Obrońcy zwierząt i ekolodzy to nowe wcielenie bolszewizmu! Piotr Lisiecki

1 czerwca 2016 r. Piotr Lisiecki na spotkaniu formacyjnym, zorganizowanym przez KoLibra Olsztyn, przedstawił swoje poglądy na temat obrońców zwierząt i ekologów. Zanim zaczniesz pluć na Piotra Lisieckiego, za głoszone poglądy, proszę o obejrzenie całego filmu. Piotr Lisiecki nie plecie, co mu ślina przyniesie na język, a prezentowaną opinię o Zielonych podbudowuje ważkimi argumentami.

Pełny tytuł prelekcji brzmiał: Zielone = nowe Czerwone, czyli obrońcy zwierząt i ekolodzy jako nowe wcielenie bolszewizmu.

Przyznaję, że teza postawiona w tytule, może budzić duże kontrowersje, jednak wszystkich Was – moich czytelników – zachęcam do uważnego obejrzenia pełnej relacji ze spotkania i zabierania rzeczowego głosu.

Epitety i wyzwiska pozostawcie sobie!

Dla zachęty do dyskusji, przytaczam parę zdań wypowiedzianych na spotkaniu przez Piotra Lisieckiego, ale są to zdania wyrwane z kontekstu.

Dla mnie całe spotkanie było bardzo interesujące, ponieważ poszerzyło moje spostrzeganie świata: zwierząt i ludzi 😉

Piotr Lisiecki:

Utrzymuję się z wydawania magazynów rolniczych, poświęconych profesjonalnej produkcji zwierzęcej.

Dla tej produkcji, w której Polska jest bardzo mocna, ruchy ekologiczne obrońców zwierząt, obrońców środowiska, Zieloni, stają się co raz większym problemem.

Chciałbym pokazać, że źródło, korzenie tych ruchów ekologicznych, tych Zielonych tkwi głęboko w Czerwonym. 

Wszelkiej maści ruchy pacyfistyczne, łącznie z festiwalami w San Francisco, Woodstock… dziś już wiemy, że ci aktywiści amerykańscy ruchu Flower Power i podobnych odlotów, dosyć obficie czerpali z zasobów ambasady radzieckiej w Stanach Zjednoczonych.

Z taktyki walki zimnowojennej wynikało, że skoro konflikt zbrojny jest bardzo groźny, a jednocześnie nie ma po stronie zachodniej przyzwolenia na rewolucyjną metodę, to trzeba wspierać ruchy lewackie, wolnościowo-libertyńskie, pacyfistyczne. 

Powstaje zjawisko profesjonalnych, zawodowych rewolucjonistów. Zawodowych działaczy. Zawodowych społeczników. Są całe grupy ludzi, którzy nie pracując, zajmują się bez przerwy taką działalnością.

Ci zawodowi działacze, wyzwalacze, odnaleźli nowy obszar do aktywności. Nieszczęsną planetę i te nieszczęsne zwierzęta. Jest to obszar do działania dosyć prosty. Można tutaj stosować terror litości. 

Jesteśmy podatni na przekaz telewizyjny. Ten przekaz trafia dlatego, że jest wyjątkowo perfidnie dobierany. Nie mówi się ile korzyści jest ze współczesnego przemysłowego chowu zwierząt.

Pokazuje się przypadki drastyczne. Tym się nas epatuje, nie pokazując prawdziwej skali zjawiska. 

Żadnemu hodowcy nie opłaca się źle traktować zwierząt, ponieważ źle traktowane zwierzęta odwdzięczają się, rewanżują się, zmniejszoną wydajnością.

W produkcji fermowej jajek, hodowca stara się za wszelką cenę zapewnić jak najlepsze warunki kurom, ponieważ one rewanżują się dobrą nośnością…

Obrońcy zwierząt i ekolodzy to nowe wcielenie bolszewizmu! Piotr Lisiecki logicznie wywodzi drzewo genealogiczne Zielonych od Czerwonych. A terror litości działa na nas wszystkich, deformując postrzeganie rzeczywistości! Nie da się zjeść świnki bez jej… zabicia! A ja tak lubię… skrzydełka kurczęce 😉

 

2 myśli na temat “Obrońcy zwierząt i ekolodzy to nowe wcielenie bolszewizmu! Piotr Lisiecki

    • 3 czerwca 2016 o 18:31
      Permalink

      Dziękuję! Ja ani zielony, ani czerwony, ani czarny! Przeczytaj „Kim jestem” i wszystko jasne 😉 A zwierzęta… niektóre lubię i to bardzo… na ogół, nawet sypiam z psem i kotem u nóg czy wezgłowia 😉 A niektóre lubię… z patelni… lub nawet w sosie własnym np. krewetki 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *