Marcin Kwaśny i moje wyklęcie za prawdę
🔥 Wyklęci dziś — ci, którzy nie klękają przed kłamstwem
Dziś „wyklętymi” są ci, którzy nie klękają przed układami, nie boją się mówić prawdy i nie zamierzają żyć w świecie, gdzie kłamstwo ma pierwszeństwo. Tak powiedział Marcin Kwaśny — i trafił w sedno. Bo ja też nieraz odkrywałem, że cudze słowa potrafią opisać moją własną drogę.
Z Żołnierzami Wyklętymi połączyła mnie data. 1 marca 2014 roku — Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych — napisałem:
Jeśli chcę żyć z prawdą za pan brat, muszę pisać.
🎭 Kwaśny, Pilecki i moje własne zmagania
Gdy czytałem relację ze spotkania z Marcinem Kwaśnym, poczułem coś więcej niż satysfakcję. Poczułem, że ktoś wreszcie nazwał głośno to, co ja przeżywam od lat.
Aktor wcielił się w rotmistrza Witolda Pileckiego — człowieka, który wiedział, czym jest prawda i ile kosztuje jej obrona. Jego słowa z początku tekstu są mi tak bliskie, że mogę powiedzieć tylko jedno:
⚡ Tak, jestem wyklętym. Bo nie boję się mówić, jak jest
🧱 Olsztyńskie zakłamanie — mur, o który rozbijam głowę
I tak — przegrywam. Na razie.
Przegrywam z olsztyńskim zakłamaniem, które oplata instytucje jak bluszcz: policję, prokuraturę, sądy. Przegrywam, bo kłamstwa i półprawdy nadkomisarzy, inspektorów, mecenasów i radców prawnych są traktowane jak objawiona prawda. A to, co mówię ja — świadek, obywatel, człowiek — jest spychane do szuflady z napisem „polemika, nie liczy się”.
Oceniam ludzi, z którymi się konfrontowałem — w pismach, na salach sądowych, w decyzjach, które podejmowali. Oceniam ich po czynach, nie po pozorach.
Doszło do tego, że przedstawiciel olsztyńskiej palestry nazwał moje zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa popełnionego przez Adama Kalla, zastępcę Komendanta Wojewódzkiego Policji, „bezprawnym działaniem”.
Panie mecenasie Szydziński — jakie pan kończył studia, skoro nie wie pan, że obywatel ma moralny obowiązek zgłosić swoje podejrzenia prokuratorowi? A w niektórych przypadkach to nie tylko obowiązek moralny — to obowiązek prawny.
🌱 Światło w tunelu — prokurator, który nie bał się prawdy
Ale żeby nie było, że Olsztyn to tylko mrok i układy — trafiłem też na człowieka uczciwego. Tak, w tym mieście to brzmi jak sensacja.
„Poznacie ich po ich owocach” — napisał św. Mateusz.
I ja poznałem.
Panie Prokuratorze Arkadiuszu Szulc — dziękuję. Za wszczęcie śledztwa, za rzetelność, za logiczne wnioski. Za to, że w gąszczu kłamstw zobaczył Pan fakty. Uzasadnienie umorzenia było tak klarowne, że nawet przez sekundę nie myślałem o zażaleniu. Żałuję tylko jednego — że nie wszystkie moje zawiadomienia trafiły właśnie do Pana.
💪 Życzę Panu wytrwałości
Nie widzieliśmy się, ale wierzę, że jest Pan jednym z tych młodych prokuratorów, którzy jeszcze nie dali się wciągnąć w olsztyńskie bagno. Życzę Panu wytrwałości. I żeby nigdy nie powiedział Pan obywatelowi:
Nie chcę prowadzić tego śledztwa… ale muszę.
Bo ja takie słowa usłyszałem. A efekt tamtego rocznego śledztwa był policzkiem wymierzonym w profesjonalizm i uczciwość olsztyńskiej prokuratury.
🔥 Byłem lemingiem. Dziś jestem wyklętym
I pozdrawiam — mimo wszystko — Was wszystkich: mecenasów, prokuratorów, sędziów… i innych oprawców. 😉
📅 PS – 2017
„Poznacie ich po ich owocach”. I poznałem. Odwaga prokuratora Arkadiusza Szulca skończyła się dokładnie wtedy, gdy skończyła się moja sprawa. „Góra” sprowadziła go na ziemię. I teraz już wie, jak stosować prawo tak, żeby żadnego z kolesiów nawet nie połaskotać. 😉