Kobułty potrzebują taksówek!

KMP Olsztyn: Policjanci w Kobułtach zostali wezwani na interwencję do nieprzytomnego mężczyzny leżącego przy drodze. Na miejscu zastali zgłaszającego i jego pijanego kolegę, który nie był w stanie utrzymać się na nogach. Zgłaszający oczekiwał, że policjanci odwiozą jego kolegę do domu. Policjanci sporządzili wniosek do sądu, o ukaranie zgłaszającego za bezpodstawne wezwanie służb.

Trochę mnie powyższa notka Zespołu Prasowego KWP w Olsztynie… zdziwiła. Dlaczego policjanci sporządzili wniosek do sądu, o ukaranie zgłaszającego?

Art. 66 Kodeksu wykroczeń brzmi: § 1. Kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł. § 2. Jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebną czynność, można orzec nawiązkę do wysokości 1000 złotych.

Niby wszystko w porządku. Ale właśnie to „niby”. Moim zdaniem – nie znając szczegółowych okoliczności zdarzenia – policjanci  nie mieli podstaw do sporządzenia wniosku o ukaranie. Dlaczego? Ponieważ kolega „nieprzytomnego” delikwenta działał w przekonaniu, że w ten sposób ratuje zdrowie, a nawet życie kolegi!

Wystarczy pomyśleć: co by się mogło stać, gdyby kolega nie zadzwonił do służby, mającej wypisane na radiowozach „pomagamy i chronimy”? Zostawiłby kolegę nieprzytomnego w rowie na całą noc. Kolega zmarłby z wychłodzenia, i co? Policja wtedy ścigałaby kolegę denata za nieudzielenie pomocy?

Panowie policjanci, w służbie trzeba myśleć, a nie ślepo egzekwować przepis. Sprawca tego wykroczenia działał w przekonaniu – w waszej ocenie błędnym – że ratuje zdrowie, a nawet życie koledze! Mam nadzieję, że sąd właściwie zinterpretuje postępowanie troskliwego kolegi, i pouczy policję, aby realizowała to, co ma napisane na radiowozach: Pomagamy i chronimy!

Nie po raz pierwszy obserwuję, że w policji to, co jest napisane w dokumentach, ma się nijak do rzeczywistych działań. Moralność, etyka, ochrona sygnalistów, pomoc obywatelom i ich ochrona, to pijarowskie dyrdymały dla ciemnego luda 😉

Kobułty to wieś w powiecie olsztyńskim, w gminie Biskupiec. Czy warto angażować radiowóz w transport pijanego kolegi? Rachunek za usługę wystawi sąd? Czy sąd właściwie oceni postępowanie troskliwego kolegi i policjantów, którzy nie interpretują prawa w myśl hasła: Pomagamy i chronimy?

PS. – 6 kwietnia – chociaż minęło ponad pół roku, od rozstrzygnięcia konkursu na hasło sztandarowe policji, jeszcze na drogach RP nie jeździ żaden radiowóz z napisem „Pomagamy i chronimy”. KGP na moje zapytanie odpowiedziała, że jeszcze trwają prace techniczne związane z tym przedsięwzięciem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *