Moja pierwsza potyczka o prawdę w Policji

List otwarty do Jerzego Dziewulskiego — to nie była moja pierwsza potyczka o PRAWDĘ w Policji!

Jak wyglą­dała moja pier­wsza poty­cz­ka o prawdę w Policji? W Komendzie Wojew­ódzkiej Policji w Olsz­tynie zostałem zatrud­niony pod koniec ”cen­zu­ra” roku na stanowisku tech­ni­ka w Wydziale Admin­is­tra­cyjno-Gospo­dar­czym.

To był okres gdy KWP prze­jęła kom­pleks od wojs­ka przy ul. Pstrowskiego. Niedłu­go po moim zatrud­nie­niu tuż przed nowym rok­iem wybuchła afera w KWP. Fir­mie, chy­ba po raz pier­wszy w jej his­torii Urząd Skar­bowy zablokował kon­to!

Jak doty­chczas nie słysza­łem by sytu­ac­ja się powtórzyła. Szy­bko okaza­ło się, że bloka­da kon­ta była efek­tem nieureg­u­lowa­nia w ter­minie podatku od nieru­chomoś­ci za ośrod­ki wypoczynkowe, które w tam­tym okre­sie KWP posi­adała. Jeszcze w ten sam dzień, należność wraz z odsetka­mi została ure­g­u­lowana. Kon­to odblokowano, ale pow­stała szko­da w postaci odsetek za nieter­mi­nowe opłace­nie podatku. Było tego pon­ad 15.000 zł. Głowy nie daję ile dokład­nie, by nie było tak jak z rozmi­arem telewiz­orów.

I co to ma wspól­nego ze mną? Ano ma i to bard­zo dużo. Wzy­wa mnie na dywanik mój naczel­nik i zaga­ja mniej więcej tak:

Panie Stanisławie jest pan młodym pracownikiem w naszym wydziale, ale widzę w panu potencjał, dlatego przydzielam panu do przeprowadzenia postępowanie szkodowe. Wierzę, że pan z tym świetnie poradzi.

Do dzisi­aj nie jestem pewien, czy rzeczy­wiś­cie naczel­nik we mnie aut­en­ty­cznie uwierzył? Czy to była tylko taka pod­pucha, a myślał, że pra­cown­ik niedoświad­c­zony to szy­bko przyjdzie po poradę, i wtedy zro­bi tak jak „należy” zro­bić.

Otrzy­małem zad­nie, więc szy­bko przys­tąpiłem do wyjaś­ni­a­nia sprawy. Poroz­maw­iałem z kierown­ika­mi ośrod­ków, a właś­ci­wie z jed­nym, bo dru­gi nie staw­ił się na moje wezwanie. Z bur­mistrzem miastecz­ka, do którego podatek wpły­wał. Roz­maw­iałem także z ówczes­nym głównym księ­gowym.

Po tych roz­mowach miałem pełny obraz sytu­acji. Była szko­da, znalazłem przy­czynę i byli win­ni tej sytu­acji. Prze­lałem swo­ją wiedzę na papi­er i zakończyłem w dosyć krótkim cza­sie postępowanie szkodowe. Dla mnie sprawa była pros­ta jak… pros­ta i napisałem konkretne, proste, log­iczne, wynika­jące z obow­iązu­jącego prawa wnios­ki, czyli: główny księ­gowy do zapłaty ok. 8.000 zł i kierown­i­cy ośrod­ków po ok. 4.000 zł. (mniej więcej bo konkret­nych liczb nie pamię­tam).

Zad­owolony, że mam sprawę z głowy, pro­jekt pro­tokółu koń­cowego dałem do tecz­ki naczel­ni­ka do wstęp­nego zatwierdzenia. Po jakimś cza­sie naczel­nik wzy­wa mnie do siebie i dowiadu­ję się, że to nie prze­jdzie! Nie pamię­tam jakie słowa wtedy padły, skończyło się tym, że naczel­nik pojechał z tym moim pro­jek­tem z Pstrowskiego do siedz­i­by KWP na Par­tyzan­tów. Po powro­cie przekazał mi polece­nie, że swo­je postępowanie będę mógł zamknąć po przeprowadze­niu postępowa­nia wyjaś­ni­a­jącego w tej spraw­ie prowad­zonego przez Inspek­torat — oczy­wiś­cie posiłku­jąc się ich wnioska­mi.

Na zakończenie sprawy, którą ja rozstrzygnąłem chyba w 2–3 tygodnie czekałem około pół roku. Nie pamiętam szczegółów z uzasadnienia Inspektoratu, ale w końcowym efekcie nikt nie zwrócił do budżetu ani złotówki.

Właśnie wtedy dowiedzi­ałem się, że w tej fir­mie są „święte krowy”, których pra­wo nie rusza, a wręcz je chroni! Dla mnie pociesza­jące było to, że ten, którego ja wskazy­wałem jako głównego winowa­jcę, wcale na mnie nie był zły! Tylko przez kil­ka następ­nych lat mi wypom­i­nał:

Stachu ty chciałeś mnie oskubać draniu…. ale się nie dałem!

Pośmialiśmy się z tego… nie raz! Szanuję chłopa za to po dzień dzisiejszy. Wiedział, że ja zrobiłem to nie ze złości, czy z jakiejś innej przyczyny, tylko dla PRAWDY! Moja pierwsza potyczka o prawdę w Policji była przegrana, bo za mną stała tylko PRAWDA! Układy i znajomości mieli ci, co byli na stanowiskach… i tak pozostało!  👿

 PS:

 

 

19 thoughts on “Moja pierwsza potyczka o prawdę w Policji

    • 9 kwietnia 2014 at 10:47
      Permalink

      Dzięku­ję! Super wiado­mość! To ja jestem ten “dmucha­ją­cy w gwiz­dek” czyli SYGNALISTA. Nie pozosta­je mni nic tylko powołać na świad­ka obrony podin­sp. Rober­ta Dąbrowskiego. 🙂

      Reply
      • 9 kwietnia 2014 at 12:54
        Permalink

        Dzięku­ję, że na coś się przy­dałem. Jak zechcesz kiedyś założyć par­tię mającą za główny cel dobro społeczne zami­ast pry­waty i kieru­jącą się złotą myślą JFK „Nie pytaj, co twój kraj może zro­bić dla ciebie, zapy­taj, co ty możesz zro­bić dla swo­jego kra­ju” możesz liczyć na moje entuz­jasty­czne popar­cie. Jak ktoś w porę nie zatrzy­ma tej lawiny niszczącej nasz kraj to nie będzie komu nawet zgasić światła NIE MÓWIĄC O POSPRZĄTANIU.

        Reply
        • 9 kwietnia 2014 at 13:15
          Permalink

          Dzięku­ję! Tylko chci­ałem zauważyć, że chy­ba wszys­tkie ist­niejące par­tie jako główny cel swego ist­nienia mają wpisane DOBRO dla społeczeńst­wa! Powiem więcej, najwiecej dobra dla wszys­t­kich zapew­nia KOMUNIZM. I to piszę jak najbardziej serio. W teorii komu­nizm jest blis­ki utopii. W rzeczy­wis­toś­ci to co powszech­nie uważa się za komu­nizm to są dyk­tatu­ry z hasła­mi z “Kap­i­tału’. Co do moich dal­szych losów… to zobaczymy po spraw­ie sądowej 🙂 Ale OK… jak­by co, to rez­er­wu­ję dla Ciebie legi­t­y­mację z nr 2 🙂

          Reply
          • 9 kwietnia 2014 at 15:36
            Permalink

            Dzię­ki, że jeszcze na coś się przy­dam. Zawsze lubiłem być potrzeb­ny.

            Reply
            • 9 kwietnia 2014 at 15:43
              Permalink

              Dzięku­ję! To ludzkie 🙂

              Reply
          • 9 kwietnia 2014 at 15:39
            Permalink

            Fakt. Już tyle obiet­nic ten naród usłyszał, że pewnie niko­mu nie wierzy ale za Tobą prze­maw­ia­ją czyny a nie puste słowa.

            Reply
            • 9 kwietnia 2014 at 15:49
              Permalink

              Dzięku­ję! Ta… za mną moje czyny! Poczeka­jmy na efek­ty tych moich czynów. Ja broni jeszcze nie składam 🙂

              Reply
      • 9 kwietnia 2014 at 12:58
        Permalink

        A ja chy­ba wys­tąpię o roz­pa­trze­nie możli­woś­ci nagrodzenia tym razem we właś­ci­wy sposób Two­jej odwa­gi i zaan­gażowa­nia w naprawę państ­wa. Przy okazji wszys­tkim, którzy przestali ze stra­chu przed repres­ja­mi udzielać się na blogu życzę udanych świąt.

        Reply
        • 9 kwietnia 2014 at 13:32
          Permalink

          Dzięku­ję! Już w pier­wszych dni­ach w pra­cy, gdy o moim “wyczynie” było głośno i ludzie odważnie to komen­towali, nie bali się okazy­wać mi sym­pa­tii i popar­cia, jed­na z koleżanek (nie z mojego wydzi­ału) napisała: “Praw­da zawsze zwycięża i mam nadzieję, że Komen­dant Główny Policji przyp­nie Ci wkrótce order”. Ja odpisałem: “Oby to nie był order pośmiert­ny” 🙂 A tak na poważnie to smut­na jest kon­stat­ac­ja: jak mało trze­ba by ludzie siedzieli jak mysz pod miotłą. Jeżeli wygram w sądzie to może wtedy uwierzą, że z aro­gancją i głupotą przełożonych należy wal­czyć!

          Reply
      • 9 kwietnia 2014 at 15:18
        Permalink

        Mam nadzieję, że plik pdf otworzyłeś i przeczy­tałeś wszys­tko. Trochę tego dużo ale warto. Poz­draw­iam.

        Reply
        • 9 kwietnia 2014 at 15:30
          Permalink

          Dzięku­ję! Otworzyłem… i już wyko­rzys­tałem. Warto by inni z tym się zapoz­nali. Może to do niek­tórych dotrze 🙂

          Reply
      • 10 kwietnia 2014 at 09:29
        Permalink

        Ja bardziej skła­ni­am się do określe­nia Ciebie mianem demaska­to­ra. Zde­maskowałeś co najm­niej niemoral­ny zakup. Nawet gdy­byś pomylił się w swo­jej oce­nie to miałeś do tego pra­wo. Oby­wa­tel­skim a już szczegól­nie patri­o­ty­cznym obow­iązkiem jest demaskowanie poczy­nań o szkodli­wym charak­terze. Jedyną akcją prawników z KWP powin­na być pró­ba wyjaśnienia całej sytu­acji zami­ast wsadzać pana komen­dan­ta na minę. Szko­da bo wyda­je się dobrym człowiekiem. Co do zwol­nienia Ciebie z pra­cy to już kom­pletne nieporozu­mie­nie. Doszła do mnie wiado­mość, że przedtem pozbaw­ili Cię funkcji kierown­i­ka. Zro­bili to na piśmie zmieni­a­jąc umowę o pracę? Pytam dlat­ego, że mogą Cię przy­wró­cić do pra­cy na ostat­nio zaj­mowane stanowisko co będzie kole­jnym przegię­ciem. Po całym zamiesza­niu powinieneś wró­cić na poprzed­nio zaj­mowane stanowisko a KGP powin­na w jak­iś sposób wyna­grodz­ić Two­je stosowanie się do zawartych w artykule sug­estii. Nie po to pan podin­spek­tor Robert Dąbrows­ki zadał sobie tyle trudu by jego wyjątkowo trafne oce­ny rozbiły się o drob­ne nieporozu­mienia w “tere­nie” Zas­trasze­nie ludzi popier­a­ją­cych pra­wom­yśl­ność to kole­jny krok w niewłaś­ci­wą stronę. Ludzie mają pra­wo do takich dzi­ałań i pró­ba naprawy sytu­acji nie jest żad­nym kalaniem włas­nego gni­az­da a wręcz próbą uszla­chet­nia go. Trud­no zrozu­mieć prostą zależność, że ludzie chcą móc być dum­nym ze swo­jej pra­cy i dlat­ego dba­ją o dobre imię swo­jej firmy? Stąd popar­cie dla oso­by o to zab­ie­ga­jącej.

        Reply
        • 10 kwietnia 2014 at 09:47
          Permalink

          Dzięku­ję! Nie pozbaw­ili mnie funkcji kierown­i­ka a jedynie zwol­nili z obow­iązku pełnienia tej funkcji do koń­ca wypowiedzenia z zachowaniem wyna­grodzenia. Także jeżeli sąd przy­wró­ci mnie do pra­cy to wracam na kierown­i­ka sekcji. Co do rad­ców w KWP to chy­ba wszyscy wiedzą czy­je polece­nia wykonu­ją i czy­jego intere­su bronią. Myślisz, że którykol­wiek z nich ma jaja by powiedzieć komen­dan­towi, że tak nie moz­na? Czyny ich świad­czą o nich 🙂

          Reply
          • 10 kwietnia 2014 at 16:01
            Permalink

            Nie mieli odwa­gi powiedzieć panu komen­dan­towi, że dzi­ała niez­god­nie z prawem? To od czego oni tam są? Do tego jeszcze jak napisałeś to oni wymyślili ten numer z utratą zau­fa­nia.

            Reply
            • 10 kwietnia 2014 at 17:33
              Permalink

              Dzięku­ję! Oni tam są po to… by jak najdłużej brać kasę za pracę, tak jak my wszyscy 🙂

              Reply
              • 10 kwietnia 2014 at 18:50
                Permalink

                Ale jak potem rano się ogolić gdy z pog­a­rdą trze­ba patrzeć w lus­tro. Mój kole­ga, który również nie wró­cił do pra­cy powiedzi­ał, że prędzej zdech­nie z gło­du niż tam wró­ci. Nie wró­cił i ma się całkiem dobrze.

                Reply
                • 10 kwietnia 2014 at 19:02
                  Permalink

                  Dzięku­ję! Niek­tórzy są tak wyćwiczeni, że golą się bez lus­tra 🙂 Więk­szość społeczeńst­wa z Policją nie ma nic wspól­nego i jest im z tym bard­zo dobrze 🙂

                  Reply
  • 7 marca 2014 at 07:02
    Permalink

    Przepra­cow­ałem tam 28 lat. Miałem w tym cza­sie wiele innych propozy­cji ale górę brała lojal­ność czy przy­wiązanie do firmy. Z per­spek­ty­wy cza­su widać, że to była głupota i niechęć do radykalnych zmi­an w swoim życiu. Dobrze, że mam to za sobą.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *