Pozdrawiam policyjną republikę kolesiów!

Tak jak przypuszczałem, mój wniosek o zdjęcie sprawy z wokandy nie został uwzględniony. Zgodnie z planem… wróć… z kilkunastominutowym opóźnieniem rozprawa się rozpoczęła.

Było gorąco – na zewnątrz – to moje dojście z Podgrodzia do Sądu Okręgowego sprawiło, że o 8:30 byłem rozgrzany. Wjechałem na trzecie piętro i po wyjściu z windy, ujrzałem dawnych kolegów z pracy.

Mam nadzieję, że się nie obrażą, że tak ich nazywam, ale pomimo, że ja nie byłem nigdy funkcjonariuszem, to z nimi wszystkimi – trzema – przez 14 lat pracy w Policji, jakoś tam współpracowałem.

Prócz kontaktów stricte służbowych, były też imprezy poza godzinami pracy.

Stąd funkcjonariusze, oficerowie: Adam Kołodziejski, Tomasz Stawarski i Zbigniew Duda – do mojej śmierci – każdy z nich, pozostanie dla mnie: Adamem, Tomkiem i Zbyszkiem, czyli kolegami z pracy.

Dlatego nie wahałem się ani chwili i po wyjściu z windy, natychmiast podszedłem do nich, przywitałem się, i spontanicznie powiedziałem, że:

Chyba jednak dzisiaj nie będą mogli mi  dołożyć, czy dokopać.

Co miałem na myśli tak mówiąc? Byłem przekonany, że nie starczy dzisiaj czasu na przesłuchanie świadków. że w sprawie cywilnej obowiązują takie same zasady, jak podczas sprawy karnej – co do procedury.

Byłem przekonany, że dzisiaj Sąd rozpocznie proces od wysłuchania stron. A tu surprise! W postępowaniu cywilnym, strony zeznają na koniec procesu!

Dlatego natychmiast złożyłem wniosek o zmianę toku procesu. Niestety, Sąd nie uwzględnił mojego wniosku i rozpoczęło się wysłuchanie świadków.

Po swobodnych wypowiedziach świadków na temat sprawy i po zadaniu pytań przez powoda, i ja miałem wreszcie szansę przesłuchać kolegów policjantów.

Teraz przepraszam ich za powtórki i błędy w formułowaniu pytań. Ale naprawdę byłem takim tokiem procesu zaskoczony i w sumie nieprzygotowany na zadawanie pytań dla świadków.

Nie patrzyłem na zegarek, ale po blisko trzech godzinach od rozpoczęcia rozprawy, po wysłuchaniu ostatniego świadka, rozprawa została odroczona.

Pozdrawiam wszystkich funkcjonariuszy z policyjnej republiki kolesiów! I zaznaczam – tak na potrzeby procesu – że te pozdrowienie z pewnością nie dotyczy kolegi Adama! Jest skierowane do funkcjonariuszy pokroju Sławomira Koniuszy, czy Jarosława Sztachańskiego. Że to jest prostackie? Poziom humoru, czy poziom krytyki, trzeba dostosowywać do zdolności percepcyjnych adresata pozdrowień, kolego Zbyszku. Inteligentnie 😉

 

pozdrawiam wszystkich funkcjonariuszy

 

Dziękuje bardzo osobom mnie wspierających obecnością na sali rozpraw. To nie tylko Ci na zdjęciu!

Nie wszyscy wytrzymali, 3-godzinnego maratonu sądowego. Zrozumiałe… ale liczy się gest!

Cecha wspólna tych świadków dzisiejszych wydarzeń?

Oni są prawdziwymi wojownikami, a nie kanapowymi pierdzielami, którzy narzekają na wszystko, a palcem nie kiwną, by w tym kraju wszystkim żyło się lepiej. Żeby w Olsztynie oddychało się bez smrodu kałłu!

Szkoda, że nikt nie wziął na rozprawę czerwonych majtek.

Gdy Wysoki Sąd zarządził odtworzenie tego utworu, powiedziałem, że ja też nie zabrałem rekwizytu, bo nie przypuszczałem, że ta zaangażowana pieśń będzie jednak odtworzona w przybytku Temidy! Dziękuję mł. insp. Adamie Kalle! I nieustająco pozdrawiam – wspaniałego, ale już byłego logistyka KWP w Olsztynie, a nie osobę prywatną. Do pozdrowień dołączam utwór „Osrane gacie” DJ Łysy. Masz w domu kino domowe? Koniecznie odtwórz w… 3D?!

Słuchanie „Pieśni o Kalle – Osrane gacie” dozwolone od 18 lat! 😉 

 

 

 

2 myśli na temat “Pozdrawiam policyjną republikę kolesiów!

  • 23 czerwca 2019 o 17:41
    Permalink

    Uśmiałam się po pachy. Tak trzymać!

    Odpowiedz
    • 24 czerwca 2019 o 17:23
      Permalink

      Dziękuję! Już dawno stwierdzono: śmiech to zdrowie! Tak trzymaj! 😉

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *