Łamanie prawa przez dowództwo Policji zawsze wynika z przesłanek obiektywnych!

Wysoki Sądzie. O skoordynowaniu działań mojego byłego Pracodawcy, mających na celu zdyskredytowanie mnie jako człowieka prawego, świadczy jego zaangażowanie przy wyjaśnianiu mojego wpisu na blogu, dotyczącego postępowania szkodowego sprzed 14 lat.

Nie mogę też przejść obojętnie nad wyciągniętymi wnioskami – w tej sprawie – przez podinsp. Wiolettę Podleszańską.

Oświadczam, że wpis umieszczony na moim blogu 6 marca pod tytułem Moja pierwsza potyczka z prawdą w Policjizawiera prawdziwe fakty z mojego życia i mojej pracy w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olsztynie.

Jedynie kwota, którą podałem na blogu będąca szkodą jest zawyżona, ale publikując ten wpis, przy kwocie od razu zaznaczyłem, że cytuję:

Głowy nie daję ile dokładnie, by nie było tak jak z rozmiarem telewizorów.

Upływ 14 lat od opisywanych wydarzeń spowodował, że rzeczywiste kwoty, które przewijały się w tej całej sprawie, uległy w mojej pamięci wymieszaniu.

Moim usprawiedliwieniem jest fakt, że wpis nie był artykułem śledczym, opartym na dokumentacji, a luźną refleksją na temat nietykalności określonych osób w Policji. Nie podałem nazwisk, ani innych danych identyfikujących konkretne osoby.

Przeprowadzona kontrola zawiera błąd, który deprecjonuje sformułowane w stosunku do mnie zarzuty.

Wnioski wyciągnięto na postawie sprawozdania, którego de facto przedmiotowy wpis nie dotyczył.

Sprawozdania, które opisałem we wpisie, sporządziłem w lutym 2001 roku i je zniszczyłem, gdy otrzymałem zatwierdzone sprawozdania z września 2001 roku.

Wnioski z wrześniowych sprawozdań musiały być zgodne z tym, co otrzymałem z Inspektoratu Komendanta Wojewódzkiego Policji. I to opisałem na blogu.

Moją wersję zdarzeń, którą opisałem na blogu, potwierdza analiza dat ze sprawozdania.

Także ideę, którą sformułowałem w  przedmiotowym wpisie, czyli istnienie świętych krów w KWP w Olsztynie, potwierdza finał całej kontroli przeprowadzonej przez Inspektorat.

Nikt z bohaterów tej całej historii, nie zwrócił do budżetu ani złotówki z ponad blisko 16 tysięcy zł. stwierdzonej szkody. Jest to potwierdzeniem, że ja napisałem prawdę o świętych krowach w Policji.

Wysoki Sądzie. Dowodem na hipokryzję, brak minimum dobrej woli w rzeczywistym wyjaśnieniu spraw, które opisuję na blogu, u mojego byłego Pracodawcy, a także dowodem na nieetyczną postawę Oskarżyciela, jest historia zakupu szklanek cafe latte i łyżeczek.

Nawet gdy wskazałem, że zakup szklanek cafe latte i łyżeczek, został sfinansowany z nieprawidłowej pozycji budżetowej, co stanowi złamanie prawa stanowionego przez Komendanta Głównego Policji i naruszenie dyscypliny budżetowej, nie zostało to stwierdzone przez podinsp. Wiolettę Podleszańską.

Nieetyczna strona zakupu, czyli zlecenie przez Oskarżyciela swojej podwładnej – sekretarce – zakupu szklanek i łyżeczek, za jej własne środki finansowe, nie znalazła zainteresowania u kontrolującej wydatki. To kpina, a nie kontrola!

Wskazane przez podinsp. Adama Kalla i nadinsp. Józefa Gdańskiego okoliczności zakupu szklanek cafe latte i łyżeczek, znajdują poklask i akceptację podinsp. Wioletty Podleszańskiej poprzez stwierdzenie:

Dokonanie przedmiotowych zakupów wynikała z przesłanek o obiektywnym charakterze.

Mi pozostaje zadać retoryczne pytanie:

Jaki przepis musi złamać wysoki rangą funkcjonariusz Policji, aby to łamanie prawa zostało potwierdzone przez służby kontrolne?

CDN.

Po 14 latach pracy w Policji mogę autorytatywnie stwierdzić, że łamanie prawa przez dowództwo Policji, zawsze wynika z przesłanek o charakterze obiektywnym, gdy sprawę wyjaśniają wewnętrzne służby kontrolne. Tak było i jest niestety nadal! Czy jest szansa na zmianę? Może to nastąpi jak BSW zostanie wyłączone – także fizycznie – ze struktur Policji.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *