Czy mam sądzić się z hejterem Piotrem Kwartnikiem? Ku Prawdzie?

Ja do grona ryjbookowych znajomych zapraszam wszystkich, którzy w jakiś tam sposób zetknęli się ze mną w realu, lub w świecie wirtualnym.

Akceptuję wszystkie otrzymywane zaproszenia, ponieważ uważam, że dzięki temu, mam lepszy kontakt z potencjalnymi Czytelnikami mojego portalu Ku Prawdzie.

Mam Znajomych, których podejrzewam o przyjazne nastawienie do mnie, ale mam także takich, co do których mam pewność, że chętnie by już przeczytali mój nekrolog.

Przykładem na mój pluralizm – w tym względzie – jest analiza moich ryjbookowych Znajomych – polityków.

Na ogół, nie są to znajomości ograniczone tylko do kliknięcia linku: akceptacja zaproszenia.

Z większością z nich odbyłem dłuższe lub krótsze rozmowy, i to na poważne tematy, a nie o du… Maryni!

Jeżeli ktoś ma wątpliwości, co do moich intencji w kwestii ryjbookowych znajomości, to proszę prześledzić naszą rozmowę z Jerzym Szmitem, który napisał:

A tego, że wysłał Pan do mnie zaproszenie do grona znajomych, tym bardziej nie rozumiem.

Polityk nie mógł pojąć, że różniąc się w poglądach, na wiele spraw życiowych, można – mimo wszystko – być znajomymi, którzy odnoszą się do siebie z szacunkiem.

No cóż, bycie politykiem i posłem wypacza charakter.

A teraz news! Ciekawostka związana z tematem wpisu.

Przed chwileczką sprawdziłem listę Znajomych i spostrzegłem, że znikł z niej Janusz Piechociński.

W sierpniu ub.r., gdy pan Janusz był jeszcze ministrem gospodarki, w koalicyjnym rządzie PO – PSL, wysłałem mu zaproszenie do grona znajomych.

Pan Janusz był tak uprzejmy, że zaproszenie przyjął i podziękował mi za nie!

Ośmielony odpowiedzią – z pewnością bardzo zajętego ówcześnie ministra – zadałem mu pytanie, o przyczyny porażki Polski w negocjacjach o lokalizację nowej fabryki jaguara.

Minister odpowiedział natychmiast, podając mi szczegółowe przyczyny tej naszej porażki.

To nie są żadne tajne wiadomości, ale miałem dużą satysfakcję z tego, jak minister potraktował, jakiegoś tam blogera.

Nie nagabywałem więcej ministra… bo i po co?

Autentycznie jestem zdziwiony – ale nie zrozpaczony 😉 – że usunął mnie z listy znajomych.

Czyżby po przegranych wyborach do Sejmu, przestał się dla niego liczyć… głos ludu?

Możliwe, że to nastąpiło po wpisie Rozmawiały generały, w którym mówi się, o powiązaniach chłopów z generałem Działo.

Panie Januszu, prawdziwego polityka poznaje się nie po tym, jak zaczyna, a po tym jak kończy!

Tak czy siak, jest pewność, że czytają mnie także ci z ław sejmowych i rządowych!

Hura! 😆

Piotra Kwartnika zaprosiłem do grona znajomych w maju ubiegłego roku, ponieważ spotykaliśmy się na Forum sympatyków Pawła Kukiza.

Gdy Piotr Kwartnik zaakceptował naszą wirtualną znajomość, zaprosiłem go, do odwiedzania mojej strony Ku Prawdzie.

Czy skorzystał z zaproszenia? Nie wiem! Od maja do października, nie miałem z nim bezpośrednich kontaktów.

Jakież było moje zdziwienie, gdy na wspomnianym forum przeczytałem pomawiający mnie komentarz autorstwa Piotra Kwartnika.

Piotr Kwartnik radził mi także, abym się ogarnął jako… człowiek!

Ja obrażalski nie jestem, ale jak ktoś pluje mi w twarz, to nie udaję, że pada deszcz. 😆

Gdy na wykopie.pl obraził mnie tajemniczy „nunusmani” złożyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa i prokuratura ustaliła, kto ukrywał się pod tym pseudonimem.

Z mocno przestraszonym Marcinem z Piotrkowa, który obawiał się, że ujawnienie jego internetowych poczynań może skończyć się utratą pracy, zawarłem dżentelmeńską umowę.

O szczegółach tej starej historii możecie przeczytać w tekście: Hejter przeprasza olsztyńskiego blogera!

30 października ub. roku, wysłałem wiadomość do Piotra Kwartnika o treści:

Witam Piotrze! Ja słów „na wiatr” nie piszę i nie mówię. Swoje poglądy na świat i politykę wyrażam jasno, czasami ironicznie i „złośliwie” ale bez chamstwa i epitetów obraźliwych.
Unikam też wycieczek osobistych w stosunku do osób bliżej mi nieznanych. Tego też wymagam od innych użytkowników internetu.
Ty użyłeś w stosunku do mnie, w publicznym komentarzu określenia, które mnie obraża i poniża. Nie będę na forum wdawać się w dyskusję, która sprowadzi mnie do Twojego poziomu. Możesz nie zgadzać się z moim zdaniem i o tym pisać. To jest Twoje prawo do wolności wypowiedzi.
Ja mam prawo i obowiązek bronić swojego dobrego imienia! Obraziłeś mnie… ale ja nie jestem pieniaczem, który ze wszystkim leci do Sądu.
W Twoim przypadku wystarczą mi: wykasowanie obrażającego mnie komentarza i napisanie przeprosin na facebooku i na moim blogu – oczywiście pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem.
Jeżeli to Ci nie odpowiada… to cóż, spotkamy się w Sądzie, a wkrótce dostaniesz zaproszenie do Prokuratury. Pozdrawiam i radzę… ogarnij się człowieku!

Po tym moim polubownym ruchu, ze strony Piotra Kwartnika, w zasadzie zapadła cisza. Usunął mnie z grona znajomych i chyba nie wierzył, że otrzyma zaproszenie do Prokuratury.

Zaproszenia nie otrzymał, ale na zlecenie Prokuratury odwiedził go policjant.

Piotr Kwartnik potwierdził, że to on jest autorem komentarza, który mnie obrażał, i że mnie przeprosi. To się działo chyba na początku grudnia.

W połowie grudnia, gdy rozmawiałem z prowadzącym sprawę policjantem, to powiedziałem, że skoro Piotr Kwartnik mnie przeprosi, to ja nie będę wnosił do Sądu prywatnego aktu oskarżenia.

Byłem przekonany, że Piotr Kwartnik wywiąże się z obietnicy złożonej policjantowi. Czekałem praktycznie do Świąt.

Nawet dzisiaj mógłbym sprawę… odkręcić, gdybym się doczekał tych obiecanych przeprosin.

Dzisiaj otrzymałem zawiadomienie z Sądu Rejonowego Wydział Karny, że muszę wpłacić 300 zł, aby prywatnemu aktowi oskarżenia nadać bieg.

W ten sposób… klamka zapadła!

Ja muszę zainwestować kasę, by dochodzić swoich praw. Robię to także w interesie społeczności, która udziela się na forach internetowych.

Piotr Kwartnik to klasyczny przykład hejtera, który po chamsku krytykuje wszystkich, którzy ośmielają się mieć inny niż on, pogląd na otaczającą nas rzeczywistość.

Może nawet bym odpuścił walkę z tym hejterem, gdybym nie przeczytał innych jego komentarzy, pisanych w podobnym tonie, jak ten poniższy :

alt="Czy mam się sądzić z hejterem?"
źródło: Facebook

Z natury nie lubię ciepłej wódki, zimnych kobiet oraz chamstwa i buractwa. Musiał być ciąg dalszy.

Dodatkowo obiecałem Wam na podstronie Kim jestem, że:

Będę piętnował każdego człowieka, który zapomina o naczelnej zasadzie dobra ogólnego i w rzeczywistości kieruje się własnym interesem.

Teraz obiecuję Wam, że spotkam się w Sądzie z każdym człowiekiem, który pisząc o Stanisławie Olsztynie zapomni, że są granice wolności wyrażania swojej opinii i prawa do krytyki.

Za nieprawdę i obelgi trzeba ponosić konsekwencje.

To samo powiedziałem w Sądzie, gdy podinsp. Adam Kall oskarżył mnie o pomówienie.

Sąd w dwóch instancjach przyznał mi rację i uniewinnił mnie od zarzutu pomówienia, stwierdzając dodatkowo, że ja piszę prawdę, nie używam obelg i nie przekraczam, a nawet nie zbliżam się do granicy dopuszczalnego prawem poziomu agresywności krytyki.

Czy mam sądzić się z hejterem?

Piotrze Kwartnik, jak pan myśli?

Zwróci się mi lokata sądowa?

A co sądzicie Wy – moi Czytelnicy?

 

6 myśli na temat “Czy mam sądzić się z hejterem Piotrem Kwartnikiem? Ku Prawdzie?

  • 6 stycznia 2016 o 16:39
    Permalink

    Stanisławie po rozmowie z tobą Szmit nie został posłem po rozmowie z tobą Piechocinski nie został posłem jesteś niebezpieczny!

    Odpowiedz
    • 6 stycznia 2016 o 20:40
      Permalink

      Dziękuję! Paweł Kukiz po rozmowie ze mną został posłem 🙂 Także nie jestem, aż tak… niebezpieczny 😉

      Odpowiedz
  • 7 stycznia 2016 o 21:54
    Permalink

    Witam, „takiego” człowieka nie zmienisz ale ważyć swoje wpisy powinien – chce zaistnieć- nieciekawy typ Cel słuszny pozdrawiam

    Odpowiedz
    • 7 stycznia 2016 o 22:07
      Permalink

      Dziękuję! Zmienić nie zmienię, ale z pewnością zastanowi się, jak znów rzuci się na kogoś. Mój jedyny szkopuł, że musiałem zainwestować w jego „ogarnięcie się” 😉

      Odpowiedz
  • 11 stycznia 2016 o 08:56
    Permalink

    Kwartnik też mi gdzieś wpadł w oko jak jeszcze bywałem na kukizowych forach( potem zrezygnowałem z uwagi na obsiadającą te fora jak robactwo trupa pisowską piątą kolumnę) ale jakoś go nie zapamiętałem szczególnie .Z tego wynika że nie był warty zapamiętania .Czy jest warty ,aby sie z nim ciągać po sądach oceń sam.Wiem jedno jakbym miał się sądzić z każdym hejterem który w trakcie kampanii i nawet przy okazji zwykłego komentowania w internecie obraża mnie czy moja rodzinę myśląc że jest anonimowy to musiałbym w sądzie zamieszkać 🙂 Kukiz to wyjątek który potwierdza regułę 🙂 Porozmawiaj proszę Stanisławie jeszcze z Niesiołowskim np …:)

    Odpowiedz
    • 11 stycznia 2016 o 10:43
      Permalink

      Dziękuję! Mariuszu, poruszyłeś temat bardzo mnie interesujący od… kupy czasu 😉 Odpowiem Ci wpisem na blogu, bo jest tego tyle, że pewnie z godzinę będę musiał nad tym posiedzieć. Zapraszam!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *