Oto jedyna przyczyna katastrofy smoleńskiej! Prawda pilota Marka Lenarda

Mrek Lenard — pilot z 25-letnim doświadczeniem mówi wprost: katastrofa smoleńska miała jedną, jedyną przyczynę. Nie mgłę. Nie brzozę. Nie wybuch. Decyzję.

Przeczytałem dokładnie raport komisji i nowe nagrania korespondencji radiowej. A potem przeczytałem analizę Marka Lenarda — pilota z 3.800 godzinami nalotu. I powiem jedno: jego logika i doświadczenie robią większe wrażenie niż wszystkie polityczne komisje razem wzięte. Poniżej publikuję jego tekst bez żadnych zmian. Jedynie dla lepszej czytelności tekstu, dodałem swoje nagłówki z ikonkami.

Uwaga: obrazek nie zastępuje mózgu. To tylko miniatura.

Przeczytałem dokładnie cały raport komisji, która wybieliła pilotów. Przeczytałem również nowe nagrania korespondencji radiowej pomiędzy pilotami i wieżą. Piszę to jako osoba z dużym doświadczeniem (25 lat za sterami różnych samolotów i z nalotem około 3.800 godzin)

Oto jedyna przyczyna katastrofy smoleńskiej. Cała reszta jest tylko otoczką, która nie ma najmniejszego znaczenia. Tym bardziej wrak samolotu, który można jedynie sprzedać na złom. Mam cichą nadzieję, że co poniektórym rozjaśni umysł.

🛬 Dlaczego ta katastrofa była nieunikniona

Absolutną zasadą w tego typu lotach jest to, że w przypadkach newralgicznych, sytuacjach ekstremalnych jak ta w Smoleńsku, kiedy warunki lądowania są minimalne, lub jest ich całkowity brak, dowódca załogi melduje o tym fakcie dysponentowi samolotu (w tym przypadku Prezydentowi RP), sugerując jednocześnie gdzie można bezpiecznie wylądować.

🎯 Kto naprawdę podjął decyzję o lądowaniu

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że na pokładzie samolotu znajduje się przełożony pilotów (w tym przypadku gen. Błasik, który zameldował Prezydentowi jego gotowość i załogi), to nie wykluczam, że właśnie jemu przekazano informacje o warunkach jakie panowały na lotnisku. Ktoś z tej dwójki podjął decyzje o wykonaniu lądowania.

⚠️ Presja, młodość i brak doświadczenia

Załoga (młodzi i mało doświadczeni piloci) pod wpływem sugestii wykonali to, co wykonali. Szukając ziemi olali przyrządy. Nie przestrzegając procedur jakie ich obowiązywały, zniżyli się do wysokości na jakiej znaleźć się nigdy nie powinni.

🧭 Czy obecność generała miała znaczenie

To, czy gen. Błasik był w kabinie czy też nie, (korespondencja radiowa wewnętrzna potwierdza, że był do samego końca), czy był pod wpływem czy nie, czy podpowiadał czy nie, nie ma tu żadnego znaczenia! Aczkolwiek fakt przebywania w kabinie przełożonego, zawsze stwarza presję na załodze.

🛑 Gdyby za sterami siedzieli doświadczeni piloci

Faktem natomiast jest to, że gdyby za sterami siedzieli doświadczeni piloci (a takowych w spec pułku nie było) w wieku 50 paru lat i z 20 – 30 letnim doświadczeniem za sterami, olali by wszystkie sugestie, podpowiadaczy wysłali na drzewo, wylądowali na zapasowym, i sprawy by nie było. Jedynie odeszli by w chwale do rezerwy.

✈️ Błędy proceduralne, które kosztowały życie

Co do samego manewru też można mieć wiele zastrzeżeń. Według mnie, było to lądowanie z kręgu (dwa zakręty o 180) i w dodatku z prawym zakrętem. Wiedząc, że na lotnisku funkcjonuje USL/RSL to należało wykonać na 3000 m lot na DRL, stanąć na odchylony, i na 20, 23 km ustabilizować lot. Czasu na ustawienie wysokościomierzy było by od groma. Nad BRL, gdzie wysokość powinna wynosić 80-120 przy niewidocznym pasie, należało odejść na drugie zajście lub na zapasowe.

🔥 Dlaczego dyskusja z wyznawcami teorii spiskowych nie ma sensu

Biorąc jednak pod uwagę wiedzę lotniczą tych, którzy mają takie same zdanie jak fachowcy pokroju Antoniego M., czy też speca od fluorescencji, niejakiego Nowaczyka, oraz innych uczonych ze wszystkich kontynentów świata, jakakolwiek dyskusja z tego typu osobnikami jest tylko uwłaczaniem własnej inteligencji.

🎖️ Kim był gen. Błasik według pilota

Co do Błasika. Gdyby ten z bożej łaski pilot, fałszujący swój nalot, znał zasadę starą jak świat, że błędy popełniane na małej wysokości są z zasady karane śmiercią, i to bez prawa apelacji, to widząc jaka jest sytuacja, pierwsze co powinien zrobić to opier… pilotów, że próbują lądować. Powinien zabronić manewru i wręcz nakazać odlot na zapasowe. Niestety, temu facetowi gruczoł wazelinowy wydzielał się od momentu pobudki, do chwili położenia się do łóżeczka. Inną rzeczą jest to, że Błasik okłamał Prezydenta Kaczyńskiego meldując samolot i załogę gotową do lotu, degradując tym samym kapitana Protasiuka do zera. Załoga w tym składzie nigdy nie powinna zbliżyć się do sprzętu, mając takie warunki do lądowania (sfałszowane wpisy odnośnie MWA u dowódcy załogi po lądowaniu w Brukseli) i brak uprawnień pozostałych członków pomijając mechanika. Brednie tych cymbałów zaczynają być niebezpieczne.

⏱️ Ostatnie sekundy lotu

I jeszcze jedno spostrzeżenie. W momencie kiedy zostały wypowiedziane znamienne słowa w kabinie „Kur*a”, kiedy część lewego skrzydła odmaszerowała, ręce pilotów były wyprostowane na manetkach. Silnik osiągnął lub zaczął wchodzić na maksymalne obroty. Dalej Ci, którzy mieli coś z lotnictwem do czynienia wiedzą, co się dzieje. Tłumaczyć dalszych zjawisk reszcie, a szczególnie zwolennikom teorii spiskowych, jest po prostu stratą czasu. PiS-owcy powinni udać się do lekarza z prośbą, o rozpoczęcie intensywnego leczenia choroby zwaną zidioceniem. Jestem dziwnie spokojny, że szybciej psa nauczę mówić, niż tych idiotów myśleć.

Marek Lenard – Autor tekstu

Pilot instruktor I klasy w lotnictwie cywilnym, pilot instruktor klasy mistrzowskiej w Lotnictwie Wojskowym, nalot 3.800 godzin, aktualnie na emeryturze.

🎯 Ku Prawdzie

Prawda o tragedii smoleńskiej według Marka Lenarda to nie teoria. To doświadczenie, logika i 3.800 godzin w powietrzu. I tak — zgadzam się z nim w 100%. Głupota, buta i wazeliniarstwo dowództwa MON były identyczne jak w Policji. O politykach nawet nie wspomnę — wszyscy wiemy, jaki poziom etyczny reprezentują ojcowie chrzestni swoich republik.

A do tych zidiociałych mam jedno: nie oceniajcie tekstu pilota po zdjęciu. Zdjęcie dołączyłem ja — i ono nie jest ilustracją przyczyny katastrofy, tylko ilustracją poziomu inteligencji komentujących. Nie dyskutuję. Z głupcem nie wygrasz — nawet nie zauważysz, kiedy sprowadzi cię do swojego poziomu. Najbardziej krzyczą ci, którzy mienią się katolikami. Apage, Satanas — pozdrawiam serdecznie. I przypominam casus Jerzego Szmita.

📊 Wyniki ankiety

W 2016 roku 72% Czytelników wskazało, że TU-154 rozbił się wskutek:: presji na pilota i decyzji pilota. W 2021 roku — 65%. Ludzie wiedzą, co się stało. Tylko politycy udają, że nie. Dziękuję Wam za aktywność – 7.572 głosów!

290 komentarzy

  1. Mjr pil. Arkadiusz Protasiuk urodził się 13 listopada 1974 roku. Był kapitanem załogi prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia rozbił się pod Smoleńskiem. Wszechstronnie wykształcony oficer, ciągle poszerzał swoją wiedzę i umiejętności. Przez ostatnie dwa lata wykonał do Rosji i na Ukrainę 27 lotów. Był pilotem klasy mistrzowskiej, legitymującym się nalotem ogólnym 3528 godzin, w tym 2937 godzin na Tu-154M.

    O jakim braku doświadczenia my tu mówimy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *