Oto jedyna przyczyna katastrofy! Marek Lenard

Przeczytałem dokładnie cały raport komisji, która wybieliła pilotów. Przeczytałem również nowe nagrania korespondencji radiowej pomiędzy pilotami i wieżą. Piszę to jako osoba z dużym doświadczeniem (25 lat za sterami różnych samolotów i z nalotem około 3.800 godzin)

Oto jedy­na przy­czy­na katas­tro­fy. Cała resz­ta jest tylko otoczką, która nie ma najm­niejszego znaczenia. Tym bardziej wrak samolo­tu, który moż­na jedynie sprzedać na złom. Mam cichą nadzieję, że co poniek­tórym roz­jaśni umysł.

Abso­lut­ną zasadą w tego typu lotach jest to, że w przy­pad­kach newral­gicznych, sytu­ac­jach ekstremal­nych jak ta w Smoleńsku, kiedy warun­ki lądowa­nia są min­i­malne, lub jest ich całkow­ity brak, dowód­ca zało­gi mel­du­je o tym fak­cie dys­po­nen­towi samolo­tu (w tym przy­pad­ku Prezy­den­towi RP), sugeru­jąc jed­nocześnie gdzie moż­na bez­piecznie wylą­dować. Biorąc jed­nak pod uwagę fakt, że na pokładzie samolo­tu zna­j­du­je się przełożony pilotów (w tym przy­pad­ku gen. Błasik, który zamel­dował Prezy­den­towi jego gotowość i zało­gi), to nie wyk­luczam, że właśnie jemu przekazano infor­ma­c­je o warunk­ach jakie panowały na lot­nisku. Ktoś z tej dwój­ki pod­jął decyz­je o wyko­na­niu lądowa­nia.

Zało­ga (młodzi i mało doświad­czeni piloci) pod wpły­wem sug­estii wykon­ali to, co wykon­ali. Szuka­jąc zie­mi olali przyrządy. Nie przestrze­ga­jąc pro­ce­dur jakie ich obow­iązy­wały, zniżyli się do wysokoś­ci na jakiej znaleźć się nigdy nie powin­ni. To czy gen. Błasik był w kabinie czy też nie, (kore­spon­denc­ja radiowa wewnętrz­na potwierdza, że był do samego koń­ca), czy był pod wpły­wem czy nie, czy pod­powiadał czy nie, nie ma tu żad­nego znaczenia (aczkol­wiek fakt prze­by­wa­nia w kabinie przełożonego zawsze stwarza presję na załodze).

Faktem natomiast jest to, że gdyby za sterami siedzieli doświadczeni piloci (a takowych w spec pułku nie było) w wieku 50 paru lat i z 20 – 30 letnim doświadczeniem za sterami, olali by wszystkie sugestie, podpowiadaczy wysłali na drzewo, wylądowali na zapasowym, i sprawy by nie było. Jedynie odeszli by w chwale do rezerwy.

Co do samego manewru też moż­na mieć wiele zas­trzeżeń. Według mnie, było to lądowanie z kręgu (dwa zakrę­ty o 180) i w dodatku z prawym zakrętem. Wiedząc, że na lot­nisku funkcjonu­je USL/RSL to należało wykon­ać na 3000 m lot na DRL, stanąć na odchy­lony, i na 20, 23 km usta­bi­li­zować lot. Cza­su na ustaw­ie­nie wysokoś­ciomierzy było by od gro­ma. Nad BRL, gdzie wysokość powin­na wynosić 80–120 przy niewidocznym pasie, należało ode­jść na drugie zajś­cie lub na zapa­sowe. Biorąc jed­nak pod uwagę wiedzę lot­niczą tych, którzy mają takie same zdanie jak fachow­cy pokro­ju Antoniego M., czy też speca od flu­o­res­cencji nie­jakiego Nowaczy­ka, oraz innych uczonych ze wszys­t­kich kon­ty­nen­tów świa­ta, jakakol­wiek dyskus­ja z tego typu osob­nika­mi jest tylko uwłaczaniem włas­nej inteligencji.

Co do Błasika. Gdyby ten z bożej łaski pilot, fałszujący swój nalot, znał zasadę starą jak świat, że błędy popełniane na małej wysokości są z zasady karane śmiercią, i to bez prawa apelacji, to widząc jaka jest sytuacja, pierwsze co powinien zrobić to opier… pilotów, że próbują lądować.

Powinien zabronić manewru, i wręcz nakazać odlot na zapa­sowe. Nieste­ty temu face­towi, gruc­zoł wazeli­nowy wydzielał się od momen­tu pobud­ki, do chwili położe­nia się do łóżecz­ka. Inną rzeczą jest to, że Błasik okła­mał Prezy­den­ta Kaczyńskiego mel­du­jąc samolot i załogę gotową do lotu, degradu­jąc tym samym kap­i­tana Pro­ta­siu­ka do zera. Zało­ga w tym składzie nigdy nie powin­na zbliżyć się do sprzę­tu, mając takie warun­ki do lądowa­nia (sfałs­zowane wpisy odnośnie MWA u dowód­cy zało­gi po lądowa­niu w Bruk­seli) i brak uprawnień pozostałych członków pomi­ja­jąc mechani­ka. Bred­nie tych cym­bałów zaczy­na­ją być niebez­pieczne.

I jeszcze jed­no spostrzeże­nie. W momen­cie kiedy zostały wypowiedziane znami­enne słowa w kabinie “Kur…”, kiedy część lewego skrzy­dła odmasze­rowała, ręce pilotów były wypros­towane na manetkach. Sil­nik osiągnął lub zaczął wchodz­ić na maksy­malne obroty. Dalej Ci, którzy mieli coś z lot­nictwem do czynienia wiedzą co się dzieje. Tłu­maczyć dal­szych zjawisk resz­cie, a szczegól­nie zwolen­nikom teorii spiskowych, jest po pros­tu stratą cza­su. PiS-owcy powin­ni udać się do lekarza z prośbą, o rozpoczę­cie inten­sy­wnego leczenia choro­by zwaną zid­ioce­niem. Jestem dzi­wnie spoko­jny, że szy­b­ciej psa nauczę mówić, niż tych idiotów myśleć.

Autor tek­stu: Marek Lenard — pilot instruk­tor I klasy w lot­nictwie cywilnym, pilot instruk­tor klasy mis­tr­zowskiej w Lot­nictwie Wojskowym, nalot 3.800 godzin, aktu­al­nie na emery­turze.

Ku Prawdzie: Prawda o tragedii smoleńskiej pilota Marka Lenarda to doświadczenie i… logika w rozumowaniu. Pilot podaje jedyną przyczynę katastrofy! Głupota, buta i wazeliniarstwo dowództwa MON, takie samo jak w Policji. Z tym zgadzam się w 100%. O politykach nie wspomnę… wszyscy wiemy jaki poziom etyczny reprezentują ojcowie chrzestni swoich republik 😉

Do tych “zid­io­ci­ałych” apelu­ję! Nie oce­ni­a­j­cie tek­stu pilota Mar­ka Lenar­da po zdję­ciu, które ilus­tru­je tekst! Zdję­cie dołączyłem ja, i ono nie jest zobra­zowaniem “jedynej przy­czyny katas­tro­fy” podanej przez pana Mar­ka, ani ilus­tracją moich poglądów. Ale jako ilus­trac­ja wpisu i miernik inteligencji czy­ta­ją­cych, sprawdza się znakomi­cie! Już jestem wyzy­wany na Face­booku od idiotów, trol­li i innych krea­tur.

Nie dysku­tu­ję w myśl zasady, że pode­j­mu­jąc dyskusję z głupcem, nawet nie zauważysz kiedy cię sprowadzi do swo­jego poziomu. Przykre, że nawet ludzie, którzy mnie zna­ją, już wyda­ją ostate­czne sądy, że Stanisław Olsz­tyn… postradał zmysły! Podzi­wiam Wasz tok rozu­mowa­nia. Takie to pol­skie i ludzkie!? 😉 Aaaa… najbardziej ataku­ją ci, co mienią się kato­lika­mi. Krzy­czą apage, Satanas! Poz­draw­iam… ich też 😉 I przy­pom­i­nam casus Jerzego Szmi­ta.

TWOIM ZDANIEM 10 KWIETNIA 2010 R. TU-154 ROZBIŁ SIĘ WSKUTEK:

272 thoughts on “Oto jedyna przyczyna katastrofy! Marek Lenard

  • 28 lutego 2018 at 17:53
    Permalink

    Autor artykułu twierdzi, że przy­czyny katas­tro­fy smoleńskiej są (wg niego) znane, w związku z czym wrak samolo­tu moż­na już sobie sprzedać na złom. Ciekawe, że w żad­nym innym kra­ju, szczegól­nie na Zachodzie, po takich wypad­kach, byna­jm­niej wraku samolo­tu NIE SPRZEDAJE SIĘ na złom, a PIECZOŁOWICIE, z kawałków skła­da w hangarze, aby m.in. na jego pod­staw­ie dojść do przy­czyn katas­tro­fy. Widać autor jest z kręgu tych, co to “zjedli wszys­tkie rozumy”, w związku z czym nie dostrze­ga swo­jego DYLETANTYZMU. ŻAŁOSNE !!

    Reply
    • 28 lutego 2018 at 20:58
      Permalink

      Dzięku­ję! Cóż… autor artykułu przed­staw­ia swo­ją opinię — ma do tego pra­wo — ale z pewnoś­cią jego twierdze­nie o sprzedaży wraku samolo­tu, nie należy odczy­ty­wać dosłown­ie 😉

      Reply
    • 15 kwietnia 2018 at 23:48
      Permalink

      Przy okazji , dodam jeszcze dwa pyta­nia na które do pełnej oce­ny należało­by znać odpowiedż, Jaki konkret­nie był powód opóżnienia star­tu o 1 godz. ? oraz jaka była treść roz­mowy braci Kaczyńs­kich pod­czas lotu ? (Tele­fon tzw. satelitarny zare­je­strowany był w amerykańskiej sieci tel. jest wysoce praw­dopodob­ne, że ist­nieje nagranie tej roz­mowy)

      Reply
      • 16 kwietnia 2018 at 00:00
        Permalink

        Dzięku­ję! Tak naprawdę odpowiedzi na Two­je pyta­nia nie mają żad­nego znaczenia dla określe­nia bezpośred­niej przy­czyny katas­tro­fy samolo­tu. To są… didaskalia. Ważne… ale nien­ajważniejsze 😉 Też chci­ałbym poz­nać treść tej ostat­niej roz­mowy braci…

        Reply
  • 4 listopada 2017 at 06:19
    Permalink

    Kierow­ca “odpowia­da” za samochód, a pilot za samolot. Pomi­jam presję, warun­ki, nato­mi­ast zwracam uwagę na rozsądek, na myśle­nie w każdej sytu­acji i każdego kieru­jącego jakimkol­wiek pojaz­dem. Mówi się, że “żołnierz nie umiera, żołnierz odd­a­je życie … “, ale czy musi­ał w tym przy­pad­ku?

    Reply
    • 4 listopada 2017 at 10:41
      Permalink

      Dzięku­ję! W każdym zawodzie trze­ba być fachow­cem z moc­nym krę­gosłu­pem moral­nym! Wtedy się nie ginie przez wazeliniarst­wo przełożonych.

      Reply
  • 5 listopada 2016 at 23:51
    Permalink

    To żenu­jące, że w ogóle trze­ba na ten tem­at pisać.
    Każdy posi­ada­ją­cy min­i­mal­ny instynkt samoza­chowaw­czy kierow­ca nie wyprzedza we mgle.
    Na naszpikowanym elek­tron­iką, z dobrym pode­jś­ciem do lądowa­nia, lot­nisku Chopina w Warsza­w­ie nic nie lądu­je przy więk­szej mgle.
    Dodanie czegokol­wiek więcej ubliżało­by mojej inteligencji.

    Poz­draw­iam wszys­t­kich, którzy jeszcze potrafią samodziel­nie myśleć.

    Reply
    • 6 listopada 2016 at 00:08
      Permalink

      Dzięku­ję! No cóż… niek­tórzy uważa­ją za żenu­jące, że ktoś nie wierzy w wybuchy w samolocie, bo prze­cież to sfil­mował Krauze! Powa­ga! Poz­draw­iam… brat­nią myśli­cielkę 😉

      Reply
    • 4 listopada 2017 at 00:10
      Permalink

      Jako lot­nik z 18-let­nim stażem i nalotem pon­ad 2000 godzin na śmigłowcach(w tym mis­je Irak, Afgan) zgadzam się z tezą że oni nie powin­ni w ogóle lądować! Kole­ga z C-295 dzień po katas­trofie powiedzi­ał że żad­na czarna skrzyn­ka nie zare­je­strowała ciśnienia jakie było nałożone na załogę. Ludzie użyj­cie inteligencji i zda­j­cie sobie sprawę kto ich do tego zmusił.… “Lot­nik skrzyd­laty…”

      Reply
      • 4 listopada 2017 at 00:31
        Permalink

        Dzięku­ję! Dokład­nie… i ja tak uważam! Ciśnie­nie było… i kap­i­tan samolo­tu z jaja­mi, by nawet pode­jś­cia nie robił!

        Reply
  • 4 listopada 2016 at 10:27
    Permalink

    Dosłown­ie 2 dni po katas­trofie roz­maw­iałem na lot­nisku z Panem Markiem Szufą. Kim był Pan Marek łat­wo sprawdz­ić. Na pytanie “Panie Marku, co Pan myśli o tym wypad­ku? Odpowiedzi­ał krótko : A Ty jak nie widzisz pasa to lądu­jesz?.
    Myślę że to krótkie zdanie wyjaś­nia wszys­tko.

    Reply
    • 4 listopada 2016 at 10:49
      Permalink

      Dzięku­ję! Aneg­do­ta… super! Poproszę o jakiekol­wiek nami­ary na Mar­ka Szulę. Sprawdz­iłem poprzez google i wyskoczyło mi kliku MS, ale żaden nie ma nic wspól­nego z lot­nictwem 🙁

      Reply
      • 8 listopada 2017 at 04:28
        Permalink

        Szanowny Panie. P. Marek Szu­fa zginął pod­czas pokazów lot­niczych w Płocku w 2011 roku.

        Reply
        • 8 listopada 2017 at 06:13
          Permalink

          Dzięku­ję! Pokazy lot­nicze niosą ze sobą dużą por­cję pod­wyżs­zonego ryzy­ka — że dojdzie do katas­tro­fy — tak jak to jest w F1. Nieste­ty… w Smoleńsku “kierow­ca” powinien zachować się bez­piecznie„,

          Reply
      • 4 listopada 2016 at 11:46
        Permalink

        Dzięku­ję! I wszys­tko jasne… Szu­fa a nie Szu­la! Przepraszam… no cóż… starość nie radość… wzrok nie ten 😉

        Reply
  • 3 listopada 2016 at 12:51
    Permalink

    Szanowni Państ­wo. Przy­czyny katas­tro­fy zostały zbadane i przed­staw­ione przez “komisję Mil­era”. Opowiadanie, że przy­czyny nie są znane świad­czą tylko i wyłącznie o braku chę­ci zapoz­na­nia się z doku­men­tacją komisji lub zami­arem dez­in­for­mowa­nia społeczeńst­wa. Pole­cam zapoz­nanie się z mate­ri­ała­mi, które przy­go­tował zespół Las­ka. Zespół ten został powołany w celu tłu­maczenia ludziom, tego co się stało pod Smoleńskiem. Na stron­ie stwor­zonej przez ten zespół (faktysmolensk.com) moż­na było dowiedzieć się np. czemu samolot roz­padł się na tyle ele­men­tów, czy brzoza była przy­czyną tragedii i czy przy takich wypad­kach niezbędne jest odt­warzanie samolo­tu oraz na czym to odt­warzanie pole­ga. Nie wiem z jakiej przy­czyny ale na wniosek Pre­mier Szy­dło strona została zablokowana. Jed­nak w sieci nic nie ginie i swo­ją wiedzę o katas­trofie moż­na pogłębić na faktysmolensk.niezniknelo.com

    Reply
    • 3 listopada 2016 at 13:08
      Permalink

      Dzięku­ję! Źródeł nigdy dosyć! Pole­cam 😉

      Reply
  • 2 listopada 2016 at 21:37
    Permalink

    Bez Wzglę­du jaka była rzeczy­wista przy­czy­na katas­tro­fy, dopó­ki wszys­tki­mi, którzy stara­ją się dowieść prawdy, rządzą emoc­je, a całej tej spraw­ie towarzyszy szum infor­ma­cyjny wprowadzany przez pseu­do komen­ta­torów i ekspertów nie zawsze panu­ją­cy­mi nad swoi­mi emoc­ja­mi, sprawa nie zostanie wyjaśniona jeszcze bard­zo dłu­go…
    Nie trze­ba być ekspertem i spec­jal­istą w dziedzinie Bada­nia wypad­ków lot­niczych żeby stwierdz­ić iż całe Postępowanie o kant d… potłuc od samego jego początku. Każdy incy­dent oraz katas­tro­fa wyma­ga odt­worzenia krok po kroku etapów i związku przy­czynowego skutkowego czyn­ników prowadzą­cych do tego zdarzenia na pod­staw­ie n.in. czarnych skrzynek rejes­tra­torów z lot­niska radarów oraz szczątków wraku. Poza tym istotne zagad­nie­nie które zostało całkowicie pominięte, to odt­worze­nie i złoże­nie struk­tu­ry statku powi­etrznego ze szczątków. Z odt­wor­zonej kon­strukcji moż­na odczy­tać śla­dy uszkodzenia ewen­tu­al­nie ich braku­jące ele­men­ty dla wskaza­nia przy­czyn tech­nicznych o ile takowe były Geneza wypad­ku. Ale sko­ro kil­ka dni po wypad­ku ład­owano ele­men­ty samolo­tu na Wywrot­ki były za pomocą cięż­kich koparek zostało to w tym momen­cie zaprzepaszc­zone. Dla pamię­ci ofi­ar tego nieszczęś­cia schowa­jmy emoc­je do kieszeni zan­im rzeczy­wiś­cie nie będziemy w 100% pewni co tak naprawdę tam się stało i dlaczego samolot się rozbił. A co w sum­ie najważniejsze pozwólmy ich rodzi­nom przeżyć żałobę w spoko­ju i ciszy

    Reply
    • 3 listopada 2016 at 00:27
      Permalink

      Dzięku­ję! Tomaszu… cha­peau bas! Ale Two­ja propozy­c­ja jest… niere­al­na. Za daleko wszys­tko poszło, żeby nagle zapadła cisza. Dyskus­ja o przy­czynę katas­tro­fy z biegiem cza­su będzie traciła na znacze­niu ale nie zakończy się… póki my Pola­cy żyje­my 😉

      Reply
    • 7 listopada 2016 at 11:10
      Permalink

      Panie Tomaszu na 100% wiemy dokład­nie co się stało. Przy­czyny katas­tro­fy TU154M w Smoleńsku są proste. Tam nie ma żad­nej tajem­ni­cy. Żad­nej wąt­pli­woś­ci.
      Przepraszam. Jeden ele­ment nie jest na 100% pewny. Pró­ba ode­jś­cia w automa­cie przy uży­ciu przy­cisku “uchod” nie jest zapisy­wana przez rejes­tra­tor para­metrów lotu. Wiemy o takim fak­cie tylko z zapisu rejes­tra­to­ra dźwięków w kabinie. Pilot mówi o ode­jś­ciu w automa­cie. Wszys­tkie inne fak­ty które doprowadz­iły do katas­tro­fy znamy. Znamy prze­bieg lotu z dokład­noś­cią do 0,5 sekundy. Do “Kur­wa mać” zało­gi i krzyku pasażerów przed uderze­niem o ziemię.

      Reply
      • 7 listopada 2016 at 12:38
        Permalink

        Dzięku­ję! Dla mnie dwukrot­ny krzyk słowa “ku…” jest “dowo­dem” na przyz­nanie się AP do błędów w pilotażu. On po trza­sku obwieszcza­ją­cym, że część skrzy­dła zosta­je uszkod­zona, pode­j­mu­je walkę o sta­bi­liza­cję lotu… a nie dzi­wi się, że “coś się stało” np. wybuch. To nie twardy dowód ale log­iczne wytłu­macze­nie, dlaczego w obliczu śmier­ci AP krzy­czy te właśnie słowa. Gdy­by uszkodze­nie skrzy­dła nie było związane z pilotażem, to AP krzyknął­by: “O Boże” lub “O matko” gdy­by był ateistą. Amen 😉

        Reply
  • 2 listopada 2016 at 20:49
    Permalink

    Czy­tam te komen­tarze , i wyda­je się wszys­tko tak oczy­wiste ALE!!!!! mam nieod­parte wraże­nie i tym się chcę podzielić z WAMI , czy przy­pad­kiem nie chodzi o zwrot samolo­tu aby wykon­ać z niego mil­iony ‘relik­wii’ to zło­ty interes dla Toru­nia i wyz­naw­ców chęt­nych jak widać zna­jdą.

    Reply
    • 3 listopada 2016 at 00:17
      Permalink

      Dzięku­ję! Z pewnoś­cią był­by to interes… stule­cia! Uważam, że Two­ja propozy­c­ja mieś­ci się w grani­cach… rozsąd­ku 😉

      Reply
      • 4 listopada 2016 at 10:13
        Permalink

        Myślę, ze tu chodzi o gonie­nie królicz­ka

        Reply
        • 4 listopada 2016 at 10:42
          Permalink

          Dzięku­ję! Dokład­nie… każdy ruch fizy­czny to… zdrowie 😉

          Reply
  • 2 listopada 2016 at 19:46
    Permalink

    Kole­jny typ-prowokant, śmieszny jest ten artykuł, jak i jego autor. Tacy ludzie ogłu­pi­a­ja tylko spoleczenst­wo poda­jąc tak naprawdę zero fak­tów, pow­tarza­sz tylko to co POli­ty­cy po tej tragedii i tak już pewnie zostanie bo ludzie już są podzie­leni na teorie PO i teorie PIS-u

    Reply
    • 2 listopada 2016 at 20:15
      Permalink

      Dzięku­ję! Marek Lenard… śmieszny? Zero fak­tów? To chy­ba nie czy­tałeś jego tek­stu a jesteś trollem, który takie komen­tarze pisze dla włas­nej przy­jem­noś­ci, gdzie tylko może. I uważaj na jaja… bo stoisz w rozkroku, a przy takiej postaw­ie… łat­wo o kon­tuzję 😉

      Reply
    • 2 listopada 2016 at 22:31
      Permalink

      Nie dysku­tuj DU—u z pilotem !. Nie masz zielonego poje­cia o czym on pisze.

      Reply
      • 3 listopada 2016 at 00:33
        Permalink

        Dzięku­ję! A ja uważam, że niech dysku­tu­je… na argu­men­ty… jeżeli jakiekol­wiek ma! Bo to co napisał, to same insynu­acje 😉

        Reply
  • 2 listopada 2016 at 09:26
    Permalink

    Nie wiem kto to jest pan Marek Lenart. Pewnie jest byłym pilotem i w związku z tym uważa, że jest w stanie z przekazów pra­sowych i włas­nego doświad­czenia dociec prawdy w spraw­ie katas­tro­fy smoleńskiej. Nieste­ty, rzu­ca się jed­nak w oczy dzi­wnie emocjon­al­ny sto­sunek do tego wydarzenia. Jeżeli chce się przed­staw­ić sprawę obiek­ty­wnie ujaw­ni­a­jąc fak­ty i okolicznoś­ci znane ze swego doświad­czenia to nie powin­no się wplatać jakichś insynu­acji wobec zmarłego gen­er­ała czy też dygresji na tem­at Antoniego M. czy też kwes­t­ionować fachowość (bez konkret­nych dowodów) prof. Nowaczy­ka czy innych naukow­ców. No i jeszcze ten pas­sus : “Tłu­maczyć dal­szy­ch zjawisk resz­cie, a szczegól­nie zwolen­nikom teorii spiskowym jest po pros­tu stratą cza­su. PiS-owcy powin­ni udać się do lekarza z prośbą o rozpoczę­cie inten­sy­wne­go leczenia choro­by zwaną zid­ioce­niem. Jestem dzi­wnie spoko­jny, że szy­b­ciej psa nauczę mówić niż tych idiotów myśleć”. Tego rodza­ju emocjon­alne rozch­wian­ie auto­ra wskazu­je na to, że p. Lenart jest po pros­tu, nie tyle byłym pilotem (przy­na­jm­niej w tej spraw­ie) a zwolen­nikiem jed­nej strony sporu ide­o­log­icznego z mery­to­rycznoś­cią nie mają­cy nic wspól­nego. Sądzę, że p. Lenart od początku “wiedzi­ał” (podob­nie jak min, Siko­rs­ki) co było przy­czyną katas­tro­fy. Nieste­ty, chodzą słuchy, coraz bardziej wiary­godne, że są oso­by, które znały tę przy­czynę jeszcze przed 10 kwiet­nia 2010r.

    Reply
    • 2 listopada 2016 at 11:21
      Permalink

      Dzięku­ję! Kalli­machu… mądrze praw­isz, Zbyt­nia emocjon­al­ność pod­waża mery­to­ryczne znacze­nie każdego tek­stu, ale w tym przy­pad­ku ja rozu­miem postawę pilotów M. Lenar­ta jak i J. Grzędziel­skiego. Wyraźnie widać, że swo­je tek­sty pisali w chwili emocjon­al­nego wzburzenia, w reakcji na “bzdury i kłamst­wa” fachow­ców z komisji Macierewicza. Nic tak człowieka nie wkur… jak obłu­da, hipokryz­ja, zakła­manie czy wazeliniarst­wo tych, co aktu­al­nie “mają głos”. Wiem to ze swo­jego życia. Wyrok Sądu Pra­cy, zgod­ny z prawem ale wydany wbrew log­ice, doświad­cze­niu życiowe­mu i spraw­iedli­woś­ci każdego obiek­ty­wnie myślącego człowieka spowodował, że moje wzburze­nie — nie tylko na wymi­ar spraw­iedli­woś­ci — też wzrosło na mak­sa i częs­to nie “hamu­ję” swoich reakcji na… wydarzenia aktu­alne. Mnie też wkurza, że społeczeńst­wo jest ogłu­pi­ane rewelac­ja­mi “prof.” Nowaczy­ka, który pro­fe­sorem nie jest! Ba… nie jest nawet dr, co z pewnoś­cią Kalli­machu wiesz doskonale, i co każdy oby­wa­tel RP może sprawdz­ić w Internecie, nie tylko w Wikipedii 😉 “Prof. Nowaczyk” to “fachowiec” który wypłynął na teorii “wybuchów” i to nie swo­jej, co doskonale jest opisane w wielu źródłach. “Emocjon­alne rozch­wian­ie” szkodzi tek­stowi ale i “chłodne spo­jrze­nie na sprawę” może świad­czyć, że autor tek­stu jest “zwolen­nikiem jed­nej strony sporu ide­o­log­icznego z mery­to­rycznoś­cią nie mają­cy nic wspól­nego”! 😉 Poz­draw­iam i zapraszam do komen­towa­nia innych wpisów. Kalli­macha warto czy­tać!

      Reply
    • 7 listopada 2016 at 11:38
      Permalink

      Panie Kalli­mach, emocjon­al­na jest ocen ludzi z zespołem Macierewicza. Wszys­tkie fak­ty doty­czące katas­tro­fy zapisały trzy rejes­tra­to­ry para­metrów lotu i jeden rejes­tra­tor dźwięków w kabinie.
      Przy­czynę katas­tro­fy zbadała POLSKA Komis­ja Bada­nia Wypad­ków Lot­niczych Lot­nict­wa Państ­wowego powołana w wol­nej i i demokraty­cznej POLSCE przez POLSKIEGO pre­miera Jarosława Kaczyńskiego.
      Pod­stawą rapor­tu POLSKIEJ Komisji Bada­nia Wypad­ków Lot­niczych Lot­nict­wa Państ­wowego jest pol­s­ki rejes­tra­tor ATM-QAR / najbardziej precyzyjny/.
      Został on 15 kwiet­nia 2010 roku przesłany DO POLSKI i odczy­tany przez POLSKICH ekspertów z Insty­tu­tu Tech­ni­ki Lot­niczej w Warsza­w­ie. Tam też porów­nano go ze zgrany­mi w Moskwie przez POLSKICH tech­ników w obec­noś­ci POLSKICH proku­ra­torów zapisa­mi z rus­kich rejes­tra­torów. Nieza­leżnie od siebie dwa POLSKIE insty­tu­ty krymi­nal­isty­ki w Warsza­w­ie i Krakowie stwierdz­iły, że nie było ingerencji w zapisy. Taka ingerenc­ja jest bard­zo łat­wa do wykrycia.
      TAWS został odczy­tany u pro­du­cen­ta w USA.
      POLSCY eksper­ci dokon­ali oględzin miejs­ca katas­tro­fy, co udoku­men­towali.
      Pobrali też prób­ki z wraku, ubrań ofi­ar i prób­ki płynów tech­no­log­icznych do badań fizyko­chemicznych.
      Badaniem przy­czyny zaj­mowało się przeszło 100 POLSKICH ekspertów.
      Obec­nie mamy sytu­ację:
      1. fak­ty i ich naukowa anal­iza które jed­noz­nacznie wskazu­ją, że przy­czyną katas­tro­fy były błędy pilota
      — pod­ję­cie decyzji o lądowa­nia w warunk­ach pogodowych uniemożli­wia­ją­cych to lądowanie
      — wyko­nanie lądowanie niez­god­nie z pro­ce­du­ra­mi lot­niczy­mi.
      2. reli­gia smoleńs­ka która jak każ­da reli­gia nie zaj­mu­je się fak­ta­mi.
      Pan wybór gdzie Pan chce być. Miłego dnia.

      Reply
      • 7 listopada 2016 at 12:46
        Permalink

        Dzięku­ję! Pod­sumowanie super! Ireneuszu, czy jest prawdą, że zapisy z rejes­tra­torów były badane także przez Szwedów, którzy stwierdzili, że nie było żad­nej ingerencji?

        Reply
  • 2 listopada 2016 at 09:21
    Permalink

    Sko­ro chcą ekshu­mować szcząt­ki ofi­ar to dlaczego wcześniej nie ujawnią roz­mowy braci Kaczyńs­kich, którą odbyli tuż przed katas­trofą?

    Reply
  • 1 listopada 2016 at 13:19
    Permalink

    Sko­ro jest wszys­tko jasne,to czemu sowieci nie chca odd­ac szcza­tkow samolo­tu? To zas­tanaw­ia­jace!

    Reply
    • 1 listopada 2016 at 15:02
      Permalink

      Dzięku­ję! Sko­ro jest wszys­tko jasne… to po co nam szcząt­ki samolo­tu? 😉

      Reply
      • 1 listopada 2016 at 18:36
        Permalink

        Dobrze że nie odd­a­ją bo byśmy zro­bili z tego dopiero cyrk jeszcze więk­szy niż jest ter­az Jeśli ktoś by mnie miał za wro­ga też bym mu nie oddała.Wroga należy szanować choć się z nim nie zgadza­my.

        Reply
        • 1 listopada 2016 at 21:22
          Permalink

          Dzięku­ję! Najlep­szy wróg, to wróg… na włas­nej krwi wyhodowany, jak maw­iał Pawlak 😉

          Reply
    • 1 listopada 2016 at 17:39
      Permalink

      ano dlat­ego niech­ca odd­ac wraku bo juz zosta­lo go 10% a wiek­szosc zosta­la wynie­siona i sprzedana na okoliczne zlomy…

      Reply
      • 1 listopada 2016 at 21:18
        Permalink

        Dzięku­ję! A skąd takie wiado­moś­ci? Poproszę choć­by lin­ki do nich 😉

        Reply
        • 2 listopada 2016 at 11:34
          Permalink

          Dzięku­ję! A skąd Pana “jedyny słuszny raport” sko­ro komis­je wypad­ków lot­niczych bada­ją szcząt­ki samolo­tu i jeżeli jest to możli­we, składa­ją na szki­ele­cie do kupy, to co zostało. A zostało dużo. Jest Pan igno­ran­tem i manip­u­la­torem. To jest praw­da. Nitk przy zdrowych zmysłach nie zamy­ka takiego tem­atu jak Pan, posi­ada­jąc tak mało wiedzy. Och przepraszam, jest Pan na pewno nieomyl­ny, bo taakie doświad­cze­nie. Każdy może się pomylić, a w Panu mało poko­ry.

          Reply
          • 2 listopada 2016 at 12:21
            Permalink

            Dzięku­ję! ??? “Jedyny słuszny raport” a gdzie go Jacku przeczy­tałeś… bo ja — jak na razie — żad­nego rapor­tu w życiu nie napisałem 😉 Ale miło mi, że znów mogę sobie dopisać do CV: igno­rant, manip­u­la­tor i… nieomyl­ny? Co do tego ostat­niego, to zapraszam do lek­tu­ry strony “Kim jestem” i będzie wszys­tko jasne… mam nadzieję, o ile Ci stanie… doświad­czenia, wiedzy i inteligencji 😉 Poz­draw­iam… a jeżeli Twój komen­tarz doty­czy tek­stu pilota ML, to ja swo­jego komen­tarza i tak nie zmieniłbym 😉

            Reply
    • 1 listopada 2016 at 18:12
      Permalink

      Remont “101” wyko­nany przez „Avi­akor” w Samarze (właś­ci­ciel: Oleg Władimirow­icz Deri­pas­ka). Sil­ni­ki napraw­iane przez fir­mę Siergie­ja Czemiezowa byłego agen­ta KGB. Oby­d­waj są zażyły­mi przy­jaciół­mi Puti­na.
      Po katas­trofie KGB nie zdążyło poz­bier­ać swoich “zabawek” (wiele częś­ci tupole­wa zostało zabranych na pamiątkę przez tubyl­ców. Stąd opiesza­łość Krem­la z odd­aniem wraku.

      Reply
      • 1 listopada 2016 at 21:20
        Permalink

        Dzięku­ję! Rozu­miem… kon­tr­wywiad oby­wa­tel­s­ki dzi­ała! Bra­wo!

        Reply
    • 1 listopada 2016 at 20:30
      Permalink

      Wydadzą jak Pol­s­ki Rząd wyda ofic­jalne oświad­cze­nie potwierdza­jące wyni­ki badań komisji MAKU, Las­ka i Millera.

      Reply
      • 1 listopada 2016 at 21:24
        Permalink

        Dzięku­ję! Możli­we… ale nie słysza­łem o takiej pro­ce­durze 🙁

        Reply
    • 3 listopada 2016 at 13:20
      Permalink

      czemu sowieci nie chca odd­ac szcza­tkow samolo­tu?” — to bard­zo proste
      Interes sowi­etów (poli­ty­czny, gospo­dar­czy) zysku­je na naszych pol­s­kich kłót­ni­ach, a wrak jest jed­ną z istot­nych koś­ci niez­gody wśród nas, Polaków.

      Reply
      • 3 listopada 2016 at 13:57
        Permalink

        Dzięku­ję! Zgo­da budu­je, niez­go­da rujnu­je! Na 100% 🙂

        Reply
  • 31 października 2016 at 20:43
    Permalink

    Witam. Na początku zaz­naczę że w sprawach lot­niczych jestem kom­plet­nym laikiem (żeby nie było wąt­pli­woś­ci) i trud­no mi oce­ni­ać fachowe określe­nia użyte przez auto­ra w tekś­cie. (choć na mar­gin­e­sie z chę­cią przeczy­tał bym choć ich skró­towe wyjaśnie­nie — tak bym mógł je zrozu­mieć.
    Nie mniej jako oso­ba śred­nio inteligent­na, z mojego ogól­nego rozez­na­nia wiem że za bez­pieczeńst­wo lotu odpowiedzial­ność ponosi (w razie czego proszę popraw­cie mnie, bo może czegoś się nauczę): a — w przy­pad­ku lotu cywilnego — kap­i­tan statku powi­etrznego (czy pier­wszy pilot, fachow­cem nie jestem więc nazwę mogę przekrę­cić ale chodzi o tego najgłówniejszego pilota). b — w przy­pad­ku lotu wojskowego — jak w każdej wojskowej hier­ar­chii oso­ba najwyższa stop­niem będą­ca na miejs­cu.
    Jeśli tak (a mam nadzieję że w dużym błędzie nie jestem), to: jeśli był to lot cywilny to winę za katas­trofę ponosi główny pilot, jeśli zaś był to wojskowy, to z tego co mi wiado­mo, glówn­odowodzą­cym śił zbro­jnych RP jest prezy­dent, który był wtedy na pokładzie. Ponieważ obaj panowie zginęli w tej katas­trofie, moim zdaniem nie ma nawet co rozstrzy­gać czy był to lot cywilny czy wojskowy, po pros­tu — win­ni zginęli w katas­trofie, nieza­leżnie kim byli. Wide nie ma od kogo roś­cić odszkodowa­nia, ani kogo ukarać. Tym samym dla mnie, człowieka śred­nio inteligent­nego spawa jest zamknię­ta.

    Reply
    • 31 października 2016 at 21:09
      Permalink

      Dzięku­ję! Hm… jako inteligent­ny bloger — takie moje określe­nie użyte przez Wyso­ki Sąd — stwierdzam, że społeczeńst­wo już ustal­iło “win­nych” tragedii smoleńskiej, i to się nie zmieni przez następ­ne 1000 lat! Ani komis­ja Millera, ani komis­ja Macierewicza nie przekona społeczeńst­wa do swoich opinii. Żeby być jas­no zrozu­mi­anym… prawa strona społeczeńst­wa ma “swoich win­nych” i lewa ma “swoich win­nych”. Także Ci co myślą racjon­al­nie, mają ustalonych “swoich win­nych”… i to by było na tyle… jak maw­iał znany pro­fe­sor mnie­manologii stosowanej 😉

      Reply
  • 31 października 2016 at 13:35
    Permalink

    To jest bezpośred­nia przy­czy­na katas­tro­fy smoleńskiej — LINK

    Reply
    • 31 października 2016 at 14:06
      Permalink

      Dzięku­ję! To jest dodatkowe potwierdze­nie wniosków Jerzego Grzędziel­skiego. Trage­dia była przesąd­zona po zejś­ciu poniżej 100 metrów. Brzoza czy wybuch, tak naprawdę nie miały­by znaczenia dla… uderzenia w ziemię ;(

      Reply
  • 31 października 2016 at 07:38
    Permalink

    Może­cie mi wierzyć lub nie, ale jak tylko radio Zet w dniu 10 kwiet­nia podało tą informację,a byłem wtedy w pra­cy w biurze firmy z dwoma inny­mi swoi­mi pra­cown­ika­mi od razu im powiedzi­ałem co było przy­czyną katas­tro­fy. Powiedzi­ałem mniej więcej tak. “Kac­zor i jego świ­ta zapewne balowali do póż­na . Na lot­nisko przy­byli z opóżnie­niem, bo po co mieli być punk­tu­al­nie prze­cież to oni byli tam “pana­mi”. Zapewne Błasik zapew­ni­ał Kac­zo­ra, że nie ma opcji żeby się spóżnili, on to mu gwaran­tu­je prze­cież jest dowód­cą pilotów. Jak już dole­cieli to znowu wazeliniarz Błasik zmusił bied­nych pilotów do zła­ma­nia pro­ce­dur i nakazał im lądowanie i zapewne dodał, że nie przyj­mu­je żad­nej innej opcji. Win­ny katas­tro­fy jest Kac­zor wspól­nie z Błasikiem .Mogę się o to założyć z każdym o każde pieniądze. ” To są moje słowa wypowiedziane wtedy 10 kwiet­nia w biurze w chwilę po tym jak radio Zet podało komu­nikat o tej katas­trofie.

    Reply
    • 31 października 2016 at 10:56
      Permalink

      Dzięku­ję! Grat­u­lu­ję Grze­gorzu świet­nej pamię­ci! Poli­ty­cy i urzęd­ni­cy zazwyczaj pamię­ta­ją tylko… komu służą i kto im płaci 😉

      Reply
    • 31 października 2016 at 22:29
      Permalink

      pro­rok czy cuś?

      Reply
      • 31 października 2016 at 22:48
        Permalink

        Dzięku­ję! Co najm­niej… Kaszpirows­ki 😉

        Reply
        • 31 października 2016 at 23:05
          Permalink

          Nie pro­rok ani Kaszpirows­ki tylko czu­jny anal­i­tyk i takich jest wielu trzeź­wo myślą­cych ludzi

          Reply
          • 31 października 2016 at 23:10
            Permalink

            Dzięku­ję! Oby takich było jak najwięcej! A Ciebie proszę o zmi­anę “nic­ka”! “Paździoch” jest zarez­er­wowany na moim blogu dla Adama Kall i tak zostanie… do mojej śmier­ci 😉

            Reply
  • 27 września 2016 at 13:02
    Permalink

    Zało­ga (młodzi i mało doświad­czeni piloci)”
    …dalej nie czy­tam, Pan się nie ośmieszaj, przeczy­taj fak­ty.
    35 let­ni (wtedy) Arka­diusz Pro­ta­siuk miał nala­tane 3,5 tys. godzin z czego 2,9 tys. na TU-154.

    Reply
    • 27 września 2016 at 13:27
      Permalink

      Dzięku­ję! Ile miał AP nala­tane… w sum­ie mało istotne… istotne jak się zachował, czy przestrze­gał pro­ce­dur i stan­dard­ów, czy kozak wziął górę nad pilotem? 😉

      Reply
      • 31 października 2016 at 22:31
        Permalink

        Na koni­ach tez sie Pan tak zna ?

        Reply
        • 31 października 2016 at 22:52
          Permalink

          Dzięku­ję! Jaki koń jest… każdy widzi 😉 Chy­ba, że śle­piec… ale nawet wtedy pozosta­ją inne zmysły i rozum 😉

          Reply
      • 1 listopada 2016 at 16:27
        Permalink

        Nie zmienia to fak­tu, że w tekś­cie jest jak byk, mało doświad­c­zony…

        Reply
        • 1 listopada 2016 at 21:14
          Permalink

          Dzięku­ję! I co to zmienia? Czy mało czy dużo… i tak pod­jął złe decyz­je 🙁

          Reply
    • 23 października 2016 at 17:00
      Permalink

      Jest jeszcze dru­gi, swiet­nu tek­st, kpt. Grzedziel­skiego. Nieste­ty link u mnie nie dziala.
      Zalaczam kopie z innego zrod­la:

      Dla zain­tere­sowany­ch mery­to­rycznie o katas­trofie smoleńskiej:
      Minęło sześć lat od katas­tro­fy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszcz­erstw wynika­ją­cy­ch z braku wiedzy i cyniz­mu.
      Doczekałem się pięknej, wol­nej Pol­ski. Nie chcę jej stracić, o katas­trofie smoleńskiej mam pra­wo mówić. Poświę­ciłem lot­nictwu niemal 50 lat, z czego jako kap­i­tan w lini­ach lot­niczy­ch pon­ad 30. Przewiozłem bez­piecznie mil­iony pasażerów od Alas­ki po Aus­tral­ię, od Tokio i wyspę Guam na środ­ku Pacy­fiku po Amerykę Północ­ną i Połud­niową. W cywili­zowanym świecie do kokpitu samolo­tu wiozące­go VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kan­clerz Merkel leci­ała ze swą świtą do Indii. Samolo­tu nie wpuszc­zono w przestrzeń powi­etrzną Iranu. Kap­i­tan praw­ie dwie godziny krążył po stron­ie tureck­iej, po uzyska­niu zgody pole­ci­ał dalej. Pani kan­clerz dowiedzi­ała się o tym sie­dem godz­in po wylą­dowa­niu. Proszę sobie wyobraz­ić naszą poli­ty­czną gaw­iedź. Pewnie kap­i­tana wyrzu­cono by za burtę, a poli­ty­cy sami wiedzieli­by najlepiej co robić.
      Od momen­tu katas­tro­fy pojaw­ia się pode­jrzenia o spisek na życie prezy­den­ta i zdradę stanu z obcym państ­wem. O bred­ni­ach głos­zony­ch na tem­at katas­tro­fy moż­na napisać książkę lub nawet kil­ka. Wspom­nę tylko wybrane. Pan min­is­ter Macierewicz zaraz po katas­trofie twierdz­ił, że Ros­janie na lądowanie pre­miera Tus­ka przy­wieźli w teczce ILS (Instru­ment Land­ing Sys­tem), a na lądowanie prezy­den­ta już nie przy­wieźli. Dalej Ros­janie nie odpędzili, pow­tarzam kuri­ozal­ne określe­nie „nie odpędzili”, nasze­go kap­i­tana i nie zamknęli lot­niska. Odpowiem panu min­istrowi: ILS waży kilka­set kilo­gramów. Na lot­nisku Okę­cie był mon­towany 4 lata. Spec­jal­nie wyposażony samolot kali­brował go, sta­bi­li­zował ścieżkę schodzenia i cen­tral­ną oś pasa. Na lot­nisku Mod­lin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln zło­ty­ch. Panie Min­istrze — kap­i­tana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła moż­na odpędzać. Lot­niska nigdy nie zamy­ka się kap­i­tanom, wyjątkiem jest sytu­ac­ja jeśli na pasie stoi inny, uszkod­zony samolot. O lądowa­niu lub nie decy­du­je tylko i wyłącznie kap­i­tan. Pani poseł Kem­pa bie­gała po stac­jach TV z rewelacją, że przy­czyną katas­tro­fy było niez­abranie rosyjskiego naw­iga­tora. Kos­micz­na bzdu­ra i kom­pro­mi­tac­ja pani poseł. Ma się to tak, jak­by chirur­gowi tuż przed oper­acją przyprowad­zono salową i powiedziano, że jeśli pan dok­tor nie podoła, to ona pomoże przy oper­acji.
      Katas­trofę smoleńską mozol­nie, przez głupotę, brak wiedzy, chci­wość i cynizm, przy­go­towywała poli­ty­cz­na czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów pre­miera Jarosława Kaczyńskiego. W cza­sie pub­liczne­go wys­tąpi­enia min­is­ter obrony z PIS-u zapy­tany został przez ofi­cerów-pilotów samolo­tu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symu­la­torach. Odpowiedź była następu­ją­ca i nieby­wale skan­dal­icz­na: „Nie, bo to ruskie symu­la­to­ry”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katas­tro­fy”. Nomen omen ten min­is­ter zginął w katas­trofie smoleńskiej. Ćwiczenia na symu­la­torach są nieby­wale ważne, ura­towały wiele ist­nień i nie do pomyśle­nia jest, aby z nich rezyg­nować. Cały świat lot­niczy z nich korzys­ta. Preze­si nawet naj­bied­niejszy­ch linii lot­niczy­ch klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupo­ty i braku odpowiedzial­noś­ci powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiąt­ki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświad­cze­niu. W mozol­ny­ch ćwiczeni­ach na symu­la­torze wielokrot­nie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrut­na rzeczy­wis­tość. Po 10-cio godzin­nym locie, niewiele min­ut przed lądowaniem na moim lot­nisku zro­biło się trag­icznie. Mgła do samej zie­mi, chmury, widzial­ność 50 m. Do zapa­sowe­go lot­niska 800 km a pali­wa reszt­ki. Panie Min­istrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lot­niska ale widzi­ałem śmierć w oczach i warun­ki pon­ad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pier­wszy kon­takt wzrokowy z ziemią miałem na dziesię­ciu metra­ch wysokoś­ci, błys­nęła zielona lam­pa progu pasa i cen­tral­nej linii. Do por­tu samodziel­nie bez pomo­cy „Fol­low me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona zało­ga po wielu godz­i­nach treningu na symu­la­torze. Wraca­ją­cy z urlopu w Sin­ga­purze, kole­ga kap­i­tan i mój instruk­tor, wszedł przed lądowaniem do moje­go kokpitu. Naty­ch­mi­ast został wypros­zony. Nikt w takiej sytu­acji nie może być w kabinie, w odróżnie­niu od tego, co nasi poli­ty­cy urządzili temu bied­ne­mu pilo­towi pełniące­mu funkcję kap­i­tana
      TU154. Żałość i roz­pacz. Kiedy uderzy­cie się w pier­si? Poli­tyka PIS w imię idio­ty­czny­ch i par­tyku­larny­ch fobii pozbaw­iła pilotów
      Specpułku ćwiczeń w symu­la­torze, obniża­jąc bez­pieczeńst­wo lotów w tym lotów z najważniejszy­mi osoba­mi w Polsce. To był wstęp do katas­tro­fy.
      Rok 2008. Prezy­dent Lech Kaczyńs­ki wraz z zapros­zonymi gość­mi, prezy­den­tami i pre­mierami lecieli do Gruzji przez Azer­be­jdżan. Gruz­ja była w stanie wojny z Rosją. Dlat­e­go Pan Prezy­dent akcep­tu­je taką trasę. W trak­cie lotu Pan Prezy­dent zmienia swo­ją decyzję i pole­ca kap­i­tanowi zmi­anę trasy lotu wprost do Tbil­isi. Kap­i­tan odmaw­ia, bo nie zezwala­ją na to przepisy, pon­ad­to gdy­by niezi­den­ty­fikowany obiekt pojaw­ił się w stre­fie dzi­ałań wojen­ny­ch mógł­by być zestrzelony przez Gruz­inów lub Ros­jan. Mielibyśmy przez głupotę nieby­wały skan­dal między­nar­o­dowy i na sum­ie­niu prezy­den­tów i pre­mierów. Kap­i­tan został obrażony przez Pana Prezy­den­ta, nazwany tchórzem. Po przy­locie do Warsza­wy straszony kon­sek­wenc­jami. A wystar­czyło pole­cić jed­ne­mu z liczny­ch dorad­ców-prawników zajrzeć do prawa lot­niczego i nasze­go AIP. Wtedy kap­i­tan został­by przepros­zony. Nie posądzam o samodziel­ny, nierozsąd­ny pomysł samego Prezy­den­ta. W samolocie był odcię­ty od świa­towych infor­ma­cji, a newsy podały, że prezy­den­ci Francji i Rosji lecą aktu­al­nie z Moskwy do Tbil­isi w asyś­cie myśli­w­ców. Pewnie jak­iś usłużny pod­dał więc panu Prezy­den­towi przez tele­fon przed­nią myśl zmi­any trasy lotu. Po tym zdarze­niu pozostało już w Specpułku niewielu doświad­c­zony­ch pilotów, którzy chcieli latać z prezy­den­tem. Kap­i­tan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kole­j­na cegła przyłożona do katas­tro­fy.
      Na lot do Smoleńs­ka w fotelu kap­i­tańskim zasi­adł więc pilot nieposi­ada­ją­cy w pełni uprawnień kap­i­tańs­kich jak stwierdz­iła komis­ja. Opowiem jak to jest w lini­ach lot­niczy­ch. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symu­la­torze prze­ciąg­nie się nawet o jeden dzień kap­i­tan odmaw­ia lotu. Kap­i­tan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocław­ia i z powrotem, bo zapom­ni­ano wyposażyć kokpit w ręczną, wyma­ganą instrukcją, latarkę. Ten młody kap­i­tan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymie­nie kabiny i ta latar­ka ratowała­by wszys­tko – odczy­ty przyrządów. Składam Jego Mag­nif­i­cencji Rek­torowi Politech­niki Rzes­zowskiej grat­u­lac­je. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu inny­ch. Dziś lata­ją oni jako kap­i­tanowie w najlep­szy­ch lini­ach świa­ta. Uważam, że gdy­by tego młode­go pilota Tu154 potrak­towano jak w cywili­zowany­ch społeczeńst­wach, to znaczy uszanowano jego kwal­i­fikac­je i decyz­je oraz pozostaw­iono kokpit zamknię­ty, to po otrzy­ma­niu stan­dar­d­owej infor­ma­cji o pogodzie z wieży kon­trol­nej smoleńskiego lot­niska i jeszcze bardziej nadzwycza­jnej i dodatkowej infor­ma­cji o godz. 08.24 że „warunk­ów do przyję­cia nie ma”, to kap­i­tan po stwierdze­niu, że na wysokoś­ci 100m nie widzi zie­mi i pasa, odle­ci­ałby ma lot­nisko zapa­sowe lub postaw­ił samolot w krąg. Zgod­nie z instrukcją wykony­wa­nia lotów. I to jest cała wiedza. Jed­nak chci­wość, zarozu­mi­alst­wo i cynizm możny­ch poli­tyków zwyciężyły.
      Przed wejś­ciem pasażerów na pokład, hon­orem i przy­wile­jem kap­i­tana jest witanie najważniejszej oso­by wraz z małżonką, czyli pana Prezy­den­ta. Ode­brał ten przy­wilej kap­i­tanowi Dowód­ca Wojsk Lot­niczy­ch – gen­er­ał Błasik. Po pros­tu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniża­jące i podłe. Ja w takiej sytu­acji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażal­ne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kole­j­na cegła budu­ją­ca to nieszczęś­cie. Na 11 min­ut przed katas­trofą kap­i­tan otrzy­mu­je wiado­mość że “Pan Prezy­dent jeszcze nie pod­jął decyzji co robimy dalej”. To oburza­jące i par­al­iżu­jące oświad­cze­nie. To kap­i­tan ma wiedzieć, co robić i on decy­du­je! To on odpowia­da za życie wszys­t­kich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być abso­lut­nie steryl­ny i tylko kap­i­tan może wydawać polece­nia. Tam był po pros­tu bała­gan. Nie wiado­mo było kto dowodz­ił, kap­i­tan nie był w stanie pozbyć się goś­ci (intruzów) z kokpitu, samolot pędz­ił do zie­mi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczal­ny­ch 100 m. Gen­er­ał, Dowód­ca Wojsk Lot­niczy­ch zami­ast wrza­s­nąć w tym momen­cie „do góry!” nawet nie wyrzu­cił i nie uciszył intruzów – hor­ror. Pan min­is­ter Macierewicz z uporem twierdzi, że zało­ga zamierza­ła ode­jść na dru­gi krąg. Panie Min­istrze, już byli tak nisko że zadzi­ałała insta­lac­ja TAWS „Pull up, ter­rain ahead”. To par­al­iżu­ją­ca infor­ma­c­ja, każdy pilot naty­ch­mi­ast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi zało­ga? Kap­i­tan wycisza syg­nal­iza­cję zmieni­a­jąc nastawy wysokoś­ciomierza baryczne­go, tym samym pozbaw­ia­jąc się wskaza­nia wysokoś­ci progu pasa – czys­te samobójst­wo. Robi to po to, aby syg­nal­iza­c­ja przy dal­szym zniża­niu mu nie przeszkadza­ła! Chci­ał zobaczyć ziemię jak najszy­b­ciej przed minię­ciem radi­o­latarni. Po pros­tu na siłę chci­ał lądować. Nacis­ki na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażal­nie moc­ne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokład­nie jak przez kalkę w Mirosław­cu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed pro­giem, taka sama pogo­da.
      Jed­nak infor­ma­c­ja od Prezy­den­ta nie była ostat­nim ani naj­moc­niejszym ciosem dla kap­i­tana. Najboleśniej ugodz­ił go kole­­ga-kap­i­­tan samolo­tu JAK40, który kilka­naś­cie min­ut wcześniej „spadł” na pas w odległoś­ci 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogo­da była już fatal­na i zniża­jąc się poniżej dopuszczal­nej wysokoś­ci 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obow­iązu­jącej for­muły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zro­bił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: pod­czas iden­ty­cznej pogody na Ten­ery­fie kap­i­tan B747 otrzy­mał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kap­i­tan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 oso­by spłonęły. Pasażerowie rej­su JAK40 win­ni wygrać ogrom­ne odszkodowa­nia za naraże­nie ich życia. Otóż kap­i­tan Tu154 zapy­tał przez radio kolegę-kap­i­­tana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedzi­ał, cytu­ję: „Piz­dowata, widać 200400 m, pod­stawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest hanieb­ne. Życie Prezy­den­ta i pon­ad 90 inny­ch osób to nie rosyjs­ka rulet­ka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszy­b­ciej”. Ten kap­i­tan bry­lu­je ter­az na salonach pana min­is­tra Macierewicza i jest jego pupilem. Panie Min­istrze, różn­imy się, ja też mam swo­je­go guru. Jest nim dr nauk tech­niczny­ch, emery­towany pułkown­ik pilot doświad­czal­ny Antoni Milkiewicz. Jako młody ofi­cer-inżynier brał udzi­ał w komisji bada­jącej katas­tro­fy naszy­ch IŁ62. Mimo nacisków potężne­go ZSRR udowod­nił winę pro­du­cen­ta sil­ników, naraża­jąc tym samym przyszłość swo­ją i swo­jej rodziny. Grat­u­lu­ję Panie Min­istrze pupi­la. Tak rodz­iła się katas­tro­fa smoleńs­ka, w której wybit­ny udzi­ał mieli poli­ty­cy karmią­cy nas kłamst­wami. Poma­ga im kler, a szczegól­nie episkopat. Od sześ­ciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta praw­da jest znana. Nasza znakomi­cie wyk­sz­tał­cona (poza­z­droś­cić może nam wiele państw) komis­ja bada­nia wypad­ków lot­niczy­ch ogłosiła wyni­ki. Zapew­ni­am wszys­t­kich, gdy­by roz­pa­try­wałaby to najlep­sza amerykańs­ka komis­ja NTSB, to wynik był­by iden­ty­czny. Jedynie zdję­to by jakąkol­wiek odpowiedzial­ność z pra­cown­ików wieży , tak jak zro­bił to nasz sąd po katas­trofie w Mirosław­cu. Pon­ad­to dowiedzielibyśmy się o treś­ci rozmów braci tak przed katas­trofą jak i w locie do Azer­be­jdżanu.
      Z rozgłośni toruńskiej leje się rze­ka bzdur o katas­trofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczest­ni­cy byli „prowadzeni na spec­jal­ne zamor­dowanie”. To jest roz­pac­zli­wie chore. Biskup zamy­ka z błahy­ch powodów nie wiado­mo na jak dłu­go nam, wiernym świą­tynię a nie potrafi zareagować, gdy na dru­gi dzień po tragedii, w środ­ku metropolii, najbardziej katolic­cy dzi­en­nikarze ogłasza­ją światu, że Ros­janie dobi­jali pasażerów. Do dziś nie ma nagany koś­cioła ani spros­towa­nia i przepros­in. Ja to ter­az robię – przepraszam Ros­jan. Każde­go 10-tego dnia miesią­ca na czele z duchownym, z wiz­erunk­iem Chrys­tusa i Mat­ki Bożej, z flaga­mi nar­o­dowymi o napisach niewybred­ny­ch i ubliża­ją­cy­ch Prezy­den­towi Państ­wa i Pre­mierowi odby­wa­ją się par­tyjne wiece i mod­ły o wol­ną Pol­skę. Żad­ne­go bisku­pa to nie boli. Dzisi­aj upom­i­na­ją nas i nazy­wa­ją Tar­gow­iczanami. Już zrozu­mi­ałem nau­ki Koś­cioła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Najwięk­szą mądroś­cią jest umieć jed­noczyć – nie rozbi­jać”. Tego dzisiejsi pasterze katolic­cy nawet nie wspom­i­na­ją. Był to pry­mas Wyszyńs­ki.
      Najwięk­szym naszym wsty­dem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “pro­fe­so­rami”. Otóż wszys­tkie komis­je świa­ta bada­jące katas­tro­fy lot­nicze zaczy­na­ją od anal­izy wyszkole­nia i przy­go­towa­nia zało­gi, ostat­niego wypoczynku, posiłku, sytu­acji w pra­cy, w domu i lotu od samego przy­go­towa­nia do star­tu. Panowie w zes­pole zaczy­nali od kole­jne­go wybuchu wskazane­go przez guru, tak jak­by samolot sam leci­ał. Prof. Nowaczyk oświad­czył, że samolot był wprowad­zony na zły pas. Panie pro­fe­sorze to nie Frank­furt lub Ams­ter­dam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dzi­wi się Pan, że zwol­niono go z Uni­w­er­syte­tu Mary­land, ja dzi­wię się, że Pana wogóle przyję­to. Nie wspom­nę już o parówkach i różny­ch puszkach. Pro­ponu­ję pro­fe­sorom przed następ­nymi docieka­ni­ami kupić godz­inę lotu na symu­la­torze z instruk­torem. Zapy­tać instruk­tora jak zachowu­ją się piloci po syg­nale „Pull up”. Pod­powiem naty­ch­mi­ast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza zało­ga? Gnała do zie­mi nadal, wyłącza­jąc syg­nal­iza­cję. Żal mi bard­zo rodz­in ofi­ar po dwakroć. Za stratę blis­kich i za drwiny ze strony poli­tyków.
      Radz­iłbym, a szczegól­nie Pani poseł-mece­­nas, zapy­tać pana Prezy­den­ta, pana Sasi­na, pana Łoz­ińskiego i inny­ch, którzy byli najbliższy­mi dorad­cami Prezy­den­ta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lot­nisko Smoleńsk, stare, zde­wastowane, nieczyn­ne od daw­na lot­nisko wojskowe mając w pobliżu dwa między­nar­o­dowe, cywilne, czyn­ne i sprawne porty lot­nicze! Jaki skońc­zony dureń wsadz­ił do jed­ne­go samolo­tu tyle ważny­ch oso­bis­toś­ci, zami­ast rozlokować w trzech środ­kach trans­portu. I nie ubez­pieczył ich. Czy to też wina Tus­ka? Głosowałem z wielką nadzieją na moje­go idola pana Lecha Kaczyńskiego – spoko­jne­go, śred­niej klasy urzęd­nika. Zim­ny prysznic otrzy­małem wiec­zorem jak prezy­dent elekt zamel­dował swo­je­mu pier­wsze­mu sekre­tar­zowi wyko­nanie zada­nia. Wiedzi­ałem, że będziemy mieli dwóch prezy­den­tów: de jure i de fac­to . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezy­den­tów mocarstw. Poje­dync­zo, nie zbiorowo. Nasz Prezy­dent nie zagrażał niko­mu, nie miał armii z bronią nuk­learną. Nie był wybit­nym mężem stanu, tylko mężem wspani­ałej Pier­wszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony poli­ty­czne świa­ta, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższy­ch, ich chci­wość i głupotę. Stąd dzisi­aj ta żądza wyna­grodzenia mu przez staw­ian­ie pom­ników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sen­ty­ment do tego człowieka.
      Jerzy Grzędziel­ski
      Emery­towany kap­i­tan linii lot­niczy­ch
      Pilot doświad­czal­ny samolo­towy i szy­bow­cowy
      Instruk­tor samolo­towy i szy­bow­cowy
      Inspek­tor Wyszkole­nia Lot­niczego
      Ofi­cer rez­er­wy Wojsk Lot­niczy­ch
      Nalot w powi­etrzu pon­ad 25.000 godz­in

      Reply
      • 23 października 2016 at 21:02
        Permalink

        Dzięku­ję! Ex-ta jesteś spóźniony o 1,5 miesią­ca 😉 Ten tekst na moim blogu ukazał się 15 wrześ­nia. Pole­cam zapoz­nanie się z komen­tarza­mi do wpisu. Poz­draw­iam

        Reply
    • 31 października 2016 at 12:30
      Permalink

      Panie Piotrze ma pan słuszną rację. Takiego trol­lowego paszk­wilu dawno nie czy­tałem.

      Reply
      • 31 października 2016 at 12:44
        Permalink

        Dzięku­ję! Wol­ny człowieku… myśl nie ma kaj­dan… czy­tuj coś, co będzie Two­ją “słuszną racją” i nie będziesz musi­ał myśleć… wol­no 😉

        Reply
    • 31 października 2016 at 17:36
      Permalink

      Panie Piotrze, dobrze, że Pan dalej nie czy­tał. Z pewnoś­cią cier­pi Pan na zespół Macierewicza i mógł­by Pan przeżyć szok zderza­jąc się z prawdą: fak­ta­mi i naukową ich anal­izą.
      Gdy­by był Pan zdrowy, posi­adał ele­men­tarną wiedzę matem­aty­czno-fizy­czną i min­i­mal­ną zdol­ność hon­orową to dawno by Pan wiedzi­ał, że brak wyszkole­nia kap­i­tana Pro­ta­siu­ka był przy­czyną katas­tro­fy.

      Reply
      • 31 października 2016 at 17:44
        Permalink

        Dzięku­ję! Czy­tać warto… praw­ie wszys­tko! Ważne aby z czy­ta­nia coś… wynikało 😉 Dajmy szan­sę każde­mu na wycią­ganie swoich wniosków!

        Reply
  • 22 września 2016 at 21:27
    Permalink

    Czy­tam ten tekst i nie dowierzam jak moż­na pisać coś takiego i wierzyć w to co się pisze. Nie jestem zwolen­nikiem teorii spiskowych tak jed­nych skra­jnych jak i drugich w tema­cie tej katas­tro­fy. Ten pan jest niewąt­pli­wie doświad­c­zonym pilotem po tym jak siebie przed­staw­ił, ale na pewno nie zna się na fizyce. W tym wypad­ku jest to konieczne kiedy nie daje się dostępu do zbadani wraku. Pomi­ja­jąc fakt że jest to jedyny wypadek lot­niczy w dzie­jach ludzkoś­ci kiedy świadomie (mając dostęp) nie bierze się pod uwagę szczątków samolo­tu a bierze się pod uwagę plotkę pow­stałą godz­inę po wypad­ku. Ale kon­tynu­u­jmy główny wątek. Już na samym rysunku zamieszc­zonym do artykułu widz­imy ordy­narną manip­u­lację, kiedy to fak­ty dos­tosowu­je się do teorii. Przed­staw­iony mod­el wypad­ku pokazu­je jak to samolot pod­czas obro­tu wznosi się. Tym włas­nie jest cały ten opis. Manip­u­lacją. A fizy­ka jest nieubła­gana. Samolot po stra­cie sterownoś­ci naty­ch­mi­ast zniża lot. Przy tak niskim pułapie nawet delikatne zach­wian­ie sterownoś­ci jest decy­du­jące. Ten samolot prak­ty­cznie naty­ch­mi­ast orał­by skrzy­dłem po zie­mi i w skutek oporu doda­jąc do tego pęd sil­ników zarył­by w ziemię i nie doszło­by do obro­tu. W “najlep­szym” wypad­ku zao­rał by skrzy­dłem a potem dziobem z lewej strony. Zakłada­jąc że był cały w chwili zetknię­cia z ziemią pozostaw­ił­by bruzdę (mięk­ki teren prak­ty­cznie podmokły o tej porze roku) widoczną z kos­mo­su zan­im by się roz­padł. Zakłada­jąc jed­nak dalej że niby obró­cił się na grz­bi­et będąc jeszcze w całoś­ci. Nawet gdy­by uderzył grz­bi­etem i nie będąc z papieru na miękkim tere­nie jaki tam był, również zan­im by się roz­padł wyrył­by bruzdę przy pełnym ciągu sil­ników z tym że mimo rzekomego wybuch po zderze­niu więk­szość kawałków pozostało by w tej bruździe, ponieważ to co mogło­by wybuch­nąć czyli pali­wo było w skrzy­dłach, a w kadłu­bie przy dzio­bie mielibyśmy kotłowan­inę ciał. Na miejs­cu wypad­ku nie było śladu zetknię­cia z ziemią samolo­tu będącego jeszcze w całoś­ci. To są fak­ty, brak śladu zetknię­cia z ziemią takiej masy będącej jeszcze w całoś­ci. No chy­ba że samolot był jak gumowy napom­powany balon i wystar­czyła ostra gałąz­ka która go prze­biła i pękł na kawałecz­ki tuż przed zetknię­ciem z ziemią.

    Reply
    • 22 września 2016 at 22:28
      Permalink

      Dzięku­ję! Wykład jak na… uni­w­er­syte­cie. Skąd taka wiedza na tem­at zachowa­nia się samolo­tu? Były jakieś ekspery­men­ty czy tylko z… bani? Szczegól­nie intere­su­je mnie potwierdze­nie zda­nia: “Samolot po stra­cie sterownoś­ci naty­ch­mi­ast zniża lot”. Proszę o źródło tego twierdzenia… moja zna­jo­mość fizy­ki mówi mi, że po utra­cie sterownoś­ci samolot może lecieć w dół lub w… górę, w zależnoś­ci od kierunku ciągu sil­ników. Oczy­wiś­cie zawsze po utra­cie sterownoś­ci, na końcu lotu czeka go ziemia… i to rzeczy­wiś­cie potwierdza fizy­ka i życie 😉

      Reply
      • 23 września 2016 at 11:19
        Permalink

        No i zgadza się. Przez chwilę może lecieć w górę 🙂 Pri­o­ry­tetem jest ustal­e­nie bezpośred­niej przy­czyny wypad­ku. W tym przy­pad­ku był to błąd pilotów. Resz­ta stanowi mniej lub bardziej istotne tło. Pres­ja na załogę, kary­godne zachowanie Błasi­ka przed startem, tłok w kabinie itd… To są czyn­ni­ki dru­gorzędne. Zapis rozmów świad­czy o tym, że samolot był całkowicie sprawny. Nie było żad­nego alar­mu o awarii jakiegokol­wiek sys­te­mu. Ton głosów, nie wskazu­je na stres związany z jakąkol­wiek awar­ią. Anal­iza wraku jakkol­wiek koniecz­na, nie wniosła­by niczego nowego. Gdy­by to był wypadek cywilny, sprawa już dawno była­by zamknię­ta z odpowied­nią kon­kluzją doty­czącą głupo­ty pilotów.

        Wąt­ki poboczne, mają jak najbardziej znacze­nie, ale nie stanow­ią bezpośred­niej przy­czyny katas­tro­fy.

        Reply
        • 23 września 2016 at 16:28
          Permalink

          Dzięku­ję! “Wąt­ki poboczne, mają jak najbardziej znacze­nie, ale nie stanow­ią bezpośred­niej przy­czyny katas­tro­fy.” — w 100% 😉

          Reply
    • 30 października 2016 at 14:48
      Permalink

      wiesz co na zie­mi jest tylko widoczne z kos­mo­su ?? Wiel­ki mur chińs­ki i bruz­da na two­jej dupie !! Oszołomie ! Nie masz poje­cia o budowie takich samolotów,o lotach,w ogóle o wypadkach(jakichkolwiek) to się nie wypowiadaj ! Jeśli jesteś takim ekspertem to zgłoś się do Macierewicza ‚on takich baranów potrze­bu­je !!

      Reply
      • 30 października 2016 at 15:04
        Permalink

        Dzięku­ję! Dla jas­noś­ci… “buli68” odpowia­da na tekst “Stanisława Kłosowskiego”. Będę polem­i­zował ze stwierdze­niem, że z kos­mo­su widać wiel­ki mur chińs­ki. Nieste­ty to jest… bzdu­ra funkcjonu­ją­ca jako “pewnik” w społeczeńst­wie. Ani muru chińskiego ani dupy — kogokol­wiek — nie zobaczymy już z wysokoś­ci kilku kilo­metrów, nie mówiąc o kos­mosie 😉 Poza tym… z resztą twierdzeń… zgadzam się 😉

        Reply
  • 22 września 2016 at 17:32
    Permalink

    Proszę zwró­cić uwagę,że na tem­at tej katas­tro­fy najm­niej wypowiada­ją się piloci.Powody są oczy­wiste , bo to wręcz książkowy przykład samobójst­wa. Chci­ałbym poruszyć coś czego nigdzie się nie doszukałem.Każdy pilot, od początku szkole­nia uczy się na pamięć for­muł­ki wyprowadzenia z korko­ciągu , tak żeby w razie czego instynk­town­ie dzi­ałać według niej. Podob­ną ( choć z pozoru prymi­ty­wną ) zasadą jest kory­gowanie odczy­tu wysokoś­ciomierza barycznego. To takie coś, co pod wpły­wem zmi­an wysokoś­ci ( więc i ciśnienia) lubi się zawieszać.Każdy pilot wie ‚że przed lądowaniem w celu dokład­nego odczy­tu wysokoś­ci należy puknąć w szy­bkę wysokoś­ciomierza, co korygu­je odczyt nawet o kilka­dziesiąt metrów. Jakoś nigdzie się nie doczy­tałem ‚żeby coś takiego zro­bili. Wiado­mo ‚że taki wysokoś­ciomierz musi być ustaw­iony na poziom lot­niska docelowego.( bez tego lecąc na przykład z Gdańs­ka do Katow­ic po wylą­dowa­niu, wysokoś­ciomierz pokaże nam nie zero, a ok 400metrów ) Ktoś kto nie zna się na rzeczy powie no ok, ale mieli prze­cież radiowysokościomierz.Otóż różni­ca między nimi jest taka ‚że radiowysokoś­ciomierz pokazu­je wysokość terenu nad którym samolot obec­nie się zna­j­du­je, czyli doda­je lub ode­j­mu­je wysokość w zależnoś­ci czy lec­imy nad wzniesie­niem czy wzgórzem itp. W tym konkret­nym przy­pad­ku przed lot­niskiem w Smoleńsku jest wąwóz , o ile pamię­tam — 60 metrów pod poziomem lot­niska. Bez widocznoś­ci zewnętrznej, patrząc na radiowysokoś­ciomierz, może­my mieć więc 100 metrów , a w rzeczy­wis­toś­ci zaled­wie 40 .Ważniejszym jest więc, praw­idłowo ustaw­iony wysokoś­ciomierz baryczny bo pokazu­je bezwzględ­nie zbliża­jące się zero poziomu lot­niska. Kierowanie się odczytem radiowysokoś­ciomierza przy “optymisty­cznych 100m” spowodowało w końcu zejś­cie pod poziom lot­niska i “jazdę” po drzewach, co sły­chać prze­cież. Pomi­ja­jąc wszys­tkie błędy, to mieli wyjątkowego pecha , bo już sku­mali co się dzieje i dali ład­owanie do odejścia.Niestety dosłown­ie o kil­ka metrów za późno…

    Reply
    • 22 września 2016 at 18:33
      Permalink

      Dzięku­ję! Sławku, Twój wywód jest bard­zo… log­iczny i do mnie prze­maw­ia… ale z tego co odsłuchałem na nagra­ni­ach to właśnie ta zało­ga przed lądowaniem kali­browała wysokoś­ciomierz baryczny i to z niego robiła odczy­ty. Piloci, ci co jeszcze w służ­bie, się nie wypowiada­ją, bo chcą w spoko­ju latać 😉 Dlat­ego wypowiada­ją się jedynie piloci na emery­turze, którym latanie już nie grozi… i głęboko w 3D mają decy­den­tów 😉

      Reply
    • 29 października 2016 at 13:03
      Permalink

      Slawek.…czytam twoj wywod i krew mnie zale­wa! Widac ze jestes emery­towanym pilotem i nie znasz cis­nienia QNH, ktore uzy­wa sie w calym lot­nictwie (rown­iez ter­az w wojsku). Wytlumacze pros­to (dla prostych ludzi) gdy ustaw­imy cis­nie­nie QNH na wysokosciomierzu to po wylad­owa­niu wskaże on wysokosc lot­niska nad poziomem morza! A nie jak sadzisz 0. Zero wskazal­by jak bys ustaw­il QFE. Zreszta…niektorzy co tu sie wypowiada­ja muszą się dok­sz­tal­cic w tema­cie lot­nict­wa.

      Reply
      • 29 października 2016 at 13:13
        Permalink

        Dzięku­ję! Rozu­miem ból… fachow­ca 😉

        Reply
  • 22 września 2016 at 11:11
    Permalink

    takich przy­pad­ków jest wiele.… Smoleńsk nie pasu­je nigdzie LINK

    Reply
    • 22 września 2016 at 14:52
      Permalink

      Dzięku­ję! Kulą w płot! Takich przy­pad­ków jak w Smoleńsku nie było i nie będzie. To są przy­pad­ki nieporówny­walne… i o tym już tu było 😉

      Reply
  • 22 września 2016 at 10:41
    Permalink

    wspaniale — a więc od AFERY FOZZ mamy same law­inowe niezwykłe zbie­gi okolicznoś­ci niepow­iązane z poli­tyką zupełnie — CZUJĘ NIESMAK I CENZURĘ! — a KATASTROFY W PRZESTWORZACH kłamią?

    Reply
    • 22 września 2016 at 14:40
      Permalink

      Dzięku­ję! To nie wiesz? Katas­tro­fy w przest­worzach krę­cone są za pieniądze Gazpro­mu… i wszys­tko jasne 😉

      Reply
  • 22 września 2016 at 10:17
    Permalink

    PiS może wezwać komisję do badań katas­trof lot­niczych między­nar­o­dową mają ter­az wszys­tkie instru­men­ty żeby to zro­bić, niech w końcu zbada­ją to między­nar­o­dowi eksper­ci i w końcu zamkną tem­at i dadzą ludziom żyć.

    A przepraszam prze­cież nie było­by z czego robić afery i ogłu­pi­ać ciem­ny naród.

    Reply
    • 22 września 2016 at 10:37
      Permalink

      Dzięku­ję! To trze­ba było zro­bić już 6 lat temu ale lep­iej późno niż wcale 😉

      Reply
  • 22 września 2016 at 09:06
    Permalink

    Nie wiem po co jest ta zady­ma wokół katas­tro­fy?

    1. Po otrzy­ma­niu skrzynek z Rosji Antoni powiedzi­ał w TV, że niko­mu nie uwierzą tylko Insty­tu­towi Sehna w Krakowie.

    2. Insty­tut wydał opinie, że na pod­staw­ie porów­na­nia wid­ma ener­gety­cznego stwierdza­ją, że : nagra­nia nie były manip­u­lowane
    Dlaczego ter­az tak cisza? Jeśli nie były manip­u­lowane, to co w nich jest?

    3. Lot­nisko ma tzw. min­i­ma, o czym już każdy wie. Dla Smoleńs­ka wynosiły one :

    Widzial­ność pio­nowa : 100m
    Widzial­ność pozioma : 1 500m

    Pilo­towi, pod ŻADNYM warunk­iem nie wol­no przekroczyć ŻADNEJ z tych dwóch wartoś­ci.

    4. Na dłu­go przed lądowaniem zało­ga miała komu­nikat, że widzial­ność pozioma wynosiła ok 400 m !!!
    Wież im to mówił po rosyjsku i po ang­iel­sku wypowiada­jąc tę wartość odd­ziel­ny­mi cyfra­mi!
    To był moment kiedy należało już ODEJŚĆ ! Dlaczego o tym nikt nic nie mówi? Nie ma co kon­cen­trować
    się na wartoś­ci drugie tj. widzial­noś­ci pio­nowej, ponieważ pier­wszy warunek już nie został spełniony!
    Dal­sze dywa­gac­je nie mają sen­su. Piloci zła­mali PODSTAWOWY przepis bez­pieczeńst­wa.

    5. Zejś­cie poniżej 100m stanow­iło tylko gwóźdź do tru­mien i KARYGODNE wręcz dal­sze łamanie przepisów.

    6. Kon­trol­er zez­wolił na zejś­cie do 100m i ani metra niżej! Nie wol­no zapom­i­nać, że nawet gdy­by na lądowanie ZEZWOLIŁ, to
    w tych warunk­ach dowód­ca pode­j­mu­je decyzję , a nie kon­trol­er i powinien naty­ch­mi­ast ode­jść !!
    Kon­trol­erzy ich siłą nie zmusza­li do lądowa­nia. Samolot był skon­fig­urowany przez załogę do lądowa­nia.

    7. Zało­ga zgłasza­ła swo­ją wysokość kon­trolerom lotu zgod­nie z przepisa­mi, ale… tylko do 100m.
    Po zejś­ciu poniżej 100m NIE ODPOWIADALI na zapy­ta­nia z wieży jak była ich wysokość !!
    Roz­maw­iali jed­nak między sobą, odczy­ty­wali wysokość między sobą będąc już poniżej 100m.

    Na tym już moż­na było­by śledzt­wo zakończyć. Już więcej niczego nie potrze­ba. Nie potrze­ba
    wykazy­wać wielu innych błędów, które ŚWIADOMIE popeł­niali.

    Zabili siebie i całą resztę. NIKT inny nie jest winien tej katas­trofie tylko zało­ga.
    Przykre stras­zli­wie, ale prawdzi­we.

    Reply
    • 22 września 2016 at 10:11
      Permalink

      Dzięku­ję! No i mam już dużą część tek­stu do swo­jego koń­cowego rapor­tu. Naprawdę dzięku­ję serdecznie, za tak mery­to­ryczny opis tego co beletrysty­cznie opisali piloci!

      Reply
      • 22 września 2016 at 14:02
        Permalink

        Był to typowy CFIT czyli “Con­trolled Flight Into Ter­rain” upoli­ty­cz­ni­an­ie tego do granic absur­du nie zmaże nieste­ty winy z pilotów, co mi jest niezwyk­le ciężko powiedzieć.

        Reply
        • 22 września 2016 at 14:55
          Permalink

          Dzięku­ję! Ja bym to rozsz­erzył. Nawet udowod­nie­nie zamachów, nie zmaże winy pilotów… nieste­ty!

          Reply
  • 21 września 2016 at 22:18
    Permalink

    Mówi się o wielu szczegółach doty­czą­cych tej tragedii. Zbyt mało jed­nak mówi się o jed­nym fak­cie przy­toc­zonym w artykule auto­ra:
    “Zało­ga w tym składzie nigdy nie powin­na zbliżyć się do sprzę­tu mając takie warun­ki do lądowa­nia (sfałs­zowane wpisy odnośnie MWA u dowód­cy zało­gi po lądowa­niu w Bruk­seli) i brak uprawnień pozostałych członków pomi­ja­jąc mechani­ka”.

    Reply
    • 21 września 2016 at 23:32
      Permalink

      Dzięku­ję! Ja myślę, że “uprawnienia” zało­gi do lotu komis­ja Millera “musi­ała” zbadać. Nie wyobrażam sobie aby tak nie było… muszę to sprawdz­ić 😉

      Reply
      • 22 września 2016 at 13:58
        Permalink

        tak, ale to nie mało żad­nego wpły­wu na samą katas­trofę.

        Reply
        • 22 września 2016 at 14:53
          Permalink

          Dzięku­ję! Dlaczego tak sądzisz? Proszę rozwinąć tem­at 😉

          Reply
  • 21 września 2016 at 20:53
    Permalink

    Przeczy­tałem wszys­tkie komen­tarze i widzę tu tylu ekspertów od katas­trof samolo­towych, szko­da że nie są w komisji d/s katas­trof lot­niczych. Ludzie ucz­cie się praw fizy­ki to będziecie mądrze­jsi i nie będziecie wyp­isy­wali bzdur. Na logikę kto jest winien w przy­pad­ku katas­tro­fy lądowej. Kierow­ca samo­chodu, prze­ważnie pręd­kość lub gapiost­wo. W swoim życiu byłem na trzech katas­tro­fach samolotów pasażer­s­kich. I co widzi­ałem? Wielkie prz­er­aże­nie. Pier­wsze pytanie gdzie samolot! Tylko sil­ni­ki i kabi­na pilotów, resz­ta rozrzu­cona po tere­nie w takiej odległoś­ci że aż trud­no wszys­tko oga­r­nąć. Swąd spalonych ciał, porozrzu­canych po całym tere­nie, a właś­ci­wie szcząt­ki ludzkie, bez głów , nóg, rąk oraz porozwalane wal­iz­ki. Nic nie zostało w całoś­ci. I to nie były zamachy. W tych katas­tro­fach zaw­iniły sil­ni­ki. W dwóch przy­pad­kach były to IŁ 62 Kopernik i Koś­ciuszko. W trze­ciej katas­trofie to samolot wojskowy Casa. W katas­trofie Tu 154M zaw­iniła zało­ga, która chci­ała wylą­dować za wszelką cenę w trud­nych warunk­ach. To był błąd a nie jakieś tam wydu­many zamach. Widocznie PiS-owi na tym zależy żeby winę skierować na kogoś innego. Samolo­ty same nie spada­ją, zawsze jest czyn­nik ludz­ki i w tym przy­pad­ku tak było. Ci co takie bzdury wyp­isu­ją nigdy nie byli na miejs­cu katas­tro­fy i nie życzę im tego ale żeby uczyli się praw fizy­ki. Samolot który waży kilka­naś­cie ton i ma dodatkowo pali­wo w zbiornikach to ist­na bom­ba, która przy zderze­niu z ziemią wybucha niesamow­itą siłą. W Smoleńsku we mgle nie moż­na było lądować tym samolotem. A tak na mar­gin­e­sie gdy­by JAK 40 nie wylą­dował to ONI też by nie lądowali. Ta katas­tro­fa w lot­nictwie cywilnym nigdy by nie zaist­ni­ała, bo tam się przestrze­ga pro­ce­dur i taka jest praw­da, przykra ale praw­da.

    Reply
    • 21 września 2016 at 22:58
      Permalink

      Dzięku­ję! Panie Wiesław­ie… pełen sza­cun! Praw­dopodob­nie użyję pana opinii w swoim rapor­cie, ponieważ dostar­czył mi pan argu­men­tów do opinii, którą mam już w 90% wyro­bioną 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 20:17
    Permalink

    Tekst autorstwa Mar­ka Lenar­da zwięzły i na tem­at bez otocz­ki poli­ty­cznej. Wyda­je mi się ze nie trze­ba być fachow­cem w dziedzinie lot­nict­wa, żeby prze­cięt­nie inteligent­ny człowiek, wiedząc tylko o tym, ze warun­ki pogodowe w Smoleńsku były takie, ze samolot nie powinien w żad­nym wypad­ku lądować, nie rozu­mi­ał tego, ze to był wypadek/katastrofa lot­nicza. Dysku­tować z idio­ta­mi nie ma żad­nego sen­su.

    Reply
    • 21 września 2016 at 22:52
      Permalink

      Dzięku­ję! Ja apelu­ję o wza­jem­ną… tol­er­ancję, mimo wszys­tko 😉 I trze­ba sobie zdać sprawę, że do niek­tórych żadne argu­men­ty nie docier­a­ją… i tyle. Ale roz­maw­iać… warto 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 19:04
    Permalink

    Dzięku­ję staszku ‚ze poświę­casz swój czas na jak by nie patrzeć na sug­esty­wną debatę.
    Ja zapy­tam reto­rycznie, sko­ro wrak nic nie powie zwolen­nikom zamachu , to powinien potwierdz­ić tezę o wypad­ku i błę­dach zało­gi.
    Więć moje pytanie brz­mi , czy nie uważasz że dla świętego spoko­ju odzyskanie wraku rozwiało by wszelkie wąt­pli­woś­ci zarówno w jed­na jak i w drugą stronę???
    Ja jak bym mial czyste sum­ie­nie i chci­ałbym być tak postrze­gany , to na miejs­cu rus­kich odd­ał bym go i miał świę­ty spokój.
    Pomi­jam fakt ‚ze to jest włas­ność Państ­wa Pol­skiego i bez wzglę­du czy poszedł by na złom czy jako mate­r­i­al na relik­wie powinien wró­cić do właś­ci­ciela.…

    Reply
    • 21 września 2016 at 19:45
      Permalink

      Dzięku­ję! Ja nigdzie nie napisałem, że wrak “nic nie powie zwolen­nikom zamachu”! Uważam, że jest zbęd­ny dla tych, co przy­czyny katas­tro­fy szuka­ją w locie i decyz­jach osób będą­cych na pokładzie! Poza tym, zgadzam się z Tobą w 100% 😉

      Reply
    • 31 października 2016 at 10:02
      Permalink

      Moim zdaniem Ros­janie nie odd­a­jąc wraku mogą kierować się dwoma wzglę­da­mi:
      1. kiedy wypuszczą wrak ze swoich rąk to wtedy Macierewicz będzie mógł “udowod­nić”, że na szczątkach samolo­tu znalazł odcis­ki rąk prezy­den­ta Puti­na.
      2. Ponieważ Pol­s­ka jest nieprzy­jaz­na wobec Rosji (bard­zo wro­go nastaw­iona) więc pod­grze­wanie sytu­acji w Polsce w związku z tą katas­trofą, wza­jemne oskarże­nia, podzi­ały społęczeńst­wa jest na rękę Rosji. Sam bym tak zro­bił.

      Reply
      • 31 października 2016 at 11:06
        Permalink

        Dzięku­ję! Ja pode­jrze­wam, że obec­ne ekshu­mac­je mają służyć potwierdze­niu tezy, że w przy­go­towa­niu zwłok do pochówku, nie brała udzi­ału… Ewa Kopacz! Jak się udowod­ni, że pani pre­mier kła­mała, to udowod­nie­nie resz­ty tez komisji Macierewicza będzie… betką 😉

        Reply
        • 31 października 2016 at 18:20
          Permalink

          ekshu­mac­je sa potrzeb­ne do odci­ag­nię­cia uwa­gi od innych rzeczy, +żeby swoim powypła­cać dużą kasę za “pracę”, a najważniejsze moim zdaniem, żeby jeszcze raz zro­bić szop­kę z pogrzebem na Wawelu…

          Reply
  • 21 września 2016 at 17:26
    Permalink

    Martwi mnie niel­og­iczność osób niby kom­pe­tent­nych w tema­cie.

    Reply
    • 21 września 2016 at 18:17
      Permalink

      Dzięku­ję! Martwić się nie ma czym! Niel­og­iczność trze­ba wytykać lub wyśmiewać… ale bez chamst­wa 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 16:33
    Permalink

    Pytanie dla spiskow­ców.
    Dlaczego sko­ro była bom­ba detonowano ją pod­czas lądowa­nia i to na tery­to­ri­um głównego pode­jrzanego, a nie np. star­tu czy wysok­iego lotu?
    Najbardziej spar­tolony zamach w dzie­jach ludzkoś­ci.

    Reply
    • 21 września 2016 at 18:02
      Permalink

      Dzięku­ję! Pytanie dziecin­nie proste 😉 Zamach zaplanowano w naj­drob­niejszych szczegółach, już w momen­cie, gdy LK ukradł księżyc! W odpowied­nim cza­sie posad­zono brzozę i tak ustaw­ili wszys­tkie sput­ni­ki, które pro­duku­ją mgłę, by to 10 kwiet­nia 2010 r. była na obszarze równym Polsce i pod­stawa chmur była na 50 metra­ch! W efek­cie kamu­flaż był tak doskon­ały, że det­onacji nie zapisały nawet czarne skrzyn­ki! A wróć… zapisały, tylko ruskie przed ich udostęp­nie­niem wyka­sowały zapis i nagrały swo­ją wer­sję z pilotem krzy­czą­cym dwa razy przed śmier­cią “kur­wa”! Det­onac­ja na star­cie czy w wysokim locie to by był… spar­tolony zamach 😉

      Reply
      • 21 września 2016 at 19:48
        Permalink

        To tak jak w Seksmisji słowo Kur­wa było Hasłem — kluczem. Wypowiedziane przez pilota spowodowało det­onac­je. ;P A tak na poważnie to na tej wysokoś­ci lotu i w tam­tym miejs­cu los samolo­tu był już przesąd­zony. Nie mają znaczenia speku­lac­je czy wybuchła jakaś bom­ba czy nie. Jed­nak to był zamach. Kiedy zaczę­to trak­tować pilotów jak tak­sówkarzy. Wtedy kiedy poprzed­ni pilot został zwol­niony za to że odmówił lądowa­nia w Gruzji (teren dzi­ałań wojen­nych) i najpraw­dopodob­niej ura­tował życie Prezy­den­ta RP. To był początek smoleńs­ka i zamach na bez­pieczeńst­wo. I najważniejsze NIE MA I ZAPEWNE NIGDY NIE BĘDZIE SAMOLOTU ZDOLNEGO DO LATANIA W KAŻDYCH WARUNKACH POGODOWYCH ITP. Dlat­ego przekraczanie ograniczeń lotu, użytkowa­nia, zasad napraw prędzej czy później kończy się katas­trofą.

        Reply
        • 21 września 2016 at 22:48
          Permalink

          Dzięku­ję! Przed­nia myśl! Słowo klucz, łączące dwa… filmy 😉 Każdy sam może wyz­naczyć początek zamachu, w końcu mamy… demokrację! Ja optu­ję za momentem, gdy bra­cia bliź­ni­a­cy zapier­niczyli księżyc!!!

          Reply
    • 22 września 2016 at 10:48
      Permalink

      udany zamach… śla­dy zatarte, śledzt­wo umor­zone, win­nych brak.….. wszys­tko moż­na zwal­ić na bała­ganiarskie ruskie pro­ce­dury.… udane prze­ję­cie władzy niez­godne z kon­sty­tucją.… to nic, że KATASTROFY W PRZESTWORZACH pokazu­ją co innego, ba nawet to nic, że przy­czyny moż­na dociekać na pod­staw­ie samych zdjęć satelitarnych miejs­ca katas­tro­fy i symu­lacji kom­put­erowych — w SMOLEŃSKU WSZAK DZIAŁAJĄ INNE PRAWA FIZYKI I MATEMATYKI.…

      Reply
      • 22 września 2016 at 14:43
        Permalink

        Dzięku­ję! W Smoleńsku z pewnoś­cią zadzi­ałały prawa fizy­ki i matem­aty­ki! Lecz u nas nau­ka poli­tyków… się nie ima 😉

        Reply
  • 21 września 2016 at 15:03
    Permalink

    Mnie cią­gle jed­no pytanie dręczy — bo katas­tro­fy lot­nicze były, są i będą — KTO jest odpowiedzial­ny za wsadze­nie do jed­nego samolo­tu najważniejszych osób w państ­wie?? To jest dla mnie najbardziej dra­maty­czne. I jakoś na ten tem­at nikt nie drąży..

    Reply
    • 21 września 2016 at 15:15
      Permalink

      Dzięku­ję! Pani Ewo… nikt nie drąży, bo wszys­tko w tym tema­cie jest jasne! To nie wiesz kto zaprosił wszys­t­kich “ważnych” pasażerów na ten lot? Oj nai­w­naś 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 13:00
    Permalink

    Każdy śred­nio inteligent­ny mod­e­larz lot­niczy wie, że przy asymetrii siły nośnej — czyli np. utra­cie kawał­ka skrzy­dła mod­el samolo­tu zaczy­na się obra­cać wokół osi podłużnej, obrót jest tym szyb­szy im więk­sza jest pręd­kość, jak dali pełny ciąg to marne szanse na utrzy­manie samolo­tu na ster­ach.
    samolot od góry ma wytrzy­małość dużo mniejszą niż od dołu, w tej sytu­acji pusz­ka po piwie jest dobrą ilus­tracją.

    Zamach hmm musi­ał by to zro­bić niezły przepowiadacz przyszłoś­ci i znaw­ca ludz­kich charak­terów, żeby trafić w moment i upo­zorować wypadek. Moim zdaniem był na pokładzie i wiedzi­ał kiedy odpal­ić ładunek, musi­ał jeszcze wyjść na skrzy­dło. lub umieś­cić zdal­nie odpalany ładunek w końców­ce skrzy­dła. Aku­rat Polaków łat­wo zma­nip­u­lować wystar­czy powiedzieć np. nie wylą­du­jesz w Smoleńsku w tych warunk­ach — co ?! ja nie wylą­du­ję.… itd itp. Mogę tak dłu­go w tema­cie katas­tro­fy — pisze już CV do komisji.

    Reply
    • 21 września 2016 at 13:34
      Permalink

      Dzięku­ję! Panie Piotrze, przyj­mu­ję pana do swo­jej komisji śled­czej 😉 W mojej komisji może być każdy… log­icznie myślą­cy człowiek, nawet 9-latek 😉

      Reply
      • 22 września 2016 at 01:30
        Permalink

        byle myślał jak pan 😉

        Reply
        • 22 września 2016 at 01:45
          Permalink

          Dzięku­ję! AMEN 😉

          Reply
  • 21 września 2016 at 12:45
    Permalink

    i to jest konkret­na odpowiedz na zid­io­ci­ałą teorie spisku i zamachu, ale PiS­dost­wo wie lep­iej, szko­da słow… Jestem za postaw­ie­niem przed Try­bunałem Stanu całego PiSu , za podrze­ganie do wojny, za zniewaze­nie oby­wa­teli Pol­s­ki dzieląc Polaków na lep­szy i gorszy sort, za zdrade Pol­s­ki w imie wlas­nych korzysci itd

    Reply
    • 21 września 2016 at 13:30
      Permalink

      Dzięku­ję! Pro­ponu­jesz radykalne rozwiązanie 😉 Tylko kto to zro­bi, gdy to Naród dał PiS-owi WŁADZĘ w wyb­o­rach na 4 lata?

      Reply
      • 21 września 2016 at 21:37
        Permalink

        Nie naród ! Naród nieste­ty nie poszedł na wybo­ry. Głosowała tylko ta część, która była rano na mszy i potem ukierunk­owana grzecznie poszła do urn. A resz­cie sie nie chci­ało, i ter­az jest jak jest …

        Reply
        • 21 września 2016 at 23:02
          Permalink

          Dzięku­ję! Tu Ago się z Tobą nie zgodzę! Demokrac­ja ma to do siebie, że mniejs­zość może być… więk­szoś­cią. Ci co nie idą do wyborów rezygnu­ją ze swo­jego prawa do gło­su i odd­a­ją go w ręce tych, co idą… i dlat­ego twierdzę, że to Naród wybiera swoich przed­staw­icieli! Ci co nie pos­zli do urn, są później pier­wszy­mi do dar­cia ryja i narzeka­nia: kogo wybral­iś­cie???!!!

          Reply
      • 18 października 2016 at 22:04
        Permalink

        Antyp­isowskim śmieciem jesteś lewaku S.Olsztyn Amen

        Reply
    • 31 października 2016 at 01:45
      Permalink

      no i o to mam najwięk­sze pre­ten­sje do Tus­ka! Że nie wziął się za tych debili, kiedy mógł.

      Reply
      • 31 października 2016 at 01:50
        Permalink

        Dzięku­ję! Jak zwyk­le… wina Tus­ka 😉

        Reply
  • 21 września 2016 at 11:48
    Permalink

    Panie Stanisław­ie, Panie Marku,
    DZIĘKUJĘ!! Nie jestem pilotem. Z pilota­mi mam w prawdzie częs­to do czynienia, głównie na kanapie 🙂 Spo­rady­cznie pasażerem jakiegoś 737 w Ryanair, ale powyższy tekst daje światełko nadziei, że jeszcze nie wszyscy dali się zwar­i­ować, a sytu­ac­ja z katas­trofą dla mojego 9-cio let­niego syna od razu była jas­na. Tato, a Ty we mgle zasuwasz 100km/h, jak nie wiesz co jest za mgłą? Na szczęś­cie doskonale chłopak czy­ta, więc dam mu to do przeczy­ta­nia. To świetne doświad­cze­nie będzie i na pewno dowartoś­ci­u­je go jako młodego człowieka, bo sko­ro ludzie dorośli, wyk­sz­tałceni i zna­ją­cy się na samolotach potwierdza­ją tezę dziec­ka, to znak, że chło­piec “roku­je” w dorosłym świecie. Jeszcze raz DZIĘKUJĘ i GRATULUJĘ!!!

    Reply
    • 21 września 2016 at 12:03
      Permalink

      Dzięku­ję! Grat­u­lu­ję tak roz­gar­niętego syna! Ja pro­ponu­ję go na prze­wod­niczącego mojej komisji bada­jącej okolicznoś­ci tragedii smoleńskiej 😉 Poz­draw­iam!!!

      Reply
  • 21 września 2016 at 10:46
    Permalink

    ekshu­mac­ja wszys­t­kich ofi­ar jest potrzeb­na, żeby ekshu­mować Lecha i potem pochować już na Powązkach, bo ter­az za mało czi cię odd­a­je, a tak w Warsza­w­ie będzie moż­na codzi­en­nie odpraw­iać cyrk nad grobem. Już prze­cież pojaw­ia­ją się takie głosy, więc śledzt­wo smoleńskie jest dobrym pretek­stem do takich dzi­ałań.

    Reply
    • 21 września 2016 at 11:13
      Permalink

      Dzięku­ję! No w to nie uwierzę, żeby zwolen­ni­cy śp. LK chcieli zabrać go z Wawelu!!! Prze­cież spoczy­wać wśród króli to najwyższe z możli­wych. uhonorowanie Prezy­den­ta a nie króla RP! Na Powązkach nawet w alei zasłużonych spoczy­wa­ją także ci, których zasłu­gi dla Pol­s­ki są… pod­ważane, pisząc delikat­nie 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 08:17
    Permalink

    Szko­da mi was wszelkiej ras­ci (cen­zu­ra KP)…Wszyscy ktorzy nie maja najm­niejszej tros­ki o ten umec­zony wasza glupota Nar­od Polski…Im dluzej to trwa tym bardziej odpowiecie za to, wy (cen­zu­ra KP) z PO, Pis, Nowoczes­na… Jeste­scie jed­nym (cen­zu­ra KP) poglebi­a­ja­cym ten Kraj…jak dlu­go wy komu­nisty­czne pot­lol­ki utrzy­ma­cie sie to zobaczymy…

    Reply
    • 21 września 2016 at 09:48
      Permalink

      Dzięku­ję! Lecisz ostro… ale to nie u mnie! A tak w sum­ie… to kim ty jesteś? Nowym Zbaw­icielem, który zami­ast miłoś­cią obdarowu­je wszys­t­kich… kałem?

      Reply
    • 31 października 2016 at 08:20
      Permalink

      PiS razem z PO przy­bili ostat­ni gwóźdź do trum­ny z napisem Pol­s­ka gło­su­jąc jed­no­myśl­nie za CETA.
      Fini­to Polo­nia!

      Reply
      • 31 października 2016 at 10:59
        Permalink

        Dzięku­ję! Ja się nie wypowiadam o CETA, bo jej nie czy­tałem… a poli­ty­cy, którzy jej też nie czy­tali, mówią… różne bzdury 😉

        Reply
  • 21 września 2016 at 08:05
    Permalink

    Dobre jako przekaz dla “gaw­iedzi” (Lis )… Fizy­ka robi swo­je i odzrzu­ca zla­manie brzozy w tym kierunk i u nawet takego przekazu.…ten pan jest tylko pilotem.

    Reply
    • 21 września 2016 at 09:42
      Permalink

      Dzięku­ję! A w którym miejs­cu tek­stu pilot wskazu­je, że przy­czyną katas­tro­fy była… brzoza? Czy­tałem tekst kil­ka razy i tego nie zna­j­du­ję! Pilot pisze o… pilotażu i jest nie “tylko pilotem” ale “Pilotem”, który pisze to co wie 😉 Przekaz Lisa, jest przekazem fachow­ca od bzde­tów dla gaw­iedzi! 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 06:19
    Permalink

    Grat­u­lac­je za tekst i odwagę 🙂
    Praw­da nie jest ter­az w cenie. Duża część Polaków woli baj­ki o sztucznej mgle, wybuchu bom­by próżniowej, czy sil­nych mag­ne­sach, które miały ściągnąć samolot na ziemię…
    A swo­ją drogą… prze­ciw komisji składa­jącej się ze spec­jal­istów lot­nict­wa, staw­ia się dyle­tan­tów, którzy z lot­nictwem niewiele mają wspól­nego. Nie pamię­tam już który z pod­komisji Macierewicza mówił, że co praw­da nie jest pilotem, ale częs­to samolota­mi latał… jako pasażer. Ja też częs­to latam i to na “długich dys­tansach”, ale na lot­nictwie się nie znam. Co może pasażer wiedzieć?
    Poza tym, ci którzy mają “znaleźć przy­czyny” katas­tro­fy (czyt. potwierdz­ić teorię o zamachu) nawet nie mogli przyjąć nazwy “komis­ja” i jest to “pod­komis­ja”, bo nie ma tam spec­jal­istów. Prawdzi­wych spec­jal­istów. Gdy przeczy­tałam o ekshu­macji zwłok “poległych” i wraku tupole­wa, to myślałam, że pad­nę. Może najpierw niech “szanow­na” komis­ja doczy­ta, co w języku pol­skim wyraz “ekshu­mac­ja” oznacza, przy­na­jm­niej naro­bią mniejszego obci­achu. Te wszys­tkie bada­nia i “eksper­tyzy” mogą sobie przeprowadzać. Każdy prawdzi­wy spec­jal­ista jest w stanie te bzdury obal­ić, tylko dlaczego całe społeczeńst­wo ma za to płacić. Emery­tom po 1,5zł pod­wyż­ki, a na bezsen­sowne “komis­je” i ich dzi­ała­nia mil­iony? Czy Pol­s­ka jest aż tak boga­ta, żeby wydawać tyle na czy­jeś fan­aberie?
    Poz­draw­iam cieplutko.
    PS. Dzięku­ję za opub­likowanie pięknego i spójnego tek­stu Mar­ka Lenar­da, a także Pawłowi Now­ick­iemu za tekst kpt. Grzedziel­skiego. Warto było przeczy­tać!

    Reply
    • 21 września 2016 at 09:14
      Permalink

      Dzięku­ję! Mówie­nie czy też pisanie prawdy… szczegól­nie takiej, o której wszyscy wiedzą, że jest prawdą, ale nie po myśli możnych tego świa­ta… zawsze było niebez­pieczne i wyma­gało odwa­gi! Przy­pom­nę tylko… Petro­n­iusza z Quo Vadis 😉

      Reply
  • 21 września 2016 at 05:44
    Permalink

    Przy­czy­na zamiesza­nia wokół katas­tro­fy:
    Starszy Pan: „Dorosłość nie oznacza dojrza­łoś­ci. Dojrza­łość to bycie cier­pli­wym, umiejęt­ność panowa­nia nad emoc­ja­mi, nieużalanie się nad sobą i niepałanie świę­tym oburze­niem”.
    Fotograf: — Dlaczego więc tak wielu ludzi uwiel­bia owo święte oburze­nie?
    Starszy Pan: „Bo jeśli udowod­nisz, że jesteś ofi­arą, nie obow­iązu­ją cię żadne zasady. Możesz się rzu­cać na innych i nie odpowiadasz za swo­je czyny”
    Humans of New York

    Reply
    • 21 września 2016 at 09:07
      Permalink

      Dzięku­ję! Mądre!

      Reply
  • 21 września 2016 at 02:15
    Permalink

    Człowiek, który pisze, że wrak samolo­tu — to złom i nie ma znaczenia w spraw­ie… cóż.. nie jest osobą, na którą będę tracił czas na polemikę… — bo nie ma z kim tej polemi­ki prowadz­ić.

    Reply
    • 21 września 2016 at 09:06
      Permalink

      Dzięku­ję! Nad­in­ter­pre­tu­jesz słowa pilota. Ci co uważa­ją, że wrak był badany, przy­czy­na katas­tro­fy jest już znana, udowod­niona i jest nią przede wszys­tkim postawa pilota — dla nich — wrak samolo­tu nie ma… znaczenia. Ci co uważa­ją, że ponowne badanie wraku może udowod­nić ich przeko­nanie o wybuchach… wrak uważa­ją za kluc­zowy dowód i na tym polu nie widzę możli­woś­ci… do polemi­ki 😉

      Reply
      • 21 września 2016 at 09:49
        Permalink

        parę pytań.…na jakiej wysokoś­ci została zła­mana brzoza? jaka jest wysokość od zie­mi do skrzy­dła tu 154 sto­jącego na kolach?jaka była dłu­gość skrzy­dła po oder­wa­niu? I jaka jest dłu­gość samolo­tu i do tego wg Pana samolot wtedy się unosił w górę ma pełnej mocy silników?to w jakim punkcie na tej wysokoś­ci gdy odpadło skrzy­dło zna­j­dował się ogon samolo­tu? proszę sobie to prze­myśleć policzyć bo samolot poros­tu stal by na zie­mi a unosząc się miał­by ogon w zie­mi… a jeszcze jed­no odnośnie częś­ci leżą­cych przed uderze­niem brzozę.… sory ale chy­ba zwykły laik nie sadzi żeby z samolo­tu odpadały częś­ci szoru­jąc o krza­ki i wierz­choł­ki drzew…litości…

        Reply
        • 21 września 2016 at 10:15
          Permalink

          Dzięku­ję! Poczy­tam raport Millera, raport pod­komisji Macierewicza i udzielę odpowiedzi w swoim rapor­cie. Zapraszam… a swo­ją drogą… myśląc log­icznie to ty “sedesie” te wiado­moś­ci już posi­adasz i dokon­ałeś obliczeń sko­ro wiesz, że “koliz­ja” z brzozą była niemożli­wa… to po co pytasz? Przed­staw nam para­me­try i wyni­ki obliczeń a wtedy uznam, że ty masz rację… a tak sor­ry Win­netou… poziom two­jego wywodu… sedes­owy 😉

          Reply
  • 20 września 2016 at 23:52
    Permalink

    Jeśli byle ptak może uszkodz­ić sil­nik, jeśli karani są ludzie baw­ią­cy się lasera­mi oślepi­a­jąc pilotów za to że zagraża­ją bez­pieczeńst­wu, jeśli drony zagraża­ją bez­pieczeńst­wu lotu to wszys­tkie teorie spiskowe Antoniego i spół­ki lecą na łeb. Ja nie mam nic wspól­nego z lot­nictwem, nie znam się na tym ale potrafię myśleć racjon­al­nie. Wywieranie presji na niedoświad­c­zonych pilotach, bard­zo złe warun­ki pogodowe, przeszko­da która nie jest ptakiem a drzewem które ma struk­turę jaką ma to nie mam żad­nych wąt­pli­woś­ci. Nie wiado­mo pod jakim kątem był samolot kiedy uderzał, żeby ściąć jak zapałkę musi­ał­by lecieć ide­al­nie pros­to co i tak zapewne zmieniło by jego położe­nie, uderze­nie w ziemię z taką pręd­koś­cią rozrzu­ca strzep­ki samolo­tu na bard­zo dużą powierzch­nie, wybucha­jące pali­wo doda­je kole­jnej siły. Antoni i spół­ka powin­na się leczyć. Nie było żad­nego zamachu, ter­az to tylko gier­ka pisu, szko­da że na plan­szy do gry usłanej nie­boszczyka­mi.

    Reply
    • 21 września 2016 at 00:16
      Permalink

      Dzięku­ję! Wiwat… logi­ka 😉 Bee… sug­erowanie, że zwolen­ni­cy zamachu powin­ni się leczyć… oni mają takie samo pra­wo do swo­jej prawdy, jak Ty do swo­jej 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 23:51
    Permalink

    na nic wasze manip­u­lac­je praw­da jak gówno wypłynie na iow­erzch po przeprowadze­niu prawdzi­wego sledzt­wa zgod­nego ze stan­dar­d­a­mi bada­nia wypad­ków lot­niczych

    Reply
    • 21 września 2016 at 00:11
      Permalink

      Dzięku­ję! Podzi­wiam ciebie za taki optymizm. Rzeczy­wiś­cie ewen­tu­al­nie wypłynie… kałł, którego w Olsz­tynie mamy i tak w nad­mi­arze 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 22:15
    Permalink

    I pytanie skąd wiele ele­men­tów samolo­tu kilka­set metrów przed miejscem w którym rośnie ta pancer­na brzóz­ka. To jak to wytłu­maczy “ekspert” Marek L.

    Reply
    • 20 września 2016 at 23:04
      Permalink

      Dzięku­ję! Gdy­byś samodziel­nie zwery­fikował to co piszesz, to byś wiedzi­ał, że jesteś już “zain­fekowany” zamachem 😉 Mnie też ciekawi… kto, skąd i kiedy wygrze­bał te kawał­ki met­alu? Czy były już przeprowad­zone bada­nia ich DNA i zostało potwierd­zone, że to są częś­ci z tego rozbitego samolo­tu? Jak zdobędziesz odpowiedzi na te pyta­nia to potem możesz zadać swo­je… inaczej ty nie chcesz żad­nej odpowiedzi… bo już ją masz 😉 To częś­ci samolo­tu, w którym nastąpił wybuch na kilka­set metrów przed pancerną brzózką. Grat­u­lu­ję… anty­cy­pacji 😉

      Reply
      • 22 września 2016 at 02:34
        Permalink

        Nie, no, to już jest nieel­e­ganck­ie. Kosi pan każdego, kto myśli inaczej. I czer­pie z tego idio­ty­czną przy­jem­ność, o czym świad­czą głup­kowate, jak na tę tem­atykę, odpowiedzi. A ter­az w tema­cie: Jeśli pa Lasek sam przyz­nawał w tv, że nasi eksper­ci nie mieli bezpośred­niego kon­tak­tu z tym czy owym, jeśli dopiero po kilku miesią­cach dokony­wali badań, bezskutecznie doprasza­li się infor­ma­cji (tzw porady prawne, tak?), to jak ktokol­wiek — nieza­leżnie od doświad­czenia w lot­nictwie, może cokol­wiek zbadać, zwery­fikować? Pan ma dowody, badał wrak, miejsce, zwło­ki, świad­ków? Jeśli ani Lasek ani Macierewicz nie mają dostępu do wszys­t­kich danych, pan miał? Nie, Pan nie potrze­bu­je dowodów badać, w ogóle ich nie potrze­bu­je, bo pan już swo­ją prawdę zna i nie jest ona wynikiem indok­try­nacji, o nie, bo to pan­s­ka praw­da i już a resztę będzie pan sobie wykpi­wać itd. Tak to wyglą­da. Ter­az rozu­miem, dlaczego ów Lasek nie badał wraku, nie przepy­tał kon­trol­erów i innych świad­ków… Po licho? Wiado­mo jaka jest praw­da. Wszys­tko, co Pan pisze, to takie same speku­lac­je jak innych — jeśli w takich kat­e­go­ri­ach Pan staw­ia swoich opo­nen­tów.
        Skąd mają swo­je rac­je? Skąd czer­pią dane? Z tego samego co i Pan. Różni­cie się tylko co do inter­pre­tacji oraz w kwestii pode­jś­cia do ustaleń “poza­MAKowych”. Pan je odrzu­ca, oni prze­ci­wnie. Kwes­t­ia wiary­god­noś­ci: dla Pana Macierewicz jest idiotą i pajacem. Dla nich — patri­otą, który wal­czy o prawdę. Jeśli fak­ty­cznie zależy komuś na prawdzie, jeśli ktoś fak­ty­cznie szu­ka…, sprawdza wszelkie infor­ma­c­je, nawet te zacz­erp­nięte od laików. Szczegól­nie, że oni sami nie są w stanie tego uczynić. Zatem: nie, niech Pan udowod­ni, że poza katas­trofą Tut­ki była tam jeszcze jakaś inna, po której możli­we było odna­jdy­wanie szczątków samolo­tu; że brzoza nie była zjechana przed dniem katas­tro­fy, że w kokpicie był Błasik, że on lub nawet prezy­dent naciskali, że piloci nie chcieli ode­jść i nie odchodzili, kiedy “coś się stało” lub że to nastąpiło w innym momen­cie… Proszę. Proszę też to wyliczyć! To się robi. Pan świet­nie obrazu­je, jak i opo­nen­ci, ale “pusz­ka z piwem” do mnie prze­maw­ia mniej niż zdję­cia, owych szczątków, na których po tygod­niu, miesiącu, roku DNA być już nie może. Jeśli jest, to dopiero sen­sac­ja.
        Pan nie mówi tego wprost, ale to prze­bi­ja z pańs­kich komen­tarzy : opo­nen­ci to idio­ci, którzy ule­ga­ją PiSowskiej pro­pa­gandzie. Pan sam jed­nak nie robi tu nic innego jak upraw­ia pro­pa­gandę i daje świadect­wo pełnej indok­try­nacji. Zabawne to Pańskie śledzt­wo. szko­da tylko, że ta farsa w całkiem poważnej spraw­ie: tam było 96 trupów! Nie dano jed­nak cza­su na namysły i pogłębian­ie reflek­sji: Kaczyńs­kich pochowano szy­bko, bez sekcji (po co- już nie żył, ha ha ha- co? Pomi­jam, że pewnie brat mu tę sekcję na szy­bko uskutecznił przy okazji zmi­any trum­ny), resztę rata­mi i w różnych miejs­cach… To nie było ok. Nie wobec Kaczyńs­kich i resz­ty a wobec nas. To samo robi dzisi­aj Pan. Chce pan DNA ludzi czy samolo­tu na znalezionych częś­ci­ach? Odcisków pal­ców znalaz­cy? Proszę zdobyć infor­ma­c­je samodziel­nie, sko­ro zależy Panu na prawdzie. “zain­fekowany”… Lekarzu ulecz się sam 😉 A co do resz­ty Pańs­kich komen­tarzy i wywodów: Grat­u­lu­ję anty­cy­pacji 😉 bo poziom nie “sedes­owy” a kloaczny. Taki jak za Gier­ka… Wybaczy Pan, od tego są właśnie komis­je, by zdobyte dowody badać a nie żądać tego od tych, którzy je im dostar­czyli. Ja wiem, że Lasek do czego innego przyzwycza­ił… Jestem tu przez przy­padek, ale nie mogę się pow­strzy­mać od komen­tarza. Obok takich zachowan nie da się i nie powin­no prze­chodz­ić obo­jęt­nie. Pan gardzi ludź­mi, ich swo­bo­da­mi oby­wa­tel­ski­mi, god­noś­cią i przeko­na­ni­a­mi a ze wzglę­du na te ostat­nie Pan ich zabi­ja kpiną i pog­a­rdą płyną­ca ust niby-wyk­sz­tał­conego dżen­tel­me­na. Nie jest pan dżen­telmen­em. Ekspertem również pan nie jest.

        Reply
        • 22 września 2016 at 09:59
          Permalink

          Dzięku­ję! No proszę… wresz­cie rzec­zowy komen­tarz z pogłębioną anal­izą psy­cho­log­iczną mojego postępowa­nia. Szko­da że jed­nak… anon­i­mowy. Ja się nie wsty­dzę tego co robię, tego co piszę. I popeł­ni­asz Cel­eren­cie pod­sta­wowy błąd w mojej oce­nie… robisz to tylko na pod­staw­ie “jed­nej sprawy”, którą ja “muszę” trak­tować z przym­ruże­niem oka, bo tyle jest w Waszej postaw­ie zadę­cia i bufon­ady, że szko­da… pisać 😉 Zapraszam do dyskusji… z otwartą przyłbicą… inaczej jesteś tak samo zain­fekowany zamachem smoleńskim jak każdy inny akty­wny Polak, tylko nauczyłem Ciebie pewnej kul­tu­ry, bo wiesz, że cham­s­ki tekst by u mnie nie przeszedł! Poz­draw­ia Kałłowy bloger 😉

          Reply
        • 22 września 2016 at 14:38
          Permalink

          Dzięku­ję! Celarenice, mam propozy­cję, zaloguj się na mojego blo­ga przez wiary­godne kon­to na face­booku, prz­eredaguj powyższy tekst — usuwa­jąc oso­biste wyciecz­ki do mnie — a opub­liku­ję go jako wpis. Miej Jaja jak pani Katarzy­na 😉

          Reply
    • 21 września 2016 at 09:11
      Permalink

      Po uderze­niu w drze­wo frag­men­ty blachy dostały się w stru­gi za sil­nikowe i po pros­tu zostały odrzu­cone wstecz ! Sil­ni­ki były już na pełnych obro­tach lub na nie wchodz­iły , tego nie wiem ! Tak tylko moż­na to wytłu­maczyć ! Poz­draw­iam !

      Reply
      • 21 września 2016 at 10:05
        Permalink

        Dzięku­ję! To nie kras­nolud­ki przeniosły te ele­men­ty? Logiką wyprowadza­sz mnie z… baj­ki. Szko­da 🙁

        Reply
    • 21 września 2016 at 22:36
      Permalink

      To może najpierw odpowiedz, skąd żeś wytrza­s­nął te ”wiele ele­men­tów” “kilka­set metrów przed… brzóz­ka”? Nawet pod­komis­ja Macierewicza nie mówiła o “wielu” wskazu­jąc czy­ba jeden czy dwa drob­ne ele­men­ty samolo­tu (nie wiado­mo jakiego/ nie mylić z wicem­i­nistrem Sprawieliwosci/) no i nie ośmieliła się określić odległoś­ci na “kilka­set metrów”.

      Reply
      • 21 września 2016 at 23:35
        Permalink

        Dzięku­ję! Wczo­raj oglą­dałem powtórkę tej wiekopom­nej kon­fer­encji AM. Była mowa o trzech ele­men­tach, z których najbliższy leżał 5 metrów od brzozy a naj­dal­szy chy­ba 12 czy 15 m! Max idzie na maxa — 3 to już wiele! 😉

        Reply
  • 20 września 2016 at 20:58
    Permalink

    Szanowny Panie- jako dyle­tant w sprawach lot­niczych dawno uwaza­lem juz ze wine ponosza wylacznie piloci,ze wspoludzialem innych osob,lecz tylko oni mogli w kazdym momen­cie te nitke przerwac,lecz tego nie zrobili.Mnie oso­bi­scie dzi­wi fakt ze nikt nic nie mowi o bliz­ni­aczej katas­trofie pod Miroslaw­cem-a tam przy­czyny byly identyczne.Pozdrawiam

    Reply
    • 20 września 2016 at 22:47
      Permalink

      Dzięku­ję! Grat­u­lu­ję skrys­tal­i­zowanego poglą­du na tak zag­mat­waną sprawę 😉 Co do katas­tro­fy pod Mirosław­cem? Czy tam zginął też prezy­dent RP? … i masz odpowiedź 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 19:27
    Permalink

    Bez komen­tarza p. Marku. Dodam tylko od siebie: Sko­ro nie zamierza­li lądować to skąd wzieło się wysuni­ete, czyli otwarte pod­wozie samolo­tu. Jest kil­ka zdjęć to obrazu­ją­cych.
    A po drugie. Czy Putin i jego słuz­by byli­by taki­mi nai­w­ni­aka­mi by wysadzać samolot nad tery­to­ri­um Rosji? Prze­cież gdy­by tam były zamon­towane ładun­ki wybu­chowe, to ten samolot powinien się rozle­cieć jeszcze nad tery­to­ri­um Pol­s­ki , po osiąg­nieciu opty­mal­nej wysokoś­ci. Była­by wtedy 100 % gwaranc­ja, że wszyscy zginą ponieważ zbiorni­ki były pełne pali­wa.

    To tyle moich prze­myśleń. Poz­draw­iam serdecznie. (niedoszły pod­chorąży OSWL w Dęblin­ie z roku 1974)

    Reply
    • 20 września 2016 at 21:07
      Permalink

      Dzięku­ję! Nieza­leżnie czy p. Marek odpowie, ja no to pytanie odpowiem w Rapor­cie 😉 Zapraszam

      Reply
  • 20 września 2016 at 19:03
    Permalink

    Mam pytanie do pana pilota -instruk­to­ra, czy samolot wylą­dował­by ‚gdy­by był na kierunku pasa star­towego ‚czy też rozbił­by się o płytę lotniska.Proszę o fachową odpowiedż.

    Reply
    • 20 września 2016 at 21:04
      Permalink

      Dzięku­ję! Pilot pewnie nie odpowie. Ja odpowiem w Rapor­cie 😉 Zapraszam

      Reply
    • 20 września 2016 at 21:16
      Permalink

      Dzięku­ję! Ja odpowiem na to pytanie w Rapor­cie. Zapraszam

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:50
    Permalink

    Jest jeszcze dru­gi, swiet­nu tekst, kpt. Grzedziel­skiego. Nieste­ty link u mnie nie dziala.
    Zalaczam kopie z innego zrod­la:

    Dla zain­tere­sowanych mery­to­rycznie o katas­trofie smoleńskiej:
    Minęło sześć lat od katas­tro­fy smoleńskiej, a zarazem sześć lat kłamstw i oszcz­erstw wynika­ją­cych z braku wiedzy i cyniz­mu.
    Doczekałem się pięknej, wol­nej Pol­s­ki. Nie chcę jej stracić, o katas­trofie smoleńskiej mam pra­wo mówić. Poświę­ciłem lot­nictwu niemal 50 lat, z czego jako kap­i­tan w lini­ach lot­niczych pon­ad 30. Przewiozłem bez­piecznie mil­iony pasażerów od Alas­ki po Aus­tral­ię, od Tokio i wyspę Guam na środ­ku Pacy­fiku po Amerykę Północ­ną i Połud­niową. W cywili­zowanym świecie do kokpitu samolo­tu wiozącego VIP-ów nikt nie ma wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kan­clerz Merkel leci­ała ze swą świtą do Indii. Samolo­tu nie wpuszc­zono w przestrzeń powi­etrzną Iranu. Kap­i­tan praw­ie dwie godziny krążył po stron­ie tureck­iej, po uzyska­niu zgody pole­ci­ał dalej. Pani kan­clerz dowiedzi­ała się o tym sie­dem godzin po wylą­dowa­niu. Proszę sobie wyobraz­ić naszą poli­ty­czną gaw­iedź. Pewnie kap­i­tana wyrzu­cono by za burtę, a poli­ty­cy sami wiedzieli­by najlepiej co robić.
    Od momen­tu katas­tro­fy pojaw­ia się pode­jrzenia o spisek na życie prezy­den­ta i zdradę stanu z obcym państ­wem. O bred­ni­ach głos­zonych na tem­at katas­tro­fy moż­na napisać książkę lub nawet kil­ka. Wspom­nę tylko wybrane. Pan min­is­ter Macierewicz zaraz po katas­trofie twierdz­ił, że Ros­janie na lądowanie pre­miera Tus­ka przy­wieźli w teczce ILS (Instru­ment Land­ing Sys­tem), a na lądowanie prezy­den­ta już nie przy­wieźli. Dalej Ros­janie nie odpędzili, pow­tarzam kuri­ozalne określe­nie „nie odpędzili”, naszego kap­i­tana i nie zamknęli lot­niska. Odpowiem panu min­istrowi: ILS waży kilka­set kilo­gramów. Na lot­nisku Okę­cie był mon­towany 4 lata. Spec­jal­nie wyposażony samolot kali­brował go, sta­bi­li­zował ścieżkę schodzenia i cen­tral­ną oś pasa. Na lot­nisku Mod­lin instalowano ILS przez 3 lata. Koszt wyniósł 62 mln zło­tych. Panie Min­istrze — kap­i­tana nie odpędza się. To komary lub muchę z czoła moż­na odpędzać. Lot­niska nigdy nie zamy­ka się kap­i­tanom, wyjątkiem jest sytu­ac­ja jeśli na pasie stoi inny, uszkod­zony samolot. O lądowa­niu lub nie decy­du­je tylko i wyłącznie kap­i­tan. Pani poseł Kem­pa bie­gała po stac­jach TV z rewelacją, że przy­czyną katas­tro­fy było niez­abranie rosyjskiego naw­iga­to­ra. Kos­micz­na bzdu­ra i kom­pro­mi­tac­ja pani poseł. Ma się to tak, jak­by chirur­gowi tuż przed oper­acją przyprowad­zono salową i powiedziano, że jeśli pan dok­tor nie podoła, to ona pomoże przy oper­acji.
    Katas­trofę smoleńską mozol­nie, przez głupotę, brak wiedzy, chci­wość i cynizm, przy­go­towywała poli­ty­cz­na czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów pre­miera Jarosława Kaczyńskiego. W cza­sie pub­licznego wys­tąpi­enia min­is­ter obrony z PIS-u zapy­tany został przez ofi­cerów-pilotów samolo­tu Tu 154 za Specpułku dlaczego nie ćwiczą na symu­la­torach. Odpowiedź była następu­ją­ca i nieby­wale skan­dal­icz­na: „Nie, bo to ruskie symu­la­to­ry”. Dla mnie powiało grozą i jęknąłem: „będziemy mieli katas­tro­fy”. Nomen omen ten min­is­ter zginął w katas­trofie smoleńskiej. Ćwiczenia na symu­la­torach są nieby­wale ważne, ura­towały wiele ist­nień i nie do pomyśle­nia jest, aby z nich rezyg­nować. Cały świat lot­niczy z nich korzys­ta. Preze­si nawet naj­bied­niejszych linii lot­niczych klną, ale płacą za ćwiczenia swoich załóg. Ogrom głupo­ty i braku odpowiedzial­noś­ci powala tu na ziemię. Mogę dać dziesiąt­ki przykładów, ale pozostanę przy swoim doświad­cze­niu. W mozol­nych ćwiczeni­ach na symu­la­torze wielokrot­nie wraz z załogą zabiłem się. Ale przyszła jeden raz okrut­na rzeczy­wis­tość. Po 10-cio godzin­nym locie, niewiele min­ut przed lądowaniem na moim lot­nisku zro­biło się trag­icznie. Mgła do samej zie­mi, chmury, widzial­ność 50 m. Do zapa­sowego lot­niska 800 km a pali­wa reszt­ki. Panie Min­istrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędzał, nikt mi nie zamykał lot­niska ale widzi­ałem śmierć w oczach i warun­ki pon­ad moje uprawnienia i siły. Myślałem już o straży pożarnej i karetkach. Pier­wszy kon­takt wzrokowy z ziemią miałem na dziesię­ciu metra­ch wysokoś­ci, błys­nęła zielona lam­pa progu pasa i cen­tral­nej linii. Do por­tu samodziel­nie bez pomo­cy „Fol­low me” nie mogłem pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona zało­ga po wielu godz­i­nach treningu na symu­la­torze. Wraca­ją­cy z urlopu w Sin­ga­purze, kole­ga kap­i­tan i mój instruk­tor, wszedł przed lądowaniem do mojego kokpitu. Naty­ch­mi­ast został wypros­zony. Nikt w takiej sytu­acji nie może być w kabinie, w odróżnie­niu od tego, co nasi poli­ty­cy urządzili temu bied­ne­mu pilo­towi pełniące­mu funkcję kap­i­tana
    TU154. Żałość i roz­pacz. Kiedy uderzy­cie się w pier­si? Poli­ty­ka PIS w imię idio­ty­cznych i par­tyku­larnych fobii pozbaw­iła pilotów
    Specpułku ćwiczeń w symu­la­torze, obniża­jąc bez­pieczeńst­wo lotów w tym lotów z najważniejszy­mi osoba­mi w Polsce. To był wstęp do katas­tro­fy.
    Rok 2008. Prezy­dent Lech Kaczyńs­ki wraz z zapros­zony­mi gość­mi, prezy­den­ta­mi i pre­miera­mi lecieli do Gruzji przez Azer­be­jdżan. Gruz­ja była w stanie wojny z Rosją. Dlat­ego Pan Prezy­dent akcep­tu­je taką trasę. W trak­cie lotu Pan Prezy­dent zmienia swo­ją decyzję i pole­ca kap­i­tanowi zmi­anę trasy lotu wprost do Tbil­isi. Kap­i­tan odmaw­ia, bo nie zezwala­ją na to przepisy, pon­ad­to gdy­by niezi­den­ty­fikowany obiekt pojaw­ił się w stre­fie dzi­ałań wojen­nych mógł­by być zestrzelony przez Gruz­inów lub Ros­jan. Mielibyśmy przez głupotę nieby­wały skan­dal między­nar­o­dowy i na sum­ie­niu prezy­den­tów i pre­mierów. Kap­i­tan został obrażony przez Pana Prezy­den­ta, nazwany tchórzem. Po przy­locie do Warsza­wy straszony kon­sek­wenc­ja­mi. A wystar­czyło pole­cić jed­ne­mu z licznych dorad­ców-prawników zajrzeć do prawa lot­niczego i naszego AIP. Wtedy kap­i­tan został­by przepros­zony. Nie posądzam o samodziel­ny, nierozsąd­ny pomysł samego Prezy­den­ta. W samolocie był odcię­ty od świa­towych infor­ma­cji, a newsy podały, że prezy­den­ci Francji i Rosji lecą aktu­al­nie z Moskwy do Tbil­isi w asyś­cie myśli­w­ców. Pewnie jak­iś usłużny pod­dał więc panu Prezy­den­towi przez tele­fon przed­nią myśl zmi­any trasy lotu. Po tym zdarze­niu pozostało już w Specpułku niewielu doświad­c­zonych pilotów, którzy chcieli latać z prezy­den­tem. Kap­i­tan nie może odmówić lotu, ale może, np. zachorować. To była kole­j­na cegła przyłożona do katas­tro­fy.
    Na lot do Smoleńs­ka w fotelu kap­i­tańskim zasi­adł więc pilot nieposi­ada­ją­cy w pełni uprawnień kap­i­tańs­kich jak stwierdz­iła komis­ja. Opowiem jak to jest w lini­ach lot­niczych. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symu­la­torze prze­ciąg­nie się nawet o jeden dzień kap­i­tan odmaw­ia lotu. Kap­i­tan odmówił lotu rano w słoneczny dzień do Wrocław­ia i z powrotem, bo zapom­ni­ano wyposażyć kokpit w ręczną, wyma­ganą instrukcją, latarkę. Ten młody kap­i­tan miał rację. W tym locie mogło np. nastąpić zadymie­nie kabiny i ta latar­ka ratowała­by wszys­tko – odczy­ty przyrządów. Składam Jego Mag­nif­i­cencji Rek­torowi Politech­ni­ki Rzes­zowskiej grat­u­lac­je. Ten młody pilot od Pana wyszedł, tak jak wielu innych. Dziś lata­ją oni jako kap­i­tanowie w najlep­szych lini­ach świa­ta. Uważam, że gdy­by tego młodego pilota Tu154 potrak­towano jak w cywili­zowanych społeczeńst­wach, to znaczy uszanowano jego kwal­i­fikac­je i decyz­je oraz pozostaw­iono kokpit zamknię­ty, to po otrzy­ma­niu stan­dar­d­owej infor­ma­cji o pogodzie z wieży kon­trol­nej smoleńskiego lot­niska i jeszcze bardziej nadzwycza­jnej i dodatkowej infor­ma­cji o godz. 08.24 że „warunk­ów do przyję­cia nie ma”, to kap­i­tan po stwierdze­niu, że na wysokoś­ci 100m nie widzi zie­mi i pasa, odle­ci­ał­by ma lot­nisko zapa­sowe lub postaw­ił samolot w krąg. Zgod­nie z instrukcją wykony­wa­nia lotów. I to jest cała wiedza. Jed­nak chci­wość, zarozu­mi­alst­wo i cynizm możnych poli­tyków zwyciężyły.
    Przed wejś­ciem pasażerów na pokład, hon­orem i przy­wile­jem kap­i­tana jest witanie najważniejszej oso­by wraz z małżonką, czyli pana Prezy­den­ta. Ode­brał ten przy­wilej kap­i­tanowi Dowód­ca Wojsk Lot­niczych – gen­er­ał Błasik. Po pros­tu pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniża­jące i podłe. Ja w takiej sytu­acji odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych którzy wiedzą o co idzie, zwłaszcza dla pilotów. Jest to kole­j­na cegła budu­ją­ca to nieszczęś­cie. Na 11 min­ut przed katas­trofą kap­i­tan otrzy­mu­je wiado­mość że “Pan Prezy­dent jeszcze nie pod­jął decyzji co robimy dalej”. To oburza­jące i par­al­iżu­jące oświad­cze­nie. To kap­i­tan ma wiedzieć, co robić i on decy­du­je! To on odpowia­da za życie wszys­t­kich na pokładzie, a nie pasażer, nawet najważniejszy! Kokpit winien być abso­lut­nie steryl­ny i tylko kap­i­tan może wydawać polece­nia. Tam był po pros­tu bała­gan. Nie wiado­mo było kto dowodz­ił, kap­i­tan nie był w stanie pozbyć się goś­ci (intruzów) z kokpitu, samolot pędz­ił do zie­mi, nic nie było widać poniżej nieprzekraczal­nych 100 m. Gen­er­ał, Dowód­ca Wojsk Lot­niczych zami­ast wrza­s­nąć w tym momen­cie „do góry!” nawet nie wyrzu­cił i nie uciszył intruzów – hor­ror. Pan min­is­ter Macierewicz z uporem twierdzi, że zało­ga zamierza­ła ode­jść na dru­gi krąg. Panie Min­istrze, już byli tak nisko że zadzi­ałała insta­lac­ja TAWS „Pull up, ter­rain ahead”. To par­al­iżu­ją­ca infor­ma­c­ja, każdy pilot naty­ch­mi­ast ucieka do góry, jeśli zdąży. A co robi zało­ga? Kap­i­tan wycisza syg­nal­iza­cję zmieni­a­jąc nastawy wysokoś­ciomierza barycznego, tym samym pozbaw­ia­jąc się wskaza­nia wysokoś­ci progu pasa – czyste samobójst­wo. Robi to po to, aby syg­nal­iza­c­ja przy dal­szym zniża­niu mu nie przeszkadza­ła! Chci­ał zobaczyć ziemię jak najszy­b­ciej przed minię­ciem radi­o­latarni. Po pros­tu na siłę chci­ał lądować. Nacis­ki na niego, niekoniecznie słowne, były niewyobrażal­nie moc­ne, tak aż uderzyli w ziemię 900 m od progu pasa. Dokład­nie jak przez kalkę w Mirosław­cu gdzie samolot CASA także uderzył 900 m przed pro­giem, taka sama pogo­da.
    Jed­nak infor­ma­c­ja od Prezy­den­ta nie była ostat­nim ani naj­moc­niejszym ciosem dla kap­i­tana. Najboleśniej ugodz­ił go kole­ga-kap­i­tan samolo­tu JAK40, który kilka­naś­cie min­ut wcześniej „spadł” na pas w odległoś­ci 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogo­da była już fatal­na i zniża­jąc się poniżej dopuszczal­nej wysokoś­ci 100 m ujrzał ziemię będąc już nad pasem. Nie zgłosił obow­iązu­jącej for­muły, że widzi pas i prosi o zgodę na lądowanie. Zro­bił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam przykład: pod­czas iden­ty­cznej pogody na Ten­ery­fie kap­i­tan B747 otrzy­mał zgodę z wieży na start i gdy się rozpędzał kap­i­tan drugiego B747 bez zgody wieży w kołował na środek pasa. Wynik – 862 oso­by spłonęły. Pasażerowie rej­su JAK40 win­ni wygrać ogromne odszkodowa­nia za naraże­nie ich życia. Otóż kap­i­tan Tu154 zapy­tał przez radio kolegę-kap­i­tana JAK40 o pogodę. Ten odpowiedzi­ał, cytu­ję: „Piz­dowa­ta, widać 200400 m, pod­stawa chmur 50 m, mnie się udało, możesz próbować”. To jest hanieb­ne. Życie Prezy­den­ta i pon­ad 90 innych osób to nie rosyjs­ka rulet­ka, albo się uda albo nie. Winien krzyknąć „Uciekaj jak najszy­b­ciej”. Ten kap­i­tan bry­lu­je ter­az na salonach pana min­is­tra Macierewicza i jest jego pupilem. Panie Min­istrze, różn­imy się, ja też mam swo­jego guru. Jest nim dr nauk tech­nicznych, emery­towany pułkown­ik pilot doświad­czal­ny Antoni Milkiewicz. Jako młody ofi­cer-inżynier brał udzi­ał w komisji bada­jącej katas­tro­fy naszych IŁ62. Mimo nacisków potężnego ZSRR udowod­nił winę pro­du­cen­ta sil­ników, naraża­jąc tym samym przyszłość swo­ją i swo­jej rodziny. Grat­u­lu­ję Panie Min­istrze pupi­la. Tak rodz­iła się katas­tro­fa smoleńs­ka, w której wybit­ny udzi­ał mieli poli­ty­cy karmią­cy nas kłamst­wa­mi. Poma­ga im kler, a szczegól­nie episkopat. Od sześ­ciu lat słyszę z ambon: „Żądamy prawdy”. A ta praw­da jest znana. Nasza znakomi­cie wyk­sz­tał­cona (poza­z­droś­cić może nam wiele państw) komis­ja bada­nia wypad­ków lot­niczych ogłosiła wyni­ki. Zapew­ni­am wszys­t­kich, gdy­by roz­pa­try­wała­by to najlep­sza amerykańs­ka komis­ja NTSB, to wynik był­by iden­ty­czny. Jedynie zdję­to by jakąkol­wiek odpowiedzial­ność z pra­cown­ików wieży , tak jak zro­bił to nasz sąd po katas­trofie w Mirosław­cu. Pon­ad­to dowiedzielibyśmy się o treś­ci rozmów braci tak przed katas­trofą jak i w locie do Azer­be­jdżanu.
    Z rozgłośni toruńskiej leje się rze­ka bzdur o katas­trofie, a „Najważniejszy” orzekł, że jej uczest­ni­cy byli „prowadzeni na spec­jalne zamor­dowanie”. To jest roz­pac­zli­wie chore. Biskup zamy­ka z błahych powodów nie wiado­mo na jak dłu­go nam, wiernym świą­tynię a nie potrafi zareagować, gdy na dru­gi dzień po tragedii, w środ­ku metropolii, najbardziej katolic­cy dzi­en­nikarze ogłasza­ją światu, że Ros­janie dobi­jali pasażerów. Do dziś nie ma nagany koś­cioła ani spros­towa­nia i przeprosin. Ja to ter­az robię – przepraszam Ros­jan. Każdego 10-tego dnia miesią­ca na czele z duchownym, z wiz­erunk­iem Chrys­tusa i Mat­ki Bożej, z flaga­mi nar­o­dowy­mi o napisach niewybred­nych i ubliża­ją­cych Prezy­den­towi Państ­wa i Pre­mierowi odby­wa­ją się par­tyjne wiece i mod­ły o wol­ną Pol­skę. Żad­nego bisku­pa to nie boli. Dzisi­aj upom­i­na­ją nas i nazy­wa­ją Tar­gow­iczana­mi. Już zrozu­mi­ałem nau­ki Koś­cioła. Służy temu, który więcej da lub więcej obieca. Gdzie jest biskup, który mówił „Najwięk­szą mądroś­cią jest umieć jed­noczyć – nie rozbi­jać”. Tego dzisiejsi pasterze katolic­cy nawet nie wspom­i­na­ją. Był to pry­mas Wyszyńs­ki.
    Najwięk­szym naszym wsty­dem jest zespół pana Macierewicza wraz z jego “pro­fe­so­ra­mi”. Otóż wszys­tkie komis­je świa­ta bada­jące katas­tro­fy lot­nicze zaczy­na­ją od anal­izy wyszkole­nia i przy­go­towa­nia zało­gi, ostat­niego wypoczynku, posiłku, sytu­acji w pra­cy, w domu i lotu od samego przy­go­towa­nia do star­tu. Panowie w zes­pole zaczy­nali od kole­jnego wybuchu wskazanego przez guru, tak jak­by samolot sam leci­ał. Prof. Nowaczyk oświad­czył, że samolot był wprowad­zony na zły pas. Panie pro­fe­sorze to nie Frank­furt lub Ams­ter­dam, w Smoleńsku jest tylko jeden pas! Dzi­wi się Pan, że zwol­niono go z Uni­w­er­syte­tu Mary­land, ja dzi­wię się, że Pana wogóle przyję­to. Nie wspom­nę już o parówkach i różnych puszkach. Pro­ponu­ję pro­fe­sorom przed następ­ny­mi docieka­ni­a­mi kupić godz­inę lotu na symu­la­torze z instruk­torem. Zapy­tać instruk­to­ra jak zachowu­ją się piloci po syg­nale „Pull up”. Pod­powiem naty­ch­mi­ast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza zało­ga? Gnała do zie­mi nadal, wyłącza­jąc syg­nal­iza­cję. Żal mi bard­zo rodzin ofi­ar po dwakroć. Za stratę blis­kich i za drwiny ze strony poli­tyków.
    Radz­iłbym, a szczegól­nie Pani poseł-mece­nas, zapy­tać pana Prezy­den­ta, pana Sasi­na, pana Łoz­ińskiego i innych, którzy byli najbliższy­mi dorad­ca­mi Prezy­den­ta: jaki dureń z ich otoczenia wymyślił lot­nisko Smoleńsk, stare, zde­wastowane, nieczynne od daw­na lot­nisko wojskowe mając w pobliżu dwa między­nar­o­dowe, cywilne, czynne i sprawne porty lot­nicze! Jaki skońc­zony dureń wsadz­ił do jed­nego samolo­tu tyle ważnych oso­bis­toś­ci, zami­ast rozlokować w trzech środ­kach trans­portu. I nie ubez­pieczył ich. Czy to też wina Tus­ka? Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego – spoko­jnego, śred­niej klasy urzęd­ni­ka. Zim­ny prysznic otrzy­małem wiec­zorem jak prezy­dent elekt zamel­dował swo­je­mu pier­wsze­mu sekre­tar­zowi wyko­nanie zada­nia. Wiedzi­ałem, że będziemy mieli dwóch prezy­den­tów: de jure i de fac­to . I tak pozostało. Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży i prezy­den­tów mocarstw. Poje­dync­zo, nie zbiorowo. Nasz Prezy­dent nie zagrażał niko­mu, nie miał armii z bronią nuk­learną. Nie był wybit­nym mężem stanu, tylko mężem wspani­ałej Pier­wszej Damy. Nie bywał zapraszany na salony poli­ty­czne świa­ta, ani sam nie zapraszał. Zginął przez cynizm najbliższych, ich chci­wość i głupotę. Stąd dzisi­aj ta żądza wyna­grodzenia mu przez staw­ian­ie pom­ników, nazwy placów i ulic, a może wkrótce i miast. Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sen­ty­ment do tego człowieka.
    Jerzy Grzędziel­s­ki
    Emery­towany kap­i­tan linii lot­niczych
    Pilot doświad­czal­ny samolo­towy i szy­bow­cowy
    Instruk­tor samolo­towy i szy­bow­cowy
    Inspek­tor Wyszkole­nia Lot­niczego
    Ofi­cer rez­er­wy Wojsk Lot­niczych
    Nalot w powi­etrzu pon­ad 25.000 godzin

    Reply
    • 20 września 2016 at 21:37
      Permalink

      Dzięku­ję! Ten tekst, to tekst pilota JG, który jest na moim blogu 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:43
    Permalink

    Dzien dobry,
    czy pami­eta­cie Panst­wo wypadek w Cav­alese (Dolomi­ty) w dniu 03.02.1998 roku? W wyniku prze­ciecia liny nos­nej kole­j­ki linowej przez amerykan­s­ki samolot wojskowy, o godzinie 15.13 smierc ponioslo wow­czas 20 osob (w tym dwo­je Polakow). Niewiel­ki , 4-miejs­cowy samolot przeci­na stalowa line, rozpi­eta na dlu­gosci pon­ad 2 km i leci dalej do bazy. Sred­ni­ca tej liny ma 5,5 cm, a jej odpornosc na zer­wanie wynosi pon­ad 357 ton. Nie dosc, ze prze­ci­eta zosta­je glow­na lina nos­na, to dodatkowo prze­ci­eta zosta­je takze ruchoma lina bal­as­towa (troche cien­sza). Nie wierze wiec w teorie o wply­wie brzoz­ki na katas­trofe w Smolen­sku. Inne sily dziala­ja przy sci­na­niu drze­wa (i to na pewnej wysokosci). POsciem­nial pan Marek Lenard, bo jest takie zapotrze­bowanie- tyle w tej spraw­ie.
    Dobrego dnia wszys­tkim log­icznie mys­la­cym!!

    Reply
      • 20 września 2016 at 21:41
        Permalink

        Dzięku­ję! I wszys­tko jasne! Zdarzenia nieporówny­walne!

        Reply
    • 20 września 2016 at 20:48
      Permalink

      logik jesteś osłem do kwadratu i tępym fanatykiem smoleńskim, albo niedouc­zonym pod­burza­czem. Nie będę się rozpisy­wał, powiem krótko, naucz się czy­tać i nie przeinaczaj fak­tów. Samolot w Dolomi­tach nie prze­ciął liny tylko ją zer­wał. Sko­ro jesteś taki mądry to powinieneś wiedzieć że lina sama się może zer­wać pod włas­nym ciężarem. I tyle w tema­cie logiku.

      Reply
      • 20 września 2016 at 21:46
        Permalink

        Dzięku­ję! Logik okazał się… niel­og­iczny ale to nie powód, by go wyzy­wać (nie cen­zu­ru­ję, bo logik to anon­im). Szanu­jmy się 😉

        Reply
      • 21 września 2016 at 13:46
        Permalink

        Tutaj aku­rat bym polem­i­zował. Lina do kole­jek linowych czy też do zaw­iesi w dźwigach itp. jest przyj­mowana na bazie obliczeń. Tak tak takie rzeczy się wylicza matem­aty­cznie. Przyj­mu­je się pole przekro­ju, siły oblicza się napręże­nia itd. itp. Tu nie ma żad­nego przy­pad­ku ani żad­nego cudu. Pod włas­nym ciężarem może się zer­wać gum­ka z majtek ale nie lina noś­na z kole­j­ki. Tak samo jak pro­jek­tu­je się pod­pory pod kole­j­ki (wys­tępu­ją na nich różne siły, poprzeczne, pio­nowe, momen­ty itd. itp.) tak samo oblicza się przekrój samej liny. A ter­az słow kil­ka do samego wypad­ku. Kon­strukc­ja myśli­w­ca (mającego z założe­nia być mega zwrot­nym, szy­bkim samolotem — czyt. duże prze­ciąże­nia) jest z założe­nia dużo dużo moc­niejsza od klasy­cznego samolo­tu pasażer­skiego. To tak troszkę jak samochód raj­dowy a miejs­ki. Niby podob­ne a jed­nak przy zderze­niu wolałbym siedzieć w raj­dowym. Ter­az jeszcze samo uderze­nie. Myśli­wiec mógł zer­wać linę state­cznikiem pio­nowym, mógł zahaczyć ele­mentem uzbro­je­nia w końcu mógł uderzyć skrzy­dłem ale nie końcem a blisko kadłu­ba gdzie jest dużo bardziej wytrzy­małe (porów­naj wielkoś­ci skrzy­deł obu maszyn). Każde z tych zahaczeń zer­wie linę a uszkodzi samolot min­i­mal­nie. Nie chcę tutaj wchodz­ić w dywa­gac­je o struk­turze drew­na i porów­nań ze stalą — siłę jaką lina jest w stanie prze­nieść jest siłą podłużną (roz­cią­ga­jącą) Tutaj mieliśmy przy­padek uderzenia czyli dynam­icznego ścię­cia (w górach zim­no więc stal jest mniej elasty­cz­na). Ogól­nie porów­nanie tego wypad­ku z Dolomitów z tym w Smoleńsku jest zbliże­nie chy­bione do porówny­wa­nia Smoleńs­ka ze swo­bod­nie opada­ją­cym na pustynie Boeingiem (filmik dostęp­ny na YT jak ktoś nie kojarzy) Niby samolot niby wypadek ale mają się jak Komis­ja Las­ka do Komisji Macierewicza. Jeden spec­jal­ista od katas­trof dru­gi ekspert od zamachów.

        Reply
        • 21 września 2016 at 14:47
          Permalink

          Dzięku­ję! Anal­iza dla laików… bard­zo dobra! Nie ma dwóch iden­ty­cznych wypad­ków czy katas­trof. Tak jak nie ma w Polsce porówny­wal­nych komisji 😉 Tu “Komis­ja”, tam “Katas­tro­fa Komisji” 😉

          Reply
    • 20 września 2016 at 20:58
      Permalink

      logik nie będę się tu rozpisy­wał powiem krótko, z ciebie logik uczony jak z antka. Zwracam ci uwagę kłam­co, w Dolom­i­nat samolot nie prze­ciął liny tylko ją zer­wał, a to jest różni­ca logiku. I jeszcze jed­no fachow­cu, może też wiesz kiedy lina się zer­wie pod włas­nym ciężarem?

      Reply
    • 20 września 2016 at 21:01
      Permalink

      Pisows­ki klam­co to nie maly samolot i nie 4 miejs­cowu a ma 4 osobowa zaloge !

      Reply
      • 20 września 2016 at 23:17
        Permalink

        Dzięku­ję! Zamknąć ryje pisows­cy i peows­cy kłam­cy!!! Tak chce­cie? Inter­net wszys­tko przyjmie… ale czy to jest przy­jemne? Daje Wam jakąkol­wiek satys­fakcję czy ulgę? Zami­ast nawza­jem nawalać się… epite­ta­mi, kłóć­cie się o swo­ją prawdę… argu­men­ta­mi 😉

        Reply
    • 20 września 2016 at 21:30
      Permalink

      Dzięku­ję! Logiku… popeł­ni­asz pod­sta­wowy błąd w swoim myśle­niu… log­iczny! Porównu­jesz zdarzenia nieporówny­walne… to tak jak byś chci­ał udowod­nić, że Titan­ic zatonął po zderze­niu z górą lodową a nie powinien, bo jak­iś tam żaglowiec też uderzył w górę lodową — jeszcze więk­szą — i popłynął dalej!

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:38
    Permalink

    Pro­ponu­je przeczy­tać anal­izę katas­tro­fy na tej stronce. Anal­iza przy­czynowo skutkowa łącznie z przy­go­towa­ni­a­mi. Coś w sty­lu Tuż przed tragedią. Pole­cam LINK

    Reply
    • 20 września 2016 at 19:45
      Permalink

      Dzięku­ję! Andrze­ju… ten tekst jest na moim blogu 😉 To tekst pilota Jerzego Grzędziel­skiego ale… źródeł nigdy dosyć 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:31
    Permalink

    Jeśli uderze­nie w drze­wo zdaniem “spec­jal­istów komisji smolen­skiej” nie było przy­czyną katas­tro­fy, to na lot­niskach sad­zono­by lasy…
    Na pasie lot­niska kazdy nawet drob­ny ele­ment moze byc przy­czy­na katas­tro­fy.
    To wie każdy … nawet laik.
    A argu­men­ty doświad­c­zonego pilota wskazu­ją na koniec prac komisji Macierewicza.
    Ta komis­ja kosz­tu­je podat­ników 3,6 mil­iona rocznie a będzie obdarować fi wyborów. To pali­wo PIS.

    Reply
    • 20 września 2016 at 19:26
      Permalink

      Dzięku­ję! No proszę… kobi­eta… nielot… a wie, że brzoza też może skró­cić lot samolo­tu 😉 Ja nie twierdzę, że tak było ale przyj­mu­ję i taką hipotezę 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:10
    Permalink

    Kole­jny oszołom-ekspert, który całą swo­ją wiedzę pod­piera iloś­cią wyla­tanych godzin — jak­by to miało cokol­wiek z tym wspól­nego. Od tego też zaczy­na cały swój wywód, no bo jak najproś­ciej wzbudz­ić w prze­cięt­nym pol­skim lemingu poczu­cie, że ma do czynienia z auto­ry­tetem w dziedzinie katas­trof lot­niczych? Nic prost­szego, napisać mu po pros­tu, że latało się samolotem 3k godzin :-))))). Idąc tym tok­iem rozu­mowa­nia, ja jako kierow­ca z 20letnim stażem za kółkiem, mając na kon­cie kil­ka tysię­cy godzin jazdy, okazu­je się, że mam na tyle kom­pe­tencji aby nazy­wać siebie ekspertem od wypad­ków dro­gowych! Naprawdę, szko­da mi ludzi, którzy czy­ta­jąc takie wynurzenia, przy­taku­ją swoi­mi pusty­mi główka­mi, ponoć wyk­sz­tał­cony­mi, nie są w stanie zre­flek­tować się w tak min­i­mal­nym stop­niu i wyciągnąć najprost­szych wniosków, że ów tekst jest jedynie bełkotem ukierunk­owanym prze­ci­wko pewne­mu obo­zowi poli­ty­czne­mu, a nie pro­fesjon­al­na eksper­tyzą popartą jakąkol­wiek wiedzą. Z drugiej strony, komu tu cokol­wiek tłu­maczyć, kiedy wszyscy w tym kra­ju są eksper­ta­mi od wszys­tkiego, prezy­den­tem może zostać elek­tryk a pre­mierem facet od mal­owa­nia kom­inów? Jaki naród, takie eli­ty.

    Reply
    • 20 września 2016 at 19:21
      Permalink

      Dzięku­ję! “Pro­fe­sorze Nicze” — Tekst rzec­zowy i ciekawy ale po co tyle jadu? Proszę tylko sobie uzmysłow­ić, że nie musi pan tego ani czy­tać, ani komen­tować! Dla mnie w tek­stach pilotów ważniejsze od para­metrów tech­nicznych lotu są infor­ma­c­je o specy­fice tego zawodu, które więcej mówią o wydarzeni­ach w Smoleńsku niż raporty komisji, czy to Millera, czy też Macierewicza 😉 Hm… a pan to nie z tego Nar­o­du?

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:08
    Permalink

    Witam.
    Zgadzam się w 100% z autorem tek­stu. Roz­maw­iałam po katas­trofie z wielo­ma pilota­mi i wszyscy mówili albo to samo albo podob­nie.
    Smutne jest to, że na wielkiej tragedii PiS robi show. Z całego ser­ca współczu­je rodzi­nom zmarłych i błagam aby dali już im w końcu pożeg­nać się z god­noś­cią ze zmarły­mi.

    Co do teorii wybuchu — oczy­wiś­cie, że był wybuch po spotka­niu samolo­tu z ziemią! Prze­cież doszło do spale­nia pozostałego pali­wa (tu pytanie ile mogło go być? Sądzę że wystar­cza­ją­co dużo aby wszys­tko wyle­ci­ało w powi­etrze!)

    Życzę autorom dożo samoza­parcia i mam nadzieje, że “siły wyższe” nie spowodu­ją zamknię­cia pro­filu.

    Reply
    • 20 września 2016 at 19:11
      Permalink

      Dzięku­ję! Pani Kasiu… co za kasandrycz­na wiz­ja 😉 Uważa pani, że służ­by spec­jalne mogą zamknąć mój pro­fil? Nie pomyślałem… a rzeczy­wiś­cie miałem już prob­le­my z blo­giem, gdy pisałem o Pro Civili i o służbach spec­jal­nych. Moją siłą wyższą… jesteś­cie Wy. Proszę o stałe wiz­y­ty i komen­tarze. Poz­draw­iam

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:08
    Permalink

    Przepraszam bard­zo, ale bedac zaafer­owany popel­nilem straszny blad. Ozy­wi­scie nie “Logana” a “Lenar­da”. Nie wiem skad mi sie to wzielo. Jeszcze raz przepraszam.

    Reply
    • 20 września 2016 at 19:03
      Permalink

      Dzięku­ję! Panie Pawle, naprawdę nie ma za co przepraszać… tylko ten się nie myli, kto nic nie pisze 😉 Przy­pom­i­nam swój błąd ortograficzny, który popełniłem na początku pisa­nia blogu… napisałem “muzg” i dopiero to zauważyłem, gdy tekst już był opub­likowany ;(

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:04
    Permalink

    Nie mogę wytrzy­mać i muszę sko­men­tować . Cały raport z bada­nia tej katas­tro­fy mam- wer­s­ja koń­cowa , przeczy­tałem go i jest “0” powodów by go pod­ważać odnośnie przy­czyn katas­tro­fy . Trze­ba być chorym na umyśle [ cynikiem , hipokry­tą , oszustem , kłam­cą , czuć się odpowiedzial­nym za to co się stało i dążyć do tego by się z tej odpowiedzial­noś­ci wybielić i zrzu­cić winę na żyją­cych ale prze­ci­wników poli­ty­cznych ] by szukać innych przy­czyn tej katas­tro­fy . To musi się zakończyć total­ną klęską . Już ponoć hangar nie wytrzy­mał testów mod­elu w skali 1:50 . Ciąg­nię­cie tego dalej to będzie trag­icz­na kome­dia.

    Reply
    • 20 września 2016 at 18:59
      Permalink

      Dzięku­ję! Janie… jak mus… to mus! Tylko zale­cam… spokój 😉 Ner­wy nic tu nie pomogą i proszę jed­nak innym dać pra­wo do “szuka­nia innych przy­czyn tej katas­tro­fy”. Ponoć mamy demokrację, w której rządzą­cy ma pra­wo “szukać innych przy­czyn tej katas­tro­fy” do cza­su, aż udowod­ni swo­ją wer­sję wydarzeń! Szoku­jące — dla mnie — jest fakt, że niek­tórzy z Polaków biorą film Smoleńsk za film… doku­men­tal­ny! Zaz­naczam, że ja jeszcze nie mam ostate­cznej wer­sji wydarzeń. Jeszcze się… waham 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 18:03
    Permalink

    Dopiero dzis trafilem na text p.Logana i Pan­s­ki blog. Jestem laikiem jezeli chodzi o pilotarz, milos­nikiem lata­nia jako pasaz­er tylko, ale dla zdrowo mys­lacego, przy­toc­zona tu teo­ria, a wlas­ci­wie praw­da, jest oczy­wista. Byla oczy­wista juz po pier­wszych pub­likac­jach tresci z “czarnych skrzynek”. I tyle w tema­cie.
    Opinie twor­cow teorii spiskowych trak­tu­je jako dobra, acz nieste­ty szkodli­wa, zabawe. Tak jak Pan napisal, wdawanie sie w dyskus­je z idio­ta, doprowadza do tego, ze sam nie wiesz kiedy osi­a­gasz jego poziom.
    Dzieku­je Panu Loganowi i Panu, za mery­to­ryczne i tresci­we porusze­nie tem­atu.
    Poz­draw­iam

    Reply
    • 20 września 2016 at 18:49
      Permalink

      Dzięku­ję! Miód na skołatane serce 😉 Już miałem wąt­pli­woś­ci, czy ja… nie postradałem zmysłów. Przy­wraca mi Pan pewność, że mogę się dalej zal­iczać do tych… nor­mal­nych 😉 Poz­draw­iam serdecznie i proszę o stałe wiz­y­ty i komen­tarze. Rozsąd­nych ludzi Pol­s­ka potrze­bu­je… wbrew pozorom!

      Reply
  • 20 września 2016 at 16:40
    Permalink

    Lądowanie “za wszelką cenę” dało niespodziewane owoce. Pozostała frus­trac­ja do gorszego sor­tu. Poz­draw­iam

    Reply
    • 20 września 2016 at 16:43
      Permalink

      Dzięku­ję! Ja bym to inaczej określił ale to kwes­t­ia… indy­wid­u­al­na 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 15:20
    Permalink

    Panie Stanisław­ie , Wiel­ki sza­cun dla Pana !!! Ale proszę niech Pan nie dysku­tu­je z dyle­tan­ta­mi i pseu­do chrześ­ci­jana­mi którzy przy­czyny loku­ją w absurdal­nych miejs­cach,.
    Poz­draw­iam serdecznie z nadzieją, że praw­da w końcu zwycięży.

    Reply
    • 20 września 2016 at 15:53
      Permalink

      Dzięku­ję! Jestem w szoku, że w masie kry­ty­ki doczekałem się wresz­cie uzna­nia mojej postawy w dąże­niu… ku prawdzie 😉 Gdy­by jeszcze tak napisał Pan to, pod prawdzi­wym imie­niem i nazwiskiem to radość moja nie miała­by granic! Ponieważ wielu z czytel­ników uzna Pana tekst za… mój włas­ny ;( No i proszę o zmi­anę nic­ka, bo “emeryt” to mój stały komen­ta­tor — od jakiegoś cza­su — a po IP widzę, że Pan to nie On 😉 Poz­draw­iam równie serdecznie z nadzieją, że praw­da zwycięży także w spraw­ie tragedii smoleńskiej.

      Reply
      • 20 września 2016 at 17:54
        Permalink

        Ja też jestem emery­tem ale myślą­cym co praw­da, ja jako były, z wielką uwagą przeczy­tałem artykuł pilota i całkowicie się z tym zgadzam wiem jaką presję wyt­warza­ją przełożeni mam za sobą 28lat pra­cy i odpowied­ni stopień, jed­ny­mi słowy doświad­czenia są. Popier­am Pana i życzę wytr­wałoś­ci i grubej skóry

        Reply
        • 20 września 2016 at 18:45
          Permalink

          Dzięku­ję! Myślę, że wszyscy emeryci… myślą 😉 Jed­nym przy­chodzi to łatwiej, innym trud­niej… tak jak każde­mu człowiekowi 😉

          Reply
  • 20 września 2016 at 14:42
    Permalink

    Zapła­cili mu za wprowadze­nie ludzi w błąd. Prze­cież to oczy­wiste ‚że to był zamach i to bard­zo spry­t­nie przyszykowany wszys­tko zaczęło się po kradzieży księży­ca. Jarosław zamknął się w sobie i odsunął od społeczeńst­wa gniew w nim naras­tał. mijały lata nien­aw­iść się rozwi­jała w końcu nadarzyła się okaz­ja by prze­jąć kon­t­role nad państ­wem. Z mis­ją wyruszył najbardziej zau­fany zabój­ca kot kryp­ton­im Ste­fan i jak widać spisał się sierś­ci­uch…

    Reply
    • 20 września 2016 at 15:43
      Permalink

      Dzięku­ję! Kur­cza­ki, gdy­bym nie był real­istą, to uznałbym Twój wpis “kocie Mietku” za telepaty­czny! Dzisi­aj idąc po Olsz­tynie rozmyślałem, w którym momen­cie Ros­ja pod­jęła decyzję o zabi­ciu LK i uwierz mi, że też pomyślałem o “kradzieży księży­ca”! Jak Boga kocham! Jeżeli kłamię to… niech nie dożyję jutra 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 11:26
    Permalink

    Nic dodać, nic ująć. Przy­czyn katas­tro­fy opisane przez Mar­ka potwierdzi każdy pilot. Zasady aero­dy­nami­ki doty­czą każdego samolo­tu i tylko igno­ran­ci mogą snuć dyrdy­mały na poziomie Macirewicza.

    Reply
    • 20 września 2016 at 12:09
      Permalink

      Dzięku­ję! Tys praw­da! Pilota poz­draw­ia… nielot 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 11:05
    Permalink

    Przez brzozę samolot rozle­ci­ał się w powi­etrzu na kawałki,bzdury.

    Reply
    • 20 września 2016 at 12:07
      Permalink

      Dzięku­ję! Goś­ciu — naucz się czy­tać ze zrozu­mie­niem a później pisz… inaczej się kom­pro­mi­tu­jesz 😉 Poz­draw­iam

      Reply
    • 20 września 2016 at 13:10
      Permalink

      Rozpędż się do 250km/h i pie.…nij w brzózkę, a potem oga­r­nij się…

      Reply
      • 20 września 2016 at 13:14
        Permalink

        Dzięku­ję! Rozu­miem, że ty już to zro­biłeś! Jak widać nie poskutkowało 😉

        Reply
  • 20 września 2016 at 09:43
    Permalink

    Fak­ty­cznie-zarówno autor tekś­cidła jak i ten niby pilot komen­tu­ją­cy to razem pod pachę i skoka­mi do Tworek Tam wasze miejsce

    Reply
    • 20 września 2016 at 10:10
      Permalink

      Dzięku­ję! Proszę o więcej szczegółów! Dobrze tam Was karmią i trak­tu­ją? A red bull ser­wu­ją do każdego posiłku? Sądząc po nicku ty jesteś cały czas podłąc­zony pod kro­plówkę z … bul bul-em. Poz­draw­iam 😉

      Reply
      • 20 września 2016 at 18:33
        Permalink

        Tak czy­tam komen­tarze… i już rozu­miem tą teorię spiskowa. Bo było tak:
        W 1989 r. Ros­janie zasadzili Brzozy koło lot­niska (aby zdążyły urosnąć).
        Potem jak­iś szpieg spowodował aby Głowa Państ­wa oraz inni przed­staw­iciele RP wsiedli do jed­nego samolo­tu. Nieste­ty pogo­da był ład­na, więc armia rosyjs­kich żołnierzy sprowadz­iła spec­jal­nie maszyny do robi­enia mgły i tym sprzętem rozprowadz­iła sztuczną mgłę — co im się bard­zo dobrze udało. Aby zamach na pewno się udał, to w samolocie umiejs­cowiono bom­by, które detonowały się tuż przed lądowaniem. Nie było sły­chać wybuchu bo nastąpił on dokład­nie w momen­cie trafienia przez skrzy­dło samolo­tu Brzozy- co było dokład­nie wylic­zone.
        Mając na uwadze powagę sytu­acji, moż­na śmi­ało porów­nać wybuch samolo­tu do roz­go­towanych parówek . Moż­na też śmi­ało powiedzieć, że baki na pali­wo tak łat­wo by nie wybuchły bo prze­cież zan­im jajko w gotowa­niu się “rozwali” to trze­ba dużo więcej cza­su niż te sekundy jak w przy­pad­ku Tupole­wa.
        Czy o czymś zapom­ni­ałam?

        Reply
        • 20 września 2016 at 19:35
          Permalink

          Dzięku­ję! Pani Kasiu… zaczy­nam pode­jrze­wać, że jed­nak te tek­sty pisze oso­ba, która “ma jaja” 😉 Chy­ba wyłazi ze mnie… sek­sista ;( I temu służą moje wpisy i komen­tarze, by ludzie “zrozu­mieli” oby­d­wie teorie spiskowe i tą o “żelaznej brzozie” i tą o “zamachu”. Coraz bardziej skła­ni­am się do teorii łączącej obie teorie! Ale o tym będzie w moim rapor­cie. Zapraszam do dal­szych wiz­yt i do komen­towa­nia. W kupie… siła 😉

          Reply
          • 21 września 2016 at 16:29
            Permalink

            Panie Stanisław­ie. Oczy­wiś­cie, że mam “jaja” i to duże 😀 cho­ci­aż jestem w 100% Kobi­etą o czym może zaświad­czyć mój Mąż Adam i Synek Kubuś.
            Co do katas­tro­fy. Pomi­ja­jąc fakt (bez sprzeczny) , że jest ona główną ideą PiS…
            Z wielkim smutkiem zauważam, że więk­szość elek­toratu Kaczyńskiego musi z kimś wal­czyć i kogoś nien­aw­idz­ić. Oni nie potrafią inaczej żyć. Trze­ba szukać win­nych, gdzie ich nie ma. Znamy już z his­torii jed­nego takiego psy­chopatę :” Daj­cie mi człowieka, zna­jdę para­graf”.
            Mam ochotę wyjść na ulicę i krzy­czeć: “ludzie! Opanu­j­cie się!”. Zami­ast wydawać wielkie pieniądze na kole­jne komis­je śled­cze, daj­cie je na domy dziec­ka, hos­pic­ja i td… Tam gdzie są one najbardziej potrzeb­ne.
            Podob­no więk­szość wyz­naw­ców Kaczyńskiego to Chrześ­ci­janie, Katol­i­cy!
            Czego Was uczy Bib­lia? Miłoś­ci, zrozu­mienia, wybacza­nia! Czy Wy nie zna­cie 10 przykazań?! Czy może już wyz­na­je­cie inną nową religię? “Kochaj Kaczyńskiego jak siebie samego”, ” Pamię­taj aby dzień świę­ty spędz­ić z Kaczyńskim” ” ” Nie miej innych Bogów przed Kaczyńskim” “Nie zabi­jaj, chy­ba że nie są wyz­naw­ca­mi Kaczyńskiego”, “Nie cud­zołóż, chy­ba że z Kaczyńskim” ” Nie będziesz brał imienia Kaczyńskiego swego na darem­no ” “Czcij Kaczyńskiego swego” “Nie krad­nij, chy­ba że dla Kaczyńskiego”

            Poz­draw­iam serdecznie Katarzy­na Dudz­ińs­ka (też miej­cie JAJA i się pod­pisz­cie 🙂 — w szczegól­noś­ci się tyczy wyz­naw­ców teorii zamachu.)

            Reply
            • 21 września 2016 at 17:48
              Permalink

              Dzięku­ję! Pani Katarzyno… odezwę się na face­booku 😉

              Reply
    • 20 września 2016 at 11:29
      Permalink

      Bul bul 🙂 .… mniej piwka.

      Reply
      • 20 września 2016 at 12:12
        Permalink

        Dzięku­ję! Super pod­powiedź! Wtedy może tej toc­zonej… pian­ki też będzie mniej 😉

        Reply
    • 20 września 2016 at 14:48
      Permalink

      Ten pilot ma całkowi­ta rację.Nie obrażaj człowieka zwłaszcza że pisze pod swoim nazwiskiem a ty pod jakąś tam ksy­wa z piwiarni gmin­nej pewnie…

      Reply
      • 20 września 2016 at 15:44
        Permalink

        Dzięku­ję! No widzę, że ktoś sta­je… po mojej stron­ie! Pole­cam logowanie się przez face­booka 😉

        Reply
  • 20 września 2016 at 08:15
    Permalink

    Tak cpt. Lenart jak i cpt. Grzędziel­s­ki opisali przy­czyny wypad­ku. Nieste­ty zaw­inił cpt. Pro­ta­siuk nie chci­ał obronić swo­jej dupy. Jestem emery­towanym naw­iga­torem LOTu z nalotem 11000h. Poz­draw­iam wye­dukowanych ludzi.

    Reply
    • 20 września 2016 at 09:14
      Permalink

      Dzięku­ję! Krótko, treś­ci­wie i… cel­nie! Tak jak w Policji… stra­ch o dupę par­al­iżu­je rozum i rozsądne dzi­ałanie! Casus — ofi­cer, komen­dant i przestęp­ca w jed­nym, którego nie moż­na odspawać od stoł­ka 😉

      Reply
  • 20 września 2016 at 05:58
    Permalink

    Bra­wo! Mam ogrom­ny sza­cunek do ludzi którzy mają wiedzę lot­niczą i potrafią a raczej mają odwagę napisać jak prze­b­ie­gał koń­cowy lot tego samolotu.Antoni M ma inną wiedzę ale z pewnoś­cią nie lot­niczą, doczekaliśmy cza­sów gdzie aptekarz ma taką władze. Sza­cunek raz jeszcze a idio­ta­mi proszę się nie prze­j­mować, zawsze będzie taki Antoni który ma swo­ją wiz­ję, z tą chorobą nie da się wygrać moż­na tylko współczuć i czekać kiedy się włas­ną ręką z… e.pozdrawiam i czekam na inne pana opinie.

    Reply
    • 20 września 2016 at 08:55
      Permalink

      Dzięku­ję! Dokład­nie… aptekarz rządzi wojskiem, logistyk refor­mu­je spraw­iedli­wość itd. itp… grunt, że to… kole­siem 😉

      Reply
    • 20 września 2016 at 12:14
      Permalink

      Nawet nie aptekarz tylko pomoc­nik aptekars­ki bo nie ukończył far­ma­cji! Zwykły “lejek” we wszys­t­kich dziedz­i­nach!

      Reply
      • 20 września 2016 at 12:22
        Permalink

        Dzięku­ję! Ciekawe określe­nie “lejek”. To slang far­ma­ceutów? 😉

        Reply
          • 21 września 2016 at 23:45
            Permalink

            Dzięku­ję! I stała się… jas­ność 😉

            Reply
  • 20 września 2016 at 02:47
    Permalink

    Moim zdaniem to Jarek namaw­ial bra­ta na lad­owanie pare min­ut przed katas­tro­fa i teo­ria spiskowa ze to zamach uknu­ta przez Macierewicza spraw­ila ze uspokoil on swo­je sum­ie­nie i moze zyc z tym dalej. Macierewicz kto­ry byl w Smolen­sku ale nawet nie pofaty­gow­al sie zeby zobaczyc co sie sta­lo ter­az na tej swo­jej teorii zbiera prof­i­ty poli­ty­czne i jest drugim czlowiekiem w PIS powodzenia.

    Reply
    • 20 września 2016 at 08:52
      Permalink

      Dzięku­ję! Taka praw­da jest popar­ta tylko… logiką — jak na razie 😉

      Reply
  • 19 września 2016 at 22:52
    Permalink

    Zła­mano dwa para­grafy: Instrukcję HEAD, która wyraźnie zabra­nia orga­ni­za­cji lotów na nieist­niejące lot­niska (a takim jest Sjew­iernyj) oraz PL2007 która zabra­nia lotów z pasażera­mi w trud­nych warunk­ach (burza, grad, mgła). Nie wol­no było lecieć do Smoleńs­ka ale naszym vipom nie chci­ało się tłuc tył­ka z Bri­ańs­ka. Potem pod­pisu­ję się ręka­mi i noga­mi pod autorem.

    Reply
    • 19 września 2016 at 23:20
      Permalink

      Dzięku­ję! Jeżeli to pewne… to przy­na­jm­niej ten kto wiedzi­ał, że to lot­nisko jest “nieist­niejące” powinien beknąć za swo­ją decyzję o locie w to miejsce… nie? Jeżeli chodzi o mgłę, to chy­ba przed wylotem nie wiedzieli, że tam jest… a jak dole­cieli to nie powin­ni lądować! Tak? No ale za ten błąd piloci i pasażerowie już zapła­cili najwyższą karę!

      Reply
      • 19 września 2016 at 23:45
        Permalink

        Zapy­tano mnie czy ogląd­nę film Smoleńsk. Ogląd­nę pod dwoma warunk­a­mi: film będzie dostęp­ny za dar­mo oraz będzie miał dub­bing węgier­s­ki. A co z następ­ny­mi częś­ci­a­mi? Sugeru­ję zobaczyć film z Kirkiem Dou­glasem “Final Count­down” z 1980 roku i z jego pointą. Moja wer­s­ja była by taka, że Anto­nio zosta­je tele­por­towany do Tupole­wa na 30 min przed lądowaniem. Wpa­da w his­ter­ię, wszczy­na bur­dę, część pasażerów bierze jego stronę. Aby uniknąć skan­dalu zało­ga i “główny pasażer” decy­du­ją się wracać do Warsza­wy. Anto­nio zosta­je osad­zony w odosob­nie­niu. Hap­py end.

        Reply
        • 20 września 2016 at 00:02
          Permalink

          Dzięku­ję! Sce­nar­iuszy na następ­ne częś­ci Smoleńs­ka pewnie pow­stanie jeszcze mul­tum. Ja mam pomysł na 96 filmów, każdy z innym głównym bohaterem i każdy z innych hap­py endem 😉 Zna­jdą się role dla aktorów pokro­ju Ban­derasa i Sharon Stone… o Jasiu Fasoli też pamię­tam 😉 Kłopot tylko ze… spon­sorem 😉

          Reply
        • 20 września 2016 at 08:49
          Permalink

          Dzięku­ję! A jak nie wiedzieli to też należy się kara za… niewiedzę 😉

          Reply
  • 19 września 2016 at 21:37
    Permalink

    Nie jestem ekspertem od lądowań i nie chcę nim być bo tych w ostat­nich lat­ach narosło nam jak grzy­bów po deszczu ale przy­pom­nieć warto jaka była sytu­ac­ja pod­czas lotu Lecha do Gruzji i jakie były kon­sek­wenc­je odmowy lądowa­nia w zagrożonym walka­mi rejonie

    Reply
    • 19 września 2016 at 21:43
      Permalink

      Dzięku­ję! Troszkę Two­je uwa­gi są spóźnione 😉 O locie do Gruzji jest w tych dwóch tek­stach pilotów i komen­tarzach już… kupa infor­ma­cji 😉

      Reply
    • 19 września 2016 at 19:59
      Permalink

      Dzięku­ję! Fotografie… tak bez buzi lub życzeń pocałowa­nia się w d…? Przeczy­tałem i poczekam z opinią aż doku­men­ty, które czy­tał ten szpieg, ujrzą światło dzi­enne, czyli się tego nie doczekam 😉 Ofi­cer wywiadu może mówić wszys­tko… i tak wie, że jego rewelac­je nie zostaną zwery­fikowane. Co powie, to tylko kwes­t­ia… wysokoś­ci wyna­grodzenia 😉

      Reply
    • 19 września 2016 at 21:01
      Permalink

      +++++++++++++++++++++++ inne spo­jrze­nie na zdarzenia lotu do Smoleńs­ka,…
      Bogus­law Dylews­ki Zakładam, że nie było niczy­jej, żad­nej decyzji o locie na zapa­sowe lot­nisko ! Gdy­by pilot samodziel­nie decy­dował co robić z tak ważnym “towarem” …- wykon­ał­by zniżanie do wysokoś­ci 100 m /bo ma takie dopuszcze­nie !/ i na tej wysokoś­ci starał­by się zobaczyć pas, 2 światła reflek­torów lot­niczych ustaw­ionych by świeciły w kierunku na samolot ustaw­ione na początku pasa. Szukanie widocznoś­ci pasa lądowa­nia w tak sil­nej mgle — widać poniżej 400! m., możli­we do odległoś­ci 1500 m ! Gdy­by nie znalazł, nie zobaczył świateł ani pasa… pod­jął­by samodziel­nie decyzję i odle­ci­ał­by na inne lot­nisko, gdzie pogo­da poz­woliła­by bez­piecznie lądować !!! Fak­ty : samolot był sprawny, zniżał się poniżej 100 m !!!… to jest przestępst­wo pilota !!!, wbrew przepi­som, naraże­nie pasażerów na niebez­pieczeńst­wo !!! takie czyn­noś­ci pilot mógł wykon­ać tylko pod naciskiem, nawet niemym polece­niem przełożonego… a było tam 2 …PREZYDENT I DOWÓDCA WOJSK LOTNICZYCH GEN BŁASIK ! .… SĄ ZAREJESTROWANE, NIECZYTELNE POLECENIA O LĄDOWANIU DO SKUTKU !!! Pow­sta­je pytanie ?… KTO????, mógł wejść do kabiny pilotów i prowadz­ić takie sug­estie ?.… kel­ner­ka ?, stew­ardessa ?. prezy­dent ?.…taką osobą wpuszc­zoną, sugerującą…obserwującą zniżanie, zna­jącą się na pilotażu…mógł być tylko jeden obec­ny tam pilot !!! gen, Błasik !!! Tu nie są potrzeb­ne potwierd­zone, przyp­isane polece­nia !!! zaprzecze­nie innych wari­antów, wskazu­je jedyne możli­we rozwiązanie !!! to też jest dowód ! a wyni­ka z potrze­by dostar­czenia del­e­gacji PREZYDENTA na wiec w Smoleńsku. Gdy­by samolot został przekierowany nawet na lot­nisko z dobrą pogodą w odległoś­ci 50–200 km to del­e­gac­ja nie miała­by przy­go­towanego trans­portu lądowego dla 90 osób, nie moż­na by dostar­czyć jej na czas na wiec !!!… pomysł udzi­ału w zaplanowanej uroczystości…nie był­by możli­wy… stąd jedy­na możli­wa.… nieste­ty nieprze­myślana decyz­ja zespołu PREZYDENTA.… to lądowanie za wszelką cenę ! Inne oso­by, wyposaże­nie, kierown­ik i naw­iga­tor na lotnisku.…nic nie mogli zro­bić !!! a trze­ba wspom­nieć o tele­fon­icznej roz­mowie w trak­cie przelo­tu 2 kac­zorów… decy­den­ta Jar­ka i Prezy­den­ta Lesz­ka !…nikt tego wogóle nie rusza !… a roz­mowa musi­ała doty­czyć — co robić ?.…

      Reply
      • 19 września 2016 at 21:23
        Permalink

        Dzięku­ję! Sza­cun Bogusław­ie, że jeszcze panu się chce pisać! Wywody bard­zo log­iczne ale co pan odpowie zwolen­nikom zamachu i roz­er­wa­nia samolo­tu na strzępy jeszcze pod­czas lotu, tuż przed zahacze­niem o brzozę? Co pod­powia­da logi­ka?

        Reply
        • 19 września 2016 at 22:14
          Permalink

          to niere­alne, gdy­by były wybuchy… samolot został­by rozrzu­cony na torze lotu w odpowied­nim ksz­tał­cie rozrzu­ca­jąc frag­men­ty… utra­ta skrzy­dła po zderze­niu z brzozą… nadała samolo­towi obrót, ślizg może wybuch pali­wa… to jest bez znaczenia ! ZASADNICZĄ PRZYCZYNĄ BYŁO ZNIŻENIE PONIŻEJ 100 M, ( tego nie mogli zro­bić! ) ZDERZENIE Z ZIEMIĄ z nagranych rozmów wyni­ka wymusze­nie, pró­ba lądowa­nia ze zła­maniem zasad bez­pieczeńst­wa lata­nia.… nie wierzę, ze pilot wykony­wał to z włas­nej woli ! 🙂 .…DKL, inne… nie mogły mieć wpły­wu na zderze­nie sprawnego samolo­tu którym sterował pilot Pis prowadzi obłud­ną grę…

          Reply
          • 19 września 2016 at 22:32
            Permalink

            Dzięku­ję! Ciekawe… a kim pan jest z zawodu? Skąd zna­jo­mość zachowa­nia się samolo­tu po… zderze­niu z brzozą? Czy taka brzoza, nawet stalowa 😉 mogła — pana zdaniem — być ostate­cznym “gwoździem do trum­ny’? Bez zahaczenia o brzozę odes­zli by na następ­ny krąg?

            Reply
          • 19 września 2016 at 23:32
            Permalink

            DKL lot­niska, pilot JAK 40…mogli inten­sy­wniej wyraz­ić, zabronić pode­jś­cia do lądowa­nia… DECYZJA NALEŻAŁA DO PILOTA, MOŻE POWSTAŁO OKNO I SPRZYJAJĄCE WARUNKI DO LĄDOWANIA… JEŻELI BYŁY TAKIE ZALECENIA.… WSZYSTKO OK.… ALE TYLKO DO 100 M !…MOŻE 80…? ! I ODEJŚCIE… TU JEST PRZYCZYNA !

            Reply
            • 19 września 2016 at 23:39
              Permalink

              Dzięku­ję! Bogusław­ie, od ilu metrów ode­jś­cie przes­ta­je — takim samolotem — być możli­we? Jesteś pilotem czy tylko znasz tem­at teo­re­ty­cznie?

              Reply
    • 19 września 2016 at 21:22
      Permalink

      ty sie (cen­zu­ra KP) czy jestes taki (cen­zu­ra KP) od urodzenia?

      Reply
      • 19 września 2016 at 21:41
        Permalink

        Dzięku­ję! W sum­ie nawet nie jestem pewien, czy to zdanie “Jerzego” doty­czy auto­ra wpisu, mnie czy “fotografa” ale tak czy siak… już pisałem… z obrażaniem wynocha na face­book 😉

        Reply
    • 19 września 2016 at 23:55
      Permalink

      Dzi­wię się tym poglą­dom, i tym tutaj pseu­do eksper­tom, jak­by dopiero co na świat przys­zli, katas­tro­fa miała miejsce w określonych okolicznoś­ci­ach tj. dzi­wnie rozdzielonych wiz­yt, którym towarzyszył sztuczny spór, Prezy­dent Kaczyńs­ki był śmiertel­nym wro­giem Puti­na, ponieważ pokrzyżował plan Puti­na zagar­nię­cia Gruzji; link przeszkadzał w pełnym dojś­ciu do władzy Tus­ka (PO), i późniejsza radość gdy to się udało; link pewność Komorowskiego pow­iązanego z WSI, że Kaczyńskiego da się sprząt­nąć; link

      Reply
      • 20 września 2016 at 00:12
        Permalink

        Dzięku­ję! Mirosław­ie, jak bierzesz za fakt, prymi­ty­wny mon­taż wypowiedzi Komorowskiego (ostat­ni link) to jesteś bardziej nai­wny od mojej 3 let­niej wnucz­ki 😉 Od razu mówię… Komorowskiego nie lubię bardziej od… Dudy, o czym możesz się przekon­ać czy­ta­jąc wpis Komorows­ki w miejs­cu odosob­nienia 😉

        Reply
      • 21 września 2016 at 23:23
        Permalink

        tiaaaa. A świs­tak siedzi i zaw­i­ja w sre­ber­ka.

        Reply
        • 21 września 2016 at 23:46
          Permalink

          Dzięku­ję! Oj napracu­je się ten świs­tak przy tej tragedii 😉

          Reply
  • 19 września 2016 at 19:19
    Permalink

    Masakra. Pytanie o rozbi­cie samolo­tu na tyle kawalkow wystar­czy zkwitowac fak­tem np innego rozbitego samolo­tu 149 pasaz­era­mi i pilotem samobo­j­ca tam tez nie bylo czego zbier­ac. Ale pewnie jak od wszys­t­kich uslysze ze to inna sytu­ac­ja byla. Ja tylko sie pytam po co bylo zabi­jac prezy­den­ta kto­ry w spraw­ie Pol­s­ki moze sobie tylko wetowac? I na 100% przy jego son­da­zowym popar­ciu za kil­ka miesiecy przestal­by byc prezy­den­tem ? No ale coz … Co do pod­komisji no coz sko­ro tak bard­zo chca zbadac sprawe nie moga tego robiv za 500 zl miesiecznie i to z kieszeni Jar­ka albo par­ti PiS musza to robic z mojej kieszeni ? Katas­tro­fa byla 6 lat temu dajmy tym bied­nym ludzia spoczywac w poko­ju nic im zycia nie przy­wro­ci

    Reply
    • 19 września 2016 at 19:52
      Permalink

      Dzięku­ję! I znów zdanie, którego w swoich rozważa­ni­ach doty­chczas nie brałem pod uwagę! “I na 100% przy jego son­dażowym popar­ciu za kil­ka miesię­cy przes­tał­by być prezy­den­tem?” Log­iczne? Dla mnie więcej wnosi do sprawy niż twierdze­nie, że LK zagrażał intere­som Rosji 😉 Kiedy Ros­ja bała się Pola­ka? Pił­sud­skiego?

      Reply
    • 20 września 2016 at 14:56
      Permalink

      Po lekutku.
      Ter­az jeszcze to mielone które z nich zostało proku­ra­torzy będą roz­marowywać żeby znaleść pocis­ki z kałacha. No i Gosiews­ka naresz­cie będzie mogła reszt­ki męża wcis­nąć w spod­nie.

      Reply
      • 20 września 2016 at 15:46
        Permalink

        Dzięku­ję! Trochę to… makabryczne ale dopuszczam w ramach tol­er­ancji 😉

        Reply
    • 1 listopada 2016 at 16:45
      Permalink

      Kieszeń Jar­ka i PIS to nieste­ty kieszeń wypchana kasą z podatków 🙂

      Reply
      • 1 listopada 2016 at 21:17
        Permalink

        Dzięku­ję! Pisząc w skró­cie: kieszeń państ­wowa to NASZA kieszeń 😉

        Reply
  • 19 września 2016 at 17:19
    Permalink

    Bra­wo Panie Olsz­tyn. Ale tu juz nic nie pomoże, Twor­ki, Kobierzyn i inne osrod­ki “szkole­niowe” dla pod­komisji juz zarerz­er­wowane. Proszę sie nie pod­dawac!

    Reply
    • 19 września 2016 at 19:09
      Permalink

      Dzięku­ję! A cóż ja bied­ny mogę? Prze­cież nawet jeszcze nie wyraz­iłem pub­licznie swo­jej opinii o przy­czy­nach tragedii smoleńskiej! Pub­liku­ję w tej spraw­ie tek­sty innych osób i moderu­je dyskusję 😉 O Prawdę… nie tylko w tej spraw­ie będę wal­czył do… ostat­niego tch­nienia 😉

      Reply
  • 19 września 2016 at 16:38
    Permalink

    To sobie obe­jrzyj… (cen­zu­ra KP) eksper­cie. link

    Reply
    • 19 września 2016 at 16:53
      Permalink

      Dzięku­ję! Widzę, że “Sin­n­gel” to kole­jny pilot obsrywacz, którego mózg musi się wypróżnić na każdym por­talu. Poz­draw­iam

      Reply
    • 20 września 2016 at 00:32
      Permalink

      Obe­jrza­łem, lądowali na nieczyn­nym pasie, nie zdążyli wyhamować wyjechali ok 200 m poza pas w krza­ki i młode drze­wa, o czym mówi komen­tarz do mate­ri­ału. Nie wystar­czy wrzu­cić cokol­wiek w tema­cie, warto cza­sem posłuchać ( ze zrozu­mie­niem tek­stu) tego co mówią w komen­tarzach.

      Reply
      • 20 września 2016 at 01:02
        Permalink

        Dzięku­ję! Oczy­wiś­cie… ja też obe­jrza­łem… i się potwierdza, to wer­s­ja lasu… krza­cza­stego 😉 Ta sytu­ac­ja o niczym nie mówi, w spraw­ie tragedii smoleńskiej.

        Reply
    • 21 września 2016 at 07:26
      Permalink

      Szanowny panie Sin­n­gel, albo pan nie oglą­dał tego fil­mu na youtubie, albo pan nie zna ang­iel­skiego. Proszę posłuchać co mówi pilot (2:05): “…there were bush­es not trees. At that point we knew for sure we gonna be safe”! (luźne tłu­macze­nie:”.. tam były krza­ki, a nie drze­wa. W tym momen­cie zrozu­mieliśmy, ze będziemy bez­pieczni”).
      Człowiek umieszcza­ją­cy ten film na youtube fałszy­wie zaty­tułował!: “Awaryjne lądowanie Samolo­tu TU 154 M w lesie,kosi drze­wa, CUD nikt nie zgi­nał” Nieucz­ci­wa pro­pa­gan­da.

      Reply
      • 21 września 2016 at 09:24
        Permalink

        Dzięku­ję! Wszys­tkie przykłady “podob­nych” katas­trof, nie mają żad­nego znaczenia! Każ­da katas­tro­fa jest inna… to chy­ba wie, każdy… myślą­cy człowiek 😉 Proszę przy­pom­nieć, czy poczy­tać o wypad­kach samo­chodowych. W tym samym miejs­cu, z tych samych przy­czyn, taki sam mod­el samo­chodu, uderza o tą samą przeszkodę np. drze­wo a skut­ki są… różne.

        Reply
  • 19 września 2016 at 16:32
    Permalink

    Czy w wyniku takiego zderzenia z ziemią,samolot roz­pa­da się na tyle kawałków rozsianych na dużej przestrzeni?3800 godzi,to jest popierdułka.Piloci pasażer­scy mają wyla­tane mil­iony kilometrów.Jeden lot z Warsza­wy do N,Yorku trwa 8 godzin.Takich lotów piloci wykonu­ją kilka­dziesiąt w roku.

    Reply
    • 19 września 2016 at 16:47
      Permalink

      Dzięku­ję! No proszę… a skąd te rewela­cyjne wiado­moś­ci? Z niczego? Czyli z głowy? 😉

      Reply
    • 19 września 2016 at 16:53
      Permalink

      3800 to i tak więcej niż mają wszyscy eksper­ci w komisji Macierewicza, do kupy wzię­ci 🙂

      Reply
      • 19 września 2016 at 16:57
        Permalink

        Dzięku­ję! Infor­ma­c­ja była­by wiary­god­na, gdy­byś “traks” podał źródło, skąd wziąłeś dane doty­czące ekspertów! Ale mi się podo­ba, ten tok… rozu­mowa­nia 😉

        Reply
    • 20 września 2016 at 19:44
      Permalink

      Wielce szanowny Panie Sin­n­gel ! 3800 godzin podzielone przez czas lotu jaki Pan poda­je ( 8 godzin) daje 475 lotów do NY. Piszesz Pan że piloci wykonu­ją takich lotów kilka­dziesiąt w roku. To ja się pytam na ile lat wystar­czy te 475 lotów ? Co do katas­tro­fy smoleńskiej to pilot przekroczył min­i­ma swo­je i lot­niska a jego dowód­ca nic nie zro­bił żeby zapo­biec pró­bie lądowa­nia ! Kumasz Pan ???

      Reply
      • 20 września 2016 at 21:11
        Permalink

        Dzięku­ję! Ja kumam! No zakłada­jąc, że rocznie lecą do NY 47 i 0,5 raza (tak dla łat­woś­ci wyliczeń) to na wyla­tanie tych godzin potrze­ba 10 lat 😉

        Reply
    • 20 września 2016 at 19:45
      Permalink

      Wielce szanowny Panie Sin­n­gel ! 3800 godzin podzielone przez czas lotu jaki Pan poda­je ( 8 godzin) daje 475 lotów do NY. Piszesz Pan że piloci wykonu­ją takich lotów kilka­dziesiąt w roku. To ja się pytam na ile lat wystar­czy te 475 lotów ? Co do katas­tro­fy smoleńskiej to pilot przekroczył min­i­ma swo­je i lot­niska a jego dowód­ca nic nie zro­bił żeby zapo­biec pró­bie lądowa­nia ! Kumasz Pan ???

      Reply
      • 20 września 2016 at 21:12
        Permalink

        Dzięku­ję! Już napisałem, że kumam 😉

        Reply
      • 21 września 2016 at 17:48
        Permalink

        Przepraszam ale jakoś dwa razy mi się wysłało !

        Reply
        • 21 września 2016 at 18:18
          Permalink

          Dzięku­ję! Lep­iej raz więcej niż… w ogóle! Poz­draw­iam

          Reply
  • 19 września 2016 at 15:35
    Permalink

    Ten lot nigdy nie powinien się odbyć-to był PO-PIS głupo­ty decyzyjnej-orga­ni­za­torzy lotu z PO i PIS powin­ni siedzieć w jed­nej celi więcej : link

    Smoleńsk to katas­tro­fa pol­skiego sys­te­mu politycznego,to wynik ogłu­pi­a­jącej wojny między Prezy­den­tem i Premierem,nie było tam miejs­ca na odrobinę rozumu..i myśle­nia o POLSCE

    Reply
    • 19 września 2016 at 16:00
      Permalink

      Dzięku­ję! Ale się odbył 🙁 Gdy­bolo­gia to pięk­na nau­ka 😉

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *