„My Słowianie” w finale Eurowizji! Brawo!

08.05.2014 r. 23:30 – Właśnie zakończył się drugi półfinał tegorocznego festiwalu piosenki Eurowizji, który zorganizowała Dania w Kopenhadze.

Transmisję półfinału oglądałem dosyć uważnie i trzymałem kciuki za naszych reprezentantów: Cleo & Donatan z utworem My SłowianieWe Are Slavic.

Uczestnicy imprez integracyjnych, które miałem przyjemność prowadzić w ubiegłym roku doskonale pamiętają, że utwór ten cieszył się – od premiery – dużym wzięciem na parkietach.

Przez kilka najbliższych lat, z pewnością będzie standardowym przebojem, na wszystkich imprezach tanecznych w Polsce, podobnie jak to się stało z Bałkanicą zespołu Piersi.

Przebój My Słowianie w wykonaniu pięknych polskich kobiet, wyróżniał się zdecydowanie na plus z festiwalowej papki. Prorokuję, że w finale znajdą się w pierwszej trójce. Czego im całym sercem życzę.

Jednocześnie szczerze wyznaję, że nie kibicuję reprezentantce Austrii – Conchita Wurst vel Thomas Neuwirth – bo jej piosenka moim zdaniem jest „średnia” a to, że ma brodę, wcale nie powinno jej faworyzować.

Jak wygra to chyba przestanę oglądać Eurowizję. Osobiście wolę naszą Kiełbasę a nie Wurst! Kochajmy to co POLSKIE!

Refleksja po finale: My Słowianie – a raczej nasze piękne kobiety – przegrały z babochłopem! Multi-kulti i hiper europejskość górą! Czas chyba emigrować na… Madagaskar!

 

 

4 myśli na temat “„My Słowianie” w finale Eurowizji! Brawo!

  • 21 lipca 2014 o 15:12
    Permalink

    MY SŁOWIANIE – mój komentarz http://youtu.be/rQZ9j1VlB8I
    to krytykuje naturalne piękno heteroseksualnych kobiet? Panująca obecnie moda na homoseksualizm i konsumpcjonizm ma swoje podłoże w wieloletniej strategii kontroli mas. Panuje obecnie zimna wojna informacyjna. Jesteśmy bombardowani przez kłamliwe, wypaczone przekazy medialne i ideologiczne. My Polacy musimy wzmocnić więzi i tradycje rodzinne, żeby nasza kultura nie została zagrabiona przez pana Rockef**ra, a nasze dzieci, żeby nie wyrosły na roboty niewolniczo pracujące dla obcych narodów.

    A propos obfitych biustów i kształtnych pośladków u kobiet, to badania udowodniły, że zdrowa kobieta może mieć „boczki”, krągłości i kilka „wałeczków” na brzuchu – to dowód na wysoki poziom estrogenu. Takie panie to prawdziwy skarb. Nie dość, że są gorącymi kochankami, to na dodatek ich kości są twardsze i mniej narażone na złamania.

    Naukowcy z Australii przez 5 lat śledzili ogólny stan zdrowia wyselekcjonowanej grupy 1000 mężczyzn i kobiet powyżej 50 roku życia. I choć tyle trąbi się o negatywnym wpływie na zdrowie niemal każdego nadprogramowego dekagrama, okazało się, że panie, które mają kilka kilogramów za dużo, są pod pewnymi względami zdrowsze od kobiet, które mają „idealną” wagę.
    Okazuje się, że niewielka nadwaga u kobiet jest związana z wyższym poziomem estrogenu. Hormon ten ma z kolei niebagatelny wpływ na kobiecy seksapil, apetyt seksualny i samopoczucie.

    Odpowiedz
    • 21 lipca 2014 o 15:46
      Permalink

      Dziękuję! Pod Twoją opinią o… wszystkim podpisuję się w 100% !!!

      Odpowiedz
  • 11 maja 2014 o 06:16
    Permalink

    No i Wurst górą 🙁 To co wypisujemy się z UE?

    Odpowiedz
    • 11 maja 2014 o 16:03
      Permalink

      Dziękuję! Jeszcze dzisiaj napiszę podsumowanie do wpisu. Krótko mówiąc… degrengolada 🙁

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *