Edward Cyfus o postawie ks. Wojciecha Zinka po aresztowaniu Prymasa Tysiąclecia

Idąc na kolejną Rozmowę o Ojczyźnie, której bohaterem miał być ks. Wojciech Zink, nie zapoznałem się z jego życiorysem, dlatego wszystko o czym mówił Edward Cyfus, było dla mnie… niespodzianką. 

Edwar­da Cyfusa także doty­chczas nie miałem okazji poz­nać oso­biś­cie. Znałem jedynie jego głos, z licznych audy­cji emi­towanych przez Radio Olsz­tyn.

Już na wstępie spotka­nia Edward Cyfus przeprosił licznie przy­byłych słuchaczy, za pewną niedys­pozy­cję głosową.

Usad­ow­iłem się blisko prele­gen­ta i nie miałem trud­noś­ci w zrozu­mie­niu tego, co Edward Cyfus miał do powiedzenia o ks. Woj­ciechu Zinku.

Po blisko 1,5-godzinnej gawędzie, postać księdza Woj­ciecha Zin­ka stała mi się… bliska. Poz­nałem fak­ty i aneg­do­ty o tym niezwykłym Warmi­aku.

A wszys­tko było podane w bard­zo przys­tęp­nej formie, sznaps bary­tonem Edwar­da Cyfusa.

Opowieść Edwar­da Cyfusa osnu­ta była na jego książce zaty­tułowanej:

Niezłomny Warmiak infułat Adalbert (Wojciech) Zink (1902 — 1969),

którą moż­na było nabyć, jako cegiełkę na budowę pom­ni­ka. Popier­sie ks. Woj­ciecha Zin­ka ma stanąć przy olsz­tyńskiej kat­e­drze jeszcze w tym roku.

Po tej Roz­mowie o Ojczyźnie już rozu­miem, dlaczego doty­chczas ksiądz Woj­ciech Zink nie ma w Olsz­tynie uli­cy god­nej jego imienia.

Proste. Jest wyrzutem sum­ienia dla komu­nistów i dla hier­ar­chów koś­ciel­nych.

Dopiero dzisi­aj, gdy ci, co zetknęli się z księdzem za jego życia są już także na łonie Abra­hama, moż­na było pokon­ać opór materii i ulicę Malewskiego przemi­anować na ks. Woj­ciecha Zin­ka... w Dywitach!  👿 

Ksiądz Woj­ciech Zink jako jedyny z ówczes­nych rząd­ców diecezji w Polsce, zaprotestował wobec aresz­towa­nia pry­masa Ste­fana Wyszyńskiego!

Jego odwagę… bohaterst­wo doceni każdy, kto uświado­mi fakt, że dzi­ało się to w 1953 roku, w cza­sach głębok­iego stal­in­iz­mu, a ksiądz Woj­ciech Zink był powszech­nie uznawany za Niem­ca, a nie Warmi­a­ka czy Pola­ka!

Poniżej mój pier­wszy film ze spotka­nia z Edwar­dem Cyfusem, opowiada­ją­cym o księdzu Woj­ciechu Zinku.

O jego aresz­towa­niu i poby­cie w słyn­nej katowni na Rakowieck­iej. Następ­ne wkrótce. Zapraszam do oglą­da­nia.

PS. 13.02.18 r. —  Już po publikacji tego wpisu Edward Cyfus zwrócił mi uwagę, że powyższy tekst zawiera dwie… nieścisłości:

Ks. Wojciech Zink nie był nigdy biskupem (o tym mówiłem). On dopiero później został infułatem. W tamtym okresie był zwykłym księdzem i wikariuszem generalnym prymasa. 
Władzom i Kościołowi przeciwstawił się wtedy jeszcze biskup Baraniak, o ile się nie mylę z Kielc. Piszę o tym w mojej książce.

Niewąt­pli­wie Edward Cyfus ma rację!

Wyjaś­ni­am, że moje błędy wzięły się z… Wikipedii, którą doty­chczas uważałem za bard­zo wiary­godne źródło. W życio­rysie ks. Woj­ciecha Zin­ka umieszc­zono takie zdanie:

W 1953 roku podczas aresztowania prymasa Wyszyńskiego przez stalinowców jako jedyny biskup odważył się przeciwko temu zaprotestować.

Summa summarum: czy biskup, czy infułat, czy zwykły ksiądz, czy wikariusz generalny prymasa, czy był jeden, czy było ich dwóch, to nie umniejsza — moim zdaniem — niezłomności charakteru i bohaterstwa takiej postawy Wojciecha Zinka. Chwała mu za to!

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *