Blanki w Szranki — Ostróda 2017

XVII Blanki w Szranki — Otwarte Mistrzostwa Ziemi Ostródzkiej w Scrabble, zostały rozegrane 1 i 2 lipca 2017 r., na ostródzkim zamku.

Gdy ja debi­u­towałem w turnieju scrab­blowym — w 2004 roku — w szran­ki stanęło 133 zawod­ników! Zająłem 42 miejsce, i byłem najlep­szym kandy­datem na przyszłego prawdzi­wego ryc­erza z sied­mioma zwycięst­wa­mi. Minęło 13 lat i XVII Blan­ki w Szran­ki przy­ciągnęły w zamkowe mury 41 zawod­ników. Nie było ani jed­nego debi­u­tan­ta, a ja zająłem 35 miejsce, roz­gry­wa­jąc 10 par­tii.

Miz­e­ria, którą w jakimś stop­niu tłu­maczą Drużynowe Mis­tr­zost­wa­mi Pol­s­ki, roze­grane w Ostródzie dwa tygod­nie wcześniej, i niewąt­pli­wy przesyt iloś­cią turniejów w scrab­blowym kalen­darzu.

Oso­biś­cie uważam, że dużym zagroże­niem dla turniejów w scrab­ble na żywo, jest inter­net. Nie trze­ba nigdzie jechać, nie trze­ba wpła­cać wpisowego, a emoc­je… zapewnione. Szczegól­nie, gdy się gra pod nick­iem, to hulaj dusza. Nawet e-etyki­ety nie trze­ba zachowywać. Takich ucz­ci­wych jak ja… rzad­ko spotkać 😉

Nieste­ty, władze PFS nic nie robią, by turnieje na żywo przy­cią­gały tych, co chcieli­by też o coś wal­czyć, a wiedzą, że nie mają żad­nych szans ze stary­mi wyjadacza­mi. Ja jeżdżę już tylko na te pob­liskie turnieje, na których liczy się przede wszys­tkim… otocz­ka. Wiem, że wyżej 6 — 7 wygranych par­tii nigdy nie pod­skoczę, to układanie literek na plan­szy trak­tu­ję jako prawdzi­wą rozry­wkę. Przy okazji moż­na pogadać ze zna­jomy­mi, wyp­ić kil­ka piw, coś dobrego przekąsić, cza­sa­mi potańczyć i… tyle.

Gdyby był podział na… “ligi”, czy “dywizje” to dawałoby szansę na walkę z równymi sobie. A tak… przeważnie pierwsza runda sprawia, że dla wielu odechciewa się nawet marzyć, o jakimś sukcesie. To po co jeździć na takie turnieje? Scrabbliści z rankiem poniżej 120, coraz częściej rezygnują ze startów. Dlatego też, w Ostródzie nie było ani jednego debiutanta, podobnie jak de facto w Piasutnie. I nie prorokuję poprawy w tym względzie.

Dobrym przykła­dem na to, co opisałem powyżej, jest sytu­ac­ja jaka mi się przy­trafiła w 10 rundzie turnieju w Ostródzie. Ponieważ w niedzielę nie zdążyłem na pier­wszą rundę, został mi dopisany 1 pkt i trafiłem na Kacpra Zegadło. Kacper ma rank­ing ciut poniżej 150, a ja poniżej 110 😉 Czy miałem nadzieję na wygraną? Oczy­wiś­cie! Zan­im worek i plan­sza nie zwery­fiku­ją “siły” gry zawod­ni­ka, to teo­re­ty­cznie w scrab­ble każdy może wygrać z każdym!

Ja zaczy­nałem. Wyciągnąłem z wor­ka zestaw A C D I N R Z. Szy­bko uznałem, że z tego zestawu nie ma “siódem­ki” i dlat­ego położyłem CZARNI. Gra­ją­cy na sąsied­nim stole Grze­gorz Łukasik, po zakończe­niu naszej par­tii powiedzi­ał mi, że z tego układu miałem proste: DRACZNI! Dla niego było to proste, a ja nawet, gdy mi to powiedzi­ał, nie bard­zo kojarzyłem znacze­nie słowa. DRACZNY? — sko­ry do dra­ki? Dlat­ego powiedzi­ałem dla Grze­sia, że stąd między nami taka różni­ca w rankingu i oczeki­wa­ni­ach. Ja nie wygrałem i nie wygram żad­nego turnieju, a Grześ już ma tryum­fy w Ostródzie i Pruszkowie za sobą, i wido­ki na dal­sze sukcesy.

Summa summarum XVII Blanki w Szranki zaliczam do swoich udanych turniejów. Miło spędziłem czas. Przedłużyłem passę wygranych pojedynków ze Sławkiem Długoszem do… 8 😉 Awansowałem w rankingu o 11 miejsc. Jestem 260 z 109,78. Końcowa klasyfikacja turnieju — TUTAJ

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *