Żółty Tydzień, Dzień Szczepień — Fałszywe flagi!

Typowym przykładem działania pod pretekstem fałszywej flagi, czyli ratowania zdrowia, jest ogłaszanie tzw “dni”. Dni mogą być różne np. Żółty Tydzień, Dzień Szczepień, itd.

Po pier­wsze: sama nazwa Żół­ty Tydzień jest dwuz­nacz­na, ponieważ kolorem żół­tym określa się choro­by psy­chiczne. Stąd powiedze­nie: żółte papiery.

Po drugie: wprowadzanie określeń tzw. dni wybranych, jest zgodne z zasadą podaną przez Goebbel­sa: Kłamst­wo powtór­zone tysiąc razy sta­je się prawdą.

Jest to oswa­janie mniej rozwiniętego lud­ka z tem­atem. Dlaczego to jest konieczne? Od chy­ba 3 dekad ogłasza się tzw. Żółte Tygod­nie, w cza­sie których Sanepidy sprzeda­ją szczepi­on­ki o 30% taniej. I mamy dwa prob­le­my.

Po pier­wsze: jak to możli­we, że insty­tuc­ja powołana do kon­troli czys­toś­ci i higieny zaj­mu­je się w tym samym obszarze han­dlem szczepi­onka­mi?

Po drugie: insty­tuc­ja ta jest utrzymy­wana i opła­cana przez społeczeńst­wo, w jaki więc sposób ma bezpośred­ni kon­takt z kor­po­rac­ja­mi hand­lowy­mi i jeszcze wypra­cowu­je zysk?

Sanepid w jed­nym tygod­niu obniża cenę szczepi­onek o 30%. To znaczy, że w pozostałych tygod­ni­ach cena jest o 30% wyższa. W Polsce sprzeda­je się rocznie 8.000.000 szczepi­onek, i po prostym mnoże­niu wychodzi całkiem pokaź­na kwo­ta: setek mil­ionów zysku.

Z powodu nagłaś­ni­a­nia szczepień, już od październi­ka trwa kon­cert reklam. W jed­nej z takich reklam, zwanych hucznie ses­ja­mi naukowy­mi, znany lob­bysta bez licencji, dr Grze­siows­ki, apelował do zebranych słuchaczy o niein­for­mowanie i nagłaś­ni­an­ie bez­pieczeńst­wa i skutecznoś­ci szczepi­onek.

Dr Grze­siows­ki jest właś­ci­cielem fun­dacji zaj­mu­jącej się pro­mocją szczepień, o niez­nanych źródłach finan­sowa­nia.  Trud­no sobie bowiem wyobraz­ić, aby pra­cown­ik PZH, czyli insty­tucji państ­wowej,  posi­adał rocznie nad­wyżkę gotów­ki ok. 200.000 zło­tych.  Tyle  bowiem wynosił budżet owej fun­dacji.

Tego rodza­ju apel o ukry­wanie toksy­cznoś­ci podawanych leków, jest ewident­nie sprzeczny cho­ci­aż­by z Przysięgą Hipokrate­sa, którą każdy adept sztu­ki medy­cznej musi­ał składać. Jak widać w tym Nar­o­dowym Insty­tu­cie Zdrowia Pub­licznego ona nie obow­iązu­je. Moż­na robić co się chce, byle zysk był odpowied­ni.

Ze sprzedaży samych szczepi­onek, rocznie ścią­ga się z kieszeni oby­wa­teli mil­iony zło­tych. Dlat­ego wprowadza się sądowy przy­mus szczepień.

Eksper­ci rzą­du warsza­wskiego nigdy nie powołu­ją się na żadne swo­je prace czy inne naukowe doniesienia, ale jak mantrę wypowiada­ją slo­gany w rodza­ju: najlepiej prze­badane, najlepiej udoku­men­towane. Szczegól­nie odnosi się to do deal­erów szczepi­onkowych, ale nie tylko.

 Od pon­ad 50- ciu lat sto­su­je się np. nawozy sztuczne zami­ast gno­jów­ki. Nawozy sztuczne to N, P, K, czyli 3 pier­wiast­ki, a do budowy ciała ludzkiego potrze­ba co najm­niej 80 pier­wiastków. Widzisz więc Dobry Człeku, jak Ciebie oszuku­ją.

Główny Inspek­tor San­i­tarny, obec­nie p. Pinkas, w ogóle nie zwraca uwa­gi na jakość pro­duk­tów spoży­w­czych, sprzedawanych w sklepach wielkopowierzch­niowych.

Społeczeńst­wo musi utrzymy­wać ten twór zwany GIS, ale nic w zami­an nie otrzy­mu­je. Praw­dopodob­nie lik­widac­ja tej insty­tucji była­by nieza­uważona, a oszczęd­noś­ci duże.

P. Pinkas, pod­czas swo­jego 6-cio miesięcznego poby­tu w więzie­niu, mógł zapoz­nać się ze stanem san­i­tarnym tych insty­tucji. Oso­biś­cie więc widzi­ał, że po defekacji d.… pod­myć nie moż­na.

Podob­nie jest w szpi­ta­lach, podle­ga­ją­cych kon­troli GIS. Dlaczego więc wys­maża­ją roz­maitego rodza­ju przepisy, doty­czące np. wysokoś­ci kafelków w gabi­ne­tach medy­cznych, zami­ast wymusić wprowadze­nie ruchomych bide­tów?

Jed­nym z istot­nych powodów zakażeń wewnątrz szpi­tal­nych są właśnie toale­ty, ale zakaże­nia zwięk­sza­ją sprzedaż leków, a to jest czysty zysk kon­cernów City.

Tak więc apel dr Grze­siowskiego o ukry­wanie szkodli­woś­ci szczepi­onek, pub­licznie  nagłaś­ni­any przez  Medy­cynę Prak­ty­czną, jed­noz­nacznie pokazu­je charak­ter tych sesji.

Dr Jarosław Pinkas z typową dla cywiliza­cji bizan­tyjskiej w wyda­niu pruskim, pog­a­rdą dla logi­ki,  twierdzi, że sko­ro kalen­darz szczepień pod­pisu­je kil­ka insty­tucji państ­wowych, to musi on być dobry.

Ta głupota aż w oczy bije, ponieważ doboru kadr do każdej z tych insty­tucji dokonu­ją te same oso­by. Tzw. eksper­ci rzą­dowi, to nie jest wybór pra­cown­ików naukowych dys­ponu­ją­cych pra­ca­mi naukowy­mi w zakre­sie wak­cynologii, ale dobór odpowied­nich znanych sobie osob­ników. Prze­cież to nie kto inny, ale GIS powołu­je tych ekspertów. Czyli, sami swoi.

Orga­ni­za­tora­mi Dnia Szczepień były znane oso­by, tj. prof. Berna­tows­ka, która już wielokrot­nie wykaza­ła się brakiem ele­men­tarnej wiedzy z zakre­su epi­demi­ologii czy toksykologii, jak również prof. Tere­sa Jack­ows­ka opła­cana z drugiej strony.

Najbardziej śmieszny jest argu­ment, że szczepi­on­ki pro­duku­ją  glob­alne kon­cerny, a więc muszą być dobre. Dlat­ego właśnie, jak poda­je prasa,  glob­alne kon­cerny płacą najwięk­sze kary i odszkodowa­nia. Oczy­wiś­cie żaden z tzw. kra­jowych ekspertów o tym nie wspom­i­na.

Sam musisz się domyśleć Dobry Człeku… dlaczego?

dr n. med. Jerzy Jaśkows­ki

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *