Radni czy posłowie — armia darmozjadów! Jerzy Jaśkowski

Właśnie minęły wybory, a przynajmniej ich pierwsza tura. Okazuje się, że aż 180.000 ludzi w Polsce, widzi swój dalszy los i kariery w życiu, na koszt społeczeństwa. Wszelkiej maści radni czy posłowie, to jest olbrzymia armia darmozjadów utrzymywanych na koszt społeczeństwa. Ta grupa to „pracownicy”,  którzy sami sobie wyznaczają wynagrodzenie.  Tak się nie dzieje nigdzie na świecie z wyjątkiem tzw. demokracji.

Wprowad­zono tzw. diety, które prak­ty­cznie na poziomie rad­nych są równe medi­an­ie wyna­grodzenia w Polsce, czyli ok. 3000 do 5000 zło­tych miesięcznie, w zależnoś­ci od regionu. Diety nie podle­ga­ją opo­datkowa­niu! Wysokość diety sami sobie wyz­nacza­ją!

Licz­ba tych kandy­datów na rad­nych jest praw­ie 3- krot­nie więk­sza od licz­by ludzi zatrud­nionych przez armię.

Jeżeli pom­nożymy śred­nie diety przez liczbę rad­nych wszelkiej maś­ci i przez 12 miesię­cy, to okazu­je się, że to całkiem pokaź­na kwo­ta wyprowadzana z pub­licznej kasy, czyli z naszych podatków.

Kwo­ta wystar­cza­ją­ca na pokrycie kosztów funkcjonowa­nia służ­by zdrowia przez pon­ad miesiąc. A potem się dzi­wimy, że są lim­i­ty przyjęć do spec­jal­istów i kole­j­ki.

Jed­nocześnie jest to gru­pa ludzi, która nie odpowia­da przed nikim i za nic, nawet przed his­torią, ponieważ są bez­imi­en­ni, nie tak, jak królowie czy książę­ta.

Dlat­ego właśnie wprowad­zono tzw. zespołową odpowiedzial­ność i krycie się prawdzi­wych decy­den­tów za poję­ci­a­mi: komis­ja, gru­pa ekspertów, rada itd.  Jest to jed­noz­naczny dowód na zami­an­ie naszej starej cywiliza­cji łacińskiej na bizan­tyjską, w wyda­niu pruskim.

Przy­pom­nę, w cywiliza­cji łacińskiej liczyła się jed­nos­t­ka, w cywiliza­cji bizan­tyjskiej i azjaty­c­kich funkcjonu­je powiedze­nie:

jednostka — niczym,  masy — wszystkim.

To jest właśnie owa sze­roko reklam­owana demokrac­ja. To są rządy nieuków, ale za to wygadanych osob­ników. W tym fachu nie liczy się wiedza, ale spolegli­wość i  nazwi­jmy to delikat­nie: układ­ność.

Ale to  tylko właśnie  od rad lokalnych, czyli samorządów,  zależy np. poziom przy­go­towa­nia dzieci i młodzieży w szkołach. Szkoły pod­sta­wowe i gim­naz­ja podle­ga­ją bowiem pod samorządy. Podob­nie jest z pod­sta­wową opieką medy­czną.

Proszę zauważyć, że pub­l­i­cyś­ci gaze­towi, czy inter­ne­towi komen­ta­torzy poli­ty­czni, zaj­mu­ją się tylko i wyłącznie per­son­a­lia­mi lud­noś­ci  wys­tępu­jącej na sce­nach teatru telewiz­yjno-medi­al­nego w rodza­ju: on powiedzi­ał, tamten odpowiedzi­ał. Ale nigdy żad­nego z nich nie było przy tych roz­mowach, tylko czy­ta­ją gaze­towe opowieś­ci.

Samorządy zacią­ga­ją poży­cz­ki ale na ich tronach inter­ne­towych brak jakichkol­wiek zmi­anek o tych fak­tach. Prze­cięt­ny oby­wa­tel nie ma zielonego poję­cia na ile go kole­jne rady zadłużyły i dlaczego cią­gle pod­noszą podat­ki w celu spłace­nia tych zadłużeń.

Na stronach inter­ne­towych poszczegól­nych samorządów, brak infor­ma­cji o zadłuże­niu danej gminy czy mias­ta.

Proste pytanie:

Dlaczego mieszkań­cy nie mają prawa znać sytu­acji finan­sowej zamieszkałego przez siebie okręgu? Dlaczego mieszkań­cy muszą płacić coraz wyższe podat­ki nie zna­jąc, ani zakre­su zadłuże­nia, ani powodów tego zadłuże­nia?

W celu ułatwienia sobie życia, starsi i mądrzejsi powołują na stanowiska w administracji osoby spolegliwe i niespecjalnie kumate. Wyborcy powołują na radnych czy posłów także spolegliwych i  niespecjalnie kumatych… i kółko się zamyka.

dr n. med. Jerzy Jaśkows­ki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *