Oszustwa fanatyków szczepień przedstawia dr Jerzy Jaśkowski

Od początków odzyskania niepodległości w 1918 roku, wpadliśmy z deszczu cywilizacji turańskiej pod rynnę cywilizacji bizantyjskiej w wydaniu pruskim. Generalnie, sprowadza się to do omnipotencji państwa i jego urzędników oraz sprowadzenia ludności do roli podatników, coraz wyższych podatków. Kontrola nad tak zdobytymi pieniędzmi, skradzionymi ludności pozostaje  w „rencach” mianowanych urzędników.

Urzędnicy nie muszą się przed nikim rozliczać, ponieważ:

– układają tzw. budżety, nie licząc się z potrzebami społeczeństwa;
– dobierają tzw. ekspertów, którzy podpisują się pod każdą wymyśloną bzdurą;
– obojętnie jakiej są narodowości, realizują politykę mocodawców, czyli City of London.

Przypominam, że kierownictwo najważniejszego urzędu w państwie, tj. Ministerstwa Finansów czy Skarbu, po 1989 roku w Polsce piastowali osobnicy posiadający obywatelstwo angielskie lub jeszcze inne.

W celu łatwiejszego tresowania mniej wartościowej ludności tubylczej, grupuje się ludność w tzw. towarzystwa, które odpowiednio prowadzone za pomocą dotacji, publikują rozmaitego rodzaju herezje, nazywane naukowymi, w celu otumaniania tej mniej wartościowej ludności tubylczej.

Poniżej przykład takiego otumaniania społeczeństwa przez Towarzystwo Wakcynologów, czyli sekty wierzącej w skuteczność profilaktycznych szczepień.

W tym przypadku tzw. profilaktyczne szczepienia oznaczają podawanie jak leci, preparatów nieprzebadanych medycznie, całej populacji zamieszkującej dany teren.

Robią to instytucje, teoretycznie powołane do ochrony zdrowia tej właśnie ludności takie jak: Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektor Sanitarny czy Izby Lekarskie.

W telewizyjnych reklamach pojawiają się preparaty, które rzekomo działają leczniczo, chociaż wcześniej biuletyny tych instytucji ostrzegały przed przyjmowaniem takich medykamentów.

Konkretnie:

W 1992 roku Biuletyn Naczelnej Izby Lekarskiej ostrzegał, przed przyjmowaniem preparatu o nazwie Rutinoscorbin czy Scorbolamid, jako zupełnie bezwartościowych o nieudowodnionym działaniu toksycznym.

Preparaty z rutyną zostały zdyskwalifikowane jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku.

Co obserwujemy obecnie? Na wszystkich programach obserwujemy reklamy tych preparatów, jako rzekomo najlepszych lekarstw na przeziębienia czy grypę.

W telewizyjnych programach są reklamy pasty do zębów zawierającej węgiel. Tymczasem infodent.pl ostrzega, że pasta ta niszczy szkliwo.

Ani Izby Lekarskie – energicznie zwalczające lekarzy publikujących własne spostrzeżenia dotyczące szczepień – ani Ministerstwo Zdrowia, nie reagują na tego rodzaju oszukiwanie i działanie na szkodę społeczeństwa, za którego pieniądze owe instytucje w ogóle egzystują i dobrze się mają.

Przechodząc do sprawy depopulacji za pomocą szczepień.

Fanatycy szczepień, czyli wakcynolodzy, ustalili że można badać odporność, na podstawie testów określających miano przeciwciał.

Odbywa się to w sposób następujący:

lekarz zleca wykonanie testu i jeżeli wynik jest dodatni, to rozpoznaje daną chorobę np. brucelozę. Następnym krokiem jest wdrożenie długofalowego leczenia.

Innymi słowy, obecność przeciwciał jest dowodem, że twój organizm walczy z chorobą. Jeżeli natomiast po szczepieniu występują przeciwciała, to mówimy o odporności i nie leczymy.

Z jednej strony obecność przeciwciał, powoduje konieczność zakupu lekarstw, czyli dodatkowe opodatkowanie człowieka, a z drugiej strony, przeciwciała mają być dowodem, że dana osoba jest zdrowa, ponieważ ma odporność???

Filozofia wakcynologów jest sprzeczna z logiką, co nie jest specjalnie dziwne, ponieważ logikę zlikwidowano w szkołach prawie 3 pokolenia wstecz.

Fanatycy szczepień twierdzą, że mała ilość wirusów czy bakterii, powoduje wytworzenie przeciwciał, które  mogą zwalczyć większą ilość patogenów.

Podobnie argumentują homeopaci. Homeopatia opiera się na bardzo pokrewnej zasadzie.

Mała ilość trucizny powoduje, że organizm wytwarza mechanizm obronny, który potrafi ochronić człowieka, w przypadku wniknięcia większej ilości tej trucizny.

Wakcynologii bronił minister Radziwiłł jak również Izby Lekarskie, jednocześnie zwalczając sądownie homeopatię.

Problem w tym, że zasady działania homeopatii zostały udowodnione ok. 1.5 roku temu, na konferencji naukowej Królewskiego Towarzystwa w Londynie.

Natomiast do dnia dzisiejszego nie udowodniono działania pozytywnego profilaktycznego systemu szczepień dzieci.

Wręcz przeciwnie, dowody epidemiologiczne np. z Ukrainy 2015-2018 potwierdzają tezę, że szczepienia są przyczyną epidemii.

W Polsce masa użytecznych trolli w rodzaju np. prof. Radzikowskiego z Warszawskiego Uniwersytetu, twierdzi publicznie, że szczepionki są najlepiej przebadanymi preparatami!

Kiedy każdy może przeczytać na ulotce szczepionkowej, że np. nie przebadano działania szczepionki na kobiety ciężarne i płody. Nie badano działania rakotwórczego czy mutagennego.

W nauce istnieje tzw. czynnik psi. Czynnik ten oznacza stosunek korzyści z danej metody czy idei, do jej skutków negatywnych.

Zawsze wynosi on powyżej jedności. Zakres czasowy oznacza ok. 25 lat.

Widać to wyraźnie, na podstawie przedstawionych przypadków, że można co 20  -25 lat wciskać ludności te same bzdury i już nikt nie pamięta tego co było.

Obecnie, po roku 1989 zaczynamy wprowadzać tzw. amerykański model medycyny, czyli zysk za wszelką cenę dla koncernów farmakologicznych.

Generalnie metoda ta polega na wzroście opodatkowania społeczeństwa i przeznaczania tych pieniędzy na np. przymusowe szczepienia.

Czyli, zamiast medycyny naukowo udowodnionej wprowadza się medycynę sądową, za pomocą ustaw.

Oszustwo nr 1

Zwolennicy szczepień twierdzili najpierw, że wystarczy jednorazowe szczepienie, aby nabyć odporności na całe życie, tak jak po przebyciu choroby. Po pewnym czasie okazało się, że u części ludzi, występuje brak odpowiedzi na szczepienie.

Fanatycy szczepień stwierdzili, że takim ludziom, u których nie stwierdzono wzrostu przeciwciał, należy podać drugą serię zastrzyków, a po pewnym czasie, w związku z bardzo szybkim spadem ilości przeciwciał po szczepieniu, należy podawać trzecią porcję itd.

Badania CDC osiemnastolatków udowodniły, że szczepienie ich, powoduje utrzymanie się przeciwciał w surowicy, tylko przez jeden rok. Innymi słowy, cała filozofia wzięła w łeb. Mimo szczepień dzieci i młodzieży, dorośli nie są uodpornieni po szczepieniu.

Jednak epidemii wśród dorosłych nie było. Innymi słowy, pomimo udowodnienia, że przeciwciała powstające po szczepieniu nie dają trwałej odporności, fanatycy szczepień ukrywają ten fakt.

Oszustwo nr 2

Młode kobiety szczepione, nie przenoszą odporności na swoje nowo narodzone dzieci. Innymi słowy, szczepienia eliminują naturalne uodpornienia dzieci, z mlekiem matki.

Badania udowodniły, ponad wszelką wątpliwość, że przeciwciała matek szczepionych, nie zapewniają odporności swoim dzieciom. Inaczej mówiąc, najmłodsze i najbardziej bezbronne istoty, są pozbawione odporności, danej nam od Pana Boga, z powodu głupot i chciwości koncernów farmakologicznych i ich pomagierów.

W pierwszym kwartale 2019 roku, aż 24% chorych na odrę, to dzieci młodsze, do 15 miesiąca.

Przeprowadzona przez CDC analiza zachorowań na odrę w latach 2001-2015 wykazała, że zapadalność na milion mieszkańców najwyższa jest w grupie do 15 miesiąca życia.

Dawniej, w erze przed szczepieniami, te dzieci były chronione przez matczyne przeciwciała.

Oszustwo nr 3

Wbrew teorii, zaszczepione osoby na odrę chorują i to nawet częściej, a przebieg jest gorszy, aniżeli dzieci chorujących pierwszy raz. Dostępne w CDC dane wskazują, że co najmniej 13% zachorowań, dotyczy ludzi prawidłowo zaszczepionych.

Dorośli powyżej 18 roku życia stanowili 23%. Analiza zachorowań w latach 2001-2015 wykazała, że 87% zachorowań dotyczyło ludzi, powyżej 18 roku życia.

Takie same badania dotyczące stanu Kalifornii wykazały, że aż 20% chorych, to były osoby, w pełni zaszczepione.

Jeszcze gorzej wypada sprawa przenoszenia wirusa.

Badania wykazały, że w pełni zaszczepione osoby, mogą być roznosicielami wirusa, aż w 20% . Innymi słowy, to właśnie zaszczepione osoby stanowią zagrożenie dla populacji zdrowych dzieci.

Oszustwo nr 4

Wbrew insynuacji wakcynologów [nie posiadają bowiem żadnych prac na potwierdzenie swoich hipotez], to właśnie zaszczepione osoby są rezerwuarem wirusa i przenoszą go na inne osoby.

CDC wie co najmniej od 1990 roku, że to właśnie zmodyfikowany przez szczepionki wirus, jest powodem powstawania nowych ognisk choroby, kiedy to zmodyfikowany szczep odry zabił 21 letniego studenta.

Badania przeprowadzone w 2015 roku wykazały, że każde dwa na pięć przypadków odry, jest spowodowane przez wirusa szczepionkowego, a nie odry typu dzikiego. Innymi słowy, ok. 40% przypadków choroby, powodują szczepionki.

W 2019 roku Japończycy donieśli o przeniesieniu odry, od osoby dwukrotnie zaszczepionej, na 3 dalsze osoby, a następnie na 6 kolejnych. Wszystko to miało miejsce wirusem szczepionkowym. Japonia zakazała szczepień MMR w 1993 roku!

Innymi słowy, dzieci zaszczepione powinny podlegać kwarantannie, przez co najmniej 6 tygodni. Tak jak to uczyniono w 2018 roku z okrętem wojennym USA, dryfującym po morzach i oceanach z powodu epidemii poszczepiennej.

Oszustwo nr 5

Tak delikatnie mówiąc, niepowodzenia szczepień, czyli zakażanie kolejnych ludzi przez osoby szczepione, nie dotyczy tylko szczepionki MMR.

Już w 2006 roku Kanadyjczycy donieśli, że odporność u osób w pełni zaszczepionych, nie jest pełna, pomimo wysokiego miana przeciwciał i może doprowadzać co pewien czas, do powstawania nowych ognisk  choroby.

Całe zamieszanie fanatyków szczepień polega na tym, że zmienili znaczenie pojęć. Przeciwciała znaczą tylko i wyłącznie to, że dany organizm miał kontakt z danym patogenem, a nic nie mówi o odporności organizmu.

Także wielkość, czyli liczba przeciwciał, wskazuje na dobre odżywianie człowieka, a nie na jego odporność.

Przez 300 lat trwa to oszustwo szczepionkowe i osoby się tym zajmujące nie potrafiły opracować metody określania odporności konkretnego człowieka, a traktują wszystkich jak stado baranów komunistycznych, wszystkim po równo  i to samo, czyli szczepionkę.

Taka filozofia rozumowania określa dokładnie przynależność tych ludzi,   do grona kupców i sprzedawców. Czym większa produkcja, tym większy zysk.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *