Zbigniew Bujak: Schetyna i Komorowski zawiedli!

Jan Rosłan: Pan powiedział, że nie głosował na Bronisława Komorowskiego, z tego względu, że on nie chciał poprzeć pana inicjatywy, wysłania polskich oficerów na Ukrainę. SLD w osobie Kwaśniewskiego i Millera, wysłało polskie wojsko do Iraku, a widzę, że pan jest zwolennikiem udziału i zaangażowania polskiego wojska przeciwko Rosji

Zbigniew Bujak:

To się może okazać wręcz kiedyś… konieczne. Ale oczywiście nie chodziło o kwestię wysłania oficerów. Gdyby tak było, to bym o tym nie mówił. 

Ja powiedziałem, że nie będę głosował na Komorowskiego. To prawda. Dlatego, że była wtedy rzecz niesłychanie dla mnie istotna. Dwa elementy.

Po pierwsze: ja byłem na froncie w początkach tych walk. Zobaczyłem ciała, trupy ukraińskich żołnierzy. Zobaczyłem ludzi, którzy jadą do szpitala. Ja jestem z desantu. Sporo wiem o tym, a to widziałem po raz pierwszy.

Zobaczyłem człowieka o całkowicie niebieskiej twarzy i niebieskich rękach. Pytam: z czego to jest? On mi mówi: jak z dział bezodrzutowych walą w pomieszczenie, i jesteś w środku, to fala uderzeniowa jest taka, jakby każdy centymetr został obity. 

Pytam się: z jakiej odległości strzelają. Z 70-ciu metrów. Jakim cudem pozwalacie podejść na 70-siąt metrów? Najemnicy rosyjscy mają termowizory przy pomocy, których widzą na 900-1000 metrów. My nie mamy. Więc podchodzą nas w nocy bez problemu. Walą bezpośrednio. 

My Polacy, produkujemy najlepsze termowizory na świecie. Ukraińcy mówią: 70-siąt termowizorów i jest 1000 ofiar mniej. Czy to dla Polski problem? Absolutnie, żaden problem. 

I co? Żeby mi chociaż powiedzieli: Bujak, ty się odpieprz od nas. Działaj sam. Nic. Zero! Wysłuchali… rozumiemy i milczenie. Minister Obrony Narodowej nie odpowiadał nawet na prośby o spotkanie. Schetyna zero. Komorowski zero.

Powiedziałem: jeżeli w takim momencie, kiedy można powiedzieć: prawdziwych przyjaciól poznaje się w biedzie, kiedy my możemy pomóc tym Ukraińcom, i ta pomoc zostanie przez nich zapamiętana na następne 300 lat, jeżeli my w takim momencie zbywamy ich, to nie będzie dobrze.

Drugi moment. Kiedy tam formowała się nowa policja… Ja się znam na reformie policji. Mogliśmy im w tej reformie policji bardzo pomóc niewielkim kosztem. Czego oni chcieli? Studyjnych wizyt w Polsce! Na przykład: żeby im pokazać jaką bronią posługują się policjanci w mieście.

Zero reakcji. Powiedziałem NIE! Jeżeli tak się bawimy, to mojego głosu mieć nie będziecie, za żadne skarby. 

Dzisiaj, żeby nie wiem jakie argumenty padały za tym, że tu będzie jakaś zjednoczona opozycja, to jak ja tam zobaczę Schetynę… powiem NIE! Dziękuję! Ja się w to bawił nie będę! 

To, co oni wtedy zademonstrowali, to całkowity brak odpowiedzialności za państwo. Mój problem dzisiaj – ja nie jestem zwolennikiem PiS-u – polega na tym, że jak ja rozmawiam z ukraińskimi przyjaciółmi, i pytam ich o sytuację, mówią: Zbigniew, jest dobrze!

Jest współpraca wojskowa, jest współpraca gospodarcza. Na czym to polega nie powiedzą, bo to jest objęte tajemnicą. Teraz jest ta współpraca. Wtedy nie było nic! Zero. Chcieliśmy być adwokatem, ale za tym nie szła żadna reakcja.

Macierewicz też coś tam zrobił – nie wiem co – dzięki czemu, oni na niego patrzą bardzo pozytywnie. 

Czy tam teraz bywają jacyś oficerowie? Ja nic o tym nie wiem. Mam nadzieję, że tak.

Dlaczego? Dlatego, że gdy chodzi o szkolenie ukraińskich oddziałów specjalnych, to tam są obecni przedstawiciele, oficerowie, intruktorzy wszystkich tego typu oddziałów na świecie. Są Amerykanie, Brytyjczycy, Francuzi i najlepsi Izraelczycy.

Dlaczego oni tam są? Tylko z dobrego serca? Nie! To jest teren szkolenia. To jest wojna hybrydowa. Oni tam są po to też, żeby to obserwować, uczyć się.

Powiedzieć: po co myśmy tam mieli polskich oficerów wysyłać? Chryste Panie! Toż my – w razie czego – pierwsi jesteśmy  do tego, żeby się zmierzyć z podobną operacją. 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *