
✈️ Ostatni list od Jerzego Grzędzielskiego
W ostatnim liście, który dostałem od Jerzego Grzędzielskiego pod koniec 2016 roku, zaprosił mnie do Warszawy i obiecał kolejną część swoich wspomnień.
✉️ Ostatnia korespondencja
Pod koniec 2016 roku Jerzy Grzędzielski napisał do mnie:
„Panie Stanisławie, pozwolę sobie złożyć Panu i Rodzinie serdeczne życzenia świąteczne i pomyślności w Nowym Roku. Jeśli Pan będzie w Warszawie, z przyjemnością będę Pana gościł. Mój tel. 601…”
Mieliśmy się spotkać. Mieliśmy zacząć spisywanie jego wspomnień. W jednym z listów obiecał:
„Następnym razem napiszę, co spotkało nas, dwie załogi, na sylwestra w Taszkiencie.”
Dziś wiem, że tego „następnego razu” już nie będzie.
🏥 Choroba i oczekiwanie
Jerzy przeszedł w 2016 roku dwie bardzo ciężkie operacje. Wiedziałem, że walczy o zdrowie, dlatego nie naciskałem. Czekałem na kolejne okruchy jego opowieści i szykowałem się do spotkania w Warszawie, by nagrać jego relacje na dobrym sprzęcie.
✝️ Śmierć Jerzego Grzędzielskiego
Dzisiaj dowiedziałem się, że
Choć był już po osiemdziesiątce, jeszcze niedawno mówił o sobie, że jest „nie do zdarcia”. Choroba odebrała mu narty i wiele codziennych przyjemności, ale nie odebrała mu jasności umysłu ani zainteresowania sprawami polskiego lotnictwa.
🛩️ Jego głos o Smoleńsku
Jesienią 2016 roku napisał do mnie:
„Pozwoliłem sobie napisać jeszcze parę słów o profesorach z komisji p. Macierewicza. Szanuję ich zasób wiedzy w ich wąskich i dalekich od lotnictwa specjalnościach. Ale skompromitowali się na ostatniej konferencji p. Macierewicza okropnie. I to była przyczyna, że sięgnąłem po pióro, choć niechętnie.”
Jego tekst opublikowałem pod tytułem: „Jest to podłe i wręcz chore! Brednie zespołu Macierewicza.”
Internetowe trolle rzuciły się na niego natychmiast. Na moją prośbę odpowiedział im tekstem „Jak to łatwo drugiego opluć” — spokojnie, rzeczowo, z godnością człowieka, który wie, o czym pisze.
Można się z jego oceną przyczyn katastrofy smoleńskiej nie zgadzać. Ale nie godzę się na to, by człowieka o takim doświadczeniu i odwadze odsądzano od czci i wiary tylko dlatego, że mówił własnym nazwiskiem to, co uważał za prawdę.
🕯️ Pożegnanie
Emerytowany pilot Jerzy Grzędzielski nie żyje. Rodzinie przesyłam spóźnione, ale szczere kondolencje.
✝️ Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie.
Jurku — lataj w obłokach i czuwaj nad polskimi lotnikami.
A autorowi takiego komentarza jak poniżej, życzę, aby poznał sprawiedliwą rękę Wszechmogącego jak najszybciej.

Wierzę Grzędzielskiemu! Bo pisał prawdę, bo nikogo już się nie bał, tylko Boga!
Dziękuję! Jak pisał pierwszy swój list o przyczynach katastrofy, to jeszcze był zdrowy! Ale wyraźnie widać było, że już się nie bał… doczesnych władców 😉
Jako były śledczy radzę dopisać do listy inne przyczyny katastrofy smoleńskiej: organizacja lotu, naprowadzanie, presja
Dziękuję! Piszesz i… masz 😉
Stanisławie naprawdę szkoda że kostucha była szybsza od ciebie mogłeś napisać interesującą książkę Niech mu ziemia lekką będzie!
Dziękuję! Nauczka… carpe diem!