Publikacja wyroku w sprawie oskarżonego Jana Przychodzkiego

27 marca 2018 r. w Sądzie Okręgowym w Olsztynie, miała miejsce publikacja wyroku w sprawie Jana Przychodzkiego, oskarżonego o podszycie się pod swojego pracodawcę Zdzisława J., i złożenie fałszywego podpisu na umowie zakupu na kredyt, 6 opon do samochodu służbowego. Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej wydała SSO Dorota Lutostańska.

Z uwagi na natłok wydarzeń, których byłem uczestnikiem w ubiegłym i tym tygodniu, filmowy zapis publikacji wyroku w sprawie Jana Przychodzkiego, mogłem opracować dopiero dzisiaj, gdy miałem dzień wolny od pracy zawodowej.

Na opracowanie w ten świąteczny weekend czekają jeszcze relacje ze spotkania z: Krzysztofem Wojciechowskim, Krzysztofem Ziemcem, Romualdem Karasiem i Wojciechem Reszczyńskim.

Tekstu do tej relacji już nie muszę wymyślać! W piątek otrzymałem streszczenie tego wydarzenia, sporządzone przez rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierda Dąbrowskiego-Żegalskiego:

Zacznę od informacji, że Sąd Rejonowy w Olsztynie wyrokiem z dnia 5 grudnia 2017 r. uznał Jana P. za winnego tego, że w dniu 26 listopada 2013 r. w sklepie w Olsztynie podszył się pod swojego pracodawcę Zdzisława J., a następnie wykorzystał jego dane osobowe i podrobił podpis w celu wyłudzenia kredytu na zakup 6 opon.
Jan P. został za to ukarany grzywną w wysokości 1400 zł oraz zobowiązany do naprawienia szkody poprzez zapłatę na rzecz pokrzywdzonego (instytucji finansowej) kwoty w wysokości ponad 2652,86 zł.
Powyższy wyrok został zaskarżony przez oskarżonego, jego obrońcę oraz prokuratora.
Sąd Okręgowy w Olsztynie w dniu 27 marca 2018 r. utrzymał w mocy wyrok Sądu I instancji, uznając, że zarzuty zawarte we wszystkich apelacjach są niezasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Sędzia Dorota Lutostańska szeroko przedstawiła ustne motywy, jakimi kierował się Sąd orzekając w tej sprawie.
Wskazała, że w sprawie należało zweryfikować obiektywnymi dowodami, kto w kwestii zakupu opon mówi prawdę – oskarżony, który nie przyznawał się do winy i twierdził, że to nie on podpisywał się na dokumentach, a zakup opon był uzgodniony ze Zdzisławem J., czy też pokrzywdzony Zdzisław J.
W tym celu m.in. dopuszczono dowód z opinii biegłych z zakresu badania pisma. W tej sprawie zostały sporządzone aż trzy takie opinie. Wszystkie były kategoryczne i podkreśliły, że trzy podpisy „Zdzisław J.” zawarte na trzech stronach umowy o kredyt na zakup opon, jak i na fakturze VAT nie zostały nakreślone przez pokrzywdzonego Zdzisława J., lecz przez oskarżonego Jana P.

Dziękuję Panie Rzeczniku! Niestety, muszę stwierdzić, że pana relacja jest… stronnicza. Moi Czytelnicy w powyższej relacji nie znajdą całej prawdy!

W pana relacji jest tylko to, że Sąd uznał opinie grafologiczne za dowód, który przesądza… o wszystkim! Nawet powoduje to, że Sąd daje wiarę oczywistym kłamstwom poszkodowanego Zdzisława J.!

Kuriozalne jest, że wydany wyrok nakazuje aby Jan Przychodzki zwrócił bankowi 2652,86 zł za opony, które Zdzisław J. przyjął  w koszty i odpisał za nie podatek VAT!

Ta operacja finansowa, w każdym normalnym na świecie sądzie, stanowiłaby dowód, że to Zdzisław J. jako przedsiębiorca wszedł w posiadanie przedmiotowych opon!

SSO Dorota Lutostańska stwierdza, że kwestia finansowa nie była w sferze zainteresowania Sądu! Cyrk a nie Sąd 😉

Panie Rzeczniku, mam pytanie:

Czy sędzia nie ma obowiązku, penalizowanego jakimś kodeksowym paragrafem, że gdy w toku toczącego się procesu dowie się, że którykolwiek uczestnik procesu złamał prawo – karne, cywilne czy skarbowe – to nie ma obowiązku osądzenia tej sprawy, lub jej przekazania do rozstrzygnięcia przez inny sąd?
Wystarczy olać sprawę?  Czekam na odpowiedź pod adresem, który już pan zna. W ostateczności może być komentarz pod tym artykułem 😉

Pan panie rzeczniku chyba nie wie, że Zdzisław J. przegrał w Sądzie Pracy z Janem Przychodzkim sprawę o wynagrodzenie za zaległy urlop i przepracowane godziny nadliczbowe.

Dowodem w tamtej sprawie były karty urlopowe, na których to Zdzisław J. składał podpisy za Jana Przychodzkiego! Ot… widać ma wprawę w podrabianiu podpisów swoich pracowników!

Mam nadzieję, że już Sąd Najwyższy wykaże, że SSO Dorota Lutostańska złamała prawo, odmawiając Janowi Przychodzkiemu kolejnej ekspertyzy grafologicznej, której poddałby się dobrowolnie on i Zdzisław J.

No i wyszedł całkiem długi tekst, którego miało nie być. Jak moi Czytelnicy wiedzą, nie zwykłem komentować sądowych wyroków. Komentują je… zainteresowani, odpowiadając na pytanie: Jaka jest Twoja prawda?

Jan Przychodzki po wyroku był za bardzo… załamany, by męczyć go moim firmowym pytaniem. Bogusław Owoc wyręczył podsądnego.

Ja zarejestrowałem, opublikowałem, a olsztyńska nadzwyczajna kasta już straszy mnie – niezależnego dziennikarza – procesem o ochronę dóbr osobistych.

No cóż… proces Osrane gacie jeszcze trwa, a kolejny się kroi. Ciężkie jest życie redaktora naczelnego, wydającego czasopismo pro publico bono i dającego możliwość głoszenia prawdy… każdemu!

A do poniższej TOP listy olsztyńskiej nadzwyczajnej kasty sędziów dopisałem SSO Dorotę Lutostańską. Za laudację przyjmuję opinię Bogusława Owoca wyrażoną w filmie: Panie ministrze Ziobro… 

 

[yop_poll id=”16″]

 

8 myśli na temat “Publikacja wyroku w sprawie oskarżonego Jana Przychodzkiego

  • 2 kwietnia 2018 o 23:41
    Permalink

    No cóż już zrobiło się tak miło i świątecznie ale wyszło jak zawsze…

    Na wstępie Stanisławie mam małą pretensję do Ciebie… Odpowiadając na komentarz Pana Owoca mógłbyś wskazać, że mój komentarz został napisany w czasie , gdy jego był jeszcze w trakcie moderowania i nie został opublikowany na blogu. Taka mała rzecz może jednak robić różnicę…

    Niemniej jednak niezmiennie zastanawia mnie łatwość z jaką Pan Owoc dyskredytuje i rzuca kalumnie pod adresem osób mających inne zdanie niż on.

    Co więcej, jak słusznie zauważyłeś Stanisławie, nie należę do ludzi, którzy w ciemno wierzą w to co im się mówi… Dlatego póki co, większą wiarę przykładam do tego co orzekł Sąd niż do tego co twierdzi Pan Owoc (co nie oznacza, że go nie szanuję, choć on mnie chyba nie darzy jakimkolwiek szacunkiem). Mimo wszystko bowiem Sąd uznaję za organ bardziej profesjonalny w ocenie zdarzeń prawnokarnych, chociaż to też zaznaczam jest to wyłącznie moja subiektywna ocena 😉

    Nie jestem jednak osobą, która rzuca słowa na wiatr. Dlatego też wskażę, że wpis Pana Owoca stanowi wyłączenie przedstawienie jego oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego. W żargonie prawniczym nazywa się to zarzucenie sądowi dokonania błędnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego. To z kolei stanowi jeden z najczęstszych zarzutów apelacyjnych, zarówno w sprawach karnych, jak i cywilnych. Jednakże jest to również jeden z najmniej skutecznych zarzutów, jakie można podnieść w apelacji. Dla jego skuteczności nie wystarczy bowiem samo przedstawienie swojej oceny materiału dowodowego. Aby zarzut ten odniósł oczekiwany skutek należy przedstawić zarówno swoją ocenę materiału dowodowego, jak też wskazać dlaczego w ocenie skarżącego ocena dowodów dokonana przez Sąd jest błędna, oraz wyraźnie wskazać na dokonane błędy.

    Komentarz Pana Owoca stanowi natomiast tylko i wyłącznie jego ocenę zgromadzonego materiału dowodowego. Co więcej w komentarzu swoim opiera się on również wyłącznie na dowodach, które pasują do przyjętej przez niego wersji zdarzeń, pomijając przy tym inne dowody w sprawie (chociaż dokładnie taki sam zarzut stawia Pan Owoc Sądowi).

    Napisałem, że co do zasadności wyroku nie będę się wypowiadał do czasu, aż będę miał możliwość zapoznania się z materiałem dowodowym w tej sprawie. Zdanie swoje podtrzymuję. Jednak w tym miejscu odniosę się wyłącznie do komentarza Pana Owoca (który już chyba niestety ze mną polemiki nie podejmie 🙁 ).

    Szanowny Panie Bogusławie swoją wypowiedź rozpoczął Pan od wskazania, że pracodawca Pana Przychodzkiego pierwszą ratę kredytową miał spłacić w marcu 2014 r., a Pan Przychodzki trafił do szpitala w styczniu 2014 r i przebywał tam do maja 2014 r. Z ustnego uzasadnienia wygłoszonego przez Sąd wynika jednak, że podpisanie umowy, będące podstawą odpowiedzialności karnej Pana Przychodzkiego, nastąpiło w listopadzie 2013 r. Powyższa okoliczność została, jak wynika z uzasadnienia wyroku, przyznana przez samego oskarżonego (fakt udania się przez niego do sklepu w celu zakupu opon na rzecz pracodawcy). Co więcej z dostępnych materiałów wynika również, że w tym czasie oskarżony przebywał na wypowiedzeniu i jego relacje z pracodawcą nie były już dobre. Co więcej biegli stwierdzili, że podpis pod umową został sporządzony ręką oskarżonego.

    Dlatego oceniając sprawę nie można pomijać tego, że sam zarzucany określonemu czyn dotyczy między innymi 270 k.k. Skoro zatem oskarżony przyznał, że w listopadzie 2013 r. udał się do sklepu w celu nabycia opon i biegli stwierdzili, że pod zawartą wówczas umową widnieje podpis sporządzony jego ręką, to stawiane mu zarzuty (przynajmniej w zakresie art. 270 kk) mogą być zasadne.

    Pan Bogusław natomiast próbuje wokół tej sprawy stworzyć natomiast pewną aurę tajemniczości pisząc między innymi o kombinacjach operacyjnych itd. Co więcej jak już kiedyś wspomniałem, Pan Bogusław jako człowiek niewątpliwie inteligentny próbuje w tej sprawie wyszukiwać wszelkie wątpliwości, które mogą przemawiać na korzyść Pana Przychodzkiego.

    Czy jednaj takimi okolicznościami, wobec faktów przyznanych przez oskarżonego i opinii biegłych, będą pisma z banku śmiem mieć wątpliwości (przynajmniej w pewnym zakresie winy oskarżonego). Dlatego też w chwili obecnej bardziej skłaniam się do interpretacji wersji zdarzeń przedstawionej przez Sąd.

    Niemniej jednak nie wykluczam, że moja ocena może ulec zmianie po zapoznaniu się z całością akt sprawy.

    Wobec wpisu Pana Owoca ponawiam również apel o spotkanie, nie w celu konfrontacji i powiedzenia w twarz co o sobie myślimy, ale w celu wymiany poglądów i argumentów na temat tej sprawy.

    Odpowiedz
    • 2 kwietnia 2018 o 23:49
      Permalink

      W swoim komentarzu chyba jednak podryfowałem w kierunku dyskusji o merytorycznej zasadności wydanego wyroku (przynajmniej w części) – za co przepraszam, gdyż miałem już tego nie robić.

      Odpowiedz
      • 3 kwietnia 2018 o 00:54
        Permalink

        Dziękuję! Dokładnie tak! Poczekajmy 😉

        Odpowiedz
    • 3 kwietnia 2018 o 00:52
      Permalink

      Dziękuję! Szczególny szacun za… rzeczowość. Ja też już się przekonałem, że „błędna ocena” to żaden argument w apelacji. Mało tego, w mojej sprawie pracowniczej ta „błędna ocena” była poparta nowym dokumentem, który potwierdzał, że Sąd pierwszej instancji całe rozumowanie i swój wywód oparł na kłamstwie Pracodawcy. Powody utraty zaufania w rzeczywistości były inne, niż te w wypowiedzeniu. Ale oczywiście Sąd Okręgowy… olał ten dokument i zatwierdził wyrok Sądu Rejonowego. A w skardze kasacyjnej prawnik… w sposób niewystarczający podniósł tą okoliczność… i było po ptakach 😉 Teraz tylko pozostaje udowodnienie, że w toku mojego procesu popełniono… przestępstwo. A jest to: naruszenie moich dóbr osobistych przez Adama K., ukrycie dokumentu przez Agnieszkę J., składanie fałszywych zeznań przez Jacka S. i Adama K. no i pozostaje… skarga do Ziobry 😉
      Co do sprawy Janka… rzeczywiście warto poczekać na dokumenty… inaczej dyskutujemy jak głuchy z niewidomym 😉

      Odpowiedz
  • 1 kwietnia 2018 o 01:46
    Permalink

    Z góry przepraszam za ewentualne literówki, ale z racji śwìąt jestem już u Rodziny i komentarz ten piszę na komórce. Może więc mi się czasem omsknąć palec 😉

    Stanisławie odczułem, że trochę obruszyłeś się gdy w jednym z komentarzy napisałem, iż popełniłeś błąd nie publikując przy reakcji Pana Owoca na wyrok pełnej relacji z ustnego uzasadnienia w wyroku w sprawie Pana Przychodzkiego (Nie będę pisał P. gdyż już na tym blogu padło pełne nazwisko oskarżonego i dlatego je znam). Uwierz mi nie miałem nic złego na myśli i nie chciałem też w żaden sposób umniejszyć Twojej pracy na tym blogu. Robisz bowiem kawał dobrej roboty.

    Jednak po wysłuchaniu pełnej relacji z ustnego uzasadnienia wyroku zaczynam mieć wątpliwości co do Twojej obiektywności w tej sprawie.

    Po pierwsze chcę napisać że w żaden sposób nie chcę potępiać Twojego ewentualnego zaangażowania w sprawę Pana Przychodzkiego. Jednak w przypadku gdy w sprawę tą jesteś zaangażowany powinieneś to jasno wskazać w przygotowanym przez siebie materiale.

    Skoro bowiem przedstawiłeś pełną relację z zachowania Pana Owoca to moim zdaniem powinieneś przedstawić również pełną relację ze zdarzeń, które ją wywołały. Ty natomiast najpierw publikujesz pociętą i znacznie okrojoną (z blisko 23 minut do kilkudziesięciu sekund) wypowiedż sędzi. Następnie publikujesz całą reakcję Pana Owoca dotyczącą tego wyroku (przy czym z przedstawionego materiału w żaden sposób nie wynika w którym momencie wygłaszania uzasadnienia wyroku tą reakcją nastąpiła). Chwilę potem publikujesz pełen komentarz Pana Owoca do wyroku, którego pełnego uzasadnienia nie opublikowałeś. Dopiero po kilku dniach publikujesz pełen zapis z uzasadnienia wyroku.

    Stanisławie, ja rozumiem że możesz nie mieć czasu żeby na bieżąco opracowywać publikowane materiały. Ale w tak wrażliwych sprawach (gdy ktoś zarzuca sędziemu działanie na korzyść przestępców) powinieneś jako redaktor naczelny z większą starannością dobierać czas publikacji materiałów. W szczególnie wątpliwych kwestiach publikować zaś cały zgromadzony materiał w danej sprawie jednocześnie.

    W mojej ocenie ustne uzasadnienie wyroku w tej sprawie jest naprawdę solidnie przygotowane i nie budzi większych zastrzeżeń (w szczególności zaś takich żeby sędzi zarzucać działanie na rzecz przestępców). W uzasadnieniu tym jednoznacznie wskazano jakie dowody znalazły uznanie w oczach sądu, a jakie i z jakich powodów nie. Dlatego raz jeszcze napiszę, że według mnie reakcją Pana Owoca jest co najmniej nieadekwatna do zaistniałej sytuacji.

    Stanisławie dlaczego będąc na ogłoszeniu wyroku i opisując tę sprawę (w tym publikując wypowiedzi Pana Owoca o wydanym wyroku) nie uznałeś za stosowne poinformować czytelników, że w chwili zdarzenia Pan Przychodzki był w okresie wypowiedzenia i nie pozostawał w dobrych relacjach że swoim pracodawcą (jeśli byś wprost wskazał że występujesz w interesie Pana Przychodzkiego nie miałbym o to żadnych pretensji). Czy Twoim zdaniem ta informacją nie ma znaczenia w sprawie? A jeśli tak to dlaczego w komentarzu do stanowiska rzecznika SO podajesz informacje o sprawie pracowniczej?

    Zarzuciłeś rzecznikowi SO, że w swoim oświadczeniu nie napisał całej prawdy. A czy Ty Stanisławie ją napisałeś na blogu? Czy wspomniałeś o trzech opiniach biegłych grafologów potwierdzających, że to Pań Przychodzki podpisał się za swojego pracodawcę na umowie zawarcia kredytu? Czy napisałeś że ustalenia te potwierdził biegły neurolog? Według mnie czytelnik posiadający takie informacje inaczej mógłby ocenić wypowiedż Pana Owoca.

    Dalszą dyskusję o zasadności wydanego wyroku w tej sprawie uważam za możliwą wyłącznie, gdy będę mógł się zapoznać z materiałami tej sprawy. Rozważ proszę Stanisławie ich opublikowanie ma blogu. Zostało tu bowiem opublikowane i powiedziane wiele złych słów pod adresem sędzi wydającej w sprawie wyrok. Może zatem zasadne byłoby umożliwienie zapoznania się czytelnikom z materiałóami, na podstawie których orzekała? Co więcej skoro dotychczas tak wiele informacji zostało już opublikowanych to chyba również Pan Przychodzki nie będzie miał nic przeciwko.

    Pozdrawiam.
    Uff też wyszedł mi całkiem długi komentarz…

    Odpowiedz
    • 1 kwietnia 2018 o 13:37
      Permalink

      Dziękuję! Znów… sama przyjemność zatwierdzać taki komentarz 😉 Ale nie odpowiem na niego merytorycznie, gdyż za dużo by to mi zajęło czasu. Mam nadzieję, że czas wszystko… wyjaśni i Tobie. Tylko taka uwaga: ja we wszystkie sprawy, o których piszę angażuję się rozumem i sercem. Sprawa Janka jest mi szczególnie bliska, gdyż ten Człowiek, którego uprzednio nie znałem – jako jedyny – pomógł mi, gdy byłem na skraju załamania psychicznego.

      Mogę z pełną odpowiedzialnością za słowa napisać, że gdyby nie Janek… prawdopodobnie nie byłoby mnie już na tym świecie!

      Ale żebyś mnie Obserwatorze źle nie zrozumiał… na sprawę Janka i oskarżenie go o sfałszowanie podpisu patrzę tylko rozumem, a raczej logiką 😉 Ty nie znając wszystkich okoliczność i akt, nie potrafisz wyłapać sprzecznych i nielogicznych wniosków, które przedstawiła SSO Dorota Lutostańska w ustnych motywach – a propos – nie zwróciłeś uwagi, że wszystko było czytane?! Dla mnie to też dużo mówi 😉 OK Świętujmy… do prozy życia wrócimy we wtorek 😉 I nie pij za mało 😉

      Odpowiedz
    • 2 kwietnia 2018 o 10:27
      Permalink

      Stanisławie w Wielką Sobotę nawet uwierzyłem, że ten człowiek ma dobre intencje, stąd przez dwie godziny wyjaśniałem mu zawiłości tej sprawy. Jednak ja mawiał poeta: ” daremne żale, próżny trud” Jeżeli po tym co napisałem, ten człowiek pisze, że usasadnienie wyroku było solidnie przygotowane to ręcę opadają. Może i było solidnie przygotowane, ale pod kątem jak kłamać, aby nabrało to pozoru prawdy.

      Są jednak granice ludzkiej naiwności. Dyskusje z Panem Obserwatorem (literówka wyskoczyła mi inna 🙂 ) uważam za zakończoną. Przynajmniej z mojej strony. Teraz i w ewentualnej przyszłości. Za bardzo znam te mechanizmy tzw. „pozornego obiektywizmu”

      Odpowiedz
      • 2 kwietnia 2018 o 12:06
        Permalink

        Dziękuję! Bogusławie… szanuję Twoją decyzję o zakończeniu dyskusji z Obserwatorem, ale uznaję ją za… błąd! Nie można obrażać się na innych tylko dlatego, że nie przyjmują do wiadomości tego, co Ty twierdzisz… w ciemno. Obserwator wyraźnie napisał, że czeka na publikację dokumentów! Więcej rozsądku i… cierpliwości 😉 Chyba to też znasz… drogowskaz dobrej zmiany: Nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe! 🙂

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *