Komuna górą! Antoni Górski

Nie jest to okrzyk euforyczny. To jest smutna, przykra konstatacja, że w wolnej od 30 lat Polsce taki fakt ma miejsce. W Olsztynie, jedynym mieście w naszej Ojczyźnie jeszcze istnieje sowiecki relikt i znajduje gorliwego obrońcę w osobie włodarza miasta, a co gorsza i w sądach, które powinny być ostoją praworządności.

Tylko, że ta praworządność wybiórcza jakaś jest. Koledzy, Kałudziński i Kozioł przegrali sprawę apelacyjną przed Sądem Okręgowym za pomalowanie na czerwono zakazanego symbolu totalitarnego – przedmiotu przestępstwa.

Koledzy muszą zwrócić Gminie Olsztyn koszty czyszczenia „szubienic” w wyniku „zniszczenia zabytku – cudzej własności”. Wraz z opłatami sądowymi i odsetkami to ok. 1500 zł.

Sąd nie chciał przyjąć do wiadomości, że zniszczony został przedmiot przestępstwa – symbol ustroju totalitarnego – Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej.

Nie uwzględnił również, że sfałszowano tytuł prawny tego dzieła. O fałszywym autorstwie Dunikowskiego, odrzucając dowód, nie chciał Sąd nawet słyszeć.

Jak to jest, że polski sąd karze walczących z komuną zarówno za czasów komuny, jak i w wolnej Polsce? To nie właściciel zakazanego prawem komunistycznego symbolu powinien być ukarany za jego czyszczenie za nasze pieniądze i pozostawienie go w przestrzeni publicznej?

To aresztuje się głupków za waflowego torta dla Hitlera – głównemu organizatorowi grozi 8 lat – a jeszcze może się okazać, że była to opluwająca Polaków prowokacyjna akcja „wafel SS” TVN-u – a na propagowanie nie mniej zbrodniczego systemu komunistycznego Temida zamyka oczy?

W tych trudnych dla każdego Polaka chwilach, po tragicznej śmierci Prezydenta Gdańska objawiło się wielu miłośników praworządności.

Ci miłośnicy wykazują, że praworządność nie cechuje PiS-u i niegodziwości istnieją tylko po prawej stronie. Lewa nie, jest czyściutka!

Najwięcej ich się ujawniło spośród miłośników dzików z Komitetu Obrony Dzików. Chociaż naczelny miłośnik WOŚP, nie miłuje dzikich w naszym kraju.  Są wśród nich – a jakże – miłośnicy bandytów z odwzajemnioną miłością (vide wybory w zakładach karnych).

Wśród tych miłośników są również i miłośnicy cudzych kamienic. Wpadła mi w ręce środowa Gazeta Olsztyńska która przywołuje wielki autorytet praworządności HGW, warszawską amatorkę cudzych kamienic.

No, jak się odstawiło od źródła zasilania, to można teraz praworządności być nawet trybunem. I właśnie Jan Śpiewak, który odkrywał przekręty reprywatyzacyjne w Warszawie, przegrał proces z Bogumiłą Górnikowską-Ćwiąkalską, kuratorem 118-latka, od którego przejęła we władanie pół kamienicy na Ochocie.

A pani kurator to córeczka Zbigniewa Ćwiąkalskiego, adwokata, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego zarazem, w pierwszym rządzie Donalda Tuska.

Teraz Tusk pałający miłością do Gdańszczan, Polaków i Europejczyków obiecuje ich bronić przed nienawiścią i pogardą.

To ewidentne freudowskie przejęzyczenie ujawniające rozdzielanie Polaków od Europejczyków, tkwiące mu gdzieś w podświadomości. Przy okazji Tusk uświadomił słuchającym, że oprócz miłości jest jeszcze nienawiść i pogarda.

Jak świat światem i uczy tego historia i życie, gdzie jest miłość tam jest i nienawiść. Miłośnicy dobra nienawidzą zła, a miłośnicy zła nienawidzą dobra.

Miłośnicy komuny nienawidzą walczących z nią. Chodzi tylko o to, żeby wybrać dobry wariant. Jeśli człowiek jest Homo sapiens a nie Homo sovieticus to wybierze właściwy.

Tuba propagandowa Piotra Grzymowicza nie mogła pominąć go jako największego „miłośnika” praworządności, posiadacza niewyczerpanych pokładów „miłości” do zbrodniczej Armii Czerwonej.

Takimi niepraworządnymi szubienicami i dokumentem wpisującym je do Rejestru zabytków to niech się PiS zajmuje – będzie miał mniej czasu na przypatrywanie się miłośnikom.

Trudno dociec, jakimi kalkulacjami prezydent Grzymowicz się kieruje, utrzymując za nasze pieniądze sowiecki symbol totalitarny. Rozumiem bawiących się, wychowujących się, a teraz odpoczywających w cieniu szubienic, że smród od „szubienic” jest im miły. Ale włodarz miasta powinien zadbać, żeby źródła tego smrodu nie było, by inni nie musieli go wąchać.

Wylęgarnią specyficznego pojmowania praworządności jest komuna – poprzedni system – niosący miłość i pokój wszystkim ludziom, za wyjątkiem zaplutych karłów reakcji.

W podświadomości miłośników tkwią zachowania, których ich albo nauczono, albo nauczyli się sami, albo nabyli, obserwując tamtą rzeczywistość. Dlatego znajdują się jeszcze tacy, którzy bronią tamtego systemu.

Zamiast rozprawić się z komuną już 30 lat temu i zająć się rzeczywistymi przestępcami, i innymi, pożytecznymi sprawami, wytracają czas na sprawy z wymyślonymi przestępcami.

Nic dziwnego, że wychowanek poprzedniego systemu, prezydent Grzymowicz niespotykanie porażająco podchodzi do zagadnienia praworządności. Komuna górą!

Antoni Górski

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *