Sezonowe ogłupianie społeczeństwa

Trwa w najlepsze sezonowe ogłupianie naszego społeczeństwa. Od wielu lat, wraz z nadejściem jesieni, mass media zaczynają akcję straszenia ludności epidemią grypy.

Magdalena Róg popełniła w MedExpress.pl artykuł, w związku z Kongresem Zdrowia Publicznego.

Czego ta, biedna kobieta inaczej, nie napisała? Aż strach czytać. Gdyby chociaż cząstka z tego, co napisała była prawdą, to powinniśmy od razu położyć się w trumnach.

Najważniejsze jest straszenie liczbami. Autorka nie powołuje się na żadne źródła prac naukowych, tylko wymienia szacunki WHO. Jest to prosta realizacja polityki Goebbelsa:

Każde kłamstwo powtarzane 1000 razy zostanie uznane za prawdę.

Jak się te szacunki WHO straszenia ludności mają do faktów, najlepiej pokazała tzw. świńska grypa w 2009 roku.

WHO było tak pewne epidemii, że nawet zmieniło definicję epidemii. Dawniej epidemią nazywano fakt wzrostu zachorowań w danym państwie, o co najmniej 30 % w stosunku do poprzedniego roku. Obecnie, po zmianie definicji, wszystko można nazwać epidemią.

Przykładem wprost, jest tzw. epidemia odry wśród zaszczepionych osób w Polsce koło Pruszkowa. Zachorowało 19 osób, a cała prasa z GIS na czele, od razu przystąpiła do straszenia epidemią.

Dlaczego to jest śmieszne? Ponieważ jak w 2006 roku na Ukrainie zachorowało ponad 46.000 ludzi, to żadnej epidemii nie ogłoszono i wyjazdy, jak również wjazdy do Polski odbywały się bez kwarantanny.

Było to niedopełnienie obowiązków służbowych przez Głównego Inspektora Sanitarnego. Wiedząc o epidemii w sąsiednim kraju nie ustanowił kwarantanny. To było bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia dla Polaków.

Przecież sami piszą, jaka to groźna choroba ta odra! Czyli, jak jest im to wygodne… to straszą epidemiami!

Wracając od WHO. Stara definicja mówiła, że pandemią możemy określić taką sytuację, jeżeli w co najmniej 6 sąsiednich krajach jest epidemia. Obecnie wystarczy stwierdzić w 6 krajach owego wirusa.

I mamy problem z stanem psychicznym pracowników WHO, bo:

  • malaria istnieje co najmniej w 20 krajach i do dnia dzisiejszego WHO nie ogłosiło pandemii malarii,
  • gruźlica istnieje co najmniej w 150 krajach i WHO do dnia dzisiejszego nie ogłosiło pandemii gruźlicy,
  • kiła istnieje w co najmniej 196 państwach i do dnia dzisiejszego WHO nie ogłosiło pandemii kiły,
  • rzeżączka  istnieje w co najmniej 196 państwach, czyli na całym Bożym Świecie i WHO nie ogłosiło pandemii rzeżączki.

I tak mógłbym wymieniać przez kolejne strony choroby zakaźne istniejące na świecie, oraz całkowity brak reakcji organu, zwanego WHO.

Dlaczego więc WHO interesuje się tylko kilkoma chorobami, które nie wymagają praktycznie leczenia?

Odpowiedź jest wyjątkowo prosta. WHO jest finansowane przez koncerny farmakologiczne. Przykładowo: Bill Gates dał WHO przed kilku laty, ok. 10 milionów dolarów, za co ona kupuje szczepionki produkowane przez firmy, których on posiada akcje!

Konkretny zysk: produkcja jednej szczepionki to kilka centów. Cena sprzedaży to kilkanaście, do kilkuset dolarów. Jeżeli termin ważności zbliża się do końca, to WHO kupuje takie szczepionki po 2.5 dolara, a więc 25 razy daje więcej, aniżeli wynosi  koszt produkcji i rozpoczyna na masową skalę, szczepienie biednych murzynków.  Nie ma znaczenia fakt, że dana choroba aktualnie w danym kraju nie występuje.

WHO reaguje na telefony z koncernów. Gdy magazyny są pełne, to trzeba ogłosić epidemię, inaczej bowiem koncerny ponoszą straty. Może nie tyle straty, ale mają mniejsze zyski.

O wiarygodności danych nagłaśnianych przez te globalne media można by wiele kawałów opowiadać, ale wymienię tylko jeden.

W 2009 roku WHO i CDC  trąbiły na wszelkich instrumentach propagandy, że co najmniej 100.000.000 ludzi zachoruje  na świńską grypę w samych Stanach Zjednoczonych. Z tych stu milionów co najmniej kilkaset tysięcy musi umrzeć.

A jakie są fakty? Zachorowało mniej, aniżeli 40.000, a umarło 215 osób, z tego tylko 18 na grypę. Proszę to dobrze zrozumieć. Na 320.000.000 ludzi, na grypę zmarło 18 osób.

W USA z powodu strzelaniny przypadkowej umiera kilka tysięcy, z czego robią straszny raban i chcą odebrać ludziom prawo do posiadania broni.

W USA, na skutek dopuszczenia do sprzedaży leków nie do końca przebadanych, umiera ponad 200.000 do 500.000 ludzi i rabanu nie ma. Wielkie koncerny zapewniły sobie immunitet sądowy – na jakiej podstawie i za jakie pieniądze?

Mass media ogólnego ogłupiania, takich danych nie publikują.

Wracając do artykułu Magdaleny Róg. Znajduje się tam opis grypy, i czym się ona różni od przeziębienia. Jak gdyby to miało jakoweś znaczenie, ponieważ leczenie w jednym i drugim przypadku, jest takie samo, podawane przeze mnie od ok. 10 lat.

Dlaczego zamiast tej prostej kuracji za pomocą węgla, Minister od Zdrowia i jego urzędnicy reklamują szczepionki, które nikogo nie leczą, a są przyczyną demencji i cięższych zachorowań.

Dlaczego Minister od Zdrowia i jego urzędnicy wprowadzają medycynę prawem wymuszaną, zamiast prostego sposobu terapii, opisywanej przeze mnie od lat?

Odpowiedź jest prosta. Tego opatentować się nie da i każdy jako tako kumaty Człek, sam może sobie lekarstwo przygotować. Wystarczy posiąść umiejętność czytania i zapoznania się z moimi zaleceniami.

Tak więc koncerny tracą zyski i łapówki znikają. To nie są  moje słowa. Przecież oficjalnie prasa podawała, że FBI ściga łapownictwo medyczne w Polsce.

Dane statystyczne, jak sama wskazuje autorka artykułu, są szacunkami ekspertów, których nazwiska nie są wymienione. W związku z powyższym, ich wartość jest zerowa.

Typowa sufitologia mająca postraszyć czytelników. Dalej, jak u Hitchcocka, napięcie rośnie i jest coraz gorzej. Czegoż to ta biedna Istota nie wymyśla?

A to, że najskuteczniejszym sposobem zapobiegania grypie jest coroczne szczepienie, chociaż badania kanadyjskie z lat 2009 – 2011 udowadniają jednoznacznie, że coroczne szczepienia, szczególnie seniorów, przyspieszają  ich demencję, czyli zgony i każde następne zachorowanie jest coraz ciężej przeżywane.

Magdalena Róg twierdzi, że zaleca się szczepienie dzieci powyżej 6 miesiąca życia, chociaż sam producent tego w ulotce nie wymienia. Natomiast wiadomo, że w opakowaniach znajduję się rtęć i aluminium w dawkach 25.000 razy większych, aniżeli stężenie dopuszczalne w wodzie pitnej.

W skład szczepionki przeciw grypie wchodzi aluminium, rtęć i rakotwórczy formaldehyd!

Jakim trzeba być idiotą, aby sobie wstrzykiwać rakotwórcze substancje? Dlaczego, nagle następuje zmasowany atak dilerów sprzedających szczepionki?

To proste. Okazało się bowiem, że obecna szczepionka ma się tak do występującego wirusa, jak przysłowiowa pięść do nosa.

Nawet CDC podaje, że trafność wynosi tylko ok. 20 % przypadków i to w dodatku z potwierdzonym wirusem.

Czyli chcą ciebie oskubać za co najmniej 5 stówek! Badanie wirusologiczne prowadzone przez prof. mgr L. Brydak kosztuje ponad 300 zł. Lek przeciwwirusowy zachwalany przez rodzimych „grypologów” następne ok. 200 zł.

Opublikowane wyniki badań CDC przeprowadzone na 2.321 dzieciach i dorosłych wykazały, że odsetek zaszczepionych wynosił do 66%. Po uwzględnieniu wszystkich parametrów takich jak : wiek, płeć, miejsce zamieszkania itd, okazało się, że skuteczność szczepionki wynosiła  od 2 %  do 23 % .

Biorąc pod uwagę szczepionych i nieszczepionych  zachorowało 56 % szczepionych i 44 % nieszczepionych. U szczepionych przebieg był cięższy, co jest zgodne z wcześniejszymi pracami np. kanadyjskimi dr Tomayloć.

Pomimo takich mocnych dowodów, braku jakiegokolwiek efektu leczniczego, CDC zaleca szczepienie wszystkiego i leczenie przeciwwirusowe każdego, nawet z podejrzeniem.

Trudno się dziwić autorce artykułu, przecież nie mogła zapoznać się ze składem szczepionki! W polskiej wersji nie podaje się ilościowego składu ampułki.

Magdalena Róg podaje, że można szczepić nawet kobiety w ciąży, chociaż producent twierdzi, że takowych eksperymentów jeszcze nie przeprowadził. Jest to oryginalny pomysł Magdaleny Róg.

Samo zakończenie artykułu jest tak infantylne i sprzeczne z elementarną wiedzą epidemiologiczną, że od razu wiadomo, dlaczego wybrano nieupierzoną kobitkę do podpisania się pod tymi herezjami.

Magdalena Róg odwołuje się do czegoś, co propaganda rockefellerowska nazwała w 20 lat po wydarzeniach, grypą hiszpańską.

Bezkarność obecnych trolli dziennikarskich jest tak duża, że mogą każdą bzdurę wypisywać… bez żadnych konsekwencji.

Wiem coś niecoś o tym. Małgorzatka z Przekroju poprzekręcała wywiad ze mną, Na moją uwagę o sprostowanie, odpowiedzieli bezczelnie, że mogę się z nimi sądzić. Nic dziwnego że to pisemko upada.

Podsumujmy.

Podane przez Magdalenę R. informacje dotyczące epidemii poszczepiennej z 1918 roku, są kuriozalne. Liczba zgonów wzrosła do 100.000.000 ludzi, chociaż dane epidemiologiczne mówią o ok. 20.000.000.

Widać wyraźnie, że chodzi o efekt straszenia. „Grypa hiszpańska” zaczęła się w bazie amerykańskiej, po szczepieniu przeciwko tyfusowi nieprzebadaną szczepionką. Opisałem to dokładnie. na podstawie raportów lekarzy wojska amerykańskiego.

Epidemia grypy miała się pojawić w 1940 roku kiedy to Instytut Rockefellera zaczął testowanie nowej szczepionki przeciwko grypie. Zmarło po szczepieniu 40 000 ludzi. Szybko wycofano się ze szczepień.

Ponownie epidemia pojawiła się w 1976 roku, kiedy usiłowano wprowadzić nową wersję tej samej szczepionki. Nawet podręcznik polski dla średnich szkól medycznych prof. Anusza podaje, że był to wirus A1H1N1, czyli ten sam którego „odkryto” w 2009 roku, jako świńskiego.

Pod artykułem Magdaleny R. znajduje się wywiad z prof. Adamem Antczakiem, którego awansowano na przewodniczącego Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy. Nie wiadomo, śmiać się czy płakać?

Nawet najstarsze podręczniki z lat dwudziestych podają, że mutacje wirusa są tak szybkie, iż próby wytworzenia szczepionki są fikcją. Jeszcze gorzej  jest z podawanymi przez p. prof. Adama Antczaka informacjami. Nie wiadomo czy On tego nie wie, czy z innych powodów podaje nieprawdę.

Profesor twierdzi, że szczepionki są bezpieczne, ale nie podaje żadnej pracy naukowej, która by to potwierdzała. Ot, takie sobie babskie gadanie.

Przełóżmy dywagacje prof. Adama Antczaka na realia.

„Istnieje wiele dowodów, aby twierdzić, że szczepienie dzieci przynosi więcej szkody niż pożytku.” — Dr J. Anthony Morris, były główny inspektor kontroli szczepionek i wirusolog badań FDA.

Zainicjowana kampania szczepień w tamtych czasach [ do lat 70 -tych] skończyła się niepowodzeniem.  Dr J. Antony Morris został zwolniony  ze stanowiska w FDA, po nazwaniu całej kampanii “bezsensownym fiaskiem” i wyznaniu, że od 10 lat było wiadomo, iż szczepienia przeciwko grypie  mogą być powikłane zespołem Guilliana-Barre’a. W jednym tylko badaniu zarejestrowano 56 przypadków  paraliżu Guilliana-Barrea i ponad 40 przypadków zgonów.

British Medical Journal z 29 września 1990 roku zamieścił pracę naukową pt: Szczepienia przeciwko grypie, a ludzie starsi. We wnioskach stwierdza:

Porównanie  16 badań przeprowadzonych od 1972 roku w domach starców nad skutecznością szczepień przeciwko grypie, wykazały mierną ochronę przed zachorowaniem na grypę. Co więcej,  Feery i współpracownicy odkryli u ludzi starszych,w domach starców w Australii, brak zabezpieczenia przeciwko wirusologicznie udowodnionym przypadkom grypy A.

Innymi słowy, szczepienie zwane ochronnym przeciwko faktycznej grypie, nie istnieje.

Jest to więc obecnie typowy przypadek naciągania kierowników domów opieki, na finansowanie szczepień pensjonariuszy. Sprzedawcy szczepionek pomijają wszelkie publikacje  zaprzeczające skuteczności szczepień.

Typowym przykładem jest ostatni kongres szczepionkowców, finansowany  przez producentów szczepionek, gdzie specjalnie dla prania mózgów wprowadzono sesję dla samorządowców.

The Lancet już  w numerze z 10 sierpnia 1974 roku podaje wyniki badań  50.000 pracowników poczty, poddanych szczepieniom przeciwko grypie. Badania wykazały, że nie ma żadnego dowodu na skuteczność szczepionki.

Wnioski z tych badań są jednoznaczne:

Brak dowodów na zmniejszenie absencji chorobowej wśród osób zaszczepionych, w porównaniu  do grupy kontrolnej. W tych warunkach, na podstawie przeprowadzonych badań wynika, że coroczna oferta  szczepień przeciwko grypie nie spowoduje istotnego spadku liczby zachorowań.

Stosowanie szczepionek jest  ekonomicznie i zdrowotnie nieuzasadnione.

Dr A. O Rurke,  superintendent z General Hospital podaje w  The Australian 23 czerwca 1979 roku:

Od wielu lat istnieje wśród lekarzy przekonanie, że szczepionka przeciwko grypie jest nie tylko bezużyteczna, ale wręcz powoduje zachorowania na grypę.

Dr. William Frosehaver – Scipps Howard news Service 05.11.1986 – podał:

Ryzyko związane z poważniejszymi komplikacjami powstałymi w wyniku szczepień przeciwko grypie jet znacznie większe od tego, jakie stwarza sama grypa.

Dr Archie Kalokerinos podczas wystąpienia na zjeździe poświęconemu zagadnieniom zdrowia w 1987 roku podał:

W 1976 roku pracowałem w hrabstwie Gulf, w okolicy przylądka York – Australia, wśród społeczności aborygenów liczącej 300 osób. Wydział Zdrowia wysłał zespół, który zaszczepił przeciwko grypie 100 osób. Sześć spośród nich zmarło w okresie 24 godzin po podaniu szczepionki. Nie byli to ludzie starzy. Najmłodszy miał 20 lat. Wrzucono ich ciała na ciężarówki i wywieziono. Wyglądało na to , że zmarli na atak serca.

W sezonie grypowym 2017/18 było 10 różnych szczepionek przeciwko grypie. Każda miała inny skład i zindywidualizowany proces produkcyjny. A odbywa się to tak:

Stworzono 122 krajowe centra grypy. Dane są analizowane przez WHO w ośrodkach w Atlancie – CDC, Melbourne, Londynie i Tokio. Spośród setek rozmaitych szczepów wybiera się te, które wg „ekspertów” będą przyczyną epidemii w następnym roku. Czyli, jest to typowe wróżenie z fusów lub jak ktoś woli, ze szklanej kuli.

Istnieje ok. 200 gatunków wirusów, mogących wywołać podobne objawy. Do analizy wybiera się dwa szczepy grypy A i dodaje jeden grypy B. Te wybrane, testuje się pod kątem rozmnażania się na zarodkach jaj kurzych. Jeżeli jeden słabo się rozmnaża, to miesza się go z takim, który się dobrze rozmnaża. Każdy wirus typu A posiada 8 genów. Łącząc wirusa pierwszego z tym zapasowym można stworzyć 256 nowych wirusów. Potem sprawdza się, który ma na powierzchni antygen H  i który pasuje do wirusa podstawowego rozmnażającego się na jajach.

Produkcję rozpoczyna się w marcu na półkuli północnej. Już po ok. 8 miesiącach fiolki są gotowe do użycia.

Do Europy przychodzi więc szczepionka lekko przeterminowana, ponieważ wirus grypy ulega w trakcie owych 8 miesięcy licznym mutacjom.

Potem testuje się wymazy pobierane z nosa i gardła w celu sprawdzenia poprawności czy trafności szczepionki.

W sezonie 2015/16 przebadano 639.456 próbek. Tylko ok. 10 % było pozytywne dla wirusa grypy. Oczywiście, testowanie odbywa się za pieniądze uprzednio skradzione podatnikowi. Zysk ze sprzedaży natomiast jest czystym dochodem koncernów.

Wieloletnie badania, po przeprowadzeniu milionów próbek wykazują, że trafność wyboru szczepionki nigdy nie przekraczała 15%. i wahała się od 2%.

Innymi słowy: szczepiąc się na grypę masz pewność rzędu 85-98 %, że i tak zachorujesz na grypę! Dlatego wprowadza się przymus szczepień.

Tymczasem Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 roku, w rozdziale II Art 39 podaje wprost:

Nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody.

Skoro Ministerstwo twierdzi, że nie posiada badań, to znaczy, że to jest eksperyment na ludności. I mamy problem z wymiarem Sprawiedliwości. Komu on służy?

dr n. m. Jerzy Jaśkowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *