Leczenie według Medycznej Książki Kucharskiej

Mieliśmy dobrze rozwinięty system przyjmowania chorych na Izbach Przyjęć. Według amerykańskich specjalistów był on zły i trzeba było wprowadzić Szpitalny Oddział Ratunkowy. Średni czas oczekiwania w Izbie Przyjęć — o ile dobrze pamiętam — nie przekraczał 2 godzin. Średni czas oczekiwania na decyzję w SOR przekracza 14 godzin. W USA wprowadzenie m.in. SOR-ów, zaowocowało wyprowadzeniem z systemu podatkowego 200 miliardów dolarów.

Przed SOR-ami, wydat­ki amerykańskiej służ­by zdrowia utrzymy­wały się na poziomie 50 mil­iardów, a w 20 lat po wprowadze­niu SOR-ów, wzrosły do 250 mil­iardów.

Jed­nocześnie zan­otowano najwięk­szy współczyn­nik umier­al­noś­ci niemowląt spośród 27 kra­jów uprze­mysłowionych, nad­u­mier­al­ność kobi­et rasy białej, całkowicie prze­graną wojnę z rakiem.

Nas czeka to samo!

Poprzez zas­trasza­jącą rozbu­dowę spec­jal­iza­cji, z licz­by 40 ist­nieją­cych na świecie, do pon­ad 85 w Polsce, uczel­nie zwane Uni­w­er­syte­ta­mi Medy­czny­mi tworzą Bio­log­iczne Robo­ty, korzys­ta­jące z Medy­cznej Książ­ki Kucharskiej, a nie rozu­mu.

Sys­tem narzu­cony lekar­zom sprowadza się obec­nie do mozol­nego wklepy­wa­nia w kom­put­er danych, do odpowied­nich rubryk. Lekarz ma na chorego kilka­naś­cie min­ut, ponieważ takowe pro­ce­dury narzu­cił NFZ — czyli Nie­ludz­ki Sys­tem Zdrowia.

Kiedyś lekarze cieszyli się autonomią, co do sposobu leczenia chorych. Liczyła się wyleczal­ność, a nie sprzedaż. Obec­nie nawet Najwyższa Izba Kon­troli nie intere­su­je się wyleczal­noś­cią i powrotem chorych do zdrowia, a kon­cen­tru­je się na iloś­ci wykony­wanych pro­ce­dur.

Nie ma znaczenia, kto je wymyślił i w jakim celu. Dawniejsze per­son­alne lecze­nie chorych było nor­mą w prak­tyce lekarskiej. Dzię­ki temu następował rozwój medy­cyny.

Pamię­tam chorą, która jak twierdz­iła, miała wprowad­zony do brzucha aparat, który spraw­iał jej wiel­ki ból. Leki prze­ci­w­bólowe brała garś­ci­a­mi. Prof. J. Dybic­ki, kierown­ik I Klini­ki Chirurgii Ogól­nej, zle­cił mi wyko­nanie nacię­cia 10 cm skóry brzucha w miejs­cu bólu, zaszy­cie rany itd.

Cho­ra po obudze­niu się z narkozy dostała od Pro­fe­so­ra aparat, który był przy­czyną bólu. Bóle ustały jak ręką odjął. Co roku przy­chodz­iła spec­jal­nie dziękować za świet­nie przeprowad­zoną oper­ację i wymyślać na tych nieuków, którzy fasze­rowali ją tabletka­mi prze­ci­w­bólowy­mi.

Obec­nie takie radykalne lecze­nie było­by niemożli­we z powodu braku odpowied­niej pro­ce­dury, i cho­ra nadal była­by tru­ta psy­chotropa­mi. Oczy­wiś­cie była­by doskon­ałym — przewlek­le chorym — pac­jen­tem, płacą­cym podatek dla City.

Dawne sper­son­al­i­zowane lecze­nie medy­czne było nor­mą w prak­tyce lekarskiej. Musiano to zmienić, ponieważ pro­dukc­ja taś­mowa preparatów medy­cznych tanieje przy zwięk­szonej iloś­ci.

Jak zwiększyć sprzedaż preparatu „X”?

Wystar­czy pogadać z urzęd­nika­mi, aby wprowadzili odpowied­nią pro­ce­durę. Czyli wystar­czy opra­cow­ać Medy­czną Książkę Kucharską i wymusić jej stosowanie poprzez pro­ce­dury medy­czne.

To jest już łatwe, ponieważ trolle urzęd­nicze z NFZ umieją sprawdzać tylko zgod­ność kart chorobowych z pro­ce­du­ra­mi. Lekarz jest uziemiony. Jak nie wykona pro­ce­dury, to nie tylko nie dostanie pieniędzy, ale jeszcze może dostać karę.

Wprowadze­nie pro­ce­dur powodu­je, że nie ma żad­nej różni­cy pomiędzy pro­fe­sorem, a stażys­tą. Każdy zare­je­strowany w NFZ musi robić to samo. Sama filo­zofia pro­ce­dur jest fikcją lit­er­acką z samego założe­nia, i tylko wyjątkowy eunuch intelek­tu­al­ny może je pro­dukować.

Filo­zofia pro­ce­dur zakła­da, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Czyli dla potanienia badań naukowych przeprowadza się je na czarnym ludzie… w Afryce.

Dlat­ego Pen­ta­gon, jako ramię City, wprowadz­ił Africom w 2008 roku? Muszą prze­cież strzec intere­su wiel­kich kor­po­racji. Jak ktoś nie wierzy, to niech zapoz­na się z fil­ma­mi pt.: Wierny ogrod­nik, Krwawe dia­men­ty, Cris­ti­a­da, lub poob­ser­wu­je nasz Kraj.

Najpierw pow­stawały przy­go­towa­nia do baz wojskowych, a potem „spec­jal­iś­ci” z USA mod­e­lowali nasz sys­tem medy­czny, i wprowadza­li ustawy wymusza­jące szczepi­enia. Vide: ostat­nie now­eliza­c­je prawa o szczepi­onkach.

Kon­cerny medy­czne tes­tu­ją leki na ludzi­ach rasy czarnej, czy żółtej, których sposób odży­wia­nia jest diame­tral­nie różny od naszego. Każdy prze­cie kraj ma właś­ci­wą dla siebie kuch­nię opartą na kra­jowych pro­duk­tach rol­nych. Wchła­ni­an­ie się leków jest więc różne.

Przykład

Kon­cerny amerykańskie opra­cowu­ją szczepi­onkę prze­ci­wko gryp­ie, szuka­jąc wirusa w Azji. Po kilku tygod­ni­ach prac ze znalezionym wirusem lecą do Amery­ki i rozpoczy­na­ją pro­dukcję szczepi­on­ki. Trwa to zwyk­le kil­ka miesię­cy. Potem dopiero owa szczepi­onka zosta­je dostar­c­zona do Europy, co trwa następ­ne kil­ka miesię­cy.

W czym prob­lem? W tym, że pro­duku­je się szczepi­onkę na zar­o­d­kach jaj kurzych, a wirus w tych warunk­ach ma olbrzymie możli­woś­ci mutacji. Wiado­mo o tym od lat 20-tych ub. biegłego wieku. Dlat­ego szczepi­onka wypro­dukowana na sezon 2017 ma skuteczność rzeko­mo 3 %. Piszę wyraźnie „rzeko­mo”, ponieważ tak niska skuteczność w biologii nie jest możli­wa do obserwacji.

Kon­cerny far­ma­ceu­ty­czne potrak­towały 7 mil­iardów ludzi, jak jed­no sta­do baranów i koniecznie chcą wszys­tkim wmusić te same preparaty. Wiado­mo, duża seria leku, to niskie kosz­ty jed­nos­tkowe i łatwiejszy zbyt.

Jeszcze lep­iej, jak tego zakupu dokonu­je rząd danego kra­ju, ponieważ mniejsze są wów­czas kosz­ty pośred­nie, czyli łapów­ki. Ten sposób pro­dukcji i sprzedaży wyprowadza w USA dodatkowo 210 mil­iardów dolarów z kasy podat­ni­ka.

Ciekawe, ile to wynosi w Polsce. Sam min­is­ter Radzi­wiłł na szczepi­on­ki wyprowadz­ił dodatkowo 260 mil­ionów zł — w okre­sie jed­nego roku z kawałkiem — z kieszeni społeczeńst­wa. I nie ma się co dzi­wić, że kole­j­ki do spec­jal­istów ros­ną.

Autor Rapor­tu opub­likowanego w Acad­e­my of Emer­gency Med­i­cine stwierdza wprost:

Wielu lekarzy przyznało, że zamawiali testy diagnostyczne bez przyczyny medycznej, co wyraźnie pokazuje, że lekarze odczuwają ogromną presję, aby   zachowywać się w sposób, w jaki mogą nie chcieć.

Na przykład:

Lekarze są nagradzani za utrzymanie cholesterolu i ciśnienia krwi swoich pacjentów poniżej pewnych poziomów docelowych. Dla niektórych chorych jest to dobre, ale dla większości ryzyko powikłań przewyższa ewentualne korzyści. Leczenie satynami powoduje znaczny skutki uboczne, w tym bóle mięśni, zwiększone ryzyko cukrzycy, zawały mięśnia sercowego, przyspiesza ślepotę i demencję.

Innym przykła­dem wymusza­nia na lekarzach nieuza­sad­nionego medy­cznie postępowa­nia są szczepi­enia. Zasady opub­likowane w Medy­cznej Książce Kucharskiej wyraźnie lik­widu­ją samodziel­ność lekarza i zmieni­a­ją go w urzęd­ni­ka pracu­jącego dla kon­cer­nu City.

Zasady Medy­cznej Książ­ki Kucharskiej — czyli pro­ce­dury zakłada­ją, że dziecko w chwili urodzenia jest nieod­porne na choro­by zakaźne. Jest to oczy­wista bzdu­ra.

Z doświad­czeń wiemy, że cała masa ludzi, pomi­mo styka­nia się z określony­mi choroba­mi, wcale nie musi na nie chorować. Widz­imy to, cho­ci­aż­by ze statystyk medy­cznych per­son­elu szpi­tali zakaźnych.

Na jakiej więc pod­staw­ie każde dziecko musi być szczepi­one, bez wyko­na­nia badań wskazu­ją­cych na ewen­tu­al­ną możli­wość zachorowa­nia? Odpowiedź jest pros­ta.

Szczepiąc dzieci w pier­wszej dobie życia na nieist­niejące choro­by może­my spoko­jnie wycią­gać pieniądze z kieszeni głupiego lud­ka, ponieważ nikt nam nie udowod­ni, że powikła­nia wys­tąpiły po szczepi­e­niu. A kasa rośnie.

Taki sys­tem edukacji medy­cznej wprowad­zono na obec­nych Uni­w­er­syte­tach Medy­cznych. Trud­no się więc dzi­wić, że „Pro­duk­ty” tych uni­w­er­sytetów boją się samodziel­nie pode­j­mować decyz­je doty­czące leczenia.

dr n. med. Jerzy Jaśkows­ki

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *