Marcin Sieczkowski – były wójt gminy Gietrzwałd, sprząta swoje biurko!

23 kwietnia 2017 roku, mieszkańcy Gminy Gietrzwałd brali udział w referendum, które miało wykazać, czy postępowanie wójta – Marcina Sieczkowskiego – jest zgodne z tym, czego oczekiwali jego wyborcy, głosując na niego w wyborach samorządowych.

Inicjatorzy referendum zarzucali wójtowi… wiele. Przytaczam główne powody rozpisania referendum w dużym skrócie:

Zwiększenie zadłużenia Gminy do kwoty 10 903 925,16 zł w prognozie na 2017 r. Brak nadzoru nad dyscypliną finansów w związku z realizacją umowy przetargowej. Brak efektywnych kroków by zapewnić mieszkańcom Gronit, Naterek, Sząbruka i innych miejscowości, dojazdu do Olsztyna w chwili zamknięcia drogi Naterki – Kudypy. 
Ignorowanie opinii rodziców i nauczycieli w sprawie Szkoły Podstawowej w Gierzwałdzie w sprawach personalnych i programowych, które doprowadziło do ostrego konfliktu społecznego. Konflikty między wójtem a mieszkańcami, które są wynikiem autokratycznego stylu rządzenia oraz brakiem umiejętności interpersonalnych. 
Zaniechanie konsultacji społecznych w istotnych dla mieszkańców Gminy sprawach. Odwołanie dyrektora GOK, mimo jednoznacznego poparcia ze strony stowarzyszeń twórczych, lokalnych artystów i mieszkańców. Brak reakcji wójta na przejęcie przez osobę prywatną tytuły „Gazeta Gietrzwałdzka”.
Brak jawności w zakresie wydatkowania środków publicznych na różnego rodzaju umowy i etaty. Brak jawności w funkcjonowaniu urzędu Gminy poprzez utrudnianie mieszkańcom dostępu do informacji publicznej.

Marcin Sieczkowski dzielnie dawał odpór tym zarzutom, publicznie stwierdzając, że:

Szanowni Państwo! Zarzuty referendalne istnieją tylko i wyłącznie w głowie ich autora. Osoby, które podpisały się pod zarzutami inicjatywy referendalnej, zostały prawdopodobnie celowo wprowadzone w błąd przez „twórcę” kłamliwych zarzutów. W kwestiach merytorycznych dotyczących mojej odpowiedzi pomocą służą również pracownicy Urzędu Gminy w Gietrzwałdzie: skarbnik, sekretarz, inspektorzy.

Niestety, zapewnienia Marcina Sieczkowskiego, o jego postawie wójta prawego i sprawiedliwego, spełzły na niczym.

Nie przekonały mieszkańców Gminy Gietrzwałd, i w majestacie prawa Marcin Sieczkowski, od poniedziałku przestał być wójtem gminy Gietrzwałd.

O sromotnej porażce wójta świadczy fakt, że na oddanych 1462 ważnych głosów, 1381 było na „TAK”, czyli za odwołaniem wójta było 94,45% aktywnych mieszkańców gminy! 

Jak poinformował mnie jeden z czytelników, Marcin Sieczkowski wczoraj, w późnych godzinach popołudniowych, postanowił posprzątać swoje biurko. Zakasał rękawy i spakował pudełka z rzeczami osobistymi.

Chyba jednak Marcin Sieczkowski nie posiadał umiejętności interpersonalnych, gdyż o jego pracy w Urzędzie – po jego zamknięciu – mieszkańcy Gietrzwałdu szybko poinformowali policję.

Policja skontrolowała zawartość pudełek z rzeczami osobistymi Marcina Sieczkowskiego, i odkryła w nich około 600 dokumentów, których nie można ująć w wykazie rzeczy najbardziej intymnych żadnego urzędnika.

Krzysztof Stodolny – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie:

W dniu dzisiejszym Komisariat Policji w Olsztynku wszczął dochodzenie z art. 276 kodeksu karnego, tzn ukrywania dokumentów pochodzących z Urzędu Gminy.
Ze wstępnych materiałów wynika, że w dniu wczorajszym w godzinach popołudniowych, były wójt gminy Gietrzwałd, wszedł na teren budynku, twierdząc, że musi zabrać swoje rzeczy.
A następnie wyniósł pudełko, z szeregiem dokumentów – około 600 dokumentów – które po przejrzeniu zostały zabezpieczone.
Jakie to były dokumenty, okaże się w toku postępowania, i czy te dokumenty mógł je zabrać, czy też nie?

Hm… pierwsze słyszę, żeby urzędnik miał prawo wynosić, zabierać do domu, jakiekolwiek dokumenty z urzędu. No, ale Polska to dziwny kraj. Niby mamy prawo i sprawiedliwość dla… wszystkich.

Jednak już Orwell stwierdził, że wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze! I jak dobrze pamiętam, to temu mistrzowi pióra chodziło o… świnie!

Jutro relacja z dzisiejszej mojej wizyty w Urzędzie Gminy w Gietrzwałdzie. Kto kieruje urzędem, gdy Marcin Sieczkowski już wyautowany? Naprawdę, nie było to łatwe do ustalenia. Niektórzy z urzędników uciekali przede mną do… toalety 😉

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *