Prowincjonalna nadzwyczajna kasta

Dobiega końca reforma sądownictwa na szczeblu państwowym. Mimo obstrukcji różnej maści UBywateli, sprawnie działa Krajowa Rada Sądownictwa. Na finiszu jest kompletowanie składu Sądu Najwyższego. Jak będzie?

Na pewno nie będzie wyjazdów - opła­canych przez stronę niemiecką — żad­nego z sędz­iów SN do Niemiec, jak sędzi Gers­dorf ze skargą na Pol­skę.

Nie będzie sędz­iów na uchodźst­wie. Jak stwierdz­ił Ryszard z Nowoczes­nej: głowa psu­je się od góry! I to psu­cie schodzi na dół. Głowa jest już praw­ie wylec­zona, zatem pora przyjrzeć się nadzwycza­jnej kaś­cie na dole — na prow­incji.

A tutaj nadzwycza­j­na kas­ta też myśli, że wszys­tko jej wol­no. W swoich orzeczeni­ach nie kieru­je się spraw­iedli­woś­cią. Przepisy prawa, których powin­na przestrze­gać, inter­pre­tu­je… po swo­je­mu.

Po uza­sad­nieni­ach wyroków moż­na sądz­ić, że instrukc­ja, co do treś­ci sen­tencji wyroku pochodzi z zewnątrz, jak za cza­sów PRL-u! Narze­ka na nawał pra­cy, a zabiera się za hur­towe sądze­nie 70 obwin­ionych – sko­jarze­nie z PRL-em oczy­wiste.

Nie liczy się z pol­ską racją stanu. Po trzy­dzi­es­tu lat­ach wol­noś­ci broni jeszcze sowi­etyz­mu i jego zbro­jnego ramienia – Armii Czer­wonej.

Jest niedoszkolona, jak sędzia Gers­dorf – pro­fe­sor, a brak jej wiedzy z zakre­su liceal­nego przed­mio­tu „Wiedzy o społeczeńst­wie” o tym, że Suweren­em jest Naród, a nie Kon­sty­tuc­ja.

Dziesięć lat temu 70 kierow­ców zostało obwin­ionych o: niewyłączanie sil­ni­ka pojaz­du na pos­to­ju. Czy już sama licz­ba oskarżonych nie świad­czy o absur­dzie, i nie powin­na była dać do myśle­nia organom, że zarzu­ty są kuri­ozalne?

Nie pomogły wstaw­i­en­nict­wa i poręczenia Związku Zawodowego Kierow­ców MPK, ani proś­ba prze­wod­niczącego Rady Osied­la Gen­er­ałów o wyco­fanie oskarżeń przez ówczes­nego zastępcę Komen­dan­ta Miejskiej Policji, nad­komis­arza Mieczysława Wój­ci­ka.

Zarówno sędzia A. Żołnows­ka, jak i sędzia Bea­ta Kalińs­ka przyz­na­ją świadect­wo wiary­god­noś­ci świad­kowi K. na pod­staw­ie wskaza­nia przez niego: tego jed­nego auto­busu.

Jak­iż to podręcznik prawa karnego każe dawać wiarę na takiej pod­staw­ie? Kto uczył te sędzie, takiej logi­ki? Zadzi­wia­ją­ca była skłon­ność obu sędzi do wyszuki­wa­nia okolicznoś­ci obciąża­ją­cych.

Pier­wsza, mając za dowód wykroczenia nagranie świad­ka, trwa­jące ok. 5 min, uza­sad­nia:

… w powiązaniu z danymi zawartymi w karcie drogowej, pozwala stwierdzić, że silnik pracował bez uzasadnionej potrzeby około dwudziestu minut…

Dru­ga: …postój auto­busu z włąc­zonym sil­nikiem trwał nie mniej niż 6 min­ut.

Oby­d­wie sędzie wskazy­wały też okoliczność dodatkowo obciąża­jącą:

… w ciągu dnia z pewnością zatrzymuje się na nim [przystanku] około stu pojazdów, tym samym hałas związany z pracującymi silnikami może być uciążliwy dla mieszkańców pobliskich bloków…

Od kiedy to nieu­dowod­nione dzi­ała­nia przyp­isu­je się na nieko­rzyść obwin­ionego?

Dodatkowo sędzia Kalińs­ka nie dała wiary obwin­ione­mu: tym bardziej, że prze­ci­wko obwin­ione­mu toczyło się ana­log­iczne postępowanie, zakońc­zone niepra­wom­oc­nym [sic!] wyrok­iem skazu­ją­cym.

To sędzia Kalińs­ka nie zna Art. 5. §1 Kpk, że: Oskarżonego uważa się za niewin­nego, dopó­ki wina jego nie zostanie udowod­niona i stwierd­zona pra­wom­oc­nym wyrok­iem?

SSO Leszek Wojgien­i­ca, swój wyrok uza­sad­nia tak:

Gdyby bowiem przyjąć treść dowodu w postaci wykazu rejestrowania w systemie GPS autobusu prowadzonego przez obwinionego [dostarczonego przeze mnie – A.G.] ustalenia te mogłyby być teoretycznie dlań niekorzystne.

Wykazu­je się troską o pod­sąd­nego i nie dopuszcza­jąc dowodu dostar­c­zonego przez obwin­ionego, skazu­je go. Czy moż­na gdzieś w świecie znaleźć drugiego takiego obłud­ni­ka? To mogło się zdarzyć tylko w teo­re­ty­cznym państ­wie.

Pobocznym tem­atem tam­tych zdarzeń jest błyskaw­icz­na kari­era nad­komis­arza Policji Mieczysława Wój­ci­ka: od zastęp­cy (poprzez Komen­dan­ta Powia­towego) do Komen­dan­ta Miejskiego Policji w Olsz­tynie; od nad­komis­arza do inspek­to­ra.

Nic dzi­wnego, bo zbiegła się z wykryciem 70 przestępców. Jeśli taka oso­ba pełni ter­az obow­iąz­ki Dyrek­to­ra Wydzi­ału Zarządza­nia Kryzysowego i Ochrony Lud­noś­ci w Olsz­tynie, to… Panie Boże miej nas w opiece.

Czy po 10 latach coś się zmieniło? Czy dzisiaj sędziowie są już doszkoleni?

Przy­pa­trzmy się Postanowieniom sądów w sprawach „szu­bi­enic”. Pom­ni­ka wyraża­jącego wdz­ięczność Armii Czer­wonej za zbrod­nie popełnione na Polakach, a fałszy­wie nazwanego Pom­nikiem Wyz­wole­nia Zie­mi Warmińsko-Mazurskiej.

Sędzia Sądu Rejonowego, Iwona Litwińs­ka-Palacz, utrzy­mała w mocy zarządze­nie Proku­ra­to­ra Proku­ratu­ry Rejonowej Olsz­tyn – Połud­nie w spraw­ie propagowa­nia total­i­tarnego ustro­ju państ­wa (Art. 256 § 1 kk), w którym odmaw­ia zaję­cia się wnioskiem zgłoszenia przed­mio­tu przestępst­wa: wobec złoże­nia go przez osobę nieuprawnioną.

Od kiedy to proku­ratu­ry i sądy nie zaj­mu­ją się w ogóle przed­mio­ta­mi przestępst­wa, wskazany­mi przez kogokol­wiek? A sami, gdzie mają oczy? (Art. 7 kpc i Art. 7 kpa)

Proku­ra­tor Anna Gry­go-Janusz z Proku­ratu­ry Rejonowej Olsz­tyn – Połud­nie była zdzi­wiona, że na „szu­bi­eni­cach” od 60 lat wid­nieje sierp i młot.

Koledzy poma­lowali na czer­wono uwy­puk­la­jąc go. Za ten czyn, SSR Justy­na Smolińs­ka zasądza od spraw­ców w sum­ie pon­ad 1500 zł na rzecz powo­da, Gminy Olsz­tyn, uza­sad­ni­a­jąc: Pozwani taką szkodę w mie­niu gminy wyrządzili.

Trze­ba pamię­tać, że pom­nik ten jest zabytkiem. Jest ustawa, która mówi, że zabyt­ki należy chronić. I tym sposobem sędzia, niczym Alek­sander III Mace­dońs­ki Wiel­ki, rozwiąza­ła prob­lem… nierozwiązy­wal­ny.

Znowu sędzia niedoszkolona albo niesłyszą­ca? Wszyscy słyszeli o kolizji dwóch aktów prawnych, którą pod­nosił obroń­ca: „Ustawy o ochronie zabytków” i Art. 256 § 1 kk właśnie. Od kiedy to karze się za „zniszcze­nie” przed­mio­tu przestępst­wa, tym bardziej, że nadal jest w nien­arus­zonym stanie w uży­ciu?

Karząc Polaków, tym samym sędzia broni sowi­etów jak za PRL-u. Na koniec zupełnie kuri­ozalne uza­sad­nie­nie sędzi Lucyny Brzoskowskiej.

Chodzi o fałszy­wy doku­ment — Decyzję wpisa­nia Pom­ni­ka Wdz­ięcznoś­ci Armii Czer­wonej do „Rejestru zabytków” w 1993 roku pod fałszy­wą nazwą Pom­nik Wyz­wole­nia Zie­mi Warmińsko-Mazurskiej, a tym samym sfałs­zowanie (państ­wowego!) doku­men­tu:

… nie sposób zarzucić pełniącym stanowisko Prezydenta Miasta Olsztyna, przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków służbowych polegającego na używaniu dokumentu poświadczającego nieprawdę, skoro jest on legalnie występującym w obiegu urzędowym

Nic dzi­wnego, że przy takich sędzi­ach też inny prezy­dent mias­ta, Han­na Gronkiewicz-Waltz, cho­ci­aż wprowadz­iła do legal­nego obiegu wiele doku­men­tów „poświad­cza­ją­cych nieprawdę” może czuć się bez­piecz­na.

Czy takim sędziom obcy jest Art. 7. Kpk mówią­cy:

Organy postępowania kształtują swe przekonanie na podstawie wszystkich przeprowadzonych dowodów, ocenianych swobodnie z uwzględnieniem zasad prawidłowego rozumowania oraz wskazań wiedzy i doświadczenia życiowego.

Tacy to sędziowie orzeka­ją w sprawach bezpro­ce­sowych. Aż stra­ch pomyśleć, gdy­by dostało się w takie ręce w spraw­ie karnej. A Prow­inc­ja jest też dlat­ego Prow­incją, że nadzwycza­j­na kas­ta załatwia takie sprawy daleko od ludzi.

Prow­incjon­al­na nadzwycza­j­na kas­ta także musi ode­jść!

Antoni Górs­ki

TOP NADZWYCZAJNEJ KASTY OLSZTYŃSKICH SĘDZIÓW
46 answers

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *