
Obrona Gietrzwałdu: największym problemem są władze Gietrzwałdu
Władze Gietrzwałdu stały się dziś największą przeszkodą w skutecznej obronie tego wyjątkowego miejsca. Choć rośnie poparcie społeczne i instytucjonalne, a sprawa ma charakter ponadpartyjny i głęboko obywatelski, to właśnie lokalny układ polityczno‑społeczny blokuje działania obrońców Gietrzwałdu i utrwala bierność gminy.
🙏 Kościół wspiera, ale władze Gietrzwałdu blokują
W wypowiedzi Bożeny Ulewicz, podczas spotkania „Obrona Gietrzwałdu na dziś i na jutro”, pada jasne stwierdzenie, że Kościół nie odwraca się od tej sprawy. Akcja Katolicka w Polsce od miesięcy wspiera inicjatywy obrońców Gietrzwałdu, a to oznacza, że hierarchia kościelna w zdecydowanej większości stoi po stronie ochrony tego miejsca.
Bądź pewna, że biskupi w swojej zdecydowanej większości są również za Gietrzwałdem. Akcja Katolicka… nigdy nie działa wbrew swoim biskupom.
Problem nie leży więc w braku wsparcia Kościoła, lecz w tym, że władze Gietrzwałdu pozostają głuche na głos obywateli. Jak mówi Ulewicz, mimo rosnącej aktywności społecznej, obrońcy Gietrzwałdu „nie są w stanie przebić się przez wójta i radę gminy”, co pokazuje skalę lokalnego oporu wobec zmian.
⚙️ Dziedzictwo dawnych układów i strach przed „wychyleniem się”
Bożena Ulewicz przypomina też kontekst historyczny, który do dziś wpływa na układ sił w gminie. Po wyjeździe autochtonów do Niemiec, ich majątki przejmowali dawni działacze partyjni. To dziedzictwo nie zniknęło – przeszło w kolejne pokolenia, które wciąż mają realny wpływ na lokalną scenę.
Oni wyjeżdżali do Niemiec, a tam się uwłaszczali towarzysze partyjni. I kolejna generacja towarzyszy partyjnych jest emanacją głosu społeczności gietrzwałdzkiej.
W takim środowisku część mieszkańców może być przychylna obronie Gietrzwałdu, ale zwyczajnie boi się „wychylić” ze swojego otoczenia. To tłumaczy, dlaczego nawet dobrze przygotowane inicjatywy obywatelskie napotykają mur milczenia i obojętności, a władze Gietrzwałdu mogą dalej udawać, że problem nie istnieje.
🤝 Rozmowy, sojusznicy i właściciele gruntów
Mimo tych barier, w wypowiedzi Ulewicz pojawia się wyraźny kierunek działania. Kluczem ma być szeroka, spokojna i konsekwentna praca u podstaw: rozmowy z właścicielami gruntów, szukanie nieoczywistych sojuszników oraz budowanie sieci wsparcia ponad podziałami politycznymi.
Zacząć rozmawiać właśnie z tymi właścicielami tych gruntów, które mogą być przedmiotem różnych takich biznesowych interesów, to też jest dobry kierunek, czasami się uda trafić na takiego człowieka jak ten z Lanzarote.
To podejście zakłada, że nawet w trudnym otoczeniu można znaleźć ludzi, którzy – z powodów osobistych, światopoglądowych czy symbolicznych – zechcą wzmocnić działania obrońców Gietrzwałdu. To także sposób na stopniowe osłabianie monopolu, jaki dziś mają władze Gietrzwałdu na oficjalne reprezentowanie gminy.
🚴 Ścieżka rowerowa Olsztyn–Gietrzwałd jako projekt przełomowy
Ważnym wątkiem jest też pomysł stworzenia nowoczesnej ścieżki rowerowej z Olsztyna do Gietrzwałdu, na wzór inwestycji realizowanej od ronda w Bartążku do Zgniłochy za 30 milionów złotych. Tego typu projekt mógłby stać się nie tylko impulsem rozwojowym dla gminy, ale też narzędziem budowania szerokiego poparcia dla ochrony Gietrzwałdu.
Te trzydzieści milionów złotych to byłby taki naprawdę niezły, niezłe dofinansowanie tej gminy i też przysporzyłoby obrońcom gminy szerszego grona sprzymierzeńców.
Choć status drogi krajowej DK16 utrudnia wpływ na decyzje sejmiku, sama koncepcja pokazuje, że obrona Gietrzwałdu może iść w parze z rozwojem infrastruktury, turystyki i lokalnej gospodarki. To argument, którego władze Gietrzwałdu nie powinny ignorować, jeśli rzeczywiście zależy im na dobru mieszkańców.
✍️ Ku Prawdzie: gdy sprawa jest dobra, władze Gietrzwałdu nie mogą jej zatrzymać
Na końcu wypowiedzi Bożena Ulewicz przyznaje, że sama początkowo patrzyła na inicjatywy obrony Gietrzwałdu z dystansem, obawiając się politycznego wykorzystania tematu. Dziś jednak mówi jasno, że podpisy, rozmowy i wymiana informacji mają realne znaczenie, a kluczem jest działanie w dobrej sprawie, bez partyjnych gierek.
Działajmy w dobrej sprawie, a sprawa jest dobra. Jak sprawa jest dobra, to zawsze wygrywa.
Jeżeli tak jest, to trzeba powiedzieć wprost: największym problemem nie są przeciwnicy z zewnątrz, lecz władze Gietrzwałdu i utrwalony lokalny układ, który boi się zmiany. A skoro sprawa jest dobra, to prędzej czy później wygra – pod warunkiem, że społeczność nie odpuści i nadal będzie działać mimo oporu tych, którzy dziś formalnie rządzą gminą.
PS. 11.06.2026
W reakcji na ostatni komentarz „Sąsiada Gietrzwałdu” zamieszczam zdjęcie, które dokumentuje „przychylne” nastawienie gospodarzy Sanktuarium do protestujących przeciwko inwestycji Lidla w Gietrzwałdzie.


Ta kobieta ma pomysł wydania 30 milionów na scieżkę rowerową i myśli że to poprawi sytuacje mieszkańców i Gminy? mysle że mieszkańcy bardziej by się ucieszyli gdyby za te pieniądze wyremontowano drogę w kierunku Unieszewa no ale ta Pani pewnie niema pojęcia czego potrzebują mieszkańcy. Z Olsztyna do Gietrzwałdu prowadzi piękna trasa rowerowa szlakiem św. Jakuba i bez problemu można rowerem lub pieszo ją pokonać, dodatkowo DK16 na tym odcinku posiada utwardzone szerokie pobocze którym osoby na rowerach lub piesze mogą się poruszać. (swoją drogą takiego pobocza brakuje w kierunku Ostródy).
Mówienie o tym że mieszkają tutaj potomkowie partyjni jest mówieniem nieprawdy i oczernianiem mieszkańców. Czy ta Pani zagłebiła sie pochodzenie rodzin obecnie mieszkających w tej pięknej i spokojnej Wsi? czy może poprostu tak wynika ze statystyk wiec tak musi być? Mieszka tutaj nadal wielu Warmiaków którzy mają tutaj swoje korzenie od wieków no ale żeby się tego dowiedzieć trzeba by najpierw porozmawiać z mieszkańcami. Pozdrawiam i nie czekam na żadną obronę.
Dziękuję! Od pomysłu do jego realizacji… daleka droga. Szczególnie, gdy zarządza się pieniędzmi nie swoimi, których tak naprawdę… nie ma 😉
Bardzo dobrze napisane, teren sanktuarium to miejsce do modlitwy i spotkania z Bogiem, a nie na jakieś polityczne szopki. Teraz pis i konfederacja walczą o głosy przed wyborami.
Ostatnio obrońcy pod urzędem gminy stali i z budynku szatana wypędzali, to trzeba mieć nierówno pod sufitem.
Dziękuję! Egzorcyzmy były… tego jeszcze nie grali 😉
Generalnie się zgadzam.
Ale…
Pani Bożena Ulewicz jest członkiem PiS. Pan Kamiński także. Tak się składa, że większość Obrońców Gietrzwałdu, która lgnie do mediów, tak to ujmę, jest związana z partiami politycznymi. PiS i KKP. Więc trudno mówić tutaj o apolityczności w walce o Gietrzwałd. Włącza się PSL teraz. Koniunkturaliści literalni. Nie ma co szukać Obrońców w członkach partii lewicowo-liberalnych. To oczywiste.
Po drugie ani Kurii ani episkopatowi nie zależy na „rozreklamowywaniu” Gietrzwałdu
Wręcz odwrotnie. Stoją w jednym rzędzie z wójtem. Lefebryści działają z ukrycia, nie wychylają się. A nie powinno tak być, moim zdaniem.
Po trzecie kręcą się tam od początku różne osoby, fundacje itd., którym chodzi o zrobienie kasy na Gietrzwałdzie. Wycierają Gietrzwałdem swoje zakłamane, fałszywe mordy ze „Szczęść Boże” na ustach. Boję się żeby nie zamienił stryjek siekierki na kijek,
jeśli wykupią ziemię, tam, gdzie miał być Lidl (z ludzi wójta, na nowych właścicieli ziemi).
Aha, i nie widzę związku ścieżki rowerowej z tzw. Obroną Gietrzwałdu teraz. Raczej z rozwojem Gietrzwałdu, w kierunku turystyki pielgrzymkowej. To tak, jak najbardziej. Ścieżką będą mogły chodzić pielgrzymki, ludzie na spacery itd. ścieżka przybliży Gietrzwałd do Olsztyna i „świata” (PKP, lotniska). Olsztyn bardzo może na tym skorzystać.
No i pytanie kluczowe: „Obrona Gietrzwałdu” przed czym, lub przed kim? Bo Lidl już zabawki zabrał.
Dziękuję! Mój redakcyjny komentarz ograniczę do stwierdzenia ks. Benedykta Chmielowskiego: Koń jaki jest, każdy widzi! 😉
Nawet w trudnych sprawach można osiągnąć porozumienie, jeśli tylko zaczniemy rozmawiać. Trzeba szukać sprzymierzeńców. Wierzę, że Gietrzwałd, Sanktuarium, uzyska godny tego Miejsca status. Bo tego, że jest to niezwykle/cudowne miejsce, chyba wszyscy jesteśmy pewni. Brakuje nam (obu stronom) umiejętności posługiwania się zasadą długomyślności – trzeba planować z odpowiednim wyprzedzeniem, a nie w ostatniej chwili szukać rozwiązań dla Gietrzwałdu. Chyba wszyscy potrafią liczyć, a jak potrafią, to doskonale wiedzą, że już 10 lat temu było wiadomo, że w roku 2027 będzie jubileusz Objawień.
Dziękuję! Oby się nie okazało, że znów Polak mądry po… czasie 😉
8 lat PIS miał władzę, dlaczego nic nie zrobił w sprawie Gietrzwałdu? zamiast Rydzykowi ponad 160 milionów czy księdzu od salcesonu 180 milionów mogli zainwestować w Gietrzwałd, w parkingi, w noclegi czy restauracje dla pielgrzymów , tym bardziej , że wiedzieliście i zbliżającym się jubileuszu, teraz zaczęliście walczyć? zostawcie tą sprawę mieszkańcom Gminy , tym bardziej że, kustosz tego sanktuarium nie wnosił sprzeciwu przeciw tej budowie, a nawet gonił tych „protestantów” z terenu kościelnego, teraz czekam na pozwy sądowe mieszkańców Gminy za te słowa z Pani ust, to według Pani wszyscy co zamieszkali na Warmii po wojnie są dawnymi działaczami partyjnymi?
Dziękuję! Fakt! Na dowód, że protestujący przeciwko inwestycji Lidla w Gietrzwałdzie byli przeganiani przez gospodarzy Sanktuarium… mam wiele mówiące zdjęcie, które zamieszczam pod wpisem 😉