Syf z szybów wentylacyjnych szkodzi zdrowiu!

Mieszkania czy domki z piecami, znajdują się najczęściej w starych centrach miejskich. Wymiana na nowe piece, czy podłączenie do centralnego systemu ogrzewania to dochód dla koncernów zagranicznych.

Za dwa, trzy lata, owe koncerny z pewnością podniosą ceny energii i ubodzy mieszkańcy tych dzielnic zaczną się masowo przenosić do tańszych mieszkań, lub nawet zostaną wysiedleni do tzw. baraków, z powodu zaległości czynszowych.

W ten prosty sposób najdroższe mieszkania, położone w centrach miast, zmienią właścicieli. Nie jest to nic nowego, ponieważ tak – po 1989 roku – postąpiły firmy zachodnie przejmując np. ujęcia wody, czy ogrzewanie w Polsce.

O tym, że sprawa smogu i wymiany pieców, czy też kotłów, nie dotyczy wcale zdrowia, świadczą fakty.

Przykładowo:

we wszystkich domach istnieje tzw. wentylacja wewnętrzna. Wszelkie zapaszki z kuchni idą do „kominów”. Najstarsze bloki czy wieżowce, mają już ponad 50 lat. A proszę mi pokazać chociaż jedną firmę czyszczącą takie systemy wentylacyjne?

Zapach to cząstki stałe. Każda gospodyni wie, ze okap nad kuchenką trzeba przynajmniej raz w miesiącu wymyć, z powodu lepiącego się brudu. Ale o tym nie wie Główny Inspektor Sanitarny, który ma ważniejsze sprawy do robienia np. handel szczepionkami.

Zwykłe oględziny czy posiewy, wykazują wzrost i utrzymywanie się bakterii chorobotwórczych w takich kominach. Jak się sąsiadowi na dole coś przypali, to ten u góry o tym wie.

Podobnie bakterie z dołu, wchodzą do mieszkania u góry. Wystarczy zobaczyć jak po roku wyglądają zsypy w wieżowcach.

Czy znacie spółdzielnię zatrudniającą czyścicieli szybów wentylacyjnych? Czy znacie choć jeden przypadek czyszczenia szybów wentylacyjnych w biurowcach, szkołach czy szpitalach, że nie wspomnę o hotelach?

Dwukrotnie dostałem zapalenia płuc, właśnie po przespaniu nocy w hotelu. A wyobrażacie sobie jaki jest syf w szybach wentylacyjnych szpitali, przedszkoli, czy szkół?

Danii jest blisko 200 firm czyszczących szyby wentylacyjne i mają cały czas pracę. W Polsce – kraju 7 krotnie większym ludnościowo od Danii – powinno takich firm być blisko 1500!

Doba ma 24 godziny. Jak do tej pory, żaden rząd tego nie zmienił. 8 godzin spędzamy w biurowcu, kolejne 10-12 godzin w mieszkaniu, śpiąc itd. Dzieciaki spędzają większość czasu w pomieszczeniach. Zajęć na powietrzu nie widać. Generalnie na powietrzu przebywamy ok. 1 godziny, najczęściej w drodze z pracy i do pracy.

Trzeba być kompletnie wypranym z podstawowej wiedzy medyczno-fizycznej aby widzieć największy problem w nieistniejącym smogu, a nie zauważać trucia mieszkaniowego. To w mieszkaniach przebywamy ok. 90% czasu, a nie na ulicy.

Nasze badania domów w latach 80-tych, wykazały istnienie smogu elektrycznego w większości przypadków. Ani jeden rząd – w okresie ostatnich 3 dekad – nic z tym nie zrobił.

Ale jak koncerny zachodnie nacisnęły, to maszyna obróbki Robotów Biologicznych, zwana administracją, natychmiast zajęła się problemem.

Podsumowując:

Akcja smog zaczęła się po wizycie Rządu z wicepremierem Morawieckim w Izraelu. Zmieniono definicje pojęć. Niską emisję zamieniono na smog, i odwrotnie. A pod pojęciem smog niszczy się domowe ogrzewanie.

Nagle ni z gruszki ni z pietruszki resort rozwoju interesuje się zdrowiem! Koordynacja akcji na poziomie Rządu i samorządów, wskazuje na długotrwałe opracowanie problemu, prawdopodobnie przez poprzedni rząd.

Otumanianie ludności skutkami zdrowotnymi niskiej emisji. Dodatkowe opodatkowanie społeczeństwa na rzecz wymiany kotłów, która to wymiana jest rzekomo opłacana przez rząd.

Pytanie: czy pod szczytnym hasłem walki ze smogiem dla zdrowia Narodu, nie realizuje się zupełnie innych celów? 

Takich jak: zatuszowanie skutków stosowania chemtrialsu; okradanie mieszkańców z dziesiątek milionów złotych; wykwaterowanie  ubogich mieszkańców z centrów miast; tworzenie wielotysięcznego bezrobocia poprzez likwidację rzemieślniczych warsztatów produkujących kotły do spalania domowego.

dr n. med. Jerzy Jaśkowski

Ku Prawdzie: Dla mnie konkluzja po lekturze tego tekstu dr Jerzego Jaśkowskiego jest oczywista. Permanentny syf z szybów wentylacyjnych bardziej szkodzi zdrowiu niż smog! No chyba, że ktoś w domu przebywa 10% czasu, a przez pozostałe ponad 20 godzin… oddycha świeżym, mazurskim powietrzem 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *