Byłem złodziejem. Nikt się nigdy nie zapytał… dlaczego?!

7 sierpnia 2017 r. Piotr Wallendszus usłyszał moje pytanie: Piotrze, jaka jest prawda o Twoim życiu?

Piotr Wal­lend­szus — skrót wypowiedzi, całość do obejrzenia:

Nazy­wam się Piotr Wal­lend­szus. Mam 42 lata. Miałem rodz­inę, miałem żonę dzieci. Zachorowałem. Żona mnie zostaw­iła. Zabrała wszys­tko. Nie mam nic. Jestem bez żad­nych środ­ków do życia. 

Byłem chory. Miałem nowotwór na jądrze. Przy oper­acji — usunię­cia tego jądra — uszkod­zono mi krę­gosłup. Mam ast­mę oskrzelową i padaczkę poura­zową. Miałem wypadek na budowie, spadłem z rusztowania. 

Robiłem różne rzeczy. Siedzi­ałem za to w więzie­niu. Kradłem samo­chody. Robiłem różne złe rzeczy. Po tym co mnie spotkało, zrozu­mi­ałem, że nie chcę już tak żyć, jak kiedyś żyłem. 

Chcę się zmienić! Staram się, ale to nie jest takie proste. Moje kalect­wo przeszkadza mi we wszys­tkim. Wszędzie gdzie się zwrócę o pomoc, odmaw­ia­ją mi tej pomocy. 

Gdy powiem, że siedzi­ałem w więzie­niu, nie chcą ze mną roz­maw­iać. Nikt się nigdy nie zapy­ta, dlaczego to kiedyś tam robiłem. 

A zaczęło się od tego. Miałem czwórkę rodzeńst­wa. Mama też różne rzeczy złe robiła. Miała dużo facetów, którzy nas bili, znę­cali się nad nami. Ja chodz­iłem i kradłem. Z wędzarni mię­so. Z kurników kury. Kró­li­ki… od tego się zaczęło. Tak naprawdę ja nie kradłem z chę­ci zysku, tylko po to, by utrzy­mać rodzinę. 

Mam przyz­nane mieszkanie przez sąd, tylko wójt gminy Pur­da powiedzi­ał, że nigdy tego mieszka­nia nie dostanę. 

Dosta­ję z GOPS-u stały zasiłek, do grud­nia. 604 zł.  Za wyna­j­mowany pokój płacę 480 zło­tych. Resztę pieniędzy wyda­ję na lekarst­wa. Nic mi nie zosta­je na życie.

W listopadzie minie 2 lata jak opuś­ciłem więzie­nie. Zmieniłem się. Nie zada­ję się z żad­nym ele­mentem, z żad­ny­mi złodzie­ja­mi, z nikim.

Jest mi bard­zo ciężko. Chci­ałbym iść do pra­cy. Ja od niko­go nie chcę żad­nej pomo­cy… pieniężnej, czy jedze­nie by dawał. 

Ja chci­ałbym na to wszys­tko sam zaro­bić. Jestem glazurnikiem, budowlańcem. Ja mogę wszys­tko robić.  Tylko nikt mi nie chce dać tej pracy. 

Ku Prawdzie:

Piotr Wal­lend­szus wie, że jego doty­chcza­sowe życie nie było takie, żeby mógł się nim szczy­cić. Ale uważa, że poniósł już karę za swo­je grzechy.

Rzeczy­wiś­cie od dwóch lat zmienił swo­ją postawę… diame­tral­nie. I wcale nie oczeku­je od państ­wa jał­mużny. Wie, że może na swo­je potrze­by zaro­bić. Tylko czy zna­jdzie się ktoś, kto ma możli­woś­ci i wyciąg­nie do niego pomoc­ną dłoń?

Pomi­mo, że Piotr Wal­lend­szus nie prosi o wspo­może­nie pieniężne, ja zwracam się do czytel­ników z prośbą. Jeżeli stać Ciebie Człowieku na wspo­może­nie Pio­tra, to możesz przekazać mu swo­ją pomoc za pośred­nictwem kon­ta Ku Prawdzie w Alior Banku nr 79 1060 0076 0000 3080 0168 6327. W tytule przelewu proszę wpisać: dla Pio­tra.

W spraw­ie jakiejkol­wiek pomo­cy dla Pio­tra, służę pośred­nictwem poprzez adres mailowy: olsztynkuprawdzie@gmail.com

Obiecu­ję, że będę “śledz­ił” dal­szy los Pio­tra Wal­lend­szusa. Na jego przykładzie przed­staw­ię jak ze swoich obow­iązków wywiązu­ją się władze samorzą­dowe i insty­tuc­je powołane do pomo­cy dla ludzi wyk­luc­zonych z “nor­mal­nego” życia.

Mam nadzieję, że Piotr nigdy nie spełni swo­jego zami­aru, który już przy­chodz­ił mu do głowy w chwili słaboś­ci: oblać się ben­zyną i pod­pal­ić się przed ratuszem!

Piotr Wal­lend­szus jest kato­likiem. Mam nadzieję, że w Olsz­tynie żyją też… prawdzi­wi katol­i­cy, co nie tylko głoszą miłość bliźniego, ale i ją… prak­tyku­ją! Jak doty­chczas Piotr Wal­lend­szus bez­in­tere­sownej dobro­ci drugiego człowieka doz­nał jedynie od… zielonoświątkow­ców. Brawo!

 

 

6 thoughts on “Byłem złodziejem. Nikt się nigdy nie zapytał… dlaczego?!

  • 1 października 2017 at 08:42
    Permalink

    Trze­ba być naprawdę niezarad­nym z “urodzenia” by ter­az biadolić nad swym losem. Sam jestem byłym skaza­ńcem jed­nak od cza­su opuszcze­nie murów Zk minęło kilka­naś­cie lat, łat­ka została i pozostanie jak HiV do koń­ca życia takie mamy społeczeńst­wo men­tal­ność i robi­e­nie z siebie lep­szego kosztem jak nam się wyda­je gorszego, bo był karany. Po wyjś­ciu nie biadoliłem i pomi­mo, że tez jestem chorym i to poważnie nie pozostałem w Olsz­tynie a p;pojechałem w “świat” tam pod­jąłem pracę i jest ok.

    Reply
    • 1 października 2017 at 10:19
      Permalink

      Dzięku­ję! Grat­u­lu­ję Ci postawy i tego, że Ci się udało! Jed­nak nie do koń­ca zgodzę się z Two­ją opinią o bohaterze mojego artykułu. Piotr — w sum­ie — nie biadoli! On chce sam zapra­cow­ać na siebie, ale nieste­ty nikt w Olsz­tynie nie chce mu podać ręki! Tak jak i mnie — przez trzy lata — nie mogłem znaleźć ucz­ci­wego i “odważnego” pra­co­daw­cy! A wyjechać w “świat”… nie każdy ma odwagę, szczegól­nie naprawdę chory. Tobie się udało… grat­u­lu­ję jeszcze raz. Może mógłbyś wesprzeć Piotra?

      Reply
      • 2 października 2017 at 08:04
        Permalink

        Już to uczyniłem.

        Reply
        • 2 października 2017 at 19:34
          Permalink

          Dzięku­ję! To Ci się chwali! Czy sko­rzys­tałeś z mojego pośred­nict­wa? POMOŻECIE Jak na razie… nie mogę potwierdzić ;(

          Reply
  • 9 sierpnia 2017 at 07:10
    Permalink

    Piotrze grat­u­lu­je odwa­gi przyz­nać się do błędów w życiu i wyjść z nich mało komu się uda­je jak wpłynie emery­tu­ra to chy­ba coś się dorzuce na nową droge życia

    Reply
    • 9 sierpnia 2017 at 21:50
      Permalink

      Dzięku­ję! Hmm… obiecy­wać to każdy potrafi, gorzej z real­iza­cją zami­arów 😉 Trzy­mam za słowo… Emerycie!

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *