Czy warto być dziennikarzem? Marzena Burczycka-Woźniak i Tadeusz Woźniak

Sobota 23 lutego 2019 roku, obfitowała w kilka spotkań w ramach VI Dni Seweryna Pieniężnego. Wisienką na torcie – jak to określił Ireneusz Bruski – było spotkanie z Marzeną Burczycką-Woźniak i Tadeuszem Woźniakiem. Czy warto być dziennikarzem? O to pytał się dziennikarskiego małżeństwa z Gdańska, olsztyński dziennikarz Mirosław Rogalski.

Marzena Burczycka-Woźniak i Tadeusz Woźniak to dziennikarze, którzy rozpoczynali pisanie jeszcze w czasach PRL-u.

Cały czas mieszkali w Gdańsku, więc Karnawał Solidarności, stan wojenny i kulisy Okrągłego Stołu, znają z autopsji.

Jednak początek spotkania poświęcony został książce Marzeny Burczyckiej-Woźniak:  Prawda i prawo.

Ta niewielka objętościowo książka może mieć w sobie siłę dynamitu i przełamać zmowę milczenia, jaka po dziś dzień okrywa morskie tragedie. Prawda i prawo Marzeny Burczyckiej-Woźniak jest książką niezwykłą i w tak rozumianej tematyce morskiej pionierską. Żaden czytelnik nie przejdzie obok tej lektury obojętnie.
Przykuwa uwagę już od pierwszego zdania, a zdanie to brzmi następująco: Miałam zobaczyć mojego syna leżącego w grobie od dwunastu miesięcy (…). I dalej toczy się wstrząsająca opowieść matki, która od sześciu lat próbuje poznać prawdę o śmierci swojego syna.
Książka zawiera elementy dziennikarstwa śledczego, powieści kryminalnej, opowieści grozy, prozy wyznaniowej, analizy psychologicznej, w unikalny sposób przekazuje złożoność sprawy, oddaje ból i determinację matki, a także wciąga czytelnika w dialog o przeznaczeniu, cierpieniu, sprawiedliwości, sensie istnienia.
Prawdę i prawo czyta się można tu użyć modnego określenia interaktywnie, czytelnik w czasie lektury musi o wiele spraw zapytać samego siebie.

Marzena Burczycka-Woźniak w podsumowaniu swojej opowieści o bohaterce książki: Prawda i prawo przytoczyła słowa matki, która przeżyła śmierć syna – marynarza:

Sama się sobie dziwię, że ja potrafię żyć i funkcjonować z nożem wbitym w serce!

Całe spotkanie było dla mnie super interesujące, gdyż obfitowało w opowieści, anegdoty, w których występowały takie znane postacie jak: Lech Wałęsa, Andrzej Gwiazda, Stanisław Kociołek, Tadeusz Fiszbach, ks. Henryk Jankowski, ks. Hilary Jastak.

Dużo było o dziennikarstwie państwa Woźniaków, ale także o ziołolecznictwie, produkcji stojaków na kasety, czy gołębiarstwie.

Czy warto być dziennikarzem? Tadeusz Woźniak odpowiedział na to pytanie wprost:

Mieliśmy to szczęście, że żyliśmy w okresie, kiedy dziennikarstwo albo było sztuką, albo ocierało się o sztukę. Stąd reportaż – literatura faktu.
Dziennikarstwo wtedy – jak je my pojmowaliśmy – to nie był zawód, tylko to był sposób życia! To było coś, czym człowiek pasjonował się całymi dniami.

Czyli, gdy dziennikarstwo jest pasją… to nie ma wyboru! Pisać trzeba! A czy warto? Każdy piszący na to pytanie musi sam sobie odpowiedzieć.

Ja na pytanie: Czy warto być dziennikarzem? odpowiedziałem 1 marca 2014 roku i… piszę do dzisiaj! Pewnie już nie zdążę osiągnąć poziomu dziennikarstwa choćby państwa Woźniaków, ale się cieszę, że podczas Dni Seweryna Pieniężnego poznałem wielu dziennikarzy, na których dokonaniach mogę się wzorować.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *