List otwarty do Józefa Gdańskiego

List otwarty do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Olsztynie nadinspektora Józefa Gdańskiego.

Szanowny Panie Komendancie!

Jako wol­ny człowiek, oby­wa­tel RP, były cywilny pra­cown­ik Policji, były Pańs­ki pod­wład­ny, chcę Panu Komen­dan­towi serdecznie podz­iękować za blisko 2-let­nią współpracę. Do koń­ca życia zapamię­tam Pańs­ki, rzad­ko spo­tykany wśród Komen­dan­tów-Pra­co­daw­ców gest — w sto­sunku do mnie — pośled­niego kierown­i­ka. Byłem dum­ny i usatys­fakcjonowany, gdy w październiku 2013 roku, po odpraw­ie z Komen­dan­ta­mi jed­nos­tek gar­ni­zonu warmińsko-mazurskiego i Naczel­nika­mi wydzi­ałów KWP w Olsz­tynie — z włas­nej inic­jaty­wy — pod­szedł Pan do mnie, uścis­nął mi dłoń i powiedzi­ał, że jest mu miło mnie poz­nać, że grat­u­lu­je postawy i dzięku­je za złożony wniosek w spraw­ie porząd­ku w KWP.

Szanowny Panie Komendancie,

po Pańskim wys­tąpi­e­niu w Sądzie Pra­cy zrozu­mi­ałem, że nie wrócę do pra­cy w Policji, dopó­ki Pan będzie w niej służyć. W Sądzie Pra­cy myślałem, że ujrzę i usłyszę: mądrego, doświad­c­zonego Komen­dan­ta, troskli­wego Pra­co­daw­cę, czyli  „swo­jego chłopa”, za którego uważali Pana wszyscy pod­wład­ni — ze mną włącznie. Wartoś­ci moralne i ety­czne, które zaprezen­tował Pan w Sądzie Pra­cy, ni jak się mają do mojego poj­mowa­nia służ­by na rzecz Policji. Pańs­ka Polic­ja to dalej Mil­ic­ja Oby­wa­tel­s­ka! To for­ma­c­ja zakła­mana, nie toleru­ją­ca u pod­wład­nych jakichkol­wiek objawów wol­nego myśle­nia. Na ustach ma Pan, zau­fanie, lojal­ność, bez­pieczeńst­wo mieszkańców i poszanowanie prawa, a w rzeczy­wis­toś­ci chroni Pan kole­siów z repub­li­ki, miażdżąc przy okazji ludzi ucz­ci­wych i praw­domównych.

Szanowny Panie Komendancie,

serdecznie dzięku­ję Panu, za poświad­cze­nie w całej roz­ciągłoś­ci — w Sądzie Pra­cy — że ja w Liś­cie otwartym do Jerzego Dziewul­skiego napisałem prawdę. Przyz­na­ję, że moja opinia o stanie logisty­ki w Policji okaza­ła się ciut roz­bież­na z Pańską. Ja określałem ją zdaniem: „że źle się dzieje w logistyce”. Pan dobit­nie i z charak­terem, określił sytu­ację w inwest­y­c­jach KWP w Olsz­tynie jako: „totalne dzi­a­dost­wo” a sytu­ację w zaopa­trze­niu, tylko jako: „dzi­a­dost­wo”.

Potwierdz­ił Pan także to, co napisałem o poli­tyce kadrowej w Policji i w KWP w Olsz­tynie. Przyz­nał Pan, że Krzysztof Marzews­ki nie radz­ił sobie, gdy był Pańskim zastępcą. Określił Pan to bard­zo… troskli­wie: „męczy się troszeczkę w tym zarządza­niu”. Potwierdz­ił Pan, że kierown­ict­wo służbowe wyższego stop­nia jest zmieni­ane wskutek ust­nych ustaleń z KGP. Zmi­any struk­tur, tworze­nie i lik­wid­owanie etatów, przeprowadzanie konkursów lub przenosze­nie rozkazem per­son­al­nym, to ruchy legi­t­ymizu­jące powz­iętą decyzję kierown­ików jed­nos­tek orga­ni­za­cyjnych Policji. Taka prak­ty­ka jest powszech­nie znana i stosowana, nie tylko w Policji, i wie o tym całe społeczeńst­wo! Na tym pole­ga dowodze­nie for­ma­cją uzbro­joną jaką jest Polic­ja. W dowodze­niu taką for­ma­cją nie ma miejs­ca na „demokrację”, dlat­ego oso­biś­cie uważam, że wszelkie formy konkursów, nawet na stanowiska cywilne, to zbęd­na for­mal­ność. W Liś­cie otwartym do JD, który był głosem w pub­licznej dyskusji doświad­c­zonego prak­ty­ka, także nie negowałem prawnej możli­woś­ci takich ruchów kadrowych.

Szanowny Panie Komendancie,

szczególne podz­iękowa­nia należą się Panu za sprowadze­nie do KWP w Olsz­tynie Adama Kall. W Sądzie Pra­cy powiedzi­ał Pan, że Adam Kall to fachowiec, którego pole­cił Panu Komen­dant Główny Policji, czym potwierdz­ił Pan moje infor­ma­c­je zawarte w „Liś­cie otwartym do JD”. Z radoś­cią stwierdz­ił Pan, że „Komen­dant Kall zmusił wydzi­ał zaopa­trzenia do pra­cy”. To ciekawa uwa­ga… za co pra­cown­i­cy zaopa­trzenia dostawali pre­mie przez wszys­tkie te lata sprzed panowa­nia Adama Kall? Może tak zarządzi Pan Komen­dant jakąś kon­trolę sprawdza­jącą w tym względzie. Śmierdzi mi tu przekrę­ta­mi, w którym sam brałem udzi­ał. Przyz­na­ję się, wielokrot­nie wys­tępowałem o nagradzanie tych „leni” z Zaopa­trzenia.

Pochwal­ił Pan Adama Kall za wiz­jon­er­ską postawę i polece­nie zakupu telewiz­orów z funkcją 3D, zbęd­ną dla Policji ter­az, ale za 20 lat, to na pewno się przy­da! Rzeczy­wiś­cie… przepraszam ale nie nadążyłem za myślą wiz­jon­era. Przepraszam Pana także za to, że nie przewidzi­ałem, iż zakup kina domowego to była przykry­wka do oper­acji spec­jal­nej. Jestem trochę uspraw­iedli­wiony, bo do cza­su Pańs­kich zez­nań byłem przeko­nany, że zgod­nie z prawem zakupy sprzę­tu kamu­flu­jącego to dzi­ał­ka wydzi­ałów oper­a­cyjnych. Przepraszam, i chylę czoła przed Pańską wiedzą o funkcjonowa­niu logisty­ki. Wyjaśnił Pan, że zakupy luk­su­sowego sprzę­tu do mieszka­nia służbowego mogły służyć „uwiary­god­nie­niu naszych polic­jan­tów w gru­pach przestępczych”. Położyłem oper­ację spec­jal­ną… nie ma prze­baczenia!

Szanowny Panie Komendancie,

dzięku­ję serdecznie, że pomi­mo ofic­jal­nego „wyłączenia się z wyjaś­ni­a­nia” treś­ci mojego „Lis­tu otwartego do JD” i moich wpisów na blogu, zadał Pan sobie trud i udzielił wycz­er­pu­ją­cych wyjaśnień dla KGP. Szczegól­nie dzięku­ję, za pominię­cie pod­sta­wowego  doku­men­tu, który ujaw­ni­ał łamanie prawa.  Ter­az także rozu­miem, dlaczego Adam Kall w Sądzie zarzu­ca mi, że nie zre­al­i­zowałem jego polece­nia.  Adam Kall pole­cił na piśmie, abym zakupił zestaw kina domowego mar­ki LG za 899 zł z cztere­ma kolum­na­mi. A ja głupi myślałem, że robię dobrze, zgod­nie z prawem, i zakupiłem zestaw lep­szy, z sześ­cioma głośnika­mi i tańszy o pon­ad 70 zł. Przepraszam!

Szanowny Panie Komendancie,

powyższy tekst napisałem jeszcze przed Wielka­nocą. Miałem zami­ar opub­likować go przed rozprawą apela­cyjną o przy­wróce­nie mnie do pra­cy. Jed­nak życie  sko­ry­gowało moje plany. Ter­minu rozprawy apela­cyjnej jeszcze nie poz­nałem. Za to stało się już to, o czym pisałem pon­ad rok temu, i czego byłem pewien po “ustąpi­e­niu” ze stanowiska Mar­ka Dzi­ałoszyńskiego.  Taki już Was los, idziecie w odstawkę gdy przes­ta­je­cie być potrzeb­ni dla swoich moco­daw­ców. Afera w KMP w Olsz­tynie to tylko przykry­wka dla ruchu kadrowego już przesąd­zonego w 2014 roku. Przeczy­tałem Pańskie oświad­cze­nie z… nies­makiem. Człowiek, który podep­tał moje pod­sta­wowe wartoś­ci i zasady skarży się, że pod­wład­ni zdep­tali jego wartoś­ci!  O tem­po­ra, o mores!

Szanowny Panie Komendancie,

piszę szcz­erze… ucieszyła mnie Pańs­ka “dymis­ja” ponieważ w Sądzie Pra­cy zaprezen­tował Pan swo­je prawdzi­we oblicze, którego nie znałem. To poz­woliło mi na “odbrą­zowie­nie” Pańskiego wiz­erunku. Z pewnoś­cią na ofic­jal­nym pożeg­na­niu usłyszy Pan wiele peanów. Dla Olsz­ty­na pozostanie Pan w pamię­ci jako Pra­co­daw­ca, który przez 3 lata nie dokon­ał żad­nych zmi­an orga­ni­za­cyjnych ani kadrowych, które by popraw­iały funkcjonowanie gar­ni­zonu warmińsko-mazurskiego. Swo­ją bierną postawą zad­owolił Pan tych wszys­t­kich pod­wład­nych, którzy z obawy o swo­je stoł­ki usłużnie karmili Pana tylko “dobry­mi infor­ma­c­ja­mi”. Był Pan głuchy i ślepy na syg­nały o niepraw­idłowoś­ci­ach w funkcjonowa­niu gar­ni­zonu. Obudz­ił się Pan z ręką w noc­niku! Tak jak kiedyś Edward Gierek. Dwór mówił mu, że Pol­s­ka rośnie w siłę a ludziom żyje się dostat­niej… tyle, że okaza­ło się to życiem na kredyt, który spła­ca­ją następ­ne pokole­nia. Pod­wład­ni mówili Panu, że wykry­wal­ność wzras­ta i rośnie poczu­cie bez­pieczeńst­wa… tyle, że okaza­ło się to hum­bugiem!

Szanowny Panie Komendancie,

mam nadzieję, że Pańs­ki następ­ca będzie miał sys­tem wartoś­ci zgod­ny z uni­w­er­sal­ny­mi wartoś­ci­a­mi i dostrzeże wartość dodaną — dla Policji — w przy­wróce­niu mnie do pra­cy.

Życzę Panu spoko­jnej emery­tu­ry!

Stanisław Olsz­tyn

List otwarty do Józefa Gdańskiego — napisałem i wysłałem pocztą elektroniczną 28 kwietnia 2015 r. Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi. Nie będę wzywał adresata do zaprzestania łamania prawa, i udzielenia odpowiedzi, bo ten generał, z zasady nie czyta niczego więcej, poza… raportami.

28 thoughts on “List otwarty do Józefa Gdańskiego

    • 31 marca 2016 at 22:24
      Permalink

      Dzięku­ję! O pow­iąza­ni­ach z Kra­jew­skim słysza­łem i czy­tałem. Tego artykułu nie! Dzięku­ję za infor­ma­cję. Cóż… to wszys­tko potwierdza, że repub­li­ka kole­siów, którą kierował przez jak­iś czas Dzi­ałoszyńs­ki jeszcze trzy­ma się moc­no. Taki Adam Kall… nawet oczy­wiste dowody jego przestępczej dzi­ałal­noś­ci są zami­atane pod dywan… a nowy komen­dant trzęsie portka­mi ze stra­chu przed tym warsza­wskim burakiem 😉

      Reply
  • 10 stycznia 2016 at 12:48
    Permalink

    Hm… no to Już nie wiem jak z Tobą roz­maw­iać Stanisław­ie. Z jed­nej strony nie chcesz by ci cokol­wiek tłu­maczyć bo twierdzisz że dobrze wiesz o wszys­tkim co ci pisałem. ( To że wszys­tko wiesz, to wcale nie jest oczy­wiste jak się po raz pier­wszy rzu­ci okiem na twój blog, więc wybacz moje wcześniejsze men­torstwo które cię trochę ziry­towało ).
    No dobrze. Tak więc cieszę się że nie trze­ba ci nic tłu­maczyć, a moje wpisy — które jak sam mówiłem są bez znaczenia bo to oczy­wiste oczy­wis­toś­ci — nie wnoszą nic nowego do two­jej wiedzy o świecie. Naprawdę bard­zo mnie to cieszy i uważam nawet że powinieneś je wszys­tkie ska­sować bo one i tak kierowane były tylko co ciebie i w trosce o ciebie. Tros­ka ta jed­nak jak zapewniłeś jest ci mało potrzeb­na i cieszę się że to mogło zakończyć tem­at bo jak już mówiłem — ja nie cier­pię pisać. I koniec tej kwestii Stanisław­ie — ok ? Bo ja ani nie szukam w two­jej oso­bie ter­apeu­ty — jak się obaw­iałeś:), ani nie poczuwam się do bycia twoim prze­wod­nikiem.

    MOJE INTENCJEBARDZO PROSTE i jeszcze raz je powtórzę: zadałem ci bard­zo konkretne pyta­nia doty­czące rzu­ca­ją­cych się w oczy nie­jas­noś­ci w tekś­cie “Roz­maw­iały gen­er­ały”.

    Odpowiedzi jed­nak otrzy­mu­ję wymi­ja­jące, a jed­nocześnie sprzeczne z twoi­mi zapewnieni­a­mi o tym że wszys­tko wiesz o pol­i­cyjnych kli­mat­ach. Tak więc już nie wiem co mam o tym wszys­tkim myśleć Stanisław­ie. Zgod­nie z two­ją wskazówką — zajrza­łem do two­jego wpisu “Jestem samobójcą”… ale nieste­ty niczego nowego tam nie widzę. Na pewno nie ma tam odpowiedzi na moje zadane ci pyta­nia. Ten wpis niczego mi nie pod­powiedzi­ał.

    Infor­ma­cję — “Dzisi­aj spotkałem się z niez­nanym mi wcześniej człowiekiem, który zaofer­ował mi swo­ją pomoc w walce o powrót do pra­cy i wygranie sprawy karnej.”… pomi­jam bo to oczy­wista oczy­wis­tość.
    Gdy ja ci o tym pisałem ( inie tylko o tym ) to zapewniłeś że wszys­tkiego jesteś świadomy.. zobacz: — (…) “Na wszelką okazy­waną ci pomoc i „pomoc” mam nadzieję że uważasz. Wokół ciebie możesz mieć wielu „pomoc­ników” których zadaniem jest ciebie uniewiary­god­nić lub zaprowadz­ić two­je dzi­ała­nia w ślepą uliczkę. Początkowo nie wiedzi­ałem czy ty sam nie jesteś jakąś miną na którą mają wchodz­ić nieu­jeżdżeni polic­jan­ci którzy śmią wiedzieć o tym że w policji są przestęp­cy… hehe takie miny lokowane w prz­eróżnych środowiskach ludz­kich to stara pros­ta tech­ni­ka kole­si:)” (..)
    No, ale litoś­ci ! Stanisław­ie.. mieliśmy zakończyć roz­mowy na tem­aty ogóle.

    Ten twój Gdańs­ki jest za krót­ki żeby ci cokol­wiek z jego strony groz­iło… w orga­ni­za­cji kole­si bez poz­wole­nia z góry — niewiele mu wol­no. Dzi­ałoszyńs­ki jest ter­az sam otoc­zony “pomoc­nika­mi” bo nikt z kole­si nie będzie pod­kładał się pod takiego bufona/buraka i nieostrożnego kre­ty­na… już prędzej kole­sie poświęcą go “dla dobra sprawy” tak jak poświę­cili kiedyś swo­jego posła-osła Pęcza­ka.
    Z jego strony też ci więc obec­nie nic nie grozi i jak już mówiłem — nie zdziw się jak ter­az zaczniesz odnosić w swo­jej god­nej pochwały dzi­ałal­noś­ci — sukcesy. Twierdzisz że dziel­ny jesteś, świadomy, w drodze “ku prawdzie” wytr­wały… no widzisz:)… a ja bied­ny jak nie znam odpowiedzi na zadane ci proste i “nai­wne” pyta­nia… tak nie znam:(( chlip, chlip…
    No i też czas który mogłem przez­naczyć na uzyskanie tych odpowiedzi — dob­ie­ga już nieste­ty koń­ca. Trud­no… się mówi i … wni­ka się dalej:) poz­draw­iam

    Reply
    • 10 stycznia 2016 at 13:41
      Permalink

      Dzięku­ję! Sor­ry Win­netou… myślałem, że zrozu­miesz moje tek­sty. W tym wpisie co Ci wskaza­łem jest ewident­na pod­powiedź, będą­ca kluczem do zrozu­mienia mojej sytu­acji życiowej, w której funkcjonu­ję od 2 lat. Nie jestem samobójcą i na niek­tóre pyta­nia odpowiem pros­to, bez owi­ja­nia w bawełnę, tylko przed… Sądem! Ty mi radzisz uważać na “pomoc­ników” a ja o tym wiem od pon­ad ćwierćwiecza 😉 Od początku pisa­nia blogu wiem, że muszę uważać na każdy komen­tarz, który otrzy­mu­ję, i który piszę! Napisałeś, że przekon­ałeś się, iż ja nie jestem “taką miną”… to zrozum, że ja wcale a wcale, nie przekon­ałem się, że Ty jesteś tym za kogo chcesz uchodz­ić! 😉 Poz­draw­iam Ciebie Krisie i… służ­by spec­jalne 😉

      Reply
      • 10 stycznia 2016 at 14:33
        Permalink

        W imie­niu “służb”:) — dzięku­ję Stanisław­ie za cho­ci­aż­by i taką — jas­ną w końcu — odpowiedź, że odpowiedzi na moje pyta­nia dot. “Roz­maw­iały gen­er­ały” — mi nie udzielisz.
        OK… nie będę więc już o to więcej zab­ie­gał.

        Pozosta­je mi więc tylko mieć nadzieję, że w swej drodze “ku prawdzie” nie trafisz np. do “obrońców demokracji”. Bo wtedy “służ­by” przes­taną cię lubić:).
        Zobacz:
        Nie jesteś­cie od filo­zo­fowa­nia tylko od robo­ty

        Kończy się week­end więc obaj pewnie będziemy musieli już kończyć.
        Trzym sie Sta­siu i nie odpuszczaj !

        Reply
        • 10 stycznia 2016 at 17:50
          Permalink

          Dzięku­ję! No piękny link mi podrzu­ciłeś! Anka Grzy­bows­ka napisała o KOD-zie to, co ja napisałem o Kukiz’15! Ja nie byłem koor­dy­na­torem ruchu Kukiz’15 ale blisko z nim współpra­cow­ałem i znam doskonale kulisy tego ruchu. Mateusz Kijows­ki robi to, co zro­bił Paweł Kuk­iz z woJOWn­ika­mi! Wyko­rzys­tanie na mak­sa i w koń­cowym efek­cie zro­bi­e­nie w bam­buko nie tylko tych z pier­wszej linii fron­tu 🙂 Jak chcesz to poczy­taj: Paweł Kuk­iz to nie Bolek! Wal­ki z Paździocha­mi — “żołnierza­mi-kre­ty­na­mi” nie odpuszczę do koń­ca życia… spoko! 😉

          Reply
  • 5 stycznia 2016 at 02:57
    Permalink

    Dro­gi Stanisław­ie:)… spoko­jnie i nie ma żad­nego prob­le­mu:)… nawet nie zauważyłem z jakim sta­tusem ja ci się tu wpisałem ze swoi­mi pyta­ni­a­mi bo jak mówię — zupełnie przy­pad­kiem mnie tu odesłał pewien link z komen­tarzy gdy czy­tałem dziś wiado­moś­ci na Repub­lice… nie ważne.

    Całkowicie jed­nak rozu­miem two­je obawy jak również praw­dopodob­nie pode­jrze­nie że jestem jakimś psem pracu­ją­cym dla kole­siów typu ten twój żałos­ny Gdańs­ki.
    Wierz mi, że ja nawet nie wiedzi­ałem do dziś kto to był, bo policją to aku­rat się aż tak bard­zo nie intere­su­ję więc konkret­nych nazwisk wieś­ni­aków z jakiejś prow­incji w stop­niu gen­er­ała to nawet — wybacz — nie znam.
    Jed­nak tak w ogóle, to kli­maty mundurów­ki znam dobrze:) i ani takie roz­mowy jak ta twoich pol­i­cyjnych wieś­ni­aków-gen­er­ałów ani two­ja his­to­ria nie jest dla mnie niczym nowym… powiedzi­ałbym nor­mal­ka. Ani mnie takie his­to­rie nie dzi­wią ani nie zaskaku­ją. Takich patologii w ostat­nich lat­ach była cała masa.
    Dlat­ego też ja wcale jakoś nie nalegam na to żebyś mi odpowiedzi­ał na pyta­nia które mi się nasunęły rzu­ca­jąc okiem na two­ją his­torię ( bądź świadom że jed­ną z wielu podob­nych ) i jak nie chcesz to ok… nie odpowiadaj.

    Piszesz mi — ” zaloguj się poprzez face­book, z prawdzi­wego pro­filu. Zapew­ni­am Cię, że nieza­leżnie kim w rzeczy­wis­toś­ci jesteś, odpowiem na każde Two­je pytanie tak zadane!”.
    Mógłbym to oczy­wiś­cie zro­bić, ale musisz sobie zdawać sprawę że to i tak niczego nie zmienia pod wzglę­dem two­jej wiedzy o tym komu tak naprawdę odpisu­jesz i poda­jesz infor­ma­c­je. Pro­file na fb — jak pewnie wiesz — nie muszą być prawdzi­we. Ty jed­nak, jak widzę — zde­cy­dowałeś się swo­ją his­torię ogłosić światu całkowicie jawnie, pub­licznie i jak sam mówisz — nieza­leżnie od tego kim kto w rzeczy­wis­toś­ci jest. Zada­jąc ci swo­je pyta­nia nie przy­wiązy­wałem więc wagi do swo­jej iden­ty­fikacji i nie powin­no cię to dzi­wić. Moje IP i maila prze­cież znasz. Resz­ta nie powin­na mieć znaczenia bo i tak się nie znamy, a twój blog mogą czy­tać prze­cież dowolne niez­nane ci oso­by. Widzę tu więc pewną niekon­sek­wencję i mam pra­wo czegoś nie rozu­mieć.

    Tak więc… ja naprawdę nie muszę wiedzieć już nic więcej o tym twoich wieś­ni­akach gen­er­ałach, bo jak mówię — takie wieś­ni­act­wo uksz­tał­towane przez lata negaty­wnej selekcji w naszych resor­tach siłowych — nie jest dla mnie niczym nowym… ot tam… jeszcze jeden przy­padek potwierdza­ją­cy tylko regułę i tyle. Ze sty­lu ich roz­mowy — i tak się dzi­wię że nie kaza­li sobie zakupić złotego BMW z przy­ciem­ni­any­mi szy­ba­mi. Te szk­lan­ki “takie wysok­ie żeby pianka mogła się zmieś­cić” itp to też jeszcze nic takiego, bo mogli też kupić sobie np złotą papierośnicę wysadzaną dia­men­ta­mi, zak­wal­i­fikować ją jako zakupy oper­a­cyjne… ale prze­cież tego nie zro­bili

    Nato­mi­ast ty — nie jesteś prze­cież chy­ba aż tak młody żeby nie zdawać sobie wcześniej z tego sprawy i z tego że two­je dzi­ała­nia “prore­for­ma­torskie” będą miały potem dla ciebie takie kon­sek­wenc­je jak miały. Tłu­maczę to sobie tym że ty biedaku pra­cow­ałeś w tej swo­jej policji chy­ba coś tylko 2 lata, tak ?… no to niby mogłeś nie znać jeszcze kli­matu tej firmy… choć dzieck­iem jed­nak nie jesteś, a kli­mat i stan naszych struk­tur państ­wowych powinien być ci znany nawet z cywila. No chy­ba, że spadłeś z Księży­ca, albo coś ściem­ni­asz i uda­jesz nieświadomego ide­al­istę… nie znam cię to nie wiem co o tym myśleć.

    Twój przy­padek i tak nie jest (na szczęś­cie dla ciebie ) kali­bru na tyle ciężkiego by klub gen­er­ałów policji musi­ał robić z tobą coś więcej niż zwol­nie­nie z pra­cy… ciesz się chłopie że jesteś dla nich tylko tym “gwiz­d­kiem” co miał upierdli­we skłon­noś­ci do samowol­nego pisa­nia różnych pism gdy coś mu się nie podobało:) Gdy­byś był kimś dla nich groźniejszym to musisz sobie zdawać sprawę, że nie tylko ty, ale nawet ja — który anon­i­mowo zadałem ci tu jakieś pyta­nia na ten tem­at — byłbym namier­zony i miałbym kłopo­ty. Ja nie służyłem nigdy w policji ale jestem tego świadomy, a to nie ?
    Trochę to dzi­wne.

    Reply
    • 5 stycznia 2016 at 10:58
      Permalink

      Dzięku­ję! Mam mieszane odczu­cia po przeczy­ta­niu tego Two­jego komen­tarza. Z jed­nej strony się cieszę, że trafiłeś na moją stronę i to przez TV Repub­li­ka, którą i ja od cza­su do cza­su oglą­dam. Cieszę się, że przy­był nowy czytel­nik i to… akty­wny, który po przeczy­ta­niu 2 wpisów, już postanow­ił do mnie napisać, by podzielić się swoi­mi wąt­pli­woś­ci­a­mi. Z drugiej strony smucę się, że znów trafił do mnie… wybacz za określe­nie ale jestem szcz­ery w swoich opini­ach… warsza­ws­ki burak. Jeżeli po tym, co ter­az napisałem zechcesz dalej kon­tyn­uować naszą “zna­jo­mość”, to może dotrą do Ciebie argu­men­ty wieś­ni­a­ka z prow­inc­jal­nego Olsz­ty­na (sarkazm a nie prawdzi­we oburze­nie) 😉
      Gdy­byś był nor­mal­nym warsza­w­iakiem, których kilkudziesię­ciu poz­nałem — dosyć dobrze — w dawnych cza­sach, gdy częs­to bywałem u cio­ci na Pradze Północ (Stalowa), to nigdy byś takich sądów, na mój tem­at i o “mojej spraw­ie” nie wydał! Na wszys­tkie pyta­nia, które zadałeś i na Two­je wąt­pli­woś­ci zna­jdziesz odpowiedź… w moich wpisach. Jest ich już pon­ad 400, ale tych “znaczą­cych” zna­jdzie się pewnie kilka­naś­cie. Mery­to­ryczną dyskusję pode­jmę, jeżeli przeczy­tasz stronę “Kim jestem” i prześledzisz moją his­torię rozpoczy­na­jąc od pier­wszego wpisu “List otwarty do JD”. Link na stron­ie głównej jest cały czas dostęp­ny.
      Krzy­wdzisz innych i sam sobie wys­taw­iasz niezbyt pochleb­ną opinię, gdy styg­matyzu­jesz ludzi tak… a pri­ori. Oceniłeś mnie jako “człowieka i blogera” po przeczy­ta­niu 2 wpisów! Poz­draw­iam… i liczę na dal­szy kon­takt… bo widzę w Tobie duży potenc­jał na “ide­al­nego” czytel­ni­ka mojego blogu 😉 Akty­wny, kul­tur­al­ny, mają­cy swo­je zdanie i z odwagą je prezen­tu­ją­cy… tylko czemu nie z otwartą przyłbicą? 😉

      Reply
      • 5 stycznia 2016 at 20:07
        Permalink

        Przeczy­tałem swój wpis i fak­ty­cznie przyz­na­ję że mogłeś mnie zrozu­mieć trochę wbrew moim intencjom… to wyni­ka z tego że ja po pros­tu piszę dokład­nie tak jak mówię i niczego nie popraw­iam… a wiesz pewnie że w roz­mowie pisanej ginie cała masa syg­nałów które w nor­mal­nej roz­mowie gdy słyszy się np ton gło­su są istotne bo dopiero wtedy należy­cie rozu­mie się intenc­je rozmów­cy.
        Dlat­ego wyjaśnię ci tu tylko że “prow­inc­ja” to jest dla mnie nie jakieś miejsce na mapie, ale men­tal­ność i sposób myśle­nia konkret­nego człowieka. Dlat­ego gdy mówię o kimś “prow­incjon­al­ny wieś­ni­ak” to nie chodzi mi o niko­go z two­jego konkret­nie Olsz­ty­na ( do którego tak w ogóle to mam wiel­ki sen­ty­ment od dziec­ka i po moim rodzin­nym — Olsz­tyn aku­rat to chy­ba drugie moje ulu­bione mias­to ), ale kogoś kto się zachowu­je tak jak np te two­je pol­i­cyjne “gen­er­ały”. To tyle jeśli chodzi o wyjaśnienia i mam nadzieję że żaden z nas się na drugiego tu nie obraża.… małych dzieci tu nie ma.

        Piszesz do mnie — “Na wszys­tkie pyta­nia, które zadałeś i na Two­je wąt­pli­woś­ci zna­jdziesz odpowiedź… w moich wpisach. Jest ich już pon­ad 400, ale tych znaczą­cych zna­jdzie się pewnie kilka­naś­cie.”
        No właśnie tu też chci­ałem ci coś wyjaśnić… nie to żebym cię pouczał jak masz prowadz­ić swo­jego blo­ga ale pomyśl… czy cza­sem nie jest warto powtórzyć swo­je już raz podane kiedyś i gdzieś infor­ma­c­je ? Ty żyjesz swo­ją sprawą i to jest oczy­wiste i zrozu­mi­ałe. Jed­nak spróbuj popa­trzeć na nią ocza­mi prze­cięt­nego czytel­ni­ka który nie jest twoim dawnym zna­jomym z policji ale tak jak ja — trafia na twój blog przy­pad­kowo i z braku cza­su — tylko na chwilę, Coś mu się rzu­ca w oczy i coś ciekawego zauważa… ja np trafiłem na dia­log twoich pol­i­cyjnych gen­er­ałów. Pod nim jest ram­ka z treś­cią wprowadza­jącą wąt­pli­woś­ci co do aut­en­ty­cznoś­ci tego stenogra­mu. Rzu­cam okiem na resztę blo­ga, czy­tam szy­bko kim jesteś i o co ci z grub­sza chodzi i rodzą mi się jakieś pytania/wątpliwości. Postanaw­iam więc zapy­tać czy dobrze rozu­miem opisy­waną przez ciebie sytu­ację i dosta­ję odpowiedź — “nie ze mną te numery Bruner”:) Ok , ja rozu­miem że two­jego blo­ga pewnie czy­ta­ją polic­jan­ci, twoi zna­jo­mi i może ktoś jeszcze kto ma na to czas. Oni być może śledzą two­ją his­torię od początku i ci kibicu­ją, Ale jeśli komuś przy­pad­kowe­mu jak ja — będziesz kazał przeczy­tać wszys­tko i wtedy zna­jdzie on odpowiedzi na swo­je pyta­nia — to popeł­ni­asz uważam błąd.

        Ludzie najzwycza­jniej nie mają cza­su czy­tać wszędzie wszys­tkiego, Nato­mi­ast ty porusza­sz prob­lem dosyć pospoli­ty jeśli chodzi o nasze resorty mundurowe, Jak już mówiłem — ja nie intere­su­ję się aż tak bard­zo policją ale dobrze wiem że roz­mowy twoich pol­i­cyjnych “gen­er­ałów” nie różnią się wcale od dialogów np w takim MON. Czy to tzw “warsza­wka”, czy jak­iś tam Lębork.. to pułkown­i­cy i gen­er­ałowie ( nieza­leżnie od stop­nia bo wieś­ni­ak w mundurze i nawet taki z cen­trum Warsza­wy — zawsze pozostanie wieś­ni­akiem ) — tak właśnie sobie roz­maw­ia­ją. I tak właśnie zapada­ją decyz­je kadrowe jak w two­jej spraw­ie.., “wys­trzel tego gwiz­d­ka w kos­mos” i koniec.
        Gdy więc widzę taki dia­log w znanym mi dobrze kli­ma­cie to się po pros­tu uśmiecham:)… choć wiem że raczej należało­by zała­mać ręce nad skutka­mi negaty­wnej selekcji która nieste­ty przez długie lata była głównym kadrowym w całej naszej mundurów­ce…
        (…) “– I pomyśleć, że zawdz­ięcza­sz to wszys­tko kału­siowi. Mówiłem ci… na niego moż­na liczyć. Fachowiec od niczego i do niczego, ale intere­sowny i wierny jak przys­tało na kole­sia. Oby takich jak najwięcej.
        – Wiado­mo… mil­i­cyj­na szkoła, klasy­czne bmw.
        – No dobra. Dosyć pieszc­zot. Co by nie mówić, masz Jose­fie u siebie… bur­del. Musisz wyp­ieprzyć w kos­mos tego kund­la.” (…) pfff !!! PIĘKNE !!!!:)))

        Dlat­ego pon­aw­iam prośbę dro­gi Stanisław­ie: nie każ mi tu czy­tać wszys­tkiego o sprawach które są mi i tak dobrze znane. Wysil się na powtórze­nie czegoś cza­sem syn­te­ty­cznie raz jeszcze i odpowiedz mi na pyta­nia z mojego pier­wszego wpisu.
        Jeśli tylko zna­jdę czas to poczy­tam sobie kiedyś two­jego blo­ga więcej, a jeśli mi nie odpowiesz to pewnie zapom­nę.
        Zobacz jak prowadzi blo­ga no taki Michalkiewicz… on bard­zo częs­to w swoich wpisach albo prelekc­jach na youtube — w aktu­al­nych infor­ma­c­jach pow­tarza też, przy­pom­i­na i wyjaś­nia czytelnikom/słuchaczom te same kwest­ie. On wie że jeśli trafia do niego ktoś pier­wszy raz i czy­ta jego najnowszy wpis, to nie musi wiedzieć co w jego tekś­cie oznacza np “Razwiedupr” albo “nasza naj­jaśniejsza pani”. No i tłu­maczy częs­to te same wąt­ki i his­to­rie a przy tym wcale nie jest nud­ny bo zawsze w kon­tekś­cie aktu­al­nych wydarzeń.

        MICHALKIEWICZ

        Acha… co do pisa­nia pod otwartą przyłbicą: ty Sta­siu pra­cow­ałeś w logistyce a ja jestem bardziej anal­i­tyk i śled­czy:) Two­ja dzi­ał­ka jest z natu­ry jaw­na, moja — nie zawsze i niekoniecznie. Jed­nak jako były polic­jant powinieneś wiedzieć że i tak bez wzglę­du na to czy ktoś pod­pisu­je się w internecie z imienia i z nazwiska czy nie — to i tak jego nazwisko i on cały jest w razie koniecznoś­ci do ustal­e­nia w 5 min­ut. Ja więc w ogóle nie czu­je się anon­imem i wiem że każdy wasz pies może wiedzieć o mnie wszys­tko co tylko zechce gdy będzie mu to potrzeb­ne, Zapy­ta tech­nicznych i mu powiedzą bo to żaden prob­lem wiedzieć. Jak już ci mówiłem — gdy­by tylko two­ja sprawa była jakaś więk­szego kali­bru albo trochę bardziej poli­ty­cz­na to nie tylko twój blog szy­bko by zniknął z netu ale nawet ja za moje pyta­nia do ciebie — pole­ci­ałbym w kos­mos. Nikt nas nie rusza tylko dlat­ego że sprawy o których piszesz tak powszech­na patolo­gia i doty­czy ona tak wielu ludzi że nie sposób nas wszys­t­kich … “w for­ma­l­inę i do lab­o­ra­to­ri­um!” — jak to pro­ponował twój “gen­er­ał”:)

        Wybacz, ale Ja widzę że ty na razie proste i oczy­wiste fak­ty z naszej rzeczy­wis­toś­ci odkry­wasz:)… i słusznie że z nimi jakoś tam próbu­jesz wal­czyć tak jak potrafisz. Np dziś zuważyłem u ciebie obserwację z zeszłego roku że nasze sądown­ict­wo to… trage­dia:)
        A wcześniej to nie wiedzi­ałeś? Naprawdę myślałeś że ktoś w tym kra­ju się prze­jmie spraw­iedli­woś­cią w takiej nic nie znaczącej spraw­ie jak two­ja ? Ja, wszytko to co ty dzisi­aj zaczy­nasz rozu­mieć — zrozu­mi­ałem już tak gdzieś około 2000 roku. A “gen­er­al­skie kli­maty” ale bardziej te MONowskie to po pros­tu uwiel­bi­am:)
        Czy nigdy nie trafiłeś na takie nazwiska jak np Sum­lińs­ki albo Cenck­iewicz ? Gmyz ? NIe posłuchałeś nigdy tego co oni mają do powiedzenia na podob­ne tem­aty ? A Tar­gal­s­ki ? Zyber­tow­icz ? Kania? …cała masa innych dociek­li­wych i odważnych ludzi.

        Jak mi odpowiesz to odezwę się jeszcze, a jak nie to ok, nie ma sprawy… trzy­maj się i powodzenia ci życzę

        Reply
        • 5 stycznia 2016 at 21:28
          Permalink

          Dzięku­ję! Ja odpowiadam na każdy komen­tarz. Z sza­cunku dla jego auto­ra i w podz­ięce za włożony trud. Nie mam tych komen­tarzy tyle, by prz­eras­tało to moje siły. A z autorem takiego komen­tarza jak Twój, to chci­ałbym pogawędz­ić przy piwku czy też kaw­ce 🙂 Podob­nie jak Ty, uważam, że z roz­mowy “na żywo” da się więcej wyczy­tać niż ze stenogra­mu tej samej roz­mowy.
          Przyj­mu­ję Two­je wyjaśnienia, co do powodów dzi­ała­nia pod przyłbicą, i co do rozu­mienia poję­cia wieś­ni­act­wa. Także praw­idłowy sposób prowadzenia blo­ga i postępowanie przy­pad­kowego czytel­ni­ka opisałeś… trafnie i tak, jak ja je poj­mu­ję. Okazu­je się, że mamy wiele punk­tów… sty­cznych 🙂
          Przyz­na­ję, że nie czy­tu­ję blo­ga Michalkiewicza ale oglą­dałem dużo jego pub­licznych wys­tąpień, które moż­na obe­jrzeć dzię­ki you tube. Zawsze byłem cichym zwolen­nikiem idei głos­zonych przez niego i Kor­wina. Z tego co opisałeś wyni­ka, że ja właśnie tak prowadzę blog! Oczy­wiś­cie nie porównu­ję się do niego z ciężarem gatunkowym opisy­wanych spraw. Ja pisaniem zająłem się, tak na poważniej, właśnie z chwilą założe­nia bloga,a to było raptem niecałe dwa lata temu — 01.03.2014 r. Gdzie mi do Michalkiewicza, który chy­ba zaczął pub­likować, gdy ja jeszcze raczkowałem 🙂 Gdy­byś jed­nak poświę­cił choć kwad­rans na uważną lek­turę moich wpisów, to zna­jdziesz w nich wszys­tko, to co napisałeś 🙂 Są wpisy “epokowe” i są wpisy na kan­wie aktu­al­nych wydarzeń, naw­iązu­jące do… przeszłoś­ci z linka­mi do innych wpisów lub pojęć, które opisu­ję. A co śmieszniejsze… wpisz w moją wyszuki­warkę na blogu “Sum­lińs­ki” czy też “Cenck­iewicz” i dowiesz się, co mnie intere­su­je poza Policją, w której przepra­cow­ałem 14 lat 😉 Nie obce są mi sprawy MON i wiem co to WSI, czy fun­dac­ja Pro Civili. A nie wiesz też, jak mi blisko do “innych dociek­li­wych i odważnych ludzi” i jakie ja miałem okaz­je wyjaś­ni­ać afery, i jakie z nich wycią­gałem wnios­ki. Co do sądown­ict­wa… co się dzieje z państ­wem pol­skim od 1989 roku, a w zasadzie od 1978 roku, to ja też doskonale wiedzi­ałem. Tutaj chy­ba trochę się różn­imy w oce­nach, ale to zostaw­ię na inne okaz­je… myślę, że będą. Ja wyz­na­ję zasadę, że to nie sys­tem jest winien a… człowiek. W każdej fir­mie, par­tii czy urzędzie zna­jdziesz “urzęd­ni­ka” i… człowieka. Oczy­wiś­cie to bard­zo wiel­ki skrót myślowy, na potrze­by tego komen­tarza 🙂 Poz­draw­iam i zapraszam do odwiedzin i komen­towa­nia 🙂 Aaaaa… szczegól­nie dzięku­ję za pochwałę tek­stu “Roz­maw­iały gen­er­ały”. Wielu już mi to mówiło, że jest bard­zo aut­en­ty­czny 😉 Te podz­iękowa­nia składam jako redak­tor naczel­ny Ku prawdzie, w imie­niu auto­ra tek­stu Katona z Allen­stein 😉

          Reply
          • 7 stycznia 2016 at 22:53
            Permalink

            Ale jed­nak mi nie odpowiedzi­ałeś na pyta­nia, a wystar­czyło choć­by jed­nym zdaniem.
            Każesz mi szukać odpowiedzi po całym twoim blogu ale na to trze­ba mieć czas.
            Możesz więc choć podać link do tych miejsc swo­jego blo­ga gdzie jest mowa o tym o co pytałem ?

            Reply
            • 8 stycznia 2016 at 00:13
              Permalink

              Dzięku­ję! Ty pozosta­jesz w “ukryciu” a ja Ci wskaza­łem, gdzie masz szukać odpowiedzi na zadane pyta­nia. Zacznij od Lis­tu do JD i od strony Kim jestem. Jeżeli chcesz zrozu­mieć moje wpisy, czyny i motywac­je… innego sposobu nie widzę! Musisz ciut włożyć trudu… jeżeli chcesz być moim akty­wnym goś­ciem… przy­na­jm­niej od cza­su do cza­su 😉 Zapraszam nieustan­nie… jeżeli się zniechę­cisz, to znaczy, że moje pisanie jest warte fun­ta kłaków… dla Ciebie… i szko­da abyś tracił czas. Poz­draw­iam!

              Reply
              • 8 stycznia 2016 at 15:12
                Permalink

                Nie wiem Stanisław­ie czy cię to zain­tere­su­je jak ci powiem jakie są moje pier­wsze nat­u­ralne reakc­je gdy zaczy­nam tak jak mówisz: wchodzę tam gdzie posyłasz na początek i od góry widzę -list do Dziewul­skiego, potem do kogoś nazwisko mi nic nie mówi, a potem widzę — Janusza Wais­sa:)
                No i trage­dia:).. zniechę­cam się od razu bo widząc te nazwiska w ogóle nawet nie chce mi się czy­tać tych listów do takich hehehe…“autorytetów”.
                Dziewul­s­ki to koleś z tej samej repub­li­ki kole­si co te two­ja dwa “gen­er­ały”… nie rozu­miem po co w ogóle do takich ludzi się zwracasz… to trochę tak jak­byś wyma­gał od prosty­tut­ki żeby była dziewicą
                A Waiss… gdy tylko jadąc np. autem usłyszę w radiu tego niby “dzi­en­nikarza” zach­wyconego wiecznie włas­nym tonem gło­su i pełnego atencji dla samego siebie… to zmieni­am stac­je, czekam aż się skończą się te pier­doły z który­mi on wys­tępu­je na ante­nie i wracam dopiero — po. Te jego “prob­le­my” niby to społeczne które on porusza czu­jąc się z tego powodu pewnie wielkim społecznikiem i biorąc pewnie z to grubą kasę — są po pros­tu tak śmieszne że aż iry­tu­jące. Ten facet ma za zadanie na ante­nie jedyn­ki PR stwarzać ludziom tak bzdurny i nieprawdzi­wy obraz świa­ta i rzeczy­wis­toś­ci jak to tylko możli­we. Jego zadaniem jest odcią­ganie uwa­gi słuchaczy od tem­atów aktu­al­nie fak­ty­cznie ważnych/istotnych i stwarzanie wraże­nia że w tym kra­ju nikt nie ma już żad­nych innych ważniejszych prob­lemów niż te jego wydu­mane i wyszuki­wane na siłę bzde­ty. Tak więc jak słyszę że on znów dzwoni z wielką atencji dla dzieła którego się pode­j­mu­je do różnych ekspertów zapy­tać w imie­niu niby to zatroskanych tym słuchaczy — co np moż­na dziś zro­bić z bilonem z lat PRL-u lub jakąś inną sprawą ( zawsze właśnie takiej wagi ) to… trafia mnie szlak i chce mi się żygać.

                Nie rozu­miem więc ciebie po co w ogóle się do takich ludzi zwracasz i co w ten sposób chcesz osiągnąć. Zupełnie jak­byś nie rozu­mi­ał na czym pole­ga zaplanowany i sys­tem­aty­cznie real­i­zowany w medi­ach “Matrix” w jakim prosty lud ma żyć po to żeby repub­li­ka kole­si miała nad tym ludem pełną kon­trolę.

                Słuchanie jakiegoś śmiesznego dyżurnego w medi­ach mil­ic­jan­ta “wielkiego eksper­ta od ter­ro­ryz­mu” albo jakiego Wais­sa który z definicji zle­wa każdy poważniejszy syg­nał od ludzi żeby zaj­mować się tylko tem­ata­mi bez­pieczny­mi dla siebie i bez znaczenia — to uważam stra­ta cza­su.
                Ale kliknąłem więc — znowu przy­pad­kowo — u ciebie w coś innego i natrafiłem u ciebie na wpis:
                Jerzy Stępień robi w konia

                … i bard­zo trafny komen­tarz pewnego czytel­ni­ka “Perma­link”:
                (…) “Gen­er­al­nie uważam , że wys­tąpi­enia takich ludzi jak pan Jerzy Stępień mają za zadanie mieszać w głowach ludziom , aby trud­no im było się zori­en­tować . że kierunek w którym zmierza nasz kraj to ślepa ulicz­ka “(…)

                Tak, dokład­nie temu takie prelekcję służą i takie mają one zadanie… są pewną for­mą manip­u­lacji i sterowa­nia nieświadomym tłumem:
                taki zadan­iowany manip­u­lant jak np pan Stępień — zaczy­na pub­licznie głosić pewne banalne ale niby to odważne i kry­tyku­jące stan rzeczy prawdy, jak np. że “sytu­ac­ja w sądown­ictwie jest gorszy niż 25 lat temu” itp. Każdy świadomy oby­wa­tel prze­cież wie że on ma tu rację i że słusznie prawi — w ten sposób manip­u­lant taki próbu­je pozyskać zau­fanie i popar­cie jakiejś grupy ludzi lub społecznoś­ci.
                Gdy już mu się to uda — przys­tępu­je do wykony­wa­nia dal­szych zadań które oczy­wiś­cie nie mają z głos­zony­mi przez niego hasła­mi — żad­nego związku. To są zada­nia wyz­naczane przez wąską grup­kę ludzi w której intere­sie jest by sytu­ac­ja ta była jak naj­gorsza… bo z tego trag­icznego stanu właśnie, ta gru­pa czer­pie ogromne korzyś­ci mate­ri­alne. Takie dzi­ała­nia są rozpisy­wane, planowane i real­i­zowane… bo demokrac­ja demokracją ale …“ktoś prze­cież musi nad tym wszys­tkim panować”:))
                To w zasadzie taki ele­men­tarz manipulacji/sterowania ludź­mi.. i tylko przykład prostej ale dość skutecznej tech­ni­ki oper­a­cyjnej. Jest cała masa tech­nik, gierek i numerów bardziej wyrafi­nowanych bo to był tylko taki szkol­ny przykład “dla dzieci”. Nie od razu więc jesteśmy w stanie rozpoz­nać że ktoś prowadzi z nami grę… ale nie jest to też niemożli­we.

                Ty mnie popraw­iłeś że w policji pra­cow­ałeś nie 2 ale 14 lat. No to OK, ale prze­cież nawet jeśli nie byłeś śled­czym ale logistykiem — powinieneś jed­nak wg mnie to o czym piszę ja albo ten “Perma­link” — rozu­mieć. No i wiedzieć w jakim kra­ju żyjesz i jakie dzi­ała­nia w tym kra­ju mają sens a jakie — żad­nego.

                W niczym cię tu nie chcę dro­gi Stanisław­ie obraz­ić, a nawet wierz mi — mam trochę sym­pa­tii i słabość do takich ide­al­istów:) Ja nawet chci­ałem zapy­tać czy po tym okre­sie two­jej blo­gowej akty­wnoś­ci już otworzyły ci się oczy i coś zrozu­mi­ałeś. Ale ty mnie pewnie znów odeślesz po odpowiedź gdzieś na swój tekst do jakiegoś kole­sia:). A ja znów — jak każdy taki zwykły prze­cięt­ny inter­nau­ta jak ja — nie będę miał cza­su czy­tać.

                Chci­ałbym też tylko np dowiedzieć się jak potoczyły się potem losy przykład­owych takich pol­i­cyjnych “gen­er­ałów”. I też żebyś gdzieś w syn­te­ty­cznym krótkim opisie swo­jej his­torii — o tym napisał. Ot tak sobie z czys­tej cieka­woś­ci /dla mnie nic ważnego/ bym się chci­ał dowiedzieć żeby się uśmiech­nąć. Czy dobrze przewidu­ję że zostali gdzieś prze­niesieni w związku z awansem, czy może też pos­zli wspom­ni­aną przez nich samych “ścieżką ewakuacji” którą -im urad­owanym tą ścieżką — przy­go­towywał ich “Donek”.
                Jak dla mnie to troche za bard­zo z nich zwykłe krawężni­ki i mimo że “gen­er­ały” policji to takie “ścież­ki ewakuacji” nie są dla nich. Donek takie przy­go­tował — owszem — ale nie dla takich krawężników:) bo repub­lice kole­si też jest hier­ar­chia więc nie dla psa kiełbasa. Jeśli któryś dodatkowo był już jakiemuś swo­je­mu sze­fowi pod­pad­nię­ty lub nielu­biany to repub­li­ka kole­si potrafi nawet poka­zowo odciąć się od takiego niepotrzeb­ne­go a kom­pro­mi­tu­jącego ich dup­ka — potrak­tować jak np kiedyś posła Pęcza­ka. To nie jest częste ale sze­fowie mafii cza­sem tak robią ze swoi­mi żołnierza­mi- kre­ty­na­mi. Nie chcą ich bo nie potrze­bu­ją takich więc robią sobie z nich innych pożytek — wsadza­ją żeby móc pokazać ludowi niby swe nieskazitelne oblicze no i że… w ogóle kogoś łapią i wsadza­ją. Tak wiec tak­ty­czny kop w dupę czy awans ?… nie wiem co ich spotkało więc cię pytam.

                Oczy­wiś­cie gdy­by mi bard­zo na tym zależało by o nich coś wiedzieć, to dowiedzi­ałbym się pewnie więcej niż oni sami o sobie pamię­ta­ją:)… ale to zbyt drob­ne leszcze i za proste krawężni­ki bym sobie zadawał trud gdy nie jest mi to do niczego potrzeb­ne. Jeśli więc zechcesz to zro­bisz coś z tym o czym ci piszę a jeśli nie to ok… trud­no… świat się nie zawali:)
                Piszę szy­bko i zwycza­jnie tak jak mówię więc sor­ki za for­mę ale Jak­byś krótko się odniósł do mojego wpisu to jeszcze się odezwę a jak nie to OK… powodzenia ci życzę…szczerze.… tylko że każdy ci tu chy­ba tego życzy a mnie by to już chy­ba na twoim miejs­cu den­er­wowało:)

                Reply
                • 8 stycznia 2016 at 19:14
                  Permalink

                  Dzięku­ję! No i “zmusiłeś” mnie Krisie do napisa­nia wpisu pod­sumowu­jącego moją blisko 2-let­nią dzi­ałal­ność jako… blogera. Kiedy to nastąpi… szcz­erze nie wiem. Mam na biegu inne ciekawe tem­aty, choć­by to, że przed chwilą wró­ciłem z proku­ratu­ry, gdzie złożyłem zaw­iadomie­nie o popełnie­niu kole­jnego przestępst­wa. Ta infor­ma­c­ja jest też częś­ciową odpowiedz­ią na Two­je pyta­nia, czy też opinie o mnie, które wyrażasz w komen­tarzu. Fakt — jestem, byłem i mam nadzieję zostanę do koń­ca życia “ide­al­istą”, który dla idee fixe może poświę­cić… dużo. Ja wierzę, że dobro i praw­da w ostate­cznym rachunku zwycięża­ją! Etapowe poraż­ki… wzmac­ni­a­ją moje dąże­nie ku prawdzie. “Real­istów” takich jak Ty, rozu­miem dobrze. Szko­da, że Wy nie rozu­miecie nas i uważa­cie, że to co robimy, to robimy z głupo­ty czy niewiedzy. Nie wiem ile masz lat i jakie tak naprawdę masz doświad­cze­nie życiowe i zawodowe ale widzę, że tol­er­anc­ja dla “prawdy” innej niż Two­ja jest u Ciebie na bard­zo niskim poziomie. To wszys­tko co napisałeś o życiu, o układach w sądown­ictwie, policji, poli­tyce… ja obser­wu­ję od lat, doskonale je znam i potrafię w nich funkcjonować bez zbacza­nia z dro­gi… ku prawdzie. Nie zrozu­miesz mnie bez przeczy­ta­nia choć­by wpisu o Katyniu w tle. Nie zrozu­miesz mnie bez przeczy­ta­nia wpisu o moim pier­wszym “liś­cie otwartym” do redakcji “Na przełaj” Nie zrozu­miesz mnie bez przeczy­ta­nia wpisu o… PZPR! A Ty oce­ni­asz mnie i praw­isz mi morały i swo­je prawdy życiowe po lek­turze 2 wpisów i przeczy­ta­niu infor­ma­cji do kogo ja napisałem listy otwarte. Wyjaśnię Ci tylko dlaczego Dziewul­s­ki był adresatem mojego, fak­ty­cznie pier­wszego, lis­tu otwartego. Jego życio­rys i doko­na­nia na niwie pol­i­cyjno-aktorsko-poli­ty­czno-cele­bryck­iej znam pewnie lep­iej niż Ty. To z naszego regionu był posłem i u nas miał biuro posel­skie… kur­cza­ki! Przeczy­taj ten mój wpis gdzie jest “List otwarty…” i tam masz napisane jak wół, w pier­wszym zda­niu wstępu, dlaczego do niego napisałem list. Poważnie Kris… jeżeli naprawdę choć ciut zain­tere­sowała Cię moja his­to­ria… to proszę, zami­ast już mnie osądzać i pisać elab­o­raty, jakim Ty jesteś doświad­c­zonym życiowo człowiekiem a ja… nai­w­ni­akiem, to lep­iej poświęć kil­ka min­ut na przeczy­tanie jakiegoś wpisu. Jeżeli nasuną się Ci jakieś myśli, to proszę o komen­tarz pod tym wpisem. Masz zapewnione, że odpowiem. Odpowiadam na wszys­tkie komen­tarze!
                  Co do życzeń… powodzenia… to mnie nie den­er­wu­ją a cieszą ogrom­nie. Wybacz, że tak doświad­c­zone­mu człowiekowi muszę to wytłu­maczyć. Więk­szość moich czytel­ników to ludzie aktu­al­nie pracu­ją­cy lub pełnią­cy służbę w Policji. Są zas­traszeni. Pil­nie śledzą moją walkę z “żołnierza­mi — kre­ty­na­mi”. Zde­cy­dowana więk­szość jest po mojej stron­ie ale z uwa­gi na “siłę raże­nia” jaką posi­ada­ją ci “żołnierze — kre­tyni” nikt nie jest samobójcą i ofic­jal­nie mnie nie poprze. Charak­terysty­cznym przykła­dem na zas­trasze­nie środowiska jest postawa pewnej mojej czytel­nicz­ki, która w pier­wszym okre­sie ist­nienia blogu bard­zo akty­wnie komen­towała moje wpisy. Po jakimś cza­sie, gdy spotkaliśmy się w realu podeszła do mnie i przeprosiła, że już nie będzie się udzielać na blogu… ponieważ słysza­ła, że już trwa­ją niefor­malne dzi­ała­nia, które mają ustal­ić, kto się fak­ty­cznie wypowia­da na moim blogu. Także jak ktoś ma odwagę, mimo wszys­tko życzyć mi powodzenia w walce z “żołnierza­mi — kre­ty­na­mi”, to dla mnie już jest pewnego rodza­ju… bohaterem. A to, że blis­cy współpra­cown­i­cy “żołnierza — kre­ty­na”, równi jemu stop­niem albo nawet wyżsi rangą, z kierown­ict­wa Policji warmińsko-mazurskiej, infor­mu­ją mnie o jego poczy­na­ni­ach i grat­u­lu­ją kon­sek­went­nej postawy… to znak, że przy­na­jm­niej jed­nego “żołnierza — kre­ty­na” wkrótce pokon­am. Dla mnie to będzie tryumf warty uroczys­tej cel­e­bracji… Ty nie masz nawet cza­su na… załad­owanie tacz­ki, tak jesteś zaro­biony 😉 Poz­draw­iam i liczę na dal­sze mery­to­ryczne komen­tarze pod bieżą­cy­mi wpisa­mi. Prawdzi­wa cno­ta kry­tyk się nie boi 😉

                  Reply
                  • 8 stycznia 2016 at 23:12
                    Permalink

                    No i widzisz:)… to już się czegoś konkret­nego dowiedzi­ałem bo zadałeś sobie trud krótkiego zarysowa­nia stanu bieżącego swo­jej dzi­ałal­noś­ci. Ok — mówisz że — składasz różne kole­jne zaw­iadomienia do proku­ratu­ry — no to już wiem że pod­jąłeś się nierównej i syzy­fowej wal­ki z sys­te­mem. Ale źle mnie postrze­gasz i rozu­miesz jeśli myślisz, że ja z tego powodu się z ciebie śmieję .Pewnie się nie pomylę jeśli w ciem­no zgad­nę że wszys­tko i tak ci proku­ratu­ra umarza. Zgadłem ? Kur­cze ! Chłopie ! mi chodzi tylko o two­je siły i zdrowie ! No ale sko­ro takiej wal­ki się świadomie pod­jąłeś — to ok, i ja to rozu­miem. Za żad­nego nai­w­ni­a­ka — bądź pewny — wcale cię z tego powodu nie uważam. Po pros­tu chci­ałbym się zori­en­tować o co tu chodzi.

                    Że kibicu­ją ci w tej walce dawni zna­jo­mi z policji (i nie tylko zna­jo­mi ) to mnie nie dzi­wi, tak jak i nie dzi­wi mnie, że są oni zas­traszani i że “już trwa­ją niefor­malne dzi­ała­nia, które mają ustal­ić, kto się fak­ty­cznie wypowia­da na tym blogu.”. ( O tym już mówiłem: iden­ty­fikac­ja per­son­al­na każdego komen­tu­jącego to żaden prob­lem bez wzglę­du czy pod­pisu­je się on pseudon­imem czy nazwiskiem wprost… i trze­ba sobie z tego zdawać sprawę ). Myślę, że aktu­al­nie (ale nie wiado­mo jak dłu­go ) mogą się twoi kibice poczuć trochę bez­pieczniej i że najbardziej mogli się oni obaw­iać właśnie jakieś 2 i rok temu — a więc wtedy gdy ty — zaczy­nałeś swo­ją akty­wność bloger­ską. Obec­nie repub­li­ka kole­siów jest w lekkiej defen­sy­wie i musi zawal­czyć o własne bez­pieczeńst­wo więc ter­az np ści­ganie i skazy­wanie nas­to­latków za jakieś dosadne określe­nia Komorowskiego itp ( a wiesz pewnie że były takie przy­pad­ki ) — nie jest im w głowie:)

                    Gdy Ja ci życzę powodzenia, to mówisz że ” jak ktoś ma odwagę, mimo wszys­tko życzyć ci powodzenia w walce, to już jest pewnego rodza­ju… bohaterem”. hm:)))… No bez prze­sady dro­gi Stanisław­ie:)… ja się nie czu­ję.

                    Jak szy­bko ci coś tu naskro­bię to mówie­nie tego trwało­by tylko chwilkę ale tek­stu się robi fak­ty­cznie sporo nic nie poradzę — elab­o­rat:).., jak powiadasz… więc sor­ki ale wychodzą mi one jakoś bezwied­nie i mimo woli bo piszę po pros­tu tak jak mówię i nie patrzę ile.
                    Dłu­gość moich wpisów — w prak­tyce — powodu­je że każdy czytel­nik je przeskoczy bo zniechę­ca­ją właśnie swo­ją dłu­goś­cią… i bard­zo dobrze:)
                    Ja piszę do Ciebie, a nie do polic­jan­tów, a tobie jed­nak jak widzę chce się mimo wszys­tko taki “elab­o­rat”:) przeczy­tać i reagować. Ok no to widzę że poważnie pod­chodzisz do tego co robisz… plus dla ciebie:) Nie wierzę nato­mi­ast by komuś prócz ciebie chci­ało się mnie czy­tać i bardziej właśnie dlat­ego , jak również dlat­ego że nie jestem z policji — niczym nie ryzyku­ję.
                    Nor­mal­ni, ucz­ci­wi polic­jan­ci są w zupełnie innej sytu­acji — to oczy­wiste.
                    Mnie chroni dłu­gość i nieis­tot­ność moich wpisów / to jest trochę jak for­ma szyfrowa­nia:) / no i to że polic­ja może mi skoczyć… tak samo jak i ja policji.

                    Pomyślałem sobie nawet w tej chwili że moglibyśmy zro­bić pewien ekspery­ment:)… o ile masz oczy­wiś­cie na to ochotę. Jak sobie zapewne zda­jesz sprawę — ty to już ter­az niczym nie ryzyku­jesz bo w swoim resor­cie masz już i tak prze­je­bane i to total­nie:) Ja nato­mi­ast też uważam, że niczym ale coś bym chęt­nie sobie sprawdz­ił jako zwykły przy­pad­kowy czytel­nik trafi­a­ją­cy na takiego blo­ga jak twój… a blogów tego typu jest pewnie więcej tylko o nich nic nie wiem bo po pros­tu przy­pad­kiem nie trafiłem na nie.
                    A już takich ludz­kich his­torii jak two­ja ale nieobl­o­gowanych to już w ogóle jest bez liku… bo to wyni­ka z patolo­gi sys­te­mowej państ­wa: ” huj dupa i kamieni kupa” ( twój były min­is­ter )… wiado­mo.

                    Tak więc mój ekspery­ment który chci­ałbym ci zapro­ponować był­by następu­ją­cy: w wol­nym cza­sie sko­men­tu­ję sobie twój wpis “Roz­maw­iały gen­er­ały” i będę czekał na tę pisowską-faszys­towską:) bry­gadę antyter­ro­rysty­czną która to ponoć ma ter­az wpadać o 4tej nad ranem do domów niewin­nych ludzi, skuwać w kaj­dany i pakować na wiele miesię­cy do aresz­tu wydoby­w­czego. Prze­cież ter­az PIS podob­no uczyni z nas państ­wo tak total­i­tarne że o jakiejkol­wiek swo­bodzie wypowiedzi to wszyscy obroń­cy demokracji będą mogli zapom­nieć, a każdy kto nie jest z PIS-u ( a ja nie jestem ) to będzie miał na bespiece tyle do powiedzenia co Żyd na gestapo.
                    No i jak ja już stanę się takim represjonowanym oby­wa­telem tego “pisowsko-faszys­towskiego” kra­ju to dam ci znać i ty o tym napiszesz i pode­jmiesz w mojej obronie swo­je pub­liczne dzi­ała­nia -ok:) ?
                    Chci­ałbym się przekon­ać czy będziesz musiał:)…i temu właśnie by miał służyć ten mój ekspery­ment. Co ty na to ?

                    Reply
                    • 9 stycznia 2016 at 00:09
                      Permalink

                      Dzięku­ję! Podzi­wiam Ciebie, że jed­nak Ci się chce… tyle pisać 😉 I ten komen­tarz już jest na poziomie, który jest dla mnie do przyję­cia praw­ie bez uwag 😉 Co do proku­ratu­ry, wyraz­iłeś dokład­nie takie samo zdanie, jak jeden z moich kolegów, polic­jant — kierown­ik śred­niego szczebla — który był gotowy iść ze mną w zakład, że proku­ratu­ra nawet nie wszcznie śledzt­wa, gdy ja zaw­iadomiłem ją o pode­jrze­niu popełnienia przestępst­wa “naduży­cie funkcji” przez zastępcę komen­dan­ta wojew­ódzkiego policji w Olsz­tynie Adama Kal. Sprawa bła­ha, przeczy­taj ten wpis Artykuł 231 😉 Sprawa zakończyła się proku­ra­torskim ustal­e­niem, że Adam Kall nadużył stanowiska ale nie popełnił przestępst­wa, bo doku­ment, który kazał sporządz­ić nie był istot­ny w spraw­ie i ja nie poniosłem z tego tytułu żad­nej szkody. Zgadzam się w 100% z inter­pre­tacją Proku­ra­to­ra. Proku­ra­tor pole­cił roz­pa­trzeć postępowanie A. Kall na niwie służbowo-dyscy­pli­narnej. I tu dopiero zadzi­ałała warsza­wska repub­li­ka kole­siów. Kole­sie Adama Kall z KGP nawet nie wszczęli postępowa­nia dyscy­pli­narnego a stwierdzili, że czyn­noś­ci wyjaś­ni­a­jące nie potwierdz­iły ustaleń Proku­ra­to­ra! Jaja jak balony. Oczy­wiś­cie ja zgod­nie ze wskazaniem KGP złożę skargę do MSWiA na “czyn­noś­ci wyjaś­ni­a­jące” jakie przeprowadza­ją byli kole­sie Adama Kall. Widzisz… ja byłem jed­nym z najlep­szych pol­i­cyjnych kon­trol­erów w Polsce — tak mnie określiła pani Naczel­nik Biu­ra Kon­troli w KGP. Ja potrafię wal­czyć z tym sys­te­mem, bo go znam. Powiem Ci tyle. W BSW do grud­nia ucz­ci­wy polic­jant nie miał czego szukać… to był tylko straszak na nieposłusznych polic­jan­tów i cywili. Dla zachowa­nia twarzy… od cza­su do cza­su przez­nacza­li na odstrzał jakiegoś mniej znaczącego kole­sia.. — kre­ty­na — tak jak to Ty opisałeś. Jak ja zgłosiłem im fakt zas­trasza­nia przez ofi­cera innego ofi­cera, to porad­zono mi, żeby ten zas­traszony napisał notatkę służbową w tej spraw­ie! Idio­tyzm! I to wszys­tko byli ludzie Dzi­ałoszyńskiego. Jak ja zgłosiłem machlo­j­ki w KGP na set­ki tysię­cy zło­tych… to naczel­nik BSW zapisał to w notat­niku i powiedzi­ał, że się tym zajmie. Do dzisi­aj nie zostałem poin­for­mowany o losach mojej infor­ma­cji… ale wiem, że skutkowało to tym, że “interes” z setek tysię­cy został ogranic­zony do kilkudziesię­ciu tysię­cy. A sprawę, którą dzisi­aj zgłosiłem z pewnoś­cią nie umorzą, bo wiedzą, że jak nie obe­jmą jej nad­zorem, ze wzglę­du na interes społeczny, to ja i tak złożę pry­wat­ny akt oskarże­nia a sprawa jest tak ewident­na, że Sąd “musi” wydać wyrok skazu­ją­cy!
                      Pisząc o bohater­s­kich podz­iękowa­ni­ach chy­ba rozu­miesz, że nie miałem na myśli przy­pad­kowych… czytel­ników 😉
                      Jestem przeko­nany, że nieje­den czytel­nik mojego blo­ga śledzi naszą… wymi­anę zdań. Widać, że masz lekkie… pióro, tak jak ja 😉
                      Co do ekspery­men­tu… ja na to jak na lato, o ile nie narazisz mojego cza­sopis­ma na kary finan­sowe 😉 Napisz ten kon­trow­er­syjny tekst i ja go ocenię czy mogę w to wejść. Tek­stów łamią­cych pra­wo… nie pub­liku­ję. Tek­sty na grani­cy prawa mogę opub­likować jak pod­piszesz je imie­niem i nazwiskiem, które potwierdzę w realu. Wyz­na­ję zasadę, że za słowo trze­ba ponosić taką samą odpowiedzial­ność jak za czyny 😉

  • 4 stycznia 2016 at 23:46
    Permalink

    witam, przy­pad­kowo trafiłem na tego blo­ga, przeczy­tałem na razie tylko 2 wpisy i mam prośbę o wyjaśnie­nie bo chci­ałbym dobrze zrozu­mieć sprawę:
    — czy ta tele­fon­icz­na roz­mowa gen­er­ałów której stenogram Pan zamieś­cił jest jakimś pod­słuchem o którym oni nie wiedzieli czy czym ? Pod nią jest dosyć nie­jas­ny komen­tarz n/t jej pochodzenia więc nie do koń­ca ta kwes­t­ia jest dla mnie jas­na.
    -czy ta roz­mowa jest domysłem lit­er­ackim że tak to mogło się odbyć czy roz­mową fak­ty­czną która została zare­je­strowana?
    -czy dobrze rozu­miem chronologię zdarzeń, że po pańskim pier­wszym kry­ty­cznym piśmie — Gdańs­ki najpierw grat­u­lował Panu odwa­gi i dziękował, a potem roz­maw­iał o tym ze swoim sze­fem z KGP ( w/w zapis roz­mowy) i potem zwol­nił Pana ? tak to było?

    Reply
    • 5 stycznia 2016 at 00:28
      Permalink

      Dzięku­ję! Nie ze mną takie numery… Krisie! Wysil się ciut bardziej! Użyj inteligencji a nie tylko… chytroś­ci 😉 A jak chcesz uzyskać moją odpowiedź, to zaloguj się poprzez face­book, z prawdzi­wego pro­filu. Zapew­ni­am Cię, że nieza­leżnie kim w rzeczy­wis­toś­ci jesteś, odpowiem na każde Two­je pytanie tak zadane!

      Reply
      • 9 stycznia 2016 at 10:42
        Permalink

        W BSW do grud­nia ucz­ci­wy polic­jant nie miał czego szukać…”… haha ! jak­byś mi tego nie powiedzi­ał to i tak do głowy by mi nawet nie przyszło że mogło­by by być inaczej. Nie po to się takie Biura/struktury ( nie tylko w policji ale we wszys­t­kich resor­tach ) zakładało żeby pil­nować ucz­ci­woś­ci tych resortów ale żeby czuwać nad bezkarnoś­cią repub­li­ki kole­si kręcą­cych różne swo­je dile w danym resor­cie. Jakaś komór­ka musi prze­cież zabez­pieczać ich ciemne interesy przed resztą pospólst­wa czyli nie-kole­si­a­mi z tychże resortów. Oczy­wista oczy­wis­tość. Ale mówisz że do grud­nia… a od grud­nia ?… to co. Opcją zero prze­cież tej struk­tu­ry nie potrak­towano więc czy wymieniono cho­ci­aż samą górę na taką która daje choć cień nadziei na zaprowadze­nie w tej psiarni porząd­ku ? Wiesz coś o tym żeby takie dzi­ała­nia pod­ję­to ? bo mnie jak już ci mówiłem polic­ja w szczegółach nie intere­su­je na tyle żebym miał czas wnikać w kli­maty BSW. Co tak w ogóle nie oznacza że — jak sam dobrze wiesz — nie da się w te kliamty wniknąć jeśli zachodzi taka potrze­ba:)) haha… a więc na razie tak tylko z cieka­woś­ci i na mar­gin­e­sie o to pytam.

        Co do naszej wymi­any zdań to wbrew temu co twierdzisz — ja uważam że jest bez znaczenia i nikt istot­ny obec­nie / właśnie po grud­niu 2015r/ już takowych wymi­an nie śledzi. A twoi szcz­erze przy­chyl­ni ci koledzy też — nie sądzę, bo na szczęś­cie zniechę­camy ludzi dłu­goś­cią tek­stu… komen­tarzy powyżej 5ciu lin­i­jek nikt praw­ie nie czy­ta i się je przeskaku­je bez zauważe­nia w nich tego co może być istotne. Dla różnych waszych i nie waszych anal­i­tyków mogę ci tu napisać np że znam okolicznoś­ci śmier­ci Petelick­iego i co?.. Napisałem i bądź pewien że nie zwró­ci to niczy­jej uwa­gi. Nie mam żad­nego lekkiego pióra jak mówisz ale piszę potok­iem słów — tak jak nor­mal­nie mówię, bez dba­nia o for­mę ani prze­jrzys­tość tek­stu. Wyła­panie czegoś sen­sownego z naszych wpisów wyma­ga więc zainteresowania/zaangażowania przy­na­jm­niej takiego jak two­je. Zain­tere­sowanie społeczne taki­mi dzi­ała­ni­a­mi jakie ty pode­j­mu­jesz nie jest wielkie. Szczegóły tego co robisz zna­ją co najwyżej twoi dobrzy zna­jo­mi i ci którzy cię w policji miło wspom­i­na­ją. Na resztę nie licz. Jesteś sam i taka jest praw­da. Na wszelką okazy­waną ci pomoc i “pomoc” mam nadzieję że uważasz. Wokół ciebie możesz mieć wielu “pomoc­ników” których zadaniem jest ciebie uniewiary­god­nić lub zaprowadz­ić two­je dzi­ała­nia w ślepą uliczkę. Początkowo nie wiedzi­ałem czy ty sam nie jesteś jakąś miną na którą mają wchodz­ić nieu­jeżdżeni polic­jan­ci którzy śmią wiedzieć o tym że w policji są przestęp­cy… hehe takie miny lokowane w prz­eróżnych środowiskach ludz­kich to stara pros­ta tech­ni­ka kole­si:)
        Stąd moje pyta­nia i wstęp­ne badanie ciebie:) Ale dobra… widzę że serio jesteś nieźle:)… stuknię­ty ( śmieje się nie obrażaj się ) i już zaj­mu­jesz się nie tylko swo­ją oso­bistą sprawą wywale­nia cię z robo­ty za to że zbyt dobrze pra­cow­ałeś ( tu się nie śmieję mówię poważnie ).
        Mówisz mi — (..) “sprawę, którą dzisi­aj zgłosiłem z pewnoś­cią nie umorzą, bo wiedzą, że jak nie obe­jmą jej nad­zorem, ze wzglę­du na interes społeczny, to ja i tak złożę pry­wat­ny akt oskarże­nia a sprawa jest tak ewident­na, że Sąd „musi” wydać wyrok skazu­ją­cy!” (…)
        O matko ! :)) coś ty tam znowu złożył Sta­siu i przede wszys­tkim jakiej kasy to doty­czy !
        Zapamię­taj sobie że sąd nic nie musi !!! A jak już sąd będzie naprawdę MUSIAŁ — to orzeknie to co będzie musi­ał. To orzecznie może być dowol­nie podłe… nawet że ty masz sie leczyć i nic na to nie poradzisz wierz mi. Nie ma takiej podłoś­ci i takiej niespraw­iedli­woś­ci której nie może popełnić wymi­ar spraw­iedli­woś­ci. His­to­ria jest peł­na takich przykładów. Kto z nor­mal­nych ludzi chce się zaj­mować prawem i wymierzaniem spraw­iedli­woś­ci ? Czy jak­iś doras­ta­ją­cy człowiek ma takie zain­tere­sowa­nia ? Czy słusza­łeś o takim hob­by pt “przepisy prawa” ?:)) Młodzież ma różne pas­je, ale na pewno nie takie… więc kto idzie się tym zaj­mować i dlaczego aku­rat czymś takim — pomyśl. Kim trze­ba być i jakie mieć motywacje/priorytety/cele/zainterssowania życiowe — żeby zde­cy­dować się wykony­wać taką nud­ną robotę. Cią­gle tylko wysłuchi­wać o ludz­kich patolo­giach, czy­tać i wer­tować te stosy papierów co im te upierdli­we ludziska naznoszą i udawać cia­gle kogoś kim żaden zdrowy nor­mal­ny człowiek prze­cież nie jest bo być nie może. Ja wiem… ktoś musi to robić, ale pomyśl kto nor­mal­ny chce ! I jak juz sie decy­du­je to robić to co go do tego zmusiło i co potem mu wyna­gradza zaj­mowanie się czymś takim, bo nigdy nie uwierzę że taka pra­ca może dawać radość/przyjemność. Nie oczekuj więc zbyt wiele od takich ludzi. Oni są bied­ni /bez wzglę­du na to ile by nie zarabiali/ i z tego powodu nie wyma­gaj od nich zbyt wiele.

        No i mam nadzieję że zda­jesz sobie sprawę że jak już zacząłeś zwal­czać te ich biz­nesy i narażasz się repub­lice kole­si, a robisz to pry­wat­nie to nie jest to całkiem bez­pieczne. Dobrze że doku­men­tu­jesz pub­licznie kro­ki które pode­j­mu­jesz… to też nie jest w prawdzie wiel­ka gwaranc­ja bez­pieczeńst­wa ale gdy­by choć jed­na oso­ba w razie czego zaniepokoiła się ewen­tu­al­nym nagłym brakiem ciągu dal­szego twoich wpisów — to już jest coś. Im więcej ludzi wie o tym że coś tam jak­iś taki Olsz­tyn zadymia w MSW — tym dla ciebie bez­pieczniej bo ryzyko uciszenia cię jest wtedy nieco więk­sze. Ale tylko trochę więk­sze:) haha No i zależy wszys­tko od kali­bru spraw które składasz w proku­rat­u­rach. Mówisz że np pewne two­je dzi­ała­nia ograniczyły kole­siom pro­ced­er przekrętów rzę­du kilkuset tysię­cy zł do kilkudziesię­ciu. No i fajnie. Grat­u­lu­ję i masz się z czego cieszyć o ile czer­piesz z tego satys­fakcję. Nie jest to też na szczęś­cie jeszcze przedzi­ał kwotowy dla ciebie jako pry­wat­nego tropiciela/oskarżyciela niebez­pieczny. Gdy ryzyko uciszenia cię jest za duże to nie opła­ca im się ciebie uciszać tylko zmniejszyć albo nawet całkiem sobie odpuś­cić biznes na tym jed­nym odcinku. To nie jest ich jedyny biznes nie myśl że oni spla­j­tu­ją:) Ale dopó­ki ewen­tu­alne koszty/ryzyko potem — kole­sie mieli­by mieć tego samego rzę­du co stopa zwro­tu z ich biz­ne­su który ty ujaw­ni­asz — to chroni cię zwykły rachunek eko­nom­iczny… chy­ba rozu­miesz. Jeśli potem zbyt wielu proku­ra­torów i sędz­iów musi zaro­bić przy ukrę­ca­niu sprawy jakiegoś tam Olsz­ty­na — to kwo­ta kilka­set tysię­cy jest zbyt mała i kosz­ty uzyska­nia tego aku­rat dochodu /czyli nagłośnionej przez ciebie sprawy/ okazu­ją się potem dla kole­si więk­sze od przy­chodu, W “spraw­iedli­woś­ci” i w ich poli­tyce to “tylko idio­ta albo złodziej pracu­je za 6 tys ” — pamię­taj. I jak potem trze­ba się podzielić kasą ze zbyt wielką liczbą różnych “auto­ry­tetów”… to gdzie wtedy kole­si zarobek ?:) Ty miej kur­na troche litoś­ci dla kole­si !:)) … i postaraj się rozu­mować tak jak oni, choć wiem że dla ucz­ci­wego człowieka — to może być troche trudne. Ale musisz jeśli chcesz z nimi “potańczyć”:)
        Tak więc uważaj na kwoty… ujaw­ni­an­ie przekrętów do kilkuset tysię­cy jest dla ciebie raczej bez­pieczne. Powyżej — o ile są to two­je pry­watne zaw­iadomienia — to już nie. Osob­na sprawa że takie pol­i­cyjne “gen­er­ały” jak te two­je dwa — to na szczęś­cie cienkie bol­ki i wieś­ni­a­ki po pros­tu takie — nic więcej. W repub­lice kole­si tacy nie sto­ją w hier­ar­chii zbyt wysoko… to nis­ki szczebel i nie mają poz­wole­nia na przekrę­ty wyższe od tego właśnie — na szczęś­cie — bez­piecznego dla ciebie zakre­su kwot. Więk­sze biz­nesy są dla ważniejszych gen­er­ałów a nie dla takich buraków. Ci dwaj twoi to szczebel posła Pęcza­ka… jak MIller uznał że nie będzie za takiego kre­ty­na świecił ocza­mi i się dla takiego dur­nia pod­kładał — to nikt go nie chronił i moż­na wtedy poka­zowo takiego posła-osła posadz­ić. Ale pamię­taj że tylko posła-osła i tylko poka­zowo. Potem Kalisz ma zadanie pamię­tać, troszczyć się i upom­i­nać o takich posad­zonych bo to “dobry człowiek” prze­cież z tego Kalisza jest:))) W ogóle z tym zamykaniem takich to jest ciężko bo jeśli taki burak okazu­je się kre­tynem nad kre­tyny i np nie chce odsiedzieć wyroku sze­fów cicho i poko­rnie ale zaczy­na się np odgrażać że …on to ter­az za to tych swoich sze­fów też za sobą pociąg­nie i “jak ja siedze to i wy będziecie siedzieć !”… no to wszyscy mają prob­lem. I nie ma innego wyjś­cia jak tylko zro­bić takiemu posad­zone­mu kole­siowi samobójst­wo. Nie może prze­cież prosty żołnież w mafii zagrażać sze­fom i całej orga­ni­za­cji… a ci twoi dwaj tak w ogóle to proś­ci żołnierze są. To nic że gen­er­ały bo i tak tylko pol­i­cyjne, a te stop­nie ofic­jalne państ­wowe i tak nie przekłada­ją się na stop­nie wewnętrzne w orga­ni­za­cji i tam jest nieza­leż­na hier­ar­chia. Zobacz jak grzecznie odsiedzieli swo­je wyro­ki “zabój­cy” Popiełusz­ki mimo że to praw­dopodob­nie nawet wcale nie oni byli tymi zabój­ca­mi tylko aku­rat ich wyz­nac­zono do odsi­ad­ki. Pomi­jam już fik­cyjność tego siedzenia i wszys­tkie późniejsze “rekom­pen­saty od organizacji“z tego tytułu ale zobacz tylko jaka tam panu­je dyscy­plina ! Bez urazy dla two­jego resor­tu, ale dyscy­plina wojskowa była zawsze więk­sza niż mil­i­cyj­na… czy­ja jeśli w MON zapa­da kadrowa decyz­ja że np jak­iś ich koleś z MSW — znaczy koleś ale jed­nak milicjant/dupek — ma iść siedzieć, to są małe szanse na prze­niesie­nie go gdzieś w drodze awan­su i taki koleś idzie siedzieć. Jeśli zostałeś wyz­nac­zony w orga­ni­za­cji win­nych i przez win­nych na najwin­niejszego to masz iść siedzieć i nie piskać. Sze­fowie ci potem wszys­tko wyna­grodzą ale nara­zie — rozkaz jest rozkaz — musisz wykon­ać. A jak jesteś pod­pad­nię­ty nie tylko w sen­sie KK ale jeszcze w dodatku w orga­ni­za­cji albo po pros­tu nie lubiany tylko tolerowany przez sze­fów — to i tak posadzą cię za byle co nawet jak jesteś sen­a­torem Gawronikiem… bo co ma wisieć nie utonie.
        Aktu­al­nie orga­ni­za­c­ja kole­si ma dużo robo­ty sama ze sobą i musi się zatroszczyć o swo­ją przyszłość, byt i bez­pieczeńst­wo więc taki­mi drob­ny­mi sprawa­mi jak two­ja nie mają cza­su się ter­az zaj­mować. Dlat­ego też Sta­siu ty się nie zdziw jak zaczniesz odnosić ter­az sukcesy w tych twoich pry­wat­nych dzi­ała­ni­ach. Ale to właśnie dlat­ego, a nie że sąd coś tam — jak twierdzisz — “musi”:)) No to jeszcze raz powodzenia Sta­siu… powodzenia sko­ro mówisz że cię takie życzenia nie den­er­wu­ją. A piszę tak sobie do ciebie — choć jak mówię nie ma to żad­nego znaczenia — bo, wiedż że mnie mat­ka też ZA DOBRZE wychowała:).

        Reply
        • 9 stycznia 2016 at 12:59
          Permalink

          Dzięku­ję! Ty Krzysztofie (bo chy­ba tak masz na imię, ale to zupełnie nieis­totne) masz więk­szy prob­lem ze sobą, niż ja miałem ze sobą wtedy, gdy zaczy­nałem prowadz­ić blog. Po Twoich komen­tarzach widzę, że trak­tu­jesz mnie jak… psy­choter­apeutę 😉 Mi to nie przeszkadza, ale nieste­ty muszę ograniczyć swo­je odpowiedzi, bo to do niczego sen­sownego nie prowadzi. Ja puszczam “bąka” a Ty wal­isz do niego z armaty 😉 Robisz mi wykłady z “oczy­wistych oczy­wis­toś­ci”. Piszę Sąd “musi” — spec­jal­nie w cud­zysłowie, tak dla mniej bystrych a Ty tłu­maczysz mi, że Sąd niczego nie musi! I tak ze wszys­tkim innym… Myślałem, że kumasz bazę i zrozu­mi­ałeś, że spotkałeś w wirtu­al­nym świecie nai­w­ni­a­ka ale… inteligent­nego. Moje poglądy i dzi­ała­nia nie wynika­ją tylko z tego, co doświad­czyłem w ciągu ostat­nich dwóch lat! Mi znacznie bliżej do grani­cy wieku emery­tal­nego niż myślisz 🙂 Rea­sumu­jąc: proszę Cię, wpadaj od cza­su do cza­su z wiz­ytą i komen­tuj bieżące wpisy! Już to Ci napisałem… widzę w Tobie potenc­jał 🙂 Tylko mi nie odpowiadaj o… swo­jej potencji 😉 Dzięku­ję za życzenia powodzenia… Wza­jem­nie! A ja uważam, że moi rodz­ice wychowali mnie… aku­rat 😉

          Reply
          • 9 stycznia 2016 at 14:26
            Permalink

            Ok Sta­siu, jeśli radzisz sobie dziel­nie to ja ci nie będę przeszkadzał. Hehe… ja właśnie też miałem wraże­nie rzu­ca­jąc okiem na te wszys­tkie two­je listy otwarte że ty jakąś włas­ną psy­choter­apię chy­ba tu upraw­iasz. Sam mówisz, że jak zaczy­nałeś prowadz­ić ten blog to miałeś prob­lem sam ze sobą i to jest właśnie widoczne… ale też zrozu­mi­ałe po tym jak cię potrak­towali w fir­mie. No, ale jeśli już tego prob­le­mu nie masz to dziękować Bogu. Tylko nie zauważyłeś że blog pozostaw­iłeś na tam­tym etapie gdy te prob­le­my jeszcze miałeś. Też widzę w tobie potenc­jał:) … więc nie opowiadałem ci o żad­nej swo­jej potencji tylko z tros­ki o ciebie napisałem widząc że ter­az masz zami­ar rozsz­erzać zakres swoich doty­chcza­sowych dzi­ałań. Ok trzy­maj się, minie week­end i ja już nie będę miał cza­su tu wchodz­ić. Postaraj się jed­nak nie dzi­ałać zupełnie pry­wat­nie… może cho­ci­aż dla jakiejś gaze­ty byś pisał:

            Dzi­ałoszyńs­ki kon­tra Pereira

            …jak widzisz niewdz­ięczne to jest zaję­cie ale sko­ro chcesz, lubisz, masz taką potrze­bę… nie było­by tak lep­iej ?

            Reply
            • 9 stycznia 2016 at 14:53
              Permalink

              Dzięku­ję! Żebyś Ty widzi­ał moją roześmi­aną gębę, jak czy­tałem ten Twój komen­tarz i… dobre rady w nim zawarte! Nie wychodzisz z roli men­to­ra 😉 Dzięku­ję Ci za troskę… najzu­pełniej szcz­erze i bez ironii! Sprawę Pereiry znam doskonale, pisać do innych cza­sop­ism pisałem i mnie drukowali. Także Krisie zrozum, że są w Polsce ludzie, którzy potrafią radz­ić sobie w miarę dobrze, korzys­ta­jąc z włas­nego doświad­czenia i intelek­tu 😉 Ale dobrych rad … nigdy dosyć! Tak jak i… miłoś­ci 😉

              Reply
              • 9 stycznia 2016 at 15:29
                Permalink

                No to się cieszę że jest tak jak mówisz i że nie wiedzi­ałem o tym, nie słysza­łem nigdy o tobie ani o two­jej spraw­ie, więc wybacz jeśli ziry­towałem cię men­torstwem. jak sprawa jest mniejsza niż np. ten wasz Dzi­ałoszyńs­ki to ja się o tym raczej nie dowiem bo poniżej to jakieś wewnętrzne drob­ne sprawy w tej waszej policji… pewnie rozu­miesz.. i tylko z tego to wyni­ka.
                No i jak widzę gdy się ktoś wchodzi pod koła takim Dzi­ałoszyńskim to moim nat­u­ral­nym odruchem jest lęk o nich. No prze­cież wiesz dobrze… do czego może być zdol­ny taki wieś­ni­ak-gen­er­ał o takiej men­tal­noś­ci jak on i jego kole­sie — częs­to spod PRLowskiej bud­ki z piwem. Wszys­tko to wiesz i dobrze że nic ci nie trze­ba tłu­maczyć… już się o ciebie mniej boję:)
                Jeszcze raz sor­ki za wpisy… kurde zrozum !.. jak się na wstępie widzi że ktoś w pisa­niu do Dziewul­skiego czy Wais­sa pokła­da jakieś nadzieje to moż­na mieć mylne wraże­nie o autorze. I tylko tyle. Ska­suj więc nasze roz­mowy, lub zostaw… jak tam sobie chcesz i uważasz.

                Reply
                • 9 stycznia 2016 at 16:10
                  Permalink

                  Dzięku­ję! Co do postawy wieś­ni­a­ka-gen­er­ała, to proszę Cię, odwiedzaj mnie od cza­su do cza­su a wkrótce posłuchasz mojej pier­wszej radiowej audy­cji “Gadanie na żądanie”, w której wys­tąpi właśnie taki gen­er­ał-wieś­ni­ak. Pośmiejesz się z pewnoś­cią! Taki gen­er­ał-wieś­ni­ak wkrótce będzie miał — za moją przy­czyną — postępowanie dyscy­pli­narne lub sprawę sądową o niedopełnie­nie pod­sta­wowych obow­iązków. Może to dla Ciebie będą nic niewarte gesty, ale ja wiem, że kro­pla drąży skałę… i to jest moja pier­wsza, ale nie jedy­na kon­stat­ac­ja od cza­su napisa­nia “Lis­tu otwartego do J.D”. No i… naszej dyskusji nie ska­su­ję, bo to… już pięk­na his­to­ria mojego blogu 🙂 Powiem więcej… jak miałbyś ochotę napisać jak­iś tekst do opub­likowa­nia w moim cza­sopiśmie jako wpis, to byłbym ogrom­nie wdz­ięczny! Hon­o­rar­i­um Ci nie zapłacę… blog nie przynosi mi jeszcze żad­nych dochodów. Ale towarzysza w drodze ku prawdzie… każdy chci­ał­by mieć 🙂 Poz­draw­iam.

                  Reply
                  • 9 stycznia 2016 at 17:13
                    Permalink

                    Two­jej radiowej audy­cji wysłucham koniecznie… żebym tylko wiedzi­ał kiedy ona będzie i w jakim radiu. Skąd i kiedy się o tym dowiem ?

                    Co do pisa­nia — tu mnie całkowicie źle postrze­gasz:) — po pros­tu nie cier­pię tego robić ! Zde­cy­dowanie wolę czy­tać, a czy­tam uważnie Stanisław­ie… i dlat­ego chci­ałem ci w końcu zgłosić coś bard­zo konkret­nego. Ten przepiękny wpis “Roz­maw­iały gen­er­ały” ( w sum­ie to tylko on skłonił mnie do tego by się do ciebie odezwać i o coś zapy­tać ) …chci­ałem zauważyć ma 2 poważne punk­ty nie­jasne:

                    1) Na samej górze poda­jesz że to roz­mowa komen­dan­ta KGP z komen­dan­tem KWP… dla mnie jest to oczy­wiste że to roz­maw­ia Dzi­ałonows­ki ( poz­na­ję po jego wieś­ni­acko-buraczanym sty­lu ) — z Gdańskim ( tego two­jego to już nie znam ).
                    Na a na samym dole ten nieszczęs­ny wpis od redakcji wszys­tko psu­je i poda­je że to roz­maw­iali Dzi­ało i Gdańsk. Że to jest taka for­muł­ka bez­pieczeńst­wa to ok… ja rozu­miem, ale… nie mogła­by być jakaś lep­sza ?
                    ( Tym bardziej że psa o nazwisku Dzi­ało — też u sobie macie więc Dzi­ałonows­ki — Dzi­ało… chy­ba rozu­miesz prob­lem.

                    2) Na samej górze poda­jesz również datę roz­mowy: 28 luty 2014r.
                    No dobrze, ale w ich roz­mowie Dzi­ałonows­ki mówi:

                    (…) “Bartek przed­staw­ił fachową diag­nozę sytu­acji w kra­ju: ch.., dupa i kamieni kupa! Wkrótce będzie tak jak za komuny… armat­ki pójdą w ruch.” (…)

                    Taśmy “od Sowy” ze sławną diag­nozą Sienkiewicza tygod­nik Wprost opub­likował dopiero w czer­w­cu 2014r. To praw­da, że te słowa waszego min­is­tra MSW — nagra­no już sporo wcześniej bo w lipcu 2013r więc Dzi­ałonows­ki ( jako że to BSW ) — mógł się nimi posługi­wać wcześniej niż opinia pub­licz­na. Ale czy właśnie tym należy tłu­maczyć taki pozorny kon­flikt dat ? Czy w środowisku pol­i­cyjnych gen­er­ałów tekst nagranego Sienkiewicza był znany i lubiany pół roku szy­b­ciej niż usłysza­ła go pub­li­ka ? Jesteś pewien ?

                    Reply
                    • 9 stycznia 2016 at 19:05
                      Permalink

                      Dzięku­ję! Audy­c­ja najpierw pojawi się u mnie na blogu. Zaglą­daj od cza­su do cza­su, to z pewnoś­cią jej nie prze­gapisz 😉 Co do treś­ci wpisu “Roz­maw­iały gen­er­ały”, to powinienem Ciebie odesłać do rzeczy­wis­tego auto­ra tek­stu, tego kto odczy­ty­wał taśmy “Ku prawdzie”, czyli Katona z Allen­stein 😉 Ale podzi­wiam Twój tok rozu­mowa­nia… i dociek­li­wość god­ną Sher­loc­ka Holme­sa 😉

                    • 9 stycznia 2016 at 21:20
                      Permalink

                      NIE CHODZIŁO MI O PODZIW, ale o wyjaśnie­nie tych bard­zo istot­nych dwóch kwestii z zamieszc­zonego stenogra­mu roz­mowy: nazwiska rozmów­ców bez nie­jas­noś­ci i kiedy ona właś­ci­wie się odbyła.

                      Jak rozu­miem — nie potrafisz odpowiedzieć, bo to nie ty jesteś autorem tego wpisu ?. A nie było cię wtedy w sądzie pra­cy gdy była o niej mowa ? No i który z jej dwóch bohaterów — Dzi­ałonows­ki czy Gdańs­ki potwierdz­ił ją w sądzie pra­cy ? W “PS”… pod stenogramem czy­tam że któryś z nich ją potwierdz­ił.

                      Na samym końcu czy­tam for­mułkę:
                      .…“Od Redakcji: wyjaś­ni­am, że bohat­era­mi tek­stu „Roz­maw­iały gen­er­ały” byli: Marek Dzi­ało i Josef Gdańsk. Zbieżność nazwisk z rzeczy­wisty­mi posta­ci­a­mi jest zupełnie przy­pad­kowa. Autor tek­stu – piszą­cy pod pseudon­imem – wyraża w nim swo­je poglądy, za które Redakc­ja nie bierze odpowiedzial­noś­ci.”

                      Redakc­ja — to jak rozu­miem jesteś TY Stanisław­ie.
                      Mój pier­wszy wpis na twoim blogu był właśnie pyta­ni­a­mi do redakcji… pogadal­iśmy sobie:)… no i właś­ci­wie jestem w punkcie wyjś­cia:(… SZKODA

                    • 10 stycznia 2016 at 01:19
                      Permalink

                      Dzięku­ję! Dzi­wię się, że tak obla­tany w sprawach MON czy WSI człowiek, zada­je tak “nai­wne” pyta­nia 😉 Przeczy­taj wpis Jestem samobójcą! Może to Ci coś… pod­powie! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *