Peerelowskie praktyki wiecznie żywe?

W PRL-u powszechna była praktyka przekazywania skarg do organów, na które skarżył się obywatel. Obywatel miał wiedzieć gdzie władza, a gdzie jest jego miejsce i nie fikać! Sam tego doświadczyłem, gdy Przewodniczący Rady Państwa Henryk Jabłoński, przesłał moją skargę do przełożonego, na którego się skarżyłem. Dzisiaj ta praktyka powraca jako jakieś koszmarne déjà vu

Tak nieste­ty dzieje się również i dzisi­aj, gdy chce się ukazać łamanie prawa pole­ga­jące na pozostaw­ie­niu w wol­nej Polsce zakazanego prawem komu­nisty­cznego sym­bolu total­i­tarnego — sowiec­kich „szu­bi­enic”.

Pró­ba zaprowadzenia, zgod­nie z prawdą his­to­ryczną, porząd­ku w sfałs­zowanej, a będącej w obiegu prawnym, doku­men­tacji ogólnopańst­wowej, leżącej w gestii Min­is­tra Kul­tu­ry i Dziedz­ict­wa Nar­o­dowego, też jest tor­pe­dowana przez insty­tuc­je powołane do czuwa­nia nad przestrze­ganiem prawa.

Na domi­ar złego, sprawa jest przekazy­wana do organów, na które się skarżę, a które nie wywiąza­ły się ze swoich obow­iązków.

Włos się dzisi­aj na głowie jeży, dowiadu­jąc się, że proku­ra­tor pod­pisu­ją­cy nakaz aresz­towa­nia młodego człowieka, uniewin­nionego po osiem­nas­tu lat­ach, nie zdążył przeczy­tać wtedy akt sprawy, a opier­ał się jedynie na opinii polic­jan­ta, dobrego fachow­ca od zabójstw.

Proku­ra­tor Rejonowy w Olsz­tynie także chy­ba nie czy­tał, bo w swoim piśmie zawarł kłamst­wa. Zarówno on, jak i inne organa wykrę­ca­ją się od rzetel­nego zaję­cia się sprawą fałszy­wego doku­men­tu: Decyzją wpisa­nia szu­bi­enic do Rejestru zabytków.

Nieprawdą jest, że w spraw­ie legal­noś­ci kwes­t­ionowanej decyzji wypowiedzi­ał się już WSA jak również MKiDN.

Właśnie nie odnieśli, nie wypowiedzieli się w spraw­ie, bo nawet się nią nie zajęli, odmaw­ia­jąc mi prawa bycia stroną, czym uza­sad­niali swo­ją odmowę.

Mieli obow­iązek zaję­cia się sprawą z urzę­du, do czego zobow­iązy­wał ich art. 7 Kpa, a nie uczynili tego.

Proku­ra­tor Rejonowy stwierdza, że:

analiza samej decyzji z formalnego punktu widzenia nie budzi zastrzeżeń – została wydana przez uprawniony organ … na podstawie obowiązujących wówczas przepisów

Proku­ra­tor wsadza­ją­cy bezpod­stawnie na 18 lat do więzienia i HGW wyda­ją­ca decyz­je w złodziejskiej repry­watyza­cji, też dzi­ałali na pod­staw­ie!

Ot, chytrze wykom­bi­nował!? Panie proku­ra­torze! A sama Decyz­ja… też nie budzi zas­trzeżeń?

Czy proku­ra­tor też był­by taki wyrozu­mi­ały dla zwykłego oby­wa­tela, gdy­by ten posłużył się doku­mentem z cho­ci­aż­by jed­nym słowem zmienionym, nieprawdzi­wym?

Organa wiją się jak pisko­rz, wymyśla­jąc z uporem god­nym lep­szej sprawy wiele argu­men­tów, byle tylko nie tknąć sowieck­iego ścier­wa: że walo­ry, że ochrona zabytku, że mon­u­ment, że ter­min, że nieza­leżnie od nazwy, i koron­ny argu­ment, że… bryła ist­ni­ała.

Panie proku­ra­torze! Dok­sz­tał­cić się z his­torii: komu­nizm, soc­jal­izm, hitleryzm też ist­ni­ał! A jeśli pan proku­ra­tor chce być taki aku­rat­ny, to niech wpisze do Rejestru zabytkówbryłę.

W roku 1993 ktoś dokon­ał samowoli i sfałs­zował doku­ment. Zbrukał, jak niegdyś Sowieci, Naszą Ziemię, przykry­wa­jąc ścier­wo sowieck­ie nazwą Świętej Zie­mi Warmińsko-Mazurskiej.

Pom­ni­ka Wyz­wole­nia Zie­mi Warmińsko-Mazurskiej nie ma, i nigdy nie było! A fałszy­wa nazwa ist­nieje, i to w doku­men­cie państ­wowym.

Aparatczykom peerelowskim hitleryzm przeszkadzał, a jemu równy w bes­tialst­wie bol­szewizm, wtedy i dzisi­aj, niby w wol­nej Polsce, nie tylko nie przeszkadza, ale jest hołu­biony.

Nie pamię­ta­ją — nie chcą pamię­tać — że zbrod­niarz Stal­in ściskał się z drugim zbrod­niarzem Hitlerem. Wsparł go i umoc­nił.

Zadzi­wia­ją­ca i jed­nocześnie niezrozu­mi­ała jest nien­aw­iść освобожденныx — oswo­bod­zonych do hitlerow­ców, przy jed­noczes­nej przy­jaźni do sowi­etów, którzy prze­cież byli współspraw­ca­mi zbrod­ni i w swo­jej bar­barii sobie równi. Z włas­nej woli — czy tylko — nie chcą być wyz­woleń­ca­mi?

Szanowny Panie Proku­ra­torze Gen­er­al­ny, jeśli­by Pan miał znów zami­ar przesłać ręka­mi, np. pani proku­ra­tor Joan­ny Skrzypczyńskiej, jakiekol­wiek moje pis­mo do Proku­ratu­ry w Olsz­tynie, to lep­iej niech Pan nic nie robi.

Panie Prezy­den­cie RP, Panie Pre­mierze Moraw­iec­ki, Panie Min­istrze Glińs­ki i Panie Preze­sie Jarosław­ie Kaczyńs­ki, jak dłu­go jeszcze my, Oby­wa­tele będziemy musieli znosić takie prak­ty­ki?

Antoni Górski

Ku Prawdzie: Antoni… zbytnio się napinasz 😉 Twój krzyk… to nawet nie brzęczenie muchy! Czy to SLD, czy PO, czy PiS… równi sobie w politycznej barbarii  😉  Peerelowskie praktyki wiecznie żywe! Polecam mój wpis sprzed prawie trzech lat, w którym Janusz Wojciechowski — europoseł PiS — pięknie tłumaczy jak załatwia się takie skargi jak Twoje: Na skargi odpowiada ten, którego skarga dotyczy!

 

2 myśli na temat “Peerelowskie praktyki wiecznie żywe?

  • 26 marca 2018 o 07:14
    Permalink

    Stanisław­ie bar­barii nie pokonasz sam czy z Anton­im

    Odpowiedz
    • 26 marca 2018 o 15:53
      Permalink

      Dzięku­ję! Bar­barii… nie pokon­amy! Ale niek­tórych baranów… to i owszem. Albo przy­na­jm­niej zmusimy ich do zwięk­szonego wysiłku… przede wszys­tkim w… myśle­niu 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *