy Olsztyna dokonają wyboru prezydenta miasta. Będzie to swoista rekrutacja kandydata, któremu powierzona zostanie odpowiedzialność za gospodarowanie publicznymi środkami i rozwój miasta przez kolejne 5 lat. Przynależeć mu także będzie dbałość o dialog z mieszkańcami Olsztyna i uczciwe, rzeczywiste wsłuchiwanie się w ich głos i postulaty.

Rekom­pen­satą za trud spra­wowa­nia prezy­denck­iego urzę­du będzie nato­mi­ast wyna­grodze­nie pochodzące z pub­licznej kasy, do której spły­wa­ją m. in. podat­ki mieszkańców Olsz­ty­na.

Tak więc Olsz­ty­ni­a­cy, powin­ni wziąć pod uwagę doty­chcza­sowe osiąg­nię­cia kandy­da­ta, ale także to, co chci­ał­by jeszcze zaofer­ować mieszkań­com w przyszłoś­ci.

Innym słowy, ważne jest aby mieszkań­cy Olsz­ty­na dokład­nie zapoz­nali się z pro­filem kandy­da­ta, a w szczegól­noś­ci oce­nili jego wcześniejsze doko­na­nia, bo obiet­nice częs­to pozosta­ją tylko fata­mor­ganą.

Tak się skła­da, że aktu­al­ny Prezy­dent Olsz­ty­na Piotr Grzy­mow­icz, sprawu­ją­cy tę funkc­je od praw­ie 10 lat, prag­nie przedłużyć swo­je urzę­dowanie w Ratuszu do 2023 roku. Wypadało­by więc przy­pom­nieć najbardziej kon­trow­er­syjne pro­jek­ty i dzi­ała­nia kandy­da­ta Pio­tra Grzy­mow­icza.

Paraliż komunikacyjny, brak parkingów w mieście, smog

Olsz­tyn, pro­mowany oneg­daj jako mias­to ogrodów jest zako­rkowanym do granic możli­woś­ci miastem i to nie tylko w godz­i­nach szczy­tu. Nigdy dotąd w stol­i­cy Warmii i Mazur nie było tak źle. Wiz­ja metropolii widzianej oczy­ma Pio­tra Grzy­mow­icza ziś­ciła się w całej krasie.

Z jed­nej strony kom­plet­nie wylud­nione i apaty­czne cen­trum mias­ta, a z drugiej strony nieby­wałe zato­ry na wszys­t­kich dużych skrzyżowa­ni­ach miejs­kich i dra­maty­czny brak park­ingów miejs­kich.

Z jed­nej strony kon­trow­er­syj­na i powszech­nie kry­tykowana inwest­y­c­ja tramwa­jowa warta ok. 400 mln zł., a z drugiej strony brak pieniędzy na pod­sta­wową infra­struk­turę miejską, czyli chod­ni­ki, ław­ki w parkach, zielone skw­ery.

Z jed­nej strony zanied­by­wany przez służ­by miejskie Park Kuso­cińskiego, a z drugiej strony bezmyślne budowanie ścieżek rowerowych oplata­ją­cych mias­to przy wszys­t­kich głównych arte­ri­ach, wylotówkach z mias­ta, a nawet osied­lowych uliczkach.

Od paru lat, chao­ty­cznie rozkopa­ny i zako­rkowany Olsz­tyn wpraw­ia w osłupi­e­nie przy­jezd­nych, odstrasza turys­tów i wys­taw­ia ner­wy mieszkańców na najwyższą próbę.

Sys­tem kamer mon­i­toru­ją­cych ruchu na skrzyżowa­ni­ach, który pochłonął mil­iony zło­tych nie dzi­ała. Źle ustaw­iony sys­tem syg­nal­iza­cji świ­etl­nej na najważniejszych miejs­kich skrzyżowa­ni­ach sprzy­ja tworze­niu olbrzymich zatorów.

Tramwaj, który tylko w Olsz­tynie jest pri­o­ry­te­towy w ruchu ulicznym, również bard­zo skutecznie budu­je kor­ki tam gdzie prze­jeżdża. Na skrzyżowa­niu arterii Tuwima i Krasińskiego, a więc w newral­gicznym dla mias­ta skrzyżowa­niu, w pobliżu dużej galerii hand­lowej porusza się z zawrot­ną pręd­koś­cią 5 kilo­metrów na godz­inę, skutecznie bloku­jąc codzi­en­nie tysiące pojazdów.

Należy się w ogóle poważnie zas­tanow­ić w jaki sposób olsz­tyńs­ka inwest­y­c­ja tramwa­jowa par­al­iżu­ją­ca mias­to otrzy­mała zielone światło Unii Europe­jskiej.

Jakim cud­em uni­j­na instanc­ja w Warsza­w­ie, czyli Inic­jaty­wa Jaspers wydała zgodę na tę kom­plet­nie nier­acjon­al­ną i nieprzyszłoś­ciową inwest­y­cję, w której nie uwzględ­niono tak pod­sta­wowego ele­men­tu, jak budowa park­ingów typu Park & Ride na pęt­lach tramwa­jowych, a w szczegól­noś­ci na końców­ce linii obsługu­jącej peryferie mias­ta? Prze­cież takie są europe­jskie wymo­gi i stan­dardy.

Dopiero ter­az Prezy­dent Grzy­mow­icz zamierza nadro­bić to przeocze­nie i ogłasza pre-kon­sul­tac­je doty­czące budowy park­ingów Park & Ride w Olsz­tynie, ale także i w okolicznych gmi­nach.

Tylko dlaczego Prezy­dent Grzy­mow­icz chce znowu zag­mat­wać proste z pozoru przed­sięwz­ię­cie? Dlaczego chce wciągnąć w ten pro­jekt sześć ości­en­nych gmin (Bar­czewo, Staw­igu­da, Dywity, Jonkowo, Pur­da, Gietrzwałd)?

Kto znowu zaro­bi na tworze­niu kole­jnych rozbu­dowanych anal­iz i eksper­tyz? Skąd pieniądze na ten pro­jekt i jak zostanie on rozlic­zony?

Czy pow­stanie wielkiego aparta­men­tow­ca u zbiegu ulic Koło­brzeskiej i Głowack­iego na 167 mieszkań, a także real­iza­c­ja wieżow­ca Cen­tau­rus mającego posi­adać aż 370 miejsc w podziem­nym garażu przysłużą się, według Prezy­den­ta Grzy­mow­icza, do „odko­rkowa­nia” cen­trum mias­ta”?

Czy Prezy­dent Grzy­mow­icz zro­bił cokol­wiek, aby wresz­cie zniknęły miz­erne i prow­iz­o­ryczne pla­cy­ki parkingowe parkin­gi na zboczach uli­cy Nowowiejskiego, na których mias­to pobiera opłaty, a na ich miejs­cu pow­stał prawdzi­wy park­ing przy Starów­ce?

A co z parkingiem dla autokarów turysty­cznych, gdzie „europe­js­kich” turys­tów wita bud­ka toale­towa „Toi-toi”? Czy to jest osiąg­nię­cie na miarę 10-let­niej kadencji Prezy­den­ta Grzy­mow­icza?

Rzecz jas­na nie, bo jeszcze więk­szym doko­naniem może być jesi­en­no-zimowe zale­ganie smogu nad osiedlem Dajt­ki w Olsz­tynie.

Pan Prezy­dent nie szczędz­ił pub­licznego grosza w ciągu ostat­nich lat na tworze­nie doku­men­tacji o niskiej emisji, zami­ast doprowadz­ić już wiele lat temu do podłączenia osied­la Dajt­ki do miejskiej sieci ciepłown­iczej.

Zabójczy i cuch­ną­cy smog nad Dajtka­mi, czy gigan­ty­czne kor­ki w Olsz­tynie, mają najwyraźniej sprzy­jać osiąg­nię­ciu innego celu wyty­c­zonego przez Prezy­den­ta Grzy­mow­icza, czyli redukcji zanieczyszczenia powi­etrza w mieś­cie.

Powszech­nie wiado­mo, że im więcej korków, tym powi­etrze zdrowsze, a oby­wa­tele szczęśli­wsi i zre­lak­sowani, niepraw­daż? To prze­cież nor­malne, że najwięk­szą fra­jdą jest jaz­da na row­erze — równole­gle do ciągu aut — połąc­zona z oży­w­czym wdy­chaniem spalin.

A może by tak dostaw­ić jeszcze ławecz­ki dla seniorów przy głównych trak­tach? Wtedy moż­na by zaży­wać inhalacji pros­to z rur wyde­chowych.

Jak­by tego było mało, Prezy­dent Grzy­mow­icz chci­ał­by zafun­dować mieszkań­com Olsz­ty­na toksy­czne wyziewy ze spalarni odpadów w mieś­cie.

Spalarnia odpadów za 400 milionów złotych a może więcej?

Kandy­dat Piotr Grzy­mow­icz pracu­je nad uszczęśli­wie­niem mieszkańców mias­ta spalarnią odpadów prak­ty­cznie od początku swo­jej 10-let­niej kadencji. W opinii jego dorad­ców spalar­nia śmieci to czyst­sze powi­etrze w mieś­cie, praw­ie sana­to­ri­um.

Mil­iony zło­tych, a więc bard­zo konkretne i policzalne pub­liczne pieniądze wypłynęły do tej pory z budże­tu mias­ta i z kasy spół­ki komu­nal­nej MPEC na tworze­nie i uza­sad­ni­an­ie tego szkodli­wego eko­log­icznie i nieza­sad­nego eko­nom­icznie pro­jek­tu.

Plany, które zatwierdzał Prezy­dent Grzy­mow­icz obe­j­mowały w pier­wszej wer­sji demon­taż miejskiej spół­ki ciepłown­iczej MPEC i odd­anie całego olsz­tyńskiego rynku ciepła w pry­watne ręce. Na szczęś­cie wielo­let­nie, inten­sy­wne dzi­ała­nia społeczne ludzi dobrej woli zahamowały ten pro­ces.

Tym nie mniej Prezy­dent Grzy­mow­icz nadal będzie dążył do real­iza­cji tego skra­jnie niebez­piecznego dla mias­ta pro­jek­tu, gdy­by tylko wygrał wybo­ry. Na razie poz­wolił na wybu­dowanie za pon­ad 170 mln zło­tych przed­po­la dla spalarni, czyli sor­towni śmieci przy uli­cy Lubel­skiej — ZGOK.

Jak się jed­nak szy­bko okaza­ło, ZGOK nie speł­nia swo­jej roli, zain­stalowane tam kosz­towne maszyny albo nie są w ogóle uży­wane w proce­sach sor­town­iczych, albo nie dzi­ała­ją zgod­nie z przez­nacze­niem naraża­jąc na szwank zdrowie pra­cown­ików.

Decyz­je Prezy­den­ta Grzy­mow­icza pełniącego funkcję jed­noosobowego Wal­nego Zgro­madzenia zarówno w spółce komu­nal­nej MPEC jak i w ZGOK-u doprowadz­iły do zmo­nop­o­li­zowa­nia rynku śmieciowego wokół Olsz­ty­na, a w kon­sek­wencji stor­pe­dowały dzi­ałanie mech­a­nizmów wol­nego rynku, zahamowały inic­jaty­wy gospo­dar­cze, czyli w szer­szym uję­ciu rozwój gospo­dar­czy.

Decyz­je te zapadały wsza­kże wbrew woli społecznej, wbrew uwag­om zgłaszanym przez mieszkańców Olsz­ty­na, w atmos­ferze lekce­waże­nia niewygod­nych part­nerów dia­logu.

Bo czymże innym, jeśli nie lekce­waże­niem mieszkańców jest unikanie przez Prezy­den­ta Grzy­mow­icza odpowiedzi na zapy­ta­nia w for­mule dostępu do infor­ma­cji pub­licznej? Dlaczego do tej pory Prezy­dent nie ujawnił kore­spon­dencji władz mias­ta z fir­mą Miche­lin na tem­at współpra­cy w zakre­sie dostaw ciepła dla mias­ta?

Czy to nie jest aro­ganc­ja i brak poszanowa­nia prawa, gdy Prezy­dent Grzy­mow­icz nie wykonu­je wyroku Najwyższego Sądu Admin­is­tra­cyjnego nakazu­jącego mu roz­pa­trze­nie złożonego wniosku o udostęp­nie­nie audy­tu ciepłowni Klas­tra Razem Cieplej związanego z pro­jek­tem spalarni, który kosz­tował praw­ie 800 tys. zło­tych? To ewen­e­ment w skali kra­ju.

Pozorowane konsultacje społeczne

Dia­log z mieszkań­ca­mi Olsz­ty­na w wyda­niu Prezy­den­ta Grzy­mow­icza jest od zawsze wielką farsą. To jedynie zasłona dym­na mają­ca zaspokoić usta­wowe wymo­gi kon­sul­tacji społecznych przy niek­tórych decyz­jach.

Prezy­dent Grzy­mow­icz ignoru­je kom­plet­nie niewygodne dla siebie głosy i opinie, nie przyj­mu­je do wiado­moś­ci wartoś­ciowych sug­estii i pos­tu­latów, odmaw­ia dia­logu na równych prawach.

Najbardziej wyrazistym tego przykła­dem był jego sto­sunek do dzi­ałań społecznych pode­j­mowanych prze­ci­wko budowie spalarni odpadów: wymi­ja­jące odpowiedzi, brak dostępu do infor­ma­cji pub­licznej, spotka­nia mające na celu zdyskredy­towanie mery­to­rycznie przy­go­towanych społeczników.

Ale oczy­wiś­cie takiego pode­jś­cia nie sto­su­je Prezy­dent Grzy­mow­icz wobec wybranych sto­warzyszeń i przed­staw­icieli olsz­tyńskiej społecznoś­ci, którzy okazu­ją mu czoło­bit­ność i bezkry­ty­czne pod­dańst­wo. Kiedy jest w potrze­bie, bez waha­nia uruchamia te grupy społeczne, na których wspar­cie może liczyć, a przy okazji antag­o­nizu­je mieszkańców Olsz­ty­na wzbudza­jąc sprzeczne emoc­je.

Przykła­dem takich społecznoś­ci dys­pozy­cyjnych wobec Prezy­den­ta Grzy­mow­icza jest np. Towarzyst­wo Miłośników Olsz­ty­na, czy też prze­wod­niczą­cy niek­tórych rad osiedli.

Czas na zmiany

To krótkie zestaw­ie­nie „dorobku” inwest­y­cyjnego Prezy­den­ta Grzy­mow­icza z lat jego mija­ją­cych dwóch kadencji nie jest oczy­wiś­cie wycz­er­pu­jące.

Należało­by wymienić jeszcze ciągły brak sta­dionu sportowego w stol­i­cy wojew­ództ­wa, brak hali wid­owiskowo-sportowej z prawdzi­wego zdarzenia, zanied­baną, smęt­ną Starówkę odstrasza­jącą szaroś­cią i odpada­ją­cym tynkiem, oraz urą­ga­jące wszelkim wymogom prak­ty­cznym i este­ty­cznym miejskie tar­gowisko.

Także w sferze kul­tu­ry miejskiej Prezy­dent Grzy­mow­icz nie ma się czym pochwal­ić. Powołu­jąc na stanowisko dyrek­to­ra Miejskiego Ośrod­ka Kul­tu­ry człowieka o wyrazistych lewac­kich poglą­dach, dał do zrozu­mienia mieszkań­com Olsz­ty­na, że nie zamierza patronować wydarzeniom artysty­cznym na wysokim poziomie.

Właśnie bowiem okaza­ło się, że prowoka­cyj­na wys­tawa zor­ga­ni­zowana przez MOK w Galerii Dobro (dawniej Rynek) na Starów­ce bezcześ­ci sym­bole religi­jne i nar­o­dowe.

To niesły­chany skan­dal i despekt wobec mieszkańców Olsz­ty­na, którzy prze­cież finan­su­ją inic­jaty­wy kul­tur­alne MOK-u. W przed­ed­niu set­nej roczni­cy odzyska­nia przez Pol­skę niepodległoś­ci jest to wyjątkowy skan­dal, a tym­cza­sem Prezy­dent Grzy­mow­icz wymown­ie mil­czy.

Takie właśnie konkre­ty budu­ją pro­fil kandy­da­ta Pio­tra Grzy­mow­icza na urząd przyszłego prezy­den­ta mias­ta Olsz­ty­na. Warto nad nimi pom­e­dy­tować przed wrzuce­niem kart­ki do urny.

Mar­i­an­na Hołubows­ka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *