Historia Roja. Piękny film o miłości do Ojczyzny, życia i ludzi!

Wiosna 1945 roku. 20-letni Mieczysław Dziemieszkiewicz, pseudonim „Rój”, traci starszego brata, dowódcę oddziału Narodowych Sił Zbrojnych na Mazowszu, zamordowanego przez żołnierzy sowieckich. Wraca w rodzinne strony i wstępuje do Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Jako dowódca oddziału partyzanckiego przez kolejnych 6 lat kontynuuje walkę o wolną Polskę z sowieckim okupantem, siejąc postrach wśród funkcjonariuszy UB i kolaborantów. Komunistyczne władze robią wszystko, aby namierzyć i zlikwidować „wroga władzy ludowej” – opis dystrybutora.

Swoje oczekiwania co do filmu Historia Roja przedstawiłem we wpisie Film, na który się czeka. Już na wstępie tej recenzji stwierdzam, że nie zawiodłem się. Historia Roja to film, który wejdzie do naszej filmowej klasyki. Nie poryczałem się na projekcji, ale łzy w oczach się pojawiły.

Nie jest to arcydzieło filmowe Jerzego Zalewskiegoale dobry film psychologiczno-wojenny. Mam zastrzeżenia, co do niektórych technicznych aspektów filmu. Dziwne ujęcia z ataku na siedzibę SB. Bardzo… płaski dźwięk. Brak jego przestrzenności był dla mnie największym mankamentem filmu. Jednak domyślam się, że te techniczne niedostatki wynikły z kłopotów finansowych, jakie miała ekipa przy kręceniu i montażu filmu.

Idąc na projekcję filmu Historia Roja, bałem się, że obejrzę film laurkę. Że będzie to pean na cześć – pomijanych dotychczas w naszej kinematografii – żołnierzy wyklętych. A co zobaczyłem?

Do kina poszedłem w czwartkowy poranek i za towarzystwo miałem jedną z klas z olsztyńskiego liceum. Na początku były śmichy chichy, a im bardziej w film, czułem jak widownia poważnieje. Gdy na ekranie pojawiły się końcowe napisy, w odruchu serca powiedziałem na głos: brawo! I z tyłu usłyszałem brawa! Nie był to wielki aplauz, ale wystarczający, bym mógł teraz stwierdzić, że film dotarł nie tylko do mnie, ale poruszył także serca młodzieży szkolnej – młodych Polaków.

Ten film – bardzo dobrze – przedstawia losy wielu żołnierzy wyklętych. Jest w nim pewien patos – a dlaczego miałoby go nie być? – ale i jest duża głębia psychologiczna. Rój to nie zaciekły nacjonalista, czy patriota z klapkami na oczach. To nie bohater, który na ustach ma tylko słowa: Bóg, Honor, Ojczyzna! Dla mnie filmowy Rój to żołnierz wyklęty, który myślał i czuł jak każdy patriota, ale miał w sobie to coś, czego wielu prawdziwym patriotom brakowało – niezłomność.

Wtedy i teraz, wielu Polaków przedstawia siebie jako patriotów, ale gdy przychodzi do czynów, gdy trzeba z czegoś zrezygnować, lub położyć swój kamień na szaniec wolności, wielu… tchórzy. Rój się wahał, miał chwile zwątpienia, bał się śmierci, obchodził go los rodziny i towarzyszy walki, ale udowodnił swoim życiem, że nigdy by nie podpisał paktu z diabłem.

Bogusław Owoc powiedział o Historii Roja, że ten film to nieporozumienie. Czyżbyśmy byli na różnych filmach? Nie! Bogusław poszedł do kina spodziewając się fabuły stricte dokumentującej życie Roja – żołnierza wyklętego. Ja poszedłem do kina, by obejrzeć film fabularny na motywach z życia Mieczysława Dziemieszkiewicza. Bogusław scenę śmierci Roja i Mazura odebrał jako niezrozumiałą, nieautentyczną, ponieważ przed śmiercią pili alkohol.

Dla mnie ta scena jest bardzo autentyczna. To jest filmowa alegoria całego życia Roja, Mazura i innych żołnierzy wyklętych. Podkreślenie ich wyalienowania ze społeczeństwa, samotności w walce, i konieczności dokonywania ostatecznych wyborów. A że przed śmiercią pili alkohol? Ja jestem przekonany, i wiem o tym, że wielu ludzi przed decydującymi działaniami pije, i to dużo… bo się boją. Rój też się bał, bo oprócz tego, że był żołnierzem niezłomnym, był przede wszystkim… człowiekiem!

Historia Roja to piękny film o miłości do Ojczyzny, miłości do życia w wolnym kraju, i miłości do ludzi. To film nie tylko o żołnierzu wyklętym Roju, a przede wszystkim o człowieku – znanym z imienia i nazwiska – Mieczysławie Dziemieszkiewiczu.

Zginął, bo do końca trwał na drodze ku prawdzie! To film, który uzmysławia, że stawiani teraz na pomnikach żołnierze wyklęci – tak naprawdę – nie mieli wyboru. Trwali w walce i ginęli, bo byli wierni swojej przysiędze, swojej idei, a takim ludziom niezłomnym Historia nie wybacza! Polecam ten film, bo to nie laurka na cześć żołnierzy wyklętych, a filmowy dramat chwytający za serce.  

4 myśli na temat “Historia Roja. Piękny film o miłości do Ojczyzny, życia i ludzi!

  • 12 marca 2016 o 20:37
    Permalink

    Film na dobrym poziomie nie nachalny trzymający w napięciu do końca choć finał się zna

    Odpowiedz
    • 13 marca 2016 o 10:56
      Permalink

      Dziękuję! Zdecydowanie… na plus zaliczam także to, że w filmie – wbrew tytułowi – przedstawiono los wielu żołnierzy wyklętych – tych znanych z imienia i nazwiska: Młota, Lasa, Pogody – i tych anonimowych…

      Odpowiedz
  • 12 marca 2016 o 00:12
    Permalink

    Stasiu-Twoja recenzja z filmu trafiona jeżeli chodzi o mnie Temat trudny każdy go przeżywa po swojemu i o to chodzi żeby nie przejść nad tym obojętnie to nasza historia

    Odpowiedz
    • 12 marca 2016 o 00:34
      Permalink

      Dziękuję! Byłeś? Oczywiście, że temat trudny i pewnie niezrozumiały dla… obcokrajowca. Po reakcji w kinie widziałem, że do młodych Polaków, którzy nie znają tak dobrze naszej historii jak my, film dociera! Niektórzy z widzów mogą wiązać z żołnierzami wyklętymi różne rodzinne przeżycia i wtedy inaczej ten film odbiorą – to zrozumiałe. Ja się cieszę, że to nie jest film… ku czci a kawałek prawdziwej – naszej – polskiej skomplikowanej historii.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *