Jest to podłe i wręcz chore! Brednie zespołu Macierewicza – Jerzy Grzędzielski

Konferencja Ministra Macierewicza i wypowiedzi uczestniczących w niej profesorów spowodowały, że po raz kolejny zabieram głos w sprawie katastrofy smoleńskiej.

Niezmiennie powtarzam: codziennie kapitanowie rozmaitych linii lotniczych świata, bezpiecznie przewożą ponad 30 milionów pasażerów. Stosują przy tym niezwykle prostą zasadę: nie przekraczanie obowiązujących przepisów bezpieczeństwa. Najważniejsze jest życie powierzonych im pasażerów.

Państwowa Komisja Badania Wypadków składała się z: wysokiej klasy specjalistów w dziedzinie lotnictwa, niezwykle starannie wykształconych profesorów, doktorów nauk technicznych, kapitanów linii lotniczych, pilotów doświadczalnych, doktorów prawa, medycyny, nawigatorów, meteorologów, wyższych oficerów lotnictwa. Ludzie ci pracowali w różnych instytucjach i miastach. Myślę, że wielu z nich było sympatykami PiS. Zostali powołani do pracy i już 10 kwietnia 2010 roku, zjawili się w Smoleńsku, na miejscu katastrofy.

Już w niedługim czasie po katastrofie, pan Macierewicz i członkowie jego zespołu parlamentarnego zaczęli szkalować prace państwowej komisji, zarzucając jej brak kwalifikacji, kłamstwa i ukrywanie prawdy. Trwa to do dziś. Robią to całkowicie bezkarnie. Czy ci wszyscy znakomici fachowcy i niezwykle prawi obywatele Polski, chcieli śmierci swego Prezydenta, jego gości i ukrycia tego faktu?! Ile trzeba mieć złej woli i zwyczajnej podłości, aby posądzać ich o taki czyn? Czy nasz Naród tak nisko upadł, że nie znalazł się jeden sprawiedliwy, który powiedziałby: Manipulowano nami? Tylko około 30% obywateli uwierzyło w te brednie pana Macierewicza. Stało się to, przy niemałej pomocy kleru, że wspomnę słowa jednego z ojców z Torunia:

Oni byli prowadzeni na specjalne zamordowanie. Jest to podłe i wręcz chore!

Państwowa komisja działała profesjonalnie. Jak wszystkie komisje na świecie. Zaczynała od sprawdzania dokumentów wyszkolenia, startu samolotu i badała kolejne czynności wykonywane przez załogę do momentu katastrofy. Ekipę pana Macierewicza nie interesowała praca załogi. Samolot pewnie leciał sam. Dopiero gdy guru wskazał kolejny „wybuch” kolejnego rodzaju „bomby” panowie byli zainteresowani dociekaniem. Odpowiem więc na część kłamstw i niebywałych bzdur głoszonych przez zespół i podkomisje pana Ministra Macierewicza.

Profesorowie mają problem, skąd się wzięły części samolotu przed brzozą. Pan Binienda odkrył, że był to wręcz wybuch przed brzozą, choć samolot dalej leciał. Samolot leciał na całkowicie zdławionych silnikach, w automacie, wbrew instrukcji i logice. Automat zamieniał wysokość na prędkość i opadanie wynosiło 9m/sek., zamiast 3m/sek. Kapitan mimo dwukrotnej sygnalizacji „pull up” za późno podjął decyzję odejścia. Zrobił to na około 20-stu metrach wysokości, zamiast na stu metrach. Przestawił manetki silników na pełen ciąg. Za chwilę lewa końcówka skrzydła uderzyła w brzozę. Powstał moment i obrót samolotu w lewo, wzrost siły nośnej na prawym skrzydle i w konsekwencji obrót samolotu wzdłuż osi podłużnej. Czyli prawidłowa beczka.

W pozycji na plecach samolot zderzył się z ziemią. Przednią kabinę z pasażerami przygniatał i miażdżył centropłat wraz z wózkami podwozia o wadzie około 7 ton, z prędkością 270km/h i ogromną energią kinetyczną. Tylną część kabiny wraz z pasażerami wbijały w ziemię trzy silniki rozkręcone do 8200 obr/min. Każdy po 2,5 tony. Z dysz tych silników w kierunku brzozy wydobywały się gazy o ogromnej energii i mogły zabrać ze sobą najcięższe części i detale rozbitego samolotu i przemieścić je przed brzozę.

Dla przykładu podam: po lądowaniu w Rzymie służby lotniska chciały postawić mój samolot najbliżej budynku-portu. Polecono mi skręt o 90 stopni, niemal w miejscu. Gdy dałem prawym silnikom niemal maksymalny ciąg za ogonem samolotu przejechał samochód techniczny. Został zdemolowany.

Pan Binienda miał uwagi, że samolot spadł z małej wysokości. Twierdził, że nie powinien się rozlecieć na tyle małych części, a ofiary nie powinny być w tak złym stanie. Żałosne stwierdzenie jak na profesora, i to inżyniera. Pan profesor sugerował kolejną eksplozję lub wybuch, który spowodować miał rozpad samolotu. Samolot to nie kula metalu: spadła, zrobiła dołek i pękła na dwie lub trzy części. To konstrukcja głównie z dwumilimetrowej blachy aluminiowej, z wręgami i podłużnicami, skrzydła z dźwigarami, silniki, wsporniki itd. Po uderzeniu w ziemię samolot rozpada się na miliony części.

Dam przykład: w Lesie Kabackim spadł IŁ-62. Samolot podchodził do lądowania w prawidłowej ścieżce opadając 3m/sek. Gdy odmówił ostatni silnik spadał podwoziem i bagażnikami, a nie na plecach. Drzewa amortyzowały upadek. Rozsypał się jak TU-154. Do trumny jednej z naszych znakomitych koleżanek włożyliśmy jedynie klucze od mieszkania. Tyle pozostało. Panie profesorze, trochę technicznej wyobraźni! Podziwiam Panów niebywały tupet i niefrasobliwość.

Pan Nowaczyk stwierdził autorytatywnie, że przyczyną katastrofy było wprowadzenie samolotu przez Rosjan na zły pas. Pan Nowaczyk przystępując do tak odpowiedzialnej pracy, nie zadał sobie trudu przeczytania mapy lotniska, zaledwie jednej kartki papieru. A tam jest tylko jeden pas – to nie Londyn, czy Amsterdam. To są kpiny z ofiar i ich rodzin.

Twierdzicie panowie, że Rosjanie nakłaniali Kapitana do obniżenia lotu do 50 metrów. Przypominam: tylko i wyłącznie kapitan decyduje o podjęciu próby lądowania. Nikt kapitana nie zmusi do przekroczenia obowiązujących go ograniczeń. Przecież on siedzi za sterami. Gdy nasz samolot zjawiał się nad lotniskiem smoleńskim, otrzymał standardową informację o pogodzie. Ponadto otrzymał niestandardowa wiadomość, niespotykaną na innych lotniskach: nie ma warunków do lądowania. Cóż to znaczy? To nadgorliwość Rosjan, aby Kapitan nie podjął próby lądowania w niekorzystnych i niebezpiecznych warunkach, i nie narażał życia Prezydenta i jego gości. Pewnie i sami Rosjanie nie chcieli mieć problemów i kłopotów.

ustalamy-nie-wyjasniamyPanie Macierewicz i panowie Profesorowie, gdzie wasza logika o zamachu na Pana Prezydenta, skoro Rosjanie już na samym początku sugerują załodze lot na inne lotnisko?

Tu już rozpada się misternie układany plan „zamachu”. Pan Macierewicz nie darował nikomu, więc i z Kapitana zrobił osobę niekompetentną. Kolejną przyczyną katastrofy w/g Ministra Macierewicza było to, iż Rosjanie: 1) nie „odpędzili” (cóż za kuriozalne określenie w nomenklaturze lotniczej) naszego samolotu od lotniska; że 2) nie zamknęli lotniska.

Panie Ministrze, odpędza to się komary, lotnisk się nie zamyka, chyba że na pasie jest uszkodzony samolot. Tę sytuację należy rozumieć następująco: przyleciał samolot z Prezydentem 40-milionowego kraju nad Smoleńsk. Kapitan otrzymał informację meteo. Warunki absolutnie nie do lądowania. Według pana Macierewicza Kapitan-gapa, nie wie co ma robić: potrzebuje pomocy suflera, lidera, opiekuna. Rosjanie nie „odpędzają” samolotu, nie zamykają lotniska. I stało się co się stało. Wina Rosjan. To jest logika pana Ministra Macierewicza.

Panowie Profesorowie, wystarczy mieć szczątkową wiedzę o aerodynamice, teorii lotu i jego mechanice, żeby stwierdzić, że załoga była „przegrana” już od wysokości 90 metrów, ponieważ załoga leciała łamiąc wszelkie przepisy, w automacie, opadając 9 m/sek, na całkowicie zdławionych silnikach. Aby przerwać opadanie należało wykonać: odłączenie automatu 1 sekunda, przestawienie dźwigni ciągu i akceleracja silników 8 sekund, przestawienie wolanta na wznoszenie 1 sekunda. Razem 10 sekund, nie licząc bezwładności masy samolotu z wypuszczonym podwoziem i z wysuniętymi klapami. 10 sekund opadania to 90 metrów wysokości, i spotkanie z ziemią.

Tu już nic nie mogło pomóc. Piloci TU-154 przy tak nieprofesjonalnym sterowaniu, od wysokości 90 metrów, już nie mogli odlecieć. Odpowiedź na pytanie, dlaczego więc znaleźli się na tej wysokości, znajduje się na taśmie z zapisem rozmów załogi. Analiza tych faktów jest niepodważalna – to była przyczyna katastrofy, i nie zmienią tego kłamstwa i brednie, głoszone przez zespoły Ministra Macierewicza.

inż. Jerzy Grzędzielski

Ku Prawdzie: Jest to podłe i wręcz chore! Jerzy Grzędzielski w swojej opinii jest bezkompromisowy. Wytyka kłamstwa i brednie głoszone nie tylko przez zespoły Macierewicza, powoływane do zbadania przyczyn tragedii smoleńskiej. Cóż… pilot jest na emeryturze, i nie musi nikomu schlebiać, ani ukrywać swojego zdania. Czy to będzie znów głos wołającego na puszczy? Głos, poruszający sumienie tylko tych, którzy jeszcze nie mają wyrobionego zdania na wydarzenia w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 roku? Charty gotowe do… ataku? Brać go!

 

[yop_poll id=”5″]

 

krzysztof-pawlak
źródło: facebook
grzegorz-smolinski
źródło: facebook
zbigniew-misiec
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
maciej-kalek
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! No na ten komentarz to muszę odpowiedzieć… „Afera Kałłowa” do czegoś zobowiązuje!  😆 Maćku… krótko… medice, cura te ipsum!  I coś od siebie… myślenie, nawet te krytyczne, jak nie prowadzi do wniosków jest trudem… jałowym 😉 Pozdrawiam
ewa-gorecka
źródło: facebook
jan-kowalewski
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Wojciechu… a jakie znaczenie ma fakt – czy ja jestem „za czy nawet przeciw” – w ocenie tekstu Jerzego Grzędzielskiego?   😀  Chcesz mnie oceniać? To zerknij na moją fotkę na blogu i masz pełen wachlarz  „moich określeń”. Jak nie znajdziesz odpowiedniego, to wymyśl coś nowego… oby oryginalnego… czekam 😆
krzysztof-dabrowski
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Zero argumentów a jedynie insynuacje godne… komisji Macierewicza 😎  Każdy wybiera swoją drogę… ku prawdzie… i to jest demokracja. Więc o czym tu dyskutować… „ku prawdzie Krzysztofa Dąbrowskiego” chyba kraju rad 😆
artur-leon
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Wstyd! Żenada! Przytacza fragment tekstu… zero argumentów na zbicie twierdzenia JG… i w chamski sposób pomawia JG… tu życiorys Jerzego Grzędzielskiego Jak to łatwo opluć drugiego człowieka. „Proof”… nie jesteś godzien sznurówek wiązać dla JG 😆
źródło: facebook
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! I znów… zero merytorycznej dyskusji z tezami pilota Jerzego Grzędzielskiego… a insynuacje w stylu komisji Macierewicza. No i mi się dostało… dlaczego? Ano… wścieklizna zalewa mózgi oponentów JG i nie czytając jego tekstu, walą w tego kto publikuje 😆 A to najlepsze: „żewne kłamstwa”… to napisał specjalista z zespołu Macierewicza 😆 sarkazm, sarkazm koleżko… gdybyś nie skumał 😆

 

14 myśli na temat “Jest to podłe i wręcz chore! Brednie zespołu Macierewicza – Jerzy Grzędzielski

  • 4 listopada 2016 o 22:28
    Permalink

    Jest za wcześnie. Napisałem przez parę lat „książkę” i to o tym, o czym nikt nie pisał. Nie jest wystarczające opowiadanie o specjalistach lotniczych. Podobnie naczelnikami od lokomotyw elektrycznych mianowali elektryków, choć lokomotywa elektryczna jest przede wszystkim obiektem mechanicznym. Jak wiesz same pseudonaukowe konferencje to szczególny absurd. Nie mówiąc o historii samoloty co wylądował i podskoczył, by wylądować na plecach, bo na zdjęciach tak jest.

    Odpowiedz
    • 4 listopada 2016 o 22:48
      Permalink

      Dziękuję! Wygląda na to, że do komisji brali każdego, kto miał „pomysła” na przyczynę katastrofy wykoncypowaną z bani 😉

      Odpowiedz
    • 3 listopada 2016 o 14:03
      Permalink

      Dziękuję! Proszę o informację… jaki był skutego tego zawiadomienia? Wszczęto śledztwo? Byłbym tym ogromnie zaskoczony 😉 Pozdrawiam i życzę wytrwałości w dążeniu do Prawdy!

      Odpowiedz
    • 3 listopada 2016 o 14:12
      Permalink

      Dziękuję! Powodzenia i proszę o informację o skutkach zawiadomienia.

      Odpowiedz
  • 31 października 2016 o 17:38
    Permalink

    Dziekuje „Ku prawdzie” za dopuszczenie tekstu Kapitana Grzedzielskiego, ktory za jego zgoda opublikowalem na ogolnie dostepnej stronie „facebooka” z data 22.10.2016. Szkoda, ze Pan pominal wstep do tego artykulu w ktorym podkreslilem jego kontekst w relacji do bredni wyglaszanych przez zespoly ministra Macierewicza ale najwazniejsze ze tekst Kapitana znalazl sie na blogu. Inwektywy wypisywane pod adresem Kapitana Grzedzielskiego sa godne pozalowania i nie warto na nie odpowiadac . Oczywiscie Pan jako dysponent blogu slusznie je punktuje. Przy okazji, dr. Nowaczyk nie jest profesorem. Pozdrawiam, Zygy

    Odpowiedz
    • 31 października 2016 o 17:51
      Permalink

      Dziękuję! Nie masz mi Zygy za co dziękować! Cała przyjemność po mojej stronie. Jestem skłonny nawet opublikować – jako wpis – Twoją opinię o katastrofie smoleńskiej, komisjach Macierewicza i tekście JG, jak masz na to ochotę. Proszę o kontakt poprzez facebook. Pozdrawiam

      Odpowiedz
    • 31 października 2016 o 15:24
      Permalink

      Dziękuję! Wartość tej wypowiedzi określasz Ty „Neronie” sam! Wstydzisz się takich bzdur firmować swoim nazwiskiem, a używasz do tego, miana człowieka obłąkanego 😉 Masz rację… kłamstwa i brednie głoszone przez zespół Macierewicza są warte… obłędu Nerona 😉

      Odpowiedz
  • 29 października 2016 o 18:46
    Permalink

    Jak to jest, że pisanie prawdy ma być związane z emeryturą? Ja też opisałem wiele aspektów działalności tych pseudonaukowców w Progress fro Poland i na eksploatyka.pl. Jestem wypadkoznawcą i eksploatykiem. Dostali to wszyscy zainteresowani i… udają, że tego nie ma. Macierewicz tylko wspomniał, że są ludzie dobrej woli co piszą nieprawdy. Mnie wyzwano od przyjaciół Anodiny i Tuska, a mózg mam wyprany przez Agorę. Widać jacy to debile bronią tej hucpy pisowskiej. Ich żadna prawda nie obchodzi. Kradną nasze pieniądze teraz i dezorganizują społeczeństwo, pod szyldem katolickim! Jacy eksperci dostają kwiaty od zleceniodawców? Cieszę się, że eksperci jednak opisują to solidarnie. Nadejdzie dzień rozliczenia. Pozdrawiam pana Grzędzielskiego.

    Odpowiedz
    • 3 listopada 2016 o 14:19
      Permalink

      Dziękuję! Widzę w Tobie Rafale bratnią duszę… pod względem emocjonalnym 😉 Nie śmiem nawet wspomnieć o moich zasługach w pisaniu Prawy o katastrofy smoleńskiej, bo tak naprawdę, to na blogu jak dotychczas publikowałem teksty fachowców a nie swoje. Mimo wszystko też zostałem przez zwolenników teorii wybuchów, odsądzony od czci i wiary 😉 Smutne, że to czynią ci, co ponoć Boga mają za przewodnika! Pozdrawiam

      Odpowiedz
      • 3 listopada 2016 o 19:36
        Permalink

        Przez długi czas sprzeciw był za cichy. Moje zawiadomienie o przestępstwie robi karierę. Ludzie czekają na przeciwdziałanie. Pozdrawiam

        Odpowiedz
        • 3 listopada 2016 o 20:02
          Permalink

          Dziękuję! Kariera karierą ale jaka była reakcja Prokuratury? 😉

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *