Maciej Prażmo odpowiada na list otwarty rodziny Nachurskich

Wczoraj na prośbę rodziny zmarłej Danuty Nachurskiej, zamieściłem list otwarty do Macieja Prażmo. Poniżej zamieszczam komentarz, który Maciej Prażmo umieścił na Facebooku pod moim postem informującym o publikacji listu na blogu.

Panią Danutę Darula-Nachurską znałem. Nasze relacje były dobre. Spotykaliśmy się kilkukrotnie podczas różnych uroczystości. Jeżeli otrzymam ten list oficjalnie ustosunkuję się niego i dam odpowiedź rodzinie jako Prezes Okręgu.  Niemniej skoro go upubliczniono należy się tutejszym czytelnikom kilka wyjaśnień.

Oczekiwania rodziny rozumiem, członkowie Związku zaś wiedzą jak takie sprawy obecnie wyglądają. Z powodu wieku i chorób nie ma komu nosić sztandaru. Noszą go zazwyczaj uczniowie ZSB. Pogrzeby AK-owców to w naszym Związku normalna sprawa (zegar biologiczny tyka), a każdy z moich kombatantów – nie ujmując Pani Danucie – jest nie mniej zasłużony. Sztandar ostatnimi laty bywa naprawdę na niewielu ceremoniach pogrzebowych. Głównie u członków organów Zarządzających, a i to nie zawsze. Pani Danuta nie piastowała obecnie żadnej funkcji w Zarządzie Koła ani Okręgu. Obecność na pogrzebie Prezesa Koła uznaliśmy więc w tej sytuacji (po konsultacjach kilku osób Zarządu Okręgu) za godną i wystarczającą.

Co do patosu. Pochówek z wojskowym ceremoniałem ustala się nie z nami (Okręgiem W-M ŚZŻAK), a z Wojewódzkim Sztabem Wojskowym. Wojsko nigdy nie odmawia, jednak obowiązują rodzinę przewidziane na taką okoliczność procedury. Pogrzeb niedawno zmarłego Prezesa Honorowego OWM ŚZŻAK jest tu dobrym przykładem. Rodzina dopełniła wszelkich formalności. Stąd efekt w postaci udziału WP. Podobnie było z pogrzebem z honorami innego uczestnika powstania warszawskiego zmarłego w Olsztynie w maju 2013 roku.

Na koniec. Niezależnie od tego kto w tej sprawie ma, a kto nie ma racji co do udziału czy przebiegu ceremonii, bo to kwestia subiektywnych ocen, za zupełnie nieuprawnione uważam porównywanie pochówków szczątków żołnierzy wyklętych poległych w latach 1944-63, ekshumowanych z bezimiennych jam grobowych (gdzie byli grzebani bez żadnego ceremoniału czy asysty księdza) do normalnego pogrzebu na cmentarzu z udziałem rodziny i znajomych zmarłego. To po prostu nadużycie porównania w celu wywołania konkretnych emocji.

Niezrozumiałe jest tu także to, że o takiej sprawie dowiaduję się (dość przypadkowo) najpierw z mediów publicznych. Ja z zasady nie upubliczniam korespondencji zanim nie mam minimum pewności, że adresat otrzymał mój list. Ale to zapewne kwestia zasad.

W przypadku pytań jestem do dyspozycji zarówno na FB profilu oficjalnie, na priv, pod numerem tel. 602… lub e-mail maciejprazmo@wp.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *