Koło Fortuny 1995 – Stanisław Mikulski do Stanisława Olsztyna: Gafa, która kosztowała finał!

Lekkie porządki w piwnicy i odkryłem kasety VHS sprzed… kilkudziesięciu lat! Na pierwszy ogień, do przegrania ich na nośnik cyfrowy poszły te kasety, na których zarejestrowałem swoje występy w telewizyjnych teleturniejach. I teraz przy ich odtwarzaniu mam masę wspomnień, którymi podzielę się także z Wami.

Koło Fortuny w polskiej telewizji pierwotnie nagrywane było w latach 1992 – 1998 i emitowane na antenie TVP2.

Z uwagi na nową oryginalną formułę rywalizacji, atrakcyjną oprawę, dosyć dynamiczną i emocjonującą rozgrywkę, a przede wszystkim z uwagi na ówcześnie niespotykane atrakcyjne nagrody – samochód – teleturniej szybko osiągnął mega popularność.

W szczytowym okresie popularności, przed telewizorami zasiadało 10 milionów widzów! Poziom nieosiągalny dla wielu innych teleturniejów, czy nawet dla programów sportowych.

Dostać się na nagranie teleturnieju było bardzo trudno.

Pamiętam nawet jakieś ogólnonarodowe testy – krzyżówki, które trzeba było wypełnić – rozwiązać bezbłędnie i czekać z nadzieją, że zostanie się zaproszonym na nagranie.

Mi udało się dostać wymarzone zaproszenie w 1995 roku, gdy Koło Fortuny już nie prowadził Wojciech Pijanowski, a popularność teleturnieju wyraźnie spadła.

Uczestników poszczególnych odcinków wybierał chyba reżyser. Pamiętam, że do sali, w której oczekiwaliśmy na ewentualne nagranie, wszedł mężczyzna i wskazując palcem powiedział:

W tym odcinku gra pani, pan i… pan! I tym trzecim panem byłem ja 😉

Przed startem nagrania próbowałem wyczuć koło, którym losowało się kwoty. Po trzeciej próbie, ktoś z obsługi zabronił mi dalszego kręcenia! 😉

Występ w Kole Fortuny zaliczam do udanych, pomimo, że nie wygrałem odcinka.

Koło Fortuny 1995 - Stanisław Olsztyn
Koło Fortuny 1995 – Stanisław Olsztyn

Wielką przyjemność sprawiło poznanie i uściśnięcie ręki Stanisława Mikulskiego – filmowego idola z lat, kiedy dojrzewałem i podziwiałem Hansa Klossa.

Spotkanie na żywo legendy teleturnieju Magdy Masny, też dostarczyło dużo wrażeń, chociaż szkoda, że nie padło kultowe polecenie Wojciecha Pijanowskiego:

Magda, pocałuj pana!

Wtedy w teleturnieju Koło Fortuny obowiązywały inne zasady. Do finału awansował ten, kto pierwszy odgadł hasło półfinałowe.

Nie liczyła się kwota zebrana w pierwszych trzech rundach, z których ja wygrałem dwie. Miałem na koncie ponad 3.ooo zł, a konkurenci w granicach tysiąca.

Pomyłka w cytacie: SERCU zamiast SERCA kosztowała mnie finał. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że cytowałem poetę… a z poezją bywa różnie 😉

Stanisław Mikulski zwrócił się do mnie:

Powiedział pan „SERCU”! Gafa, która kosztowała finał!

Pomyłka czy gafa? Nieistotne! Finał teleturnieju Koło Fortuny w tym dniu, nie był dla mnie pisany 😉

Waldek, który odgadywał cytat po mnie, przyznał, że nie znał hasła, zanim ja go nie podałem. Mały włos, a straciłby czas na podanie spółgłoski! Ale się udało.

Ja hasło finałowe odgadłem bez problemu, ale jako widz w studiu TVP. No cóż! Life is brutal! 😆

Ciekawostka:

Będąc w studiu, dochodząc do finału teleturnieju Koło Fortuny, nie wiedziałeś, o co tak naprawdę grasz! Powaga!

Gdy prowadzący Stanisław Mikulski pyta się:

Jaka to nagroda Tadeuszu?

W studiu zapadała cisza, a następnie rozpoczynano odgadywanie hasła finałowego. Po nagraniu finału w studiu nie informowano uczestników i finalisty, co było główną nagrodą!

Teoretycznie to, co wstawił producent programu w pełnej wersji wyemitowanej w TV! Mógł to być telewizor jak w naszym odcinku, a równie dobrze mogli wstawić samochód!

Istna gra w ciemno!

Już wtedy wiedziałem, że „prawda ekranu” nie zawsze jest zgodna z PRAWDĄ 😉

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *