Skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa!

Niedawno internauci podrzucili mi artykuł: Co o grypie powinien wiedzieć rodzic, absolwentki filologii polskiej Ewy Rycerz.

Artykuł zaczyna się od straszenia społeczeństwa. Jakim to wielkim problemem społecznym jest grypa. Powołując się na Państwowy Zakład Higieny, Ewa Rycerz podaje, że w ubiegłym roku zachorowało na grypę ponad 4 miliony Polaków. Już na wstępie mamy problem. Na stronie PZH, nie ma takiej informacji! Rzekome 4 miliony chorych na grypę, to ludzie z podejrzeniem grypy, zwykłym nieżytem nosa, jak i ci, którzy chorowali na bakteryjne zapalenia płuc. Ordynarna dezinformacja! Trudno więc na takim poziomie ignorancji prowadzić dyskusję.

Jako kontrargument do stwierdzenia Ewy Rycerz, przywołuję badania Centers for Disease Control and Prevention z 2009 roku. Udowodniły, że podejrzenie, do zachorowania na daną chorobę, w przypadku grypy, ma się jak 60.000 do 18 zgonów. Po tym straszeniu zaczyna się lament, że tylko 3.4% Polaków się szczepi na grypę, a dzieci 0.76%. Jest to w stylu dr Ernesta Kuchara z Wrocławia, który wszem i wobec rozgłasza, że: szczepienia są jedynym skutecznym sposobem zapobiegania grypie! No i nie wiadomo, czy się śmiać, czy płakać. Przypomnę więc dr Ernestowi Kucharowi, co w temacie „grypa” podają podręczniki przeznaczone dla studentów z kierunków medycznych.

Podręcznik prof. Mściwoja Semerau-Siemianowskiego,  wydany w 1953 roku, o objętości 1468 stron, poświęca grypie 5 stron. Podaje że nazwę grippe nadał lud francuski, chorobie panującej nagminnie w latach 1742-43. Nazwę influensa podał Gagliardi, który opisał epidemię w 1733 roku. W ciągu całej historii ludzkości panowały choroby górnych dróg oddechowych, które co 25-40 lat  rozlewały się na duży obszary kuli ziemskiej. Rzut choroby w skupisku trwa ok. 6 tygodni. Zanim grypa obejdzie cały kraj, upływa ok. 3-6 miesięcy.

Dopiero Charles Nicolle odkrył, że obok bacillusa pfeifferi znajduję się inny czynnik, o wielkości ok. 80 milimikronów, który jest właściwym czynnikiem zakaźnym. Wirus ten jest niszczony skutecznie przez promieniowanie słoneczne, temperaturę powyżej 56 C lub formaldehyd. Rozpoznano w tamtych latach 3 typy A, B  oraz wirusa grypy świń. Wirus zachowuje się jak prawdziwy antygen. U człowieka przeciwciała powstają po ok. 14 dniach. Za pomocą osłabionego wirusa można uodpornić zwierzęta na okres tylko ok. 3 miesięcy!

Objawy: Grypa objawia się po ok. 2-3 dniowym okresie wylęgania wzrostem temperatury do 39-40 stopni, silnymi bólami głowy, mięśni, zawrotów głowy. Niekiedy występuje ból w stawach. Stwierdza się wyraźne osłabienie. Często dodatkowo występuje opryszczka. Nieżyt tchawicy daje suchy, męczący, napadowy kaszel, podobny do kokluszu. Choroba trwa zwykle kilka dni. Gorączka nagle spada. Po spadku temperatury, osłabienie i kaszel nie zawsze ustępują. Oseski rzadko zapadają na grypę. U dzieci przebiega ona lekko. Czasami ma obraz podobny do krztuśca.

Tyle w skrócie na temat grypy z podręcznika  z 1953 roku. Wyraźnie jest podkreślone, że ta choroba przed 70 laty, żadnych specjalnych problemów nie stwarzała.

Podręcznik Choroby Zakaźne i Pasożytnicze – PZWL 1996 – na 422 stronach poświęconych tylko chorobom zakaźnym, o grypie wspomina na 2 kartkach. Podręcznik stwierdza, że istnieją dwa główne rodzaje wirusów A i B. Wirus  C  jest rodzajowo odmienny. Wybuch ogniska miejscowego zdarza się co 1-3 lata, a większego co 10-15 lat. Najczynniejszy jest wirus A. Zakażenie występuje w sezonie zimowym. Śmiertelność jest mała. W grypie A objawy trwają około tygodnia w grypie B do 14 dni.

Jak widać zainteresowanie polskich lekarzy problemem grypy, było marginalne w latach 90-tych ubiegłego wieku. Może więc autorzy angielscy widzą większe problemy chorobowe? Niestety spotka nas kolejne rozczarowanie. Oksfordzki podręcznik medycyny klinicznej – PWN  1993 – w ogóle o grypie, jako problemie medycznym, nie wspomina. Znajdujemy tam natomiast takie poważne problemy medyczne jak: grzybicę paznokci, łokieć studenta, bielactwo, brodawki.

I dochodzimy do Orwella. Jeszcze w 2007 roku Medycyna Praktyczna, obecne wydawnictwo “naukowe”, przedrukowała wytyczne amerykańskie. Wynikało z nich jednoznacznie, że wirus grypy A H1N1 wyciekł z bazy wojskowej w 1976 roku, powodując śmierć kilku żołnierzy. Od tamtego roku do 2007 roku aż 85 % wszystkich zachorowań powodował wirus A H1N1. Już po dwu latach podawano zupełnie inne rewelacje.

Cały cyrk ze szczepionkami i grypą rozpoczął się od chwili mianowania Donalda Rumsfelda na Sekretarza Obrony w USA.

Wydał on od razu 1.8 miliarda dolarów, na leki zabezpieczające wojsko przed grypą tj. na tamiflu. Pomimo, że dowody na skuteczność leczenia tymi preparatami były słabiutkie, to akcje firmy – po zakupie rządowym – skoczyły o 50%. Nie trzeba dodawać, że Rumsfeld był akcjonariuszem firmy produkującej te leki.

W związku ze słabą sprzedażą leków, firma produkująca zmieniła zakres stosowania leku. Obecnie, jak stwierdza to nowa ulotka, są one dobre nie tylko na  ptasią grypę, ale także i na zwykłą. Niestety z wyjątkiem określonych kół medycznych, lek nie był specjalnie stosowany. W związku z tym zysk był nadal mały. Wymyślono więc świńską grypę i zastosowano ten sam chwyt propagandowy co z tzw.  „hiszpanką” spowodowaną przez szczepienie wojska amerykańskiego w 1918 roku.

Tutaj podobnie, najpierw  nazwaną ją „meksykańską”, ale po protestach Meksyku, zmieniono nazwę na świńską. Rzekomo pierwsze zachorowania stwierdzono na farmie La Gloria u 5-letniego chłopca, w Meksyku 9 marca 2009 roku. Ciekawe jest  to, że  nikt z rodziny ani otoczenia tej rzekomo pierwszej ofiary wirusa AH1N1, znanego od 1976 roku, nie zachorował! Dziwnym trafem przeoczono także wykonanie badań laboratoryjnych u tego chłopca, potwierdzających lub nie, rzekomego wirusa. Ciekawostką nigdy niewyjaśnioną, pozostanie fakt, że WHO mając jedynie 20 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków zachorowań na AH1N1, ogłosiła 6 stopień pandemii!

Badania wykazały także, że wirusa tego nie stwierdzono w otoczeniu hodowli trzody chlewnej w pobliżu obszaru określonego jako “pacjent zero” przez CDC. Tak więc w promieniu co najmniej 80 km od farmy w Perote [Meksyk] nie było takiego wirusa, więc nie można go przypisać do meksykańskich lub północnoamerykańskich świń!

Konieczne jest zwrócenie uwagi, że tylko 50 mil od punktu wybuchu epidemii AH1N1 w Meksyku, znajduje się zakład produkcyjny firmy Baxter w Cuernavaca. Fabryka ta jest znana z produkcji szczepionek przeciwko meningokokom oraz kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Fabryka ta przesłała zwykłą pocztą  72 kg materiału szczepionkowego – czyli skażonego – do powielania. Gdyby nie dociekliwość czeskiego wirusologa, który wykrył i unieszkodliwił wirusy, epidemia mogłaby wybuchnąć w Europie.

Wojsko cały czas jest używane do testowania na większą skalę nowopowstałych szczepionek. Najczęściej zakupywane  przez wojsko szczepionki mają mały związek z sytuacją medyczną. Przykładem była sprawa stosowania aż 16 szczepionek w okresie 3 miesięcy u żołnierzy przygotowywanych do ataku na Irak. Stosowana w medycynie klinicznej zasada dopuszcza podawanie kolejnej szczepionki, po 4-6 tygodniach przerwy. Stąd epidemia, zwana Zespołem Zatokowym, która spowodowała powikłania u ok. 300.000 żołnierzy biorących udział w operacji Pustynna Burza. Żołnierze np. francuscy, nie byli szczepieni a przebywając w tych samych warunkach, nie chorowali!

Tak jak to opisywano już przed 50 laty, skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa! Wykazały to jednoznacznie badania przeprowadzone np. w 2004 roku. Pomimo, że nastąpił spadek zaszczepialności o 40 %,  śmiertelność wcale nie wzrosła. Podobnie w 1968 roku i 1997 roku przygotowano szczepionkę nie z tym wirusem, który powodował epidemię sezonową. Więc tak wyprodukowana szczepionka nie trafiła do handlu. Innymi słowy, w tych dwu latach nie szczepiono ludzi. I co? I nic! Nikt nie był szczepiony, a śmiertelność zmalała! Skuteczność szczepień przeciwko grypie jest taka sama jak mycie rąk! CDN

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

 Ku Prawdzie: Skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa, lub taka sama jak mycie rąk! Z tym drugim przykładem to już miałbym ochotę podyskutować. Przecież każde dziecko wie, że mycie rąk usuwa bakterie i zarazki, i dzięki temu nie trafiają one do przewodu pokarmowego. To chyba jest lepsze od szczepionki, która dostarcza do organizmu osłabione wirusy !? 😉 W następnym odcinku dr Jerzy Jaśkowski rozprawi się z mitami na temat szczepionki przeciwko grypie, przywołanymi w artykule Ewy Rycerz. Zapraszam.

 

margareta
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Tego kto wymyśli szczepionkę na „prawdę” zabiją natychmiast 🙄 Marszałka Karczewskiego to należy zaszczepić przeciw… wazeliniarstwu 😀
krzysztof-nalezniak
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Cyrk dla gawiedzi! 😆
peter-bitzer
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Zapomniałeś dodać, że sąsiad Twojej sąsiadki, po takim zastrzyku znalazł się w Tworkach, a po powrocie ze szpitala, nigdy nie odzyskał równowagi ducha i inteligencji  😆
edyta-janecka
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Podejrzewam, że stetoskop to tak na wszelki wypadek, gdyby pierwszy wazeliniarz RP nie wytrzymał tej tortury i zemdlał 😆
elzbieta-muchla
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Ewidentnie przesadzasz z dawką proponowaną marszałkowi! To byłoby morderstwo w białych rękawiczkach 😆 Nie z nimi takie numery… Elżbieto 😆
stefania-hetman
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Stefanio… obyś się nie zdziwiła… tak jak ja się zdziwiłem 13 grudnia 1981 roku 👿
zbigniew-gamski
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! No i proszę… prosto… bez nawijania makaronu na uszy… i wszystko jasne w temacie szczepionek przeciw grypie 😆
to-figas
źródło: facebook
Ku Prawdzie: Dziękuję! Oj naiwny, naiwny jak dziecko we mgle 😉  Producent szczepionki dostał pieniążki za wyprodukowane badziewie… to który urzędnik będzie badał, i na czyj koszt, czy były niepożądane skutki eksperymentu na narodzie?  👿

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *