Porucznik Krzysztof Cilulko – Zły porucznik?!

Filmowy Zły porucznik to nowojorski policjant, który przejmuje reguły postępowania i styl życia bandytów, wśród których się obraca. Porucznik Krzysztof Cilulko to żołnierz Wojska Polskiego, który będąc już rezerwistą, musi toczyć walkę z regułami postępowania i stylem życia bandytów w mundurach, wśród których się obracał.

Porucznik rezerwy Krzysztof Cilulko mieszka w Gdyni, z wykształcenia jest fizykiem, a zawodowo zajmuje się informatyką.

Wojsko to pasja Krzysztofa Cilulki. Pasja, którą bandyci w mundurach, wśród których się obracał, chcą wybić mu z głowy.

Por. rez. Krzysztof Cilulko jako ochotnik, w maju 2017 roku, wziął udział w szkoleniu na terenie Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu – dziś Akademia Wojsk Lądowych.

Zaczęło się niewinnie. Ot… normalne życie skoszarowanego wojskowego kursanta. Do czasu, gdy kilku kursantów wróciło z miasta pod wpływem alkoholu i wywołało nocną awanturę ze służbą dyżurną.

Dla jasności… porucznik Krzysztof Cilulko, w tym czasie smacznie spał, zmęczony zajęciami obowiązkowymi i nieobowiązkowym bieganiem, które też jest jego pasją. Dobry żołnierz to żołnierz dbający o kondycję… chyba oczywiste.

Sprawę wyciszono i nikt z nocnych awanturników nie został ukarany. Ale na scenę wkracza oberleutnant von Nogay!

Pamiętacie scenę z C.K. Dezerterzy jak cała kompania tapla się w błocie na rozkaz von Nogaya, który w ten sposób stosuje odpowiedzialność zbiorową?

Dowódca kompanii, w której żołnierzem jest Krzysztof Cilulko, kapitan Tytus P. w ramach odpowiedzialności zbiorowej postanawia zatrzymać w jednostce na weekend wszystkich kursantów by ćwiczyli musztrę!

Porucznik Krzysztof Cilulko jest zdumiony taką niesprawiedliwą decyzją dowódcy. Przecież dotychczas na każdy weekend wszyscy kursanci mogli wyjeżdżać do domów.

Przy świadkach zwraca się do kapitana Tytusa P., stwierdzając, że takie praktyki są niedozwolone! Kapitan Tytus P. jak oberleutnant von Nogay stawia na swoim i odpowiada:

I tak nie wyjedziecie!

I tu porucznik Krzysztof Cilulko wykazuje się… nieprzystosowaniem do reguł postępowania i stylu życia bandytów w mundurach.

Podejmuje działania na drodze służbowej i von Nogay – po sugestii od kapitana Wagnera 😆 – zmuszony jest do wycofania się z głupiej decyzji. Kursanci wyjeżdżają na weekend do domów!

 

 

Sukces porucznika Krzysztofa Cilulko, totalna porażka kapitana Tytusa P.

Gdyby kapitan Tytus P. był choć ciut myślącym oficerem wojska polskiego, a nie żołnierzem – kretynem, czy „nędznym gadem” jak to określa kapitan Wagner, to ta sprawa poszłaby w zapomnienie z chwilą zakończenia kursu.

Jednak kapitan Tytus P. to wypisz wymaluj podinsp. Adam Kall tyle, że w mundurze innego koloru. Oni muszą postawić na swoim!

Podinsp. Adam Kall postanowił natychmiast mnie zwolnić z pracy, gdy 26.02.2014 roku upubliczniłem jego niecne poczynania w Liście otwartym do J. Dziewulskiego… i dopiął swego! Z końcem czerwca 2014 roku zostałem wyrzucony na bruk.

Kapitan Tytus P. nie mógł zwolnić z wojska porucznika Krzysztofa Cilulko, bo on już jest rezerwistą.

Jednak kpt Tytus P., podobnie jak podinsp. Adam Kall ma do dyspozycji swoich podwładnych i co ważniejsze, może liczyć na kolesiów z prokuratury, czy żandarmerii wojskowej.

Pokłosiem wydarzeń wyżej opisanych z maja 2017 roku staje się „Akt oskarżenia”, który w 2018 roku otrzymuje… porucznik Krzysztof Cilulko!

Jakie zbrodnie popełnił ten zły porucznik?

1) Nie zastosował się do treści wydanego ustnie około godziny 17:00 w dniu 23.05.2017 r. przez kpt Tytusa P. – dowódcę 8 kompanii szkolnej  WSOWL we Wrocławiu, rozkazu dotyczącego zakazu opuszczania pododdziału i samowolnie, dwukrotnie, w okresie nie dłuższym niż 3 miesiące, opuścił teren Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu i pozostawał poza jej terenem w wymiarze nieprzekraczającym jednorazowo 48 godzin tj.: od około godz. 16:00 dnia 25.05.2017 r. do około godz. 16:05 w dniu 25.05.2017 r., kiedy to dobrowolnie powrócił na teren WSOWL we Wrocławiu, oraz od godz. 22:35 dnia 25.05.2017 r. do godz. 23:45 dnia 25.05.2017 r., kiedy to dobrowolnie powrócił na teren WSOWL we Wrocławiu tj. o popełnienie przestępstwa określonego w art. 343 § 1 k.k. w zw. z art. 338 § 1 k.k.

2) W dniu 23.05.2017 r. około godz. 15:30 przebywając w rejonie palarni znajdującej się na terenie WSOWL we Wrocławiu, nie wykonał rozkazu wydanego ustnie przez bezpośredniego przełożonego – dowódcę plutonu 8 kompanii szkolnej por. Maksymiliana B., dotyczącego pozostania w miejscu przebywania i oczekiwania na przybycie przełożonego – dowódcę 8 kompanii szkolnej kpt. Tytusa. P. – i wbrew treści wydanego rozkaz, oddalił się z miejsca, w którym miał pozostawiać i udał się w kierunku budynku nr 104 tj. o popełnienie przestępstwa określonego w art. 343 § 1 k.k.

3 grudnia 2018 r. we wrocławskim Sądzie Garnizonowym zeznawało w tej sprawie już trzech pułkowników i dwóch kapitanów.

Następna rozprawa odbędzie się prawdopodobnie w kwietniu i to z pewnością nie będzie akt ostatni tej… afery.

Wydaje się, że proces sądowy w sprawie porucznika Krzysztofa Cilulko – dla polskiego wojska – staje się aferą na miarę procesu Dreyfusa!

Szczegóły sprawy porucznika Krzysztofa Cilulko, z którymi już się zapoznałem, są… chciałem napisać „szokujące”. Ale nie! Dla mnie są już…  normalne.

Por. Krzysztof Cilulko okazał się być „złym porucznikiem” i musi toczyć walkę z regułami postępowania i stylem życia bandytów w mundurach, wśród których się obracał!

Jak na dłoni widać, w jaki sposób republika kolesiów – tym razem w zielonych mundurach – próbuje załatwić człowieka, który miał czelność upomnieć się o swoje i kolegów prawa.

Człowieka, który żyje z poszanowaniem prawa i tego samego oczekiwał od przełożonych w wojsku. Naiwny?

Witam na pokładzie następnego Don Kichota. Szczerze życzę powodzenia i obiecuję, że razem będziemy w tej sprawie dążyć ku Prawdzie!

… CDN …

 

6 myśli na temat “Porucznik Krzysztof Cilulko – Zły porucznik?!

    • 11 maja 2019 o 14:17
      Permalink

      Dziękuję! No cóż… w wojsku tak jak i w policji… fałszerstwa i kłamstwa na porządku dziennym 🙂 a dziennikarze trzymają rękę na pulsie 😉

      Odpowiedz
  • 13 marca 2019 o 12:53
    Permalink

    Stanisławie a gdzie ten zły porucznik oddalał się z jednostki? Na pięć minut to chyba nie na szybki numerek?

    Odpowiedz
    • 13 marca 2019 o 13:26
      Permalink

      Dziękuję! Wpadaj do mnie regularnie to wkrótce Twoja ciekawość zostanie zaspokojona. 5 minut to nawet na grę wstępną… ciut za mało 😉

      Odpowiedz
      • 15 marca 2019 o 16:26
        Permalink

        Odnośnie tych 5 minut:

        Najzabawniejsze jest właśnie to, że wszystkie te zarejestrowane i przekazane przez władze AWL do prokuratury moje wyjścia poza kołowrotek, to nie były nawet żadne wyjścia poza teren AWL, ale po prostu moje wyjścia na obiekty sportowe które znajdują się na terenie AWL – tyle tylko, że za tym kołowrotkiem!

        Pobiegać i na basen chodziłem niemal codziennie. I to są właśnie te moje rzekome „samowolne oddalenia” o których mowa w akcie oskarżenia. (Gdy np. biegałem sobie na wojskowym stadionie to Tytus P. wysyłał po mnie dyżurnego z rozkazem sprowadzenia mnie na kompanię bo ja rzekomo miałem tam jego zakaz opuszczania budynku zakwaterowania).

        Wszystkie te zakazy Tytusa P. wynikały z jego potrzeby nazbierania na mnie jakichkolwiek haków i z chęci sprowokowania mnie do zachowań, które potem będzie można wykorzystać przeciwko mnie.

        Każdy kursant miał prawo w godzinach wolnych od zajęć – oczywiście po wypisaniu się u służby dyżurnej (i ja tego wymogu zawsze dopełniałem) – wychodzić poza teren AWL (np. na miasto) na przepsustkę stałą.

        Gdy więc zobaczyłem akt oskarżenia to nawet trudno mi było przypominać sobie okoliczności tych widniejących w akcie oskarżenia 5 minut „od około godz.16:00 dnia 25.05.2017 r. do około godz.16:05 ” bo najzwyczajniej nie miałem potrzeby pamiętać takich zdarzeń.

        Prawo do korzystania ze swojej przepustki stałej miałem w AWL takie samo jak każdy kursant ( poza tymi kilkoma nocnymi awanturnikami ) – nadane na cały okres kursu i nie odebrane przez nikogo.

        Aby jednak moje rzekome „samowolne oddalenia się” były na dodatek „wielokrotne”, to w akcie oskarżenia wytknięto mi nawet te jakieś śmieszne „oddalenie się” na 5 minut.

        Wiem, że to wszystko jest tak zabawne, że aż trudno w to uwierzyć, ale Wrocław zawsze słynął z produkowania właśnie takich „Zmecholi” jak kpt. Tytus P.

        Jednak równie „wspaniałą” postawą wykazali się potem również jego zwierzchnicy i ich wojskowy prokurator. Niestety taki właśnie stan reprezentuje sobą wrocławskie wojsko.

        Widzę, że całą tę nieprawdopodobną, a jednocześnie przezabawną historię trzeba będzie wyjaśnić czytelnikom „Ku Prawdzie” od początku do końca, bo przecież nie tylko te „5 minut” z aktu oskarżenia rodzi pytania.

        Odpowiedz
        • 15 marca 2019 o 19:01
          Permalink

          Dziękuję! Myślę, że „Emeryt” i inni czytelnicy będą usatysfakcjonowani Twoim wyjaśnieniem… oddalania się poza kołowrotek na 5 minut 😉

          Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *