Kiedy zdrowy rozsądek zderza się z budżetową czujnością, wygrywa tylko jedno: absurd. Historia stojaka na rowery w KWP Olsztyn pokazuje to w wersji premium. W czasach, gdy logistyką w KWP Olsztyn kierował cywil, trafiła mi się perełka. Perełka z gatunku: „logika kontra budżetówka”. Zwykle logika przegrywa. Tym razem przegrała spektakularnie.
Dzwoni ktoś z BHP:
— Czy mógłby pan spowodować zamontowanie stojaka na rowery przed KWP na Partyzantów?
Argument? Prosty jak konstrukcja stojaka: ludzie dojeżdżają rowerami, boją się kradzieży, więc wnoszą je do środka i zastawiają korytarze. Czyli: stojak = porządek. Obiecałem, że załatwię. W magazynie stojaka brak. Pytam rzemieślników: — Zrobicie?
Zrobimy, ale lepiej kupić. Będzie taniej, szybciej i nie będzie wyglądało jak prototyp z lekcji ZPT
— odpowiada Andrzej.
Sprawdzam środki. Są. Polecam zakup. Koszt? Niecałe 200 zł. Faktura opisana, przekazana do finansów. I wtedy zaczyna się kabaret. Dzwoni logistyk:
— Główna księgowa uznała zakup za niecelowy. Masz zwrócić stojak do sklepu.
Myślałem, że żartuje. Ale nie. To był ten ton, który słyszy się tylko wtedy, gdy ktoś właśnie odkrył w sobie powołanie do bycia strażnikiem budżetowej czystości.
Próbuję tłumaczyć, że stojak jest potrzebny, logiczny, racjonalny… Nic. Główna księgowa nie podpisze przelewu, więc stojak wraca do sklepu. Z fakturą. A my — z poczuciem, że właśnie odegraliśmy w realu scenę z „Misia”.
I teraz pytanie, które aż prosi się o zadanie: Gdzie była ta sama główna księgowa — tak czujna przy stojaku za 200 zł — gdy kupowano telewizory, ekspresy, kino domowe i szklanki do caffe latte?
Stojak na Partyzantów ostatecznie się pojawił. Znacznie później. I wtedy, o dziwo, celowość wydatku już nikogo nie bolała. Może dlatego, że tym razem nikt nie próbował być bardziej papieski od budżetu.

8 komentarzy
Znakomita stronka ! Pozdrowionka 🙂
Dziękuję!
Ostanio dużo czytam blogów, stron a także bywam na forum dyskusyjnym gazety.pl.
Ta strona mnie bardzo zaciekawiła, dodałam sobie ją do ulubionych. Pozdrawiam Anita 🙂
Dziękuję! Ja też dużo czytam… niekoniecznie blogi 🙂 A „gazeta” jest dobra tak jak wiele innych portali, dla „bycia na czasie”. Pozdrawiam.
Główna księgowa pewnie w tym czasie zastanawiała się nad celowością i zasadnością zakupu papieru toaletowego! 😉
Dziękuję! Strzał w dziesiątkę… przypomniałaś mi właśnie historyjkę, którą opiszę tak dla rozweselenia!
Stojaka nie było ale zakaz stawiania roweru na korytarzu i pod komendą był….
Dziękuję! Zakaz był ale chyba nie był przestrzegany… jak to u nas 🙂