Mowa nienawiści — Antoni Górski

Mowa nienawiści - chociaż zmaterializowana na zdjęciu, żadną miarą materią nie jest. Nie jest przedmiotem, ani tym bardziej podmiotem mającym jakąś moc sprawczą. Neologizm ten został stworzony przez lewaków w latach 20 XX wieku, na użytek poprawności politycznej. Stanowić miał i nadal stanowi, pałkę do okładania przeciwników politycznych.

Jest łatwy do zas­tosowa­nia i oskarże­nia drugiej strony, gdy ta mówi coś, co się tej pier­wszej nie podo­ba.

To, co piszę może również pod­padać pod mowę nien­aw­iś­ci. To tylko potwierdza­ło­by wyżej postaw­ioną tezę.

Prawdę zastąpili mową nien­aw­iś­ci. Szko­da, że o mowie nien­aw­iś­ci mówi się przy okazji trag­icznych wydarzeń, takich jak w Gdańsku.

Szko­da, że w ogóle mówi się o mowie nien­aw­iś­ci, a nie o rzeczy­wistych przy­czy­nach nien­aw­iś­ci.

Nien­aw­idzą­cych nien­aw­iś­ci widać było nawet w cza­sie żało­by, której koń­ca niecier­pli­wie wyglą­dali, by z nową energią prowadz­ić walkę z nien­aw­ist­nika­mi.

Wiado­mo, nien­aw­ist­ni­cy mają to do siebie, że nawet jak mil­czą, to mil­czą nien­aw­ist­nie. I zbu­dowani mowa­mi heroldów miłoś­ci, ruszyli bojown­i­cy ze wzmożoną ochotą do wal­ki z nien­aw­iś­cią, tuż po zakończe­niu cer­e­monii pogrze­bowej.

Wszak to do grzeszników ojciec Wiśniews­ki, puszcza­jąc oko do Plat­formy, kierował apel o zaprzes­tanie nien­aw­iś­ci.

Chorąży miłoś­ci, Grze­gorz Schety­na dobrze to zrozu­mi­ał i nie ma sobie nic do zarzuce­nia, gdyż ma tylko same dobre uczyn­ki. Nawet:

szarańczę strząśnie ze zdrowego drzewa.

Zrozu­mi­ałe, że PO z pewną nieśmi­ałoś­cią — jeszcze nie wie jak się ustaw­ić — na razie nie chce rozdzi­ału państ­wa od Koś­cioła.

W przy­pad­ku wiadomego zakonu rozdzi­ał od POli­tyków, z który­mi był po imie­niu, był­by nieko­rzyst­ny.

Za nim rozkrę­cili się pozostali nien­aw­idzą­cy nien­aw­iś­ci.

Sła­womir Neu­mann w miłos­nym uniesie­niu auto­ry­taty­wnie oskarżył stronę prze­ci­wną o mord poli­ty­czny.

W kul­tur­al­ny sposób okazał to wicedyrek­tor Muzeum Warsza­wy, Jarosław Try­buś — kul­tur­al­ny pupil prezy­den­ta Trza­skowskiego.

Głos dała eurokomis­ar­ka Bieńkows­ka, co nie chci­ała być głupim… za 6 000 zł. Z myśle­niem jest jej nie po drodze, ale od czego ma Don­al­da Tus­ka pod bok­iem?

Nie mogło zabraknąć dzi­en­nikarza Woj­ciecha Czuch­nowskiego z pała­jącej miłoś­cią Gaze­ty Wybor­czej i RPO — Rzeczni­ka Plat­formy Oby­wa­tel­skiej — Adama Bod­nara, którzy speku­lowali, że zabój­ca prezy­den­ta Adamow­icza był indok­trynowany reżi­mową telewiz­ją.

Wiedzieli co mówią. Cen­tral­ny Zarząd Służ­by Więzi­en­nej oświad­czył, że zabój­ca Adamow­icza nie mógł oglą­dać TVP Info. Za to oglą­dał TVN24, całą prawdę całą dobę, Pol­sat, a w prz­erwach hitu więzi­en­nego – M jak miłość — czy­tał prze­siąknięte miłoś­cią Angorę i Gazetę Wybor­czą.

Tuż po pogrze­bie prezy­den­ta Gdańs­ka von Thun und Hohen­stein, zapewne PO inten­sy­wnym główkowa­niu, doszła do wiekopom­nego odkrycia:

Chłopcy sobie wymyślili zamach smoleński i tak długo jątrzyli aż doprowadzili do zamachu gdańskiego.

Dziś gor­li­wie wal­czą z mową nien­aw­iś­ci ci, co kaza­li naty­ch­mi­ast zabier­ać palące się jeszcze lamp­ki po Tragedii Smoleńskiej, jak HGW.

Sikali na znicze, budowali krzyż z puszek po zim­nym Lechu, i ci co uważali to za hap­pen­ing, jak Komorows­ki i Tusk, co potrafi, według Glob­al Thinkers:

konfrontować się z własnym narodem.

Nic dzi­wnego, że nasiąknię­ta taką mową miłoś­ci wdowa po Pawle Adamow­iczu ma taki sam pogląd. Tak ich­nia mowa miłoś­ci zatoczyła sze­ro­ki krąg.

Tylko prof. Legutko nien­aw­ist­nie stwierdz­ił:

PO napompowała Polskę kłamstwem, chamstwem i brutalnością.

I tak total­ni sami zaplą­tu­ją się we własne insynu­acje. Bojown­i­cy o miłość tak się zapędzili, że nie zauważyli, że prezy­dent Adamow­icz był zaszczu­ty przez nich samych.

To za rządów PO-PSL został usunię­ty ze wspól­nej par­tii w związku z pier­wszy­mi sześ­cioma proku­ra­torski­mi zarzu­ta­mi o zata­janie swo­jego majątku (7 mieszkań i 36 kont bankowych).

I to jego konkurent do fotela prezy­denck­iego z dawnej wspól­nej par­tii POJarosław Wałęsa — kazał Adamow­ic­zowi tłu­maczyć się przed sądem za:

walizkę pełną pieniędzy przywiezioną przez dziadka żony z robót w Niemczech hitlerowskich.

To z miłoś­ci takie rzeczy wygar­nął konkuren­towi. I to nie był mord POli­ty­czny? Wyraźnie widać, że Adamow­icz za życia nie pasował PO, za to martwy jak najbardziej.

Czy PO zre­ha­bil­i­tu­je pośmiert­nie Adamow­icza i hon­orowo przyjmie go w szere­gi POKO?

Sam prezy­dent Adamow­icz też nie stron­ił od mowy miłoś­ci. Miał piękną asys­tę Wojs­ka Pol­skiego, a za życia bronił mu wstępu na West­er­plat­te.

Wal­cząc z mową nien­aw­iś­ci total­ni wyprzedza­ją­co sami ją sto­su­ją. Wyraże­nie mowa nien­aw­iś­ci nie posi­a­da samo w sobie żad­nego sen­su.

Nie ma bowiem czegoś takiego jak mowa, która nien­aw­idzi. Mowa nie jest zdol­na do nien­aw­iś­ci.

Gdy odbierze­my człowiekowi mowę nien­aw­iś­ci, prob­lem nien­aw­iś­ci pozostanie, ponieważ człowiek może dalej nien­aw­idz­ić, a swo­ją nien­aw­iść może wyraz­ić na wiele innych sposobów.

Nie wal­cz­cie z mową, lecz zwal­cz­cie najpierw źródło nien­aw­iś­ci, a mowa nien­aw­iś­ci sama zniknie.

Mowy nien­aw­iś­ci jesteś­cie w stanie mnie pozbaw­ić. Ale nien­aw­iś­ci do komuny nigdy mi nie zabierze­cie.

By ta nien­aw­iść zniknęła potrzeb­ne jest spełnie­nie jed­nego z dwóch warunk­ów:

albo usuniecie przedmiot / podmiot nienawiści,
albo przekonacie mnie do miłowania komuny i komunistów.

Spełnie­nie pier­wszego warunku jest łatwiejsze.

Antoni Górs­ki

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *